Jak zwiedzać szwajcarskie winnice?

Obszar szwajcarskich winnic Lavaux rozciąga się między Lozanną a Vevey na tarasowym zboczu schodzącym stromo do Jeziora Genewskiego obramowanego ośnieżonymi szczytami Alp. Krajobraz śródziemnomorski z górami w gratisie, ziszczona bajka, żywa pocztówka. Nic dziwnego, że Lavaux zostało objęte ochroną jako obiekt dziedzictwa kulturowego UNESCO, a nieliczne domy w winnicach są horrendalnie drogie i wpływają na ceny mieszkań w całym regionie. