Właśnie się wakacjucję pod taką prawie palmą, tylko zamiast kokosów rosną na niej orzechy. W nocy skaczą po mnie takie prawie małpy, chociaż właściwie to są miałpy. Na pewno dość często mówię do nich: „No złaź ze mnie, ty małpo!”, a one na to „Miał, miał”, czyli wszystko się zgadza.
Author: Jo
Negocjacje po szwajcarsku
Za oknem wreszcie lato. Sezon ogórkowy. W gazetach artykuły z 2010 roku. Nieliczni politycy, którzy się jeszcze ostali w sejmie przeglądają oferty biur podróży, zamiast projektów ustaw. Kończą się seriale. Kończy się rok szkolny. Tylko facebook się nie kończy. Na facebooku to dopiero się dzieje. Tu znajomi na słoniu w Afryce, tam znajomi na słoniu w Tajlandii, a tu znowu znajomi na słoniu w… parku rozrywki w Mielnie. Ogólnie plaża. Jakaś kurcze Gwadelupa, przez oko mi jeszcze się przewinęła, Martynika, czy inne Piaseczno. A u nas? Cienko. Trochę było inwestycji tu i ówdzie, dlatego jedyne morze, które zobaczę w tym roku to najpewniej Morze Zemborzyckie (Ci, którzy byli w Lublinie znają nasze słynne na całym świecie plaże Copacabana i Słoneczny Wrotków. Ci, którzy mieli dwóję z geografii to już śpieszę tłumaczyć: Morze Zemborzyckie znajduje się niedaleko Oceanu Zagłębocze, a wpływa do niego Bystrzymazonka, rzeka, w której nawet węże boa duszą same siebie wiążąc w węzełek swoje szyje z powodu zanieczyszczenia).
Z żalu postanowiłam napisać o naszych wspomnieniach z ostatnich wakacji w Meksyku, a szczególnie o zdolnościach negocjacyjnych Szwajcarów na postawie jednej sztuki Szwajcara, ale za to jakiej sztuki! Mojej! Czytaj dalej …
Polski film, który jest kultowy w Szwajcarii, a w Polsce nieznany
Pewnego deszczowego wieczoru, gdy nie było co robić, a Steve uparcie nie chciał się oderwać od pracy, zabrałam się za analizę półek z filmami na DVD. Większość wylądowało w piwnicy jeszcze przed moją wprowadzką do Szwajcarii, a ostały się tylko super perełki i klasyki w ocenie mojego chłopaka ładnie podzielone na cztery półki: horrory, fantasy i sci-fi, filmy deskorolkowe i okołomatrixowe. Tak, tak, tak wygląda klasyka kina według Steva. Horrory i fantasy wszystkie już zaliczyłam, na oglądanie gatek opuszczonych do kolan jakoś nie starczało mi sił, także postanowiłam przeanalizować półkę z filmami o alternatywnych światach, snach i iluzjach oraz grach komputerowych. Wśród wszystkich „Matrixów” razem z „Animatrixem”, „Existenz”, „Incepcją”, czy „Donnie Darko” znalazłam jeden tytuł, który zupełnie nic mi nie mówił – „Avalon” Mamuro Oshiiego. Czytaj dalej …
Top 10 Swiss Music Hits excluding alphorn and DJ Bobo / Lista Szwajcarskich Przebojów czyli 10 największych hitów poza rogiem alpejskim i DJ Bobo
Dzisiejsza notka będzie po raz pierwszy w wersji polsko – angielskiej. Uznałam, że uszczęśliwię kilku moich znajomych, którzy nie posługują się językiem polskim, a są równie postrzeleni na punkcie muzyki jak ja. Wybrałam tutaj bynajmniej nie „papkę z radia”, ale naprawdę dobre i mocne kawałki. Gatunki muzyczne oscylują od trip-hopu, ostrego rocka, brit rocka, dobrego popu po szeroko rozumianą alternatywę, czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Z dedykacją dla wszystkich, którzy tak jak ja uważają, że odkrycie muzyczne czuje się głęboko gdzieś pomiędzy sercem, wątrobą a płucami, i dobra muzyka potrafi boleć w naprawdę słodki sposób.
Today I will write for the first time also in English. I thought that it will be a gift for all my friends who don’t speak Polish and are also crazy about music just like me. I won’t propose any bubblegum pop which wads your brain like cotton, but really good, powerful pieces. Music genres oscillate from trip-hop, heavy rock, brit rock, quality pop to widely understood alternative, so everyone can find something for himself. It’s a dedication to all of you, who feel the musical discovery somewhere between your heart, your lungs and your liver, just like me. And who believe that good music can hurt you in a sweet way. Czytaj dalej …
Ziele szwajcarskie, sziszą i zielone wróżki
Dzisiejszy temat jest dość kontrowersyjny, także postaram się go przedstawić jak najbardziej obiektywnie. I nie będę w swoim stylu oplotkowywała wszystkich dookoła wymieniając po imieniu, miejscu zamieszkania i ilości posiadanych kotów, tylko jak najoględniej, tak, żeby połowa moich polskich znajomych nie kopyrtała później w „ciemnej celi na zgniłym posłaniu”.
Mianowicie dziś kochane dzieci będziemy mówić o trawce i haszyszu, różnicach w prawodawstwie polskim i szwajcarskim i o jak sytuacja wygląda w praktyce. Marihuana powyżej 1% THC i haszysz, czyli tak zwane narkotyki miękkie są w Szwajcarii oczywiście nielegalne, ale tolerowane. Czyli spożycie, posiadanie i produkcja są karalne. Do 10 gramów jest to kara w wysokości 100 franków szwajcarskich (około 300 złotych). A ile to tak w praktyce te 10 gramów, bo myślę, że duża część osób sobie wyobraża, że to może tak na pół skręcika. 10 gramów okazjonalnemu palaczowi może starczyć nawet na kilka miesięcy, a jeśli ktoś pali naprawdę dużo, to i tak trudno będzie mu to wszystko szybko zutylizować. Wizualnie 10 gramów to naprawdę solidna porcja. I tylko 100 franków szwajcarskich… Porównując, przejechanie na czerwonym będzie nas kosztowało 250 franeczków. Czytaj dalej …
Mój pierwszy Geocaching, czyli jaka cudowna katastrofa
Pierwsza słoneczna niedziela po trzech tygodniach chmur i deszczu. Około 17 Steve rzucił hasło: jedziemy na rowerach szukać skarbu? No jak to, ja nie chcę szukać skarbu, co za pytanie! Na poszukiwanie skarbu trzeba założyć białe trampki i różowe spodnie i zabrać biały rower miejski z kwiecistym koszykiem piknikowym wypełnionym 2 bochenkami chleba dla przypadkowo napotkanych kaczek i innego ptactwa, 2 piwami na świętowanie znalezienia skarbu i kurtkami przeciwdeszczowymi jakby co (a co, w końcu byłam harcerką, musiałam mieć w koszyku choć jedną rozsądną rzecz). I tak właśnie po raz pierwszy brałam udział w Geocachingu.
Co to jest Geocaching? Można powiedzieć, że jest to taki bardziej nowoczesny harcerski bieg na orientację. Na odpowiedniej stronie internetowej znajdują się wskazówki odnośnie współrzędnych punktów. Aby odnaleźć kolejne punkty należy wykonać podane zadania na przykład policzyć słupki, litery w znaku ostrzegawczym, czy dodać do siebie wszystkie cyfry telefonu, który znajduje się na leśniczówce. Ostatni punkt zawiera skrzynkę Geocachingu, a w środku oprócz oficjalnych danych, które należy spisać, małe „skarby”, które można zamienić na coś od siebie. Czytaj dalej …
Chodźmy do łóżka albo złamię ci rękę, czyli uwodzenie po góralsku
Najpierw obejrzyjcie sobie uważnie i do końca teledysk.
Oldskulowa ballada heavy-metalowa w stylu lat 90-tych, prawda? Gdyby nie ten tekst… Jechałem z koleżkami z Martigny, gdy cię ujrzałem jak łapałaś stopa. Byłaś naprawdę pod wrażeniem mojej imprezy (Subaru Imprezy)… I jakże romantyczny refren: Czytaj dalej …
Solidarni w nienawiści
Szwajcaria to kraj wielce nietypowy, jak wszyscy wiedzą. Nie dość, że podzielony jest na 26 kantonów i w każdym kantonie obowiązuje inne prawo, święta wypadają w inne dni i mówi się w innych językach, to jeszcze jego obywatele zdecydowanie różnią się mentalnością w zależności od miejsca zamieszkania.
Co to oznacza w praktyce? Szwajcarzy niemieckojęzyczni to tacy Niemcy do kwadratu, a Szwajcarzy francuskojęzyczni to Francuzi do kwadratu. Natomiast Szwajcarzy włoskojęzyczni nie są wcale Włochami do kwadratu, tylko hmmmm… Szwajcarzy mówiący w języku romansz prawie już wyginęli, chowają się gdzieś w wysokich górach w odciętych od świata wioskach (tylko 0,6 % mieszkańców). Czyli jak można streścić w jednym zdaniu mentalność Szwajcara z części niemieckojęzycznej? Należy wziąć wszystkie stereotypy odnośnie Niemców, nasilić ich intensywność do potęgi entej i wyjdzie Szwajcar niemieckojęzyczny jak znalazł! Szwajcarzy francuskojęzyczni za to łatwiej się porozumieją ze swoim kolegą z Paryża, niż z Zurychu i codziennie oglądają France24. Analogicznie Szwajcarzy włoskojęzyczni powinni być głośni, flirciarscy i beztroscy. Zapytałam o to mojego partnera z tandemu językowego, Fabio, który pochodzi z kantonu Ticino. Otóż nic takiego – Szwajcarzy włoskojęzyczni są bardzo zamknięci w sobie i według niego, nienawidzą wszystkich dookoła. Jak to wygląda w praktyce? Mieszkańcy Locarno nienawidzą mieszkańców Lugano i na odwrót. Mieszkańcy wiosek pod Lugano nienawidzą mieszkańców Lugano i na odwrót. Wszyscy Szwajcarzy włoskojęzyczni nienawidzą Włochów, ale! również Szwajcarów niemiecko- i francuskojęzycznych. Czytaj dalej …
Mały disclaimer
Steve całkowicie zaprzecza mojej wersji, jakoby Polacy na siebie warczeli. Według niego, to w Polsce wszyscy się uśmiechają i są dla siebie bardzo mili, a Szwajcarzy to gbury. Hmmmm…
A o Rosjanach w Szwajcarii mam nie mówić źle, bo nas znajdzie mafia i całkowicie przypadkowo popełnimy samobójstwo trzydziestoma sześcioma ciosami noża lub pięcioma strzałami w tył głowy 😀
Także miłego Dnia Dziecka życzę wszystkim, którzy czują się młodo!
Wpis ponury, bo i pogoda ponura: o gadce – szmatce i stereotypach o Rosjanach
Przyjechałam do Polski na mały „urlopik” od Szwajcarii. Uśmiechnięta, rozpromieniona, super, wreszcie ktoś mnie tu rozumie, wreszcie mogę sobie pogadać tak bez kompleksów… „O, dzień dobry, miło zobaczyć Polaków”, „Dzień dobry, pogoda coś nie halo tej wiosny, co?”, „Dzień dobry, słyszałam, że ceny biletów mają podrożeć, to prawda?”. I wiecie co? Myślę, że jeszcze trochę i ktoś by zadzwonił po sympatycznych panów z kaftanem bezpieczeństwa z przybytku o miłych w dotyku ścianach. Bo przecież wszyscy, którzy się uśmiechają i są mili dla przechodniów na ulicy to niebezpieczni wariaci albo flirtują. Tak, tak, w ciągu godziny miałam z cztery propozycje randek. Po tej godzinie zrezygnowałam, zlałam się z obojętnym tłumem, założyłam słuchawki na uszy, ale w środku coś ciągle krzyczało: „Ludzie, dlaczego jesteście tacy smutni?”
Dlaczego nigdy ze sobą nie rozmawiamy na ulicach? Dlaczego wszyscy mają słuchawki na uszach i jak ognia unikają wymiany spojrzenia? Dlaczego trzeba nam paru piw, żeby do kogoś zagadać w knajpie? Czytaj dalej …