Top 10 Swiss Music Hits excluding alphorn and DJ Bobo / Lista Szwajcarskich Przebojów czyli 10 największych hitów poza rogiem alpejskim i DJ Bobo

Dzisiejsza notka będzie po raz pierwszy w wersji polsko – angielskiej. Uznałam, że uszczęśliwię kilku moich znajomych, którzy nie posługują się językiem polskim, a są równie postrzeleni na punkcie muzyki jak ja. Wybrałam tutaj bynajmniej nie „papkę z radia”, ale naprawdę dobre i mocne kawałki. Gatunki muzyczne oscylują od trip-hopu, ostrego rocka, brit rocka, dobrego popu po szeroko rozumianą alternatywę, czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Z dedykacją dla wszystkich, którzy tak jak ja uważają, że odkrycie muzyczne czuje się głęboko gdzieś pomiędzy sercem, wątrobą a płucami, i dobra muzyka potrafi boleć w naprawdę słodki sposób.

 

Today I will write for the first time also in English. I thought that it will be a gift for all my friends who don’t speak Polish and are also crazy about music just like me. I won’t propose any bubblegum pop which wads your brain like cotton, but really good, powerful pieces. Music genres oscillate from trip-hop, heavy rock, brit rock, quality pop to widely understood alternative, so everyone can find something for himself. It’s a dedication to all of you, who feel the musical discovery somewhere between your heart, your lungs and your liver, just like me. And who believe that good music can hurt you in a sweet way.

 

  1. Numer jeden naszej szwajcarskiej listy przebojów to nikt inny tylko Mich Gerber – berneński kompozytor i muzyk tworzący ciekawe numery na bazie gitary basowej i kontrabasu. Jego muzyka ociera się o trip-hop, jazz i awangardową klasykę w dość mrocznym, brudnym klimacie. Tutaj niezły hicior z atłasowym „głosem” Bonobo – Bajką.

Number one of our Swiss top hits is Mich Gerber – composer and bassist from Bern, who bases his works on bass guitar and contrabas. His music has a brush with trip-hop, jazz and classic avantgarde in a pretty dark and dirty climate. Below nice hit with satin Bonobo “voice” – Bajka.

2. Numer dwa – przy czym kolejność wcale nie oznacza mojej oceny – Aloan. Zupełnie nie mam pojęcia, dlaczego ten genewski zespół nie jest znany szerokiej, międzynarodowej publiczności. Według mnie Aloan absolutnie zasługuje na „dużą” scenę nie jako przystawka do wielkiego Portished czy Massive Attack, ale jako danie główne. Nie podejmę się określenia tutaj gatunku muzycznego, zespół maluje różnymi kolorami. Poniższy kawałek nie jest absolutnie reprezentatywny, bo i trudno tutaj znaleźć coś reprezentatywnego. Jeśli ten nie trafi w Waszą estetykę, polecam „What the hell is this for”, a jeśli tutaj też nie kliknie: „In theory”.

 

Number two – whereas the sequence doesn’t reflect my personal assessment – Aloan. I have absolutely no idea why this Geneva group is not well-known to wider, international audience. I believe that Aloan deserves to play on “big” scene not as a starter to such monsters as Portished or Massive Attack, but as a main dish. I’m not able to determine their music genre; the band paints with many different colours. Track below is not representative for them at all, just like everything they create. If it doesn’t hit home, try „What the hell is this for”, and if that one doesn’t click: „In theory”.

3. Co-nie-co dla fanów cięższych brzmień, znowu z Genewy. Disagony ma prawdziwego powera, a do tego naprawdę wpada w ucho. Zwróćcie uwagę na mocny, głęboki głos nieco androgenicznej wokalistki. Miłego trzepania włosiem, moi drodzy przyjaciele! Nie urwijcie szyi!

A little something for the fans of heavy sounds, again from Geneva. Disagony has real power and creates really catchy music. Pay attention to strong and deep voice of a bit androgenic vocalist. Have a nice head-banging, my dear friends! Don’t break your neck!

4. Prawdziwa gratka dla wielbicieli Berlina. Valeska Steiner z Zurychu, która bardzo chce być „cool” jak Berlin (e tam, ja tam bym wolała być „rich” jak Zurych). Razem z koleżanką z Niemiec tworzy zespół Boy, który łapie się w bardzo szeroko pojętą alternatywę. Bardzo polecam!

Real treat for Berlin lovers. Valeska Steiner from Zurich, who wants to be “as cool as Berlin” (pffff, I prefer to be as rich as Zurich). Together with her friend from Germany she creates the band Boy which may be put to the huge music basket with a name “alternative”. Recommended!

5. Panie i panowie w rozmiarze XS w zbyt ciasnych koszulach w kratkę, rurkach i trampolkach, teraz Wy! Brit rock, nie z Wysp, tylko ze Szwajcarii, czyli Lovebugs. W 2009 występowali w konkursie Eurowizja, co nigdy nie jest dobrym znakiem, ale tym razem możecie słuchać bez zagrożenia odpadnięcia uszu.

