5 ukrytych perełek Romandii

Macie przed sobą mapę zachodniej Szwajcarii – i, oczywiście, zakładając, że nie wiecie wiele o tej francuskojęzycznej części Helwecji, a wybieracie się na wycieczkę, wybierzecie na pewno Lozannę, Genewę i ewentualnie Montreux. Oczywiście, górzysta Lozanna ma swój klimat, Genewa swój wielkomiejski glamour, a Montreux widoki, ach widoki, ale mam wrażenie, że odwiedzając te trzy oczywiste miejsca, nie znajdziecie nic takiego cudownego, co Was osobiście dotknie. Pośród tłumu Japończyków z aparatami fotograficznymi nie da się zatopić w perspektywach, trudno znaleźć jakiś cudowny kącik na jakieś winko i kontemplacje.

Turyści zwykle jadą do tych miejsc, które są wielkie, znane i hmmm…. jakby tu powiedzieć… do których jeżdżą inni turyści. I tak to, jak zwykłam mawiać, jeśli chcę sobie znaleźć miejsce, w którym będę naprawdę „lonely”, muszę sprawdzić, czy przypadkiem nie jest wymienione w znanych przewodniku „Lonely Planet”. I tak, muszę powiedzieć, że Romandia zawdzięcza swój cudowny, wakacyjny klimat małym, urokliwym wioseczkom z białymi domami z zielonymi okiennicami porosłymi winoroślą, prostymi, kamiennymi fontannami i średniowiecznymi kościołami. Jak tam dotrzeć? Po prostu zejść z utartych szlaków, zjechać z autostrady i pogrążyć się w sennym klimacie romańskich wiosek. Czytaj dalej …

Niezwykły weekend w Szwajcarii – pomysłów część 3 (ostatnia)

Dostałam tyle maili, wiadomości i komentarzy z pomysłami, że postanowiłam rozszerzyć listę nietypowych miejsc na weekend. Ostatnia propozycja właściwie nie jest na weekend, ale na nieco dłużej, ale dołączam ją do mojego prywatnego pomysłownika – może kogoś zainspiruje.

1.    Lodowy hotel

Długo się zastanawiałam, czy na mojej liście umieścić nocleg w hotelu lodowym / śnieżnym. W końcu taka przyjemność stała się dość „popularna” i w każdym ośrodku górskim i każdej arktycznej wiosce jak grzyby w barszczu w grudniu powstają takie hotele. Ale mówi się, że każdy musi spróbować choć raz w życiu, jak to jest spać w minusowej temperaturze. Podpowiem Wam, że sekret lodowych hotelów to nie ilość warstw, jakie mają na sobie goście – wręcz przeciwnie. Czytaj dalej …

Niezwykły weekend w Szwajcarii – pomysłów część 2

Dzisiaj druga część pomysłów na nietypowy weekend w Szwajcarii. Teraz myślę, że może będzie i trzecia, ponieważ dostałam dość dużo e-maili z bardzo ciekawymi podpowiedziami nietypowych miejscówek na weekend i na cały urlop.

Tymczasem przejdźmy do kolejnych pięciu pomysłów na pamiętny koniec tygodnia:

1.    Weekend w polu kukurydzianym.

Tam się łatwo zgubić! Na nieszczęście kończy nam się sezon na kukurydziane hotele, natomiast 2015 rok nam na pewno przyniesie nowe chęci i możliwości.

Nasz „pokoik” w kukurydzianym hotelu to po prostu duży, kwadratowy namiot z szerokim łóżkiem wyłożonym sianem. Sanitariaty są wspólne – tak jak na campingu. Natomiast jaka prywatność w naszym namiocie! Mamy pewność, że żaden sąsiad nas nie dojrzy ukrytych pośród pól kukurydzy. Czytaj dalej …

Niezwykły weekend w Szwajcarii – pomysłów część 1

Wiem, że lato nam odchodzi w dość niepożądanym, szybkim tempie, ale przed nami jeszcze na pewno wiele pięknych, słonecznych weekendów. Każdy wie, że nam jest lżej, a w portfelu ciężej, gdy urlopy się spędza poza Szwajcarią, ale wyskok na każdy weekend do Barcelony czy Wenecji raczej nie ma dużych szans realizacji. Szwajcaria jest piękna i warto ją poznać. Być może jednak warto podejść do weekendowych wojaży z trochę innej strony?

Każdy hotel jest taki sam. Obita wykładziną podłoga, duże łóżko i ściany, które niemal zaglądają do tego łóżka. Czysto, komfortowo, ciasno, nic się ciekawego nie ma prawa wydarzyć, a ceny posiłków nie zachęcają do cieszenia się weekendem w hotelu. Po dwóch dniach od weekendu nie pamięta się koloru ścian, po trzech dniach nie pamięta się, co było na śniadanie, a po czterech dniach, jak kolega się zapyta w jakim hotelu spaliście, odpowiadacie: Radi-Novo-Ibi-Shera-Tel. Czytaj dalej …