Narkomani też się mają tu dobrze

Wątpia mnie kłują jak… zwykle od tygodnia, jadę na prochach przeciwbólowych jak Franio na koniu bujanym. Czas chyba po raz drugi wybrać się do szpitala, ale jako że ubezpieczona jestem w Polsce, a nasz NFZ jaki jest chętny do oddawania pieniędzy każdy wie, to chyba wcześniej sczeznę w jakimś ośrodku odwykowym.

Zresztą każdy wie, co ludzie robią dla ubezpieczenia, przynajmniej mój ulubieniec z „Przyjaciół” (po angielsku, nie znalazłam polskiej wersji): Czytaj dalej …

Slow down, take it easy!

Tydzień temu wróciłam z Ojczyzny. Żywa o dziwo, chociaż było blisko. Czy chodzi o to, że z frustracji dostałam wstrząsu mózgu po tym jak waliłam głową o klamkę drzwi do polskich lekarzy, którzy przyjmują na NFZ? Nie, nie, nie chciałam sobie fundować takich ciężkich przeżyć i zdecydowałam się pójść prywatnie i zapłacić za wizyty, mimo, że płacę tyle za ubezpieczenie, że się mi należy jak psu kość.

Nie, moja żywotność była bardzo mocno testowana na polskich drogach. Raz mi jeden pan o mało nie przejechał po stopach na przejściu dla pieszych. Miałam ochotę z całej siły kopnąć w jego dychawicznego renaulta i z przeszłością i po przejściach, ale po pierwsze ów rzęchot prawdopodobnie by się wtedy rozpadł, a po drugie jak wszyscy dobrze wiedzą, nie ma sensu kopać się z koniem. Co więcej, notorycznie wchodziłam na przejście dość niefrasobliwie, myśląc, że w końcu takie prawo pieszego, po czym ze zdziwieniem konstatowałam, że żaden kierowca nawet nie zwalnia, w końcu może sobie ten pieszy poczekać, przecież w końcu nie jest -20 stopni, a ja się śpieszę! Czytaj dalej …

Dignitas – śmierć na życzenie

Szwajcaria wita wszystkich turystów, którzy chcą pojeździć na nartach, zostawić swoje ciężko zarobione pieniądze, zjeść fondue, pochodzić po górach, czy… popełnić asystowane samobójstwo.

Hmmm… No tak. Wszyscy wiedzą, że eutanazja jest legalna w Holandii, Belgii, Luksemburgu, Niemczech i Albanii. Ale tylko w Szwajcarii dopuszczalna jest turystyka eutanazyjna. Nie byłam w stanie dotrzeć do danych, ilu obcokrajowców zostawiło swoją cielesną powłokę i około 7000 franków w szwajcarskiej klinice eutanazyjnej Dignitas, ale jest to ponoć spory procent z 1000 „obsłużonych” osób.

Klinika Dignitas została założona w 1998 roku przez szwajcarskiego prawnika Ludwiga Minelli, działacza praw człowieka. Założyciel twierdzi, że w swoich działaniach kieruje się wyłącznie współczuciem wobec cierpiących osób bez nadziei na poprawę ich stanu.

Czytaj dalej …

AAAA dom tanio kupię

Pewnie po długich i uporczywych kłótniach z wszechwładnymi agencjami nieruchomości niejednemu Polakowi w Szwajcarii wynajmującemu mieszkanie zaświtało to rozwiązanie: a, wezmę kredyt i kupię! I to ja będę kręcił nosem na lokatorów i to ja będę rozdawał karty w tym rozegraniu. Wynająć wynajmie się bez problemu, a i jeszcze będę wybierał i przebierał spośród chętnych, cenę ustalę taką, żeby i kredyt sam się spłacał, i żeby zostało na wygodne życie w Polsce.

W teorii brzmi to super. Nic tylko zebrać zaskórniaki i do dzieła. Tylko, że jak pewnie wiecie, teoria nie ma wiele wspólnego z praktyką. Czytaj dalej …

6 miesięcy po otwarciu seks drive-inu w Zurychu, czyli nobody’s perfect!

26 sierpnia Szwajcarzy otworzyli w Zurychu pierwszy seks drive-in. Dla niewtajemniczonych – tak, tak jak Mac Drive, tylko pociągająca pani zamiast hamburgera podaje pierś (i to nie z kurczaka). Oczywiście nie omieszkałam wtedy opisać całego konceptu, który wydał mi się dość niespotykany i bardzo pragmatyczny. Przez mój blog, nie wiem, czy pamiętacie, czy nie, przetoczyła się dość ciekawa dyskusja w komentarzach, z której się swoją drogą dowiedziałam, że pomysł nie jest aż tak nowatorski, na jaki mi wyglądał – pierwsi byli Niemcy w Dreźnie. Tutaj włączył się Kuba, który dodał, że pomysł jest stary jak wojsko, Wehrmacht bien sûr, a może raczej natürlich. Kiedyś w końcu takie przybytki „lotne” zawsze wędrowały za armią, a dziś po prostu koncept został sprywatyzowany i „żeby pociupciać, nie trzeba już mieć Gott mit uns na klamrze pasa”. Wiele osób zastanawiało się, czy to ma szansę bytu i czy faktycznie będzie ciosem zadanym gangom zajmującym się handlem kobietami i wszelkim nielegalnym przybytkom chwilowego szczęścia. Tutaj musimy przypomnieć, że prostytucja w Szwajcarii jest legalna. Czytaj dalej …

Jak zostać szwajcarskim miliarderem?

Czytacie tak mojego bloga i pewnie sobie myślicie: a może rzucę ten niewdzięczny etat w Ojczyźnie i wyjadę do tej Szwajcarii! W końcu tam drogi są wybrukowane frankami, a z każdej kałuży można wyłowić garniec złota. I patrz Zyziu, jak tam ludzie mieszkają, wille nad jeziorem w sąsiedztwie Schumachera, ja też tak chcę! Trochę talentu mam, w końcu szef jeszcze nie zwolnił, pracy się nie boję, w try miga kupię to Maserati i będę się stołował u Chodorkowskiego, a za mój zegarek będzie można wykarmić całkiem spore państwo afrykańskie.

To takie proste! Tylko, że Szwajcarzy zdają sobie sprawę, że w ogarniętej kryzysem Europie wiele osób sobie jawi Szwajcarię jako zieloną wyspę pośród morza problemów gospodarczych. I Szwajcarzy właściwie jako jedyni w Europie bronią swoich granic i dostępu do rynku pracy. Polacy właściwie tylko przez 2 lata mieli swobodny dostęp do szwajcarskiego żłoba. Od 1 maja 2012 roku Szwajcarzy ponownie ograniczyli swój rynek pracy dla „nowych” krajów EU – próbnie na rok. Każdy wówczas z niepokojem czekał na rozwój wydarzeń i miał nadzieję, że Szwajcaria ponownie otworzy się po „przeczekaniu” tego ciężkiego czasu. I co się stało 1 maja 2013 roku? Szwajcaria…. poszła dalej w tym kierunku i zamknęła całkowicie swój rynek pracy dla praktycznie wszystkich. Nieważne, czy jesteś Niemcem, czy Anglikiem, żeby pracować w Szwajcarii musisz się postarać o pozwolenie o pobyt i później pozwolenie na pracę. Czytaj dalej …

Savoir vivre przy szwajcarskim stole

Wiem, że na pewno co najmniej kilka osób prychnie kawą na komputer. Tym razem nie ze śmiechu, a z oburzenia. „Przecież wiem, jak się zachować w restauracji”. Tak, ja też wiedziałam… do mojego przyjazdu do Szwajcarii. Jedzenie na mieście to nieodłączny składnik szwajcarskiego stylu życia i bardzo możliwe, że nawet jeśli będziecie w Szwajcarii ze względów finansowych unikali restauracji jak teściowej, to w końcu wylądujecie z kolegami z pracy, znajomymi, czy po prostu sami przy dźwięku ssania dochodzącym z żołądka w jakiejś przytulnej, wiejskiej oberży, czy innej restauracji. Musicie wiedzieć, że w Szwajcarii panują nieco inne zasady niż w Polsce w nawet najbardziej luksusowych przybytkach dogadzania tasiemcowi. Oto mały przewodnik poruszania się po wzburzonych wodach szwajcarskiej gastronomii. Nie znajdziecie tutaj wskazówek, czym jeść bezę, ale raczej krótkie wyjaśnienie, co się tu robi inaczej. Czytaj dalej …

Szwajcarski Larry Flynt

Ekolog, winiarz, hippis, aktywista ruchu legalizacji marihuany, buddysta, rolnik, więzień, pisarz – Bernard Rappaz to postać znana wszystkim Szwajcarom. Nieważne, czy traktować go jako bohatera, czy też przestępcę, jego barwna historia mogłaby służyć za świetny scenariusz filmowy.

Czytaj dalej …

Szwajcaria pociągiem, autobusem i statkiem czyli komunikacja publiczna, gdy nasze Porsche jest w naprawie

Dzisiejszy wpis jest przeznaczony dla tych wszystkich, którzy kiedyś planują korzystać z komunikacji publicznej w Szwajcarii z racji wakacji, odwiedzin znajomych, czy pracy w tym pięknym kraju. Czyli tym razem nie tylko harcerska gawęda „Jak to u nas źle/dobrze, panicku”, ale mnóstwo praktycznych rad, gdzie, co, jak, z kim, i jak długo. Hmmm, i jakby co, nie płacę później alimentów!

Zintegrowany system komunikacji

Szwajcaria ma doskonale zorganizowany transport publiczny, szczególnie kolejowy. Jak to działa? Za system transportu publicznego w każdym kantonie odpowiedzialna jest jedna firma. Dlatego opiszę go na podstawie mojego kantonu – Vaud, gdzie rządzi firma Mobilis. Dlaczego użyłam tak modnego słówka „zintegrowany”? Tym razem nie jest to zwykła marketingowa wata do uszu. System faktycznie jest zintegrowany – nie kupuje się biletu na autobus, potem na pociąg, a jeszcze potem na metro, jeśli jedziemy z 2 przesiadkami, ale na liczbę stref, które przemierzamy. Czytaj dalej …

Gdzie jest pralka?

„Czy to prawda, że w szwajcarskich mieszkaniach nie można mieć pralki?” Takie pytanie padło w jednym z komentarzy na moim blogu. Uznałam, że temat pralkowy jest o tyle ciekawy, że aż warty osobnego wpisu.

Wyobraźcie sobie, że wprowadzacie się ze swoją 4-osobową rodzinką do przepięknego szwajcarskiego nowoczesnego apartamentu ze spektakularnym widokiem na Jezioro Genewskie. Sto metrów, nowoczesne sprzęty…piekarnik, w którym prawdopodobnie można dolecieć na Marsa, kuchenka, która mogłaby grać główną rolę zamiast Sandry Bullock w Gravity, zmywarka, która wygląda jak międzygwiezdny satelita rozpoznawczy, pralk… Eeee, kochanie, czy mógłbyś zadzwonić do naszej agentki nieruchomości i zapytać, GDZIE JEST PRALKA? Czytaj dalej …