8 tanich rzeczy w Szwajcarii

Nie wierzycie, że w Szwajcarii coś może być tanie? A jednak! Zamierzam Was dzisiaj przekonać, że niektóre produkty w Szwajcarii nie są drogie, a w niektórych przypadkach nawet są darmowe. Oczywiście umówmy się – ta taniość bywa relatywna. To nie taniość rodem z południowo-wschodniej Azji. Ale gdy zestawimy ze sobą szwajcarskie zarobki i ceny poniższych produktów, które często są niższe niż te polskie, okaże się, że nie taka zła ta Szwajcaria…

Zdjęcie: myswitzerland

W tworzeniu tego artykułu pomogli mi czytelnicy podając swoje propozycje tanich lub darmowych produktów w Szwajcarii.

Czytaj dalej …

8 rzeczy, na które w Szwajcarii stać tylko milionerów*

*Uwaga! W tekście znajduje się kilka artystycznych podkoloryzowań. Nie milionerów, a zwyczajnych bankierów, bezdzietnych pracujących na 100%, rentierów i programistów**

**to też przesada odrobinkę ***

***a odrobinkę nie…

Źródło: Unsplash, Autor: Bao Menglong

Szwajcaria jest droga – wie to każdy. Gdy przeliczymy na złotówki cenę piwa, mięsa i czereśni, przejdziemy na dietę złożoną z wody z kranu i karmy dla psa. Potem przeliczymy cenę karmy dla psa i zaczniemy googlować instruktaż czerpania energii ze słońca. Oczywiście jeśli stać nas na internet.

Czytaj dalej …

Jak rozpoznać świeżaka w Szwajcarii…

… czyli 10 niezawodnych sposobów na rozpoznanie nowego i turysty

Koniec z mądrymi tekstami. Blabliblu to w końcu nie tylko polityka, praca i kurs franka szwajcarskiego. Korzenie bloga tkwią przecież w absurdalnym humorze emigranckim, tragikomicznych historyjkach nowej na rewirze i jej szwajcarskiego otoczenia. Z czasem nowa zdziadziała i teraz zamiast śmiechujków produkuje eseje o obronności. Świat schodzi na psy!

Źródło: TheLocal.ch

A propos kursu franka szwajcarskiego – ostatnio szwajcarska Polonia namiętnie wypłaca bilon, który planuje użyć na grillu u Kasi i Zbycha. Jak się nie da rozpalić, bo węgielki mokre, zawsze można podrzucić bloczek stówek. Pamięć okrągłych z zazdrości oczu znajomych ze studiów będzie potem osładzać piąte rano w oborze u szwajcarskiego rolnika przez kolejne sześć miesięcy. God save the grill!

Autorka Blabliblu też by z chęcią użyła takiej podpałki, ale zgubiła lupę. Bez lupy nic się nie da dojrzeć na koncie.

Bez wielkich wstępów: jak poznać świeżutkiego imigranta w Szwajcarii, jeszcze pachnącego polskim złotym, podwawelską oraz krwią i potem przelewanymi w niezliczonych internetowych bojach? Podaję 10 niezawodnych sposobów, choć nie twierdzę, że są jedyne, dlatego liczę na Wasze pomysły w komentarzach.

Czytaj dalej …

Moja prywatna lista polskich zakupów, czyli co zabieram ze sobą w walizce z Polski

Czy Polska jest tańsza w przypadku każdego produktu? Co ląduje w mojej walizce za każdym razem, gdy przyjeżdżam w odwiedziny do moich rodziców i przyjaciół? Czy opłaca się dokupować 23-kilogramowy bagaż w tanich liniach lotniczych, żeby zrobić zakupy w Polsce?

Poniższy artykuł jest bardzo subiektywny i podejrzewam, że dla wielu osób nie będzie miał praktycznego zastosowania. W końcu polska lista zakupów zależy od preferencji, gustu, priorytetów, czy potrzeb. Inaczej będzie wyglądał bagaż książkoholika, inaczej kosmetyczki, a jeszcze inaczej wielbiciela polskich przysmaków.

Zacznijmy od tego, czego w Polsce zdecydowanie nie kupuję. Jest to elektronika i rzeczy określonych marek, które w Szwajcarii są po prostu tańsze. Wielokrotnie niższy VAT robi w tym przypadku znaczenie.

Gdzie robię zakupy podczas wizyty w Polsce?

Czytaj dalej …

Koszty życia w Szwajcarii, czyli dlaczego nie jesteśmy milionerami

13 listopada 2017 roku na portalu swissinfo.ch pojawił się bardzo ciekawy artykuł na temat kosztów życia w Szwajcarii. Dziennikarze szwajcarskiego anglojęzycznego portalu korzystając z rezultatów ankiety dotyczącej budżetu szwajcarskich gospodarstw domowych z Federalnego Urzędu Statystycznego policzyli, w jaki sposób Szwajcarzy rozdysponowują swoje pensje.

Pisałam już na ten temat na facebooku Blabliblu, ale temat jest tak interesujący i znamienny, a posty na facebooku ulotne, że artykuł prosi się sam o utrwalenie na blogu.

No bo w końcu gdzie się podziewają te miliony, które zarabiamy w Szwajcarii? (Czy nie tak się myśli o polskich imigrantach w Szwajcarii?). Dlaczego nie jeździmy wszyscy Porszakami i nie podpalamy cygar dolarami? Dlaczego tak jak wszyscy trzy razy przeliczamy każdy grosz przed wydaniem?

Poniższy artykuł dedykuję wszystkim, którzy wybierają się do pracy w Szwajcarii na kontrakt z wynagrodzeniem w wysokości 5 tysięcy franków i zapytują mnie grzecznie, czy w ciągu sześciu miesięcy uda się im odłożyć na wesele… Sami oceńcie.

 

Autorzy nazwali swojego statystycznego Szwajcara Mario. Mario zarabia 6 250 CHF/ miesiąc – to patrząc statystycznie średnia szwajcarska pensja. Czy to dużo? Z naszej polskiej perspektywy wydaje się, że to kokosy! (licząc, że 1 frank to 4 zł, Mario zarabia 25 000 zł – w naszej Polsce tyle zarabiają tylko i wyłącznie specjaliści i menedżerowie wyższego szczebla).

Czytaj dalej …

Mięso! czyli poradnik dla mięsożerców w Szwajcarii

Zapraszam na gościnny, męski, mięsny artykuł. Michał vel. Rocky Mountains w mięsnej formie życia!

———————————————————-

Szwajcaria jest krajem gdzie ograniczenie spożycia mięsa należy do wartości narodowych. Narodową, oficjalną ideologią jest również wegetarianizm. Produkcja rolna ma zabezpieczyć samowystarczalność żywnościową. Rolnicy i ich etos stworzyli to piękne państwo, więc należy im się za to uczciwa zapłata. Krowy są święte. Krowy się doi a nie zjada. Jedzenie ma być najwyższej jakości i warto za takie wiele zapłacić.

Dlatego też w kulturze Szwajcarii mięso ma specjalne miejsce.

* Mięso jest drogie. Kosztuje średnio trzy razy tyle ile w Niemczech, Francji czy Włoszech. Sześć razy tyle co w Polsce. To głównie wynik ceł chroniących własny rynek i ograniczeń importowych.

* Na raz można wwieźć z zagranicy tylko jeden kilogram mięsa czy produktów mięsnych. Jest to bardzo często kontrolowane przez celników na granicy. Za posiadanie większej, niezadeklarowanej ilości mięsa naliczana jest kara. Mięso powyżej kilograma należy zadeklarować i słono oclić.  Jak sprawdziłem kiedyś sam, na przykład taka kaszanka też liczy się jako produkt mięsny. Włącznie z karą za pół kilo powyżej limitu była to kaszanka droższa od najlepszej polędwicy.

* Szmugiel mięsa jest obrazą prawa nawet gorszą niż inne rodzaje przemytu. W zuryskiej gazecie raz stało: „Złapano przemytnika. Miał ze sobą 5 kilo marihuany, 20 litrów mocnego alkoholu i aż 10 kilo mięsa!”

* Mięso szwajcarskie jest oczywiście droższe. Wynika to z kosztów produkcji ale i z konieczności zapewnienia wysokiej jakości. Krowy pasą się na alpejskich łąkach pełnych soczystej trawy i aromatycznych ziół. Kury mają piękne wybiegi. Podejrzewamy z żoną, że każda świnia ma obowiązkowo hamak, by była szczęśliwa jak należy. W efekcie np. kilo piersi z kurczaka ze Słowenii kosztuje 20 franków (80 zł), zaś kilo piersi z kurczaka szwajcarskiego 32 franki (130 zł). Tania szynka to 30fr za kilo. Szwajcarska szynka suszona (Bundnerfleisch) potrafi kosztować i 100fr za kilo.

Czytaj dalej …

Czego nie lubię w Szwajcarii?

Zwykle Szwajcarię stawiam za wzór mocno kontrastując ją z naszą ukochaną Polską. Pewnie niektórym z Was mogłoby się wydawać, że jak młody pelikan świeżą rybkę łykam wszystko to, co mi się tutaj poda. Albo jak dziecko w sklepie z zabawkami, nie wiem, gdzie położyć oko, tudzież rękę i z zamkniętymi rękami bym podpisała dokument dobrowolnej adopcji przez właścicieli sklepu…

Otóż nie, tak nie jest. Jak to w praniu, tak to w życiu – nigdy nie jest całkowicie biało, ani całkowicie czarno – jest raczej szaro, bo zawsze się jakaś zbłąkana czarna skarpetka trafi do kosza z białymi koszulami…

save

 50 odcieni szarości – wersja prawdziwa (wg Chujowa Pani Domu)

Czytaj dalej …