Ladies and gentlemen in XS size in your too tight, checked shirts, slim-fit pants and sneakers, now it’s YOUR time! Brit rock, not from the Islands but from Switzerland – Lovebugs. They represented Switzerland in Eurovision Music Contest, which is not exactly good recommendation, but don’t worry, you can listen to this without the risk that your ears will fall off.

 

 

6. A teraz trochę post-rockowej alternatywy z Lozanny. Honey for Petzi jest dla nieco bardziej wymagających wielbicieli cięższych, dusznych rytmów z dużą dozą elektroniki. Matematyczna melancholia, która czasem potrafi skopać tyłki.

Now, a bit of post-rock alternative from Lausanne. Honey for Petzi is for slightly more demanding lovers of heavy, stifling sounds with a solid dose of electronics in the background. Mathematic melancholy that can sometimes kick ass.

7. Całkiem łatwy, pozytywny rock z Zurychu. Bezbłędny wokal, chwytliwa melodia, przyjemne gitarki, można sobie pośpiewać w samochodzie. Redwood – szukając informacji na necie o tym zespole znalazłam przynajmniej 4 z różne zespoły o tej samej nazwie i z 20 firm. Kochany Redwood zmień nazwę na coś bardziej charakterystycznego!

Quite easy, positive rock from Zurich. Faultless vocal, catchy melody, pleasant guitars; perfect for singing in a car. Redwood – what a name! I found 4 bands and about 20 companies with this name on net while I was searching for some information. Dear Redwood – please change your name for something more characteristic!

8. Heidi Happy – zacznijmy od tego, że genialny pseudonim artystyczny, ale jakbym się nazywała Priska Zemp to też czym prędzej bym sobie zmieniła imię i nazwisko. Piosenkarka pop z elementami jazzu i folku. Bardzo ciepły głos, spokojne i nastrojowe melodie, coś na leniwy, jeszcze nieobudzony poranek.

Heidi Happy – at first I have to admit that it is perfect nickname, but, well, if my name was Priska Zemp, I would change it as soon as possible. Pop singer with elements of jazz and folk. Very warm voice, calm and ambient melodies, perfect for lazy, not yet woken-up morning.

9. Trzeba się wreszcie obudzić, więc Tweek! Nic nie znalazłam na necie, Steve był w stanie mi tylko polecić i nawet nie wiedział, jak się zapisuje tą nazwę 🙂 Pozytywny rap, hip hop, trochę mi tu pachnie Beastie Boys z dawnych czasów.

Time to wake up, so Tweek! I didn’t find anything about them in Internet and Steve was able only to recommend them and even he had real problems to spell their name 🙂 Positive rap, hip hop, a bit in old-school Beastie Boys style.

10. Obiecywałam, że nie będzie komercyjnej papki, a tu: zdrada! Ale bałam się, że wszyscy mi zarzucą, że zapomniałam o chyba najpopularniejszym przedstawicielu szwajcarskiej sceny muzycznej. Tak, tak, czy wszyscy już nasmarowali swoje ciała olejkami i zażyli niezbędne dwie pigułki extasy? Jeśli tak, to toot, toot, wyruszamy do St Tropez z Dj Antoine.

I promised that I won’t present any commercial crap and I cheated! But I was scared that you will accuse me that I forgot about the most popular representative of Swiss music scene. Yep, so did you put some oil on your body and take these necessary two pills of extasy? If so, toot, toot, we will go to St. Tropez with Dj Antoine.

Dear Swiss, did I forget about some artists? If so, please give me the names, I will write next article about the big forgotten!

 

6 komentarzy o “Top 10 Swiss Music Hits excluding alphorn and DJ Bobo / Lista Szwajcarskich Przebojów czyli 10 największych hitów poza rogiem alpejskim i DJ Bobo

  • 24 czerwca, 2013 at 10:39 pm
    Permalink

    Mam taką teorię, że poziom muzyczny kraju jest proporcjonalny do poziomu zamożności obywateli. Dlatego w tej bidnej Polsce muzyki słuchać się nie da.

    Lovebugs i Heidi Happy fajne 🙂 Natomiast jeśli Disagony jest ciężkie…hmm…jakby Adolf H. był Szwajcarem a nie Austriakiem to by puszczał w Auschwitz lawendowy Brise zamiast cyklonu B. Taki by był niegrzeczny! 😛

    Reply
  • 24 czerwca, 2013 at 10:43 pm
    Permalink

    Heheheheheh! Padłam… Znowu padłam…

    Reply
  • 9 lipca, 2013 at 10:42 pm
    Permalink

    Tweek widziałam na żywo całkiem niedawno, wpada w ucho. A Boy uwielbiam!! A piosenka „This is the beginning” to moja piosenka „przeprowadzkowa” 🙂

    Reply
    • 11 lipca, 2013 at 5:02 pm
      Permalink

      Nie znałam dotąd tej piosenki, ale naprawdę fajna. A szkoda, bo przeprowadzki to moja specjalność;)

      Reply
  • 7 sierpnia, 2016 at 6:21 pm
    Permalink

    Ja osobiście bardzo lubię Bligga. „Rosalie” w wersji akustycznej i „Manhattan” to moi faworyci od niego. I nie zgadzam się z tym zdaniem z Eurowizją 😛

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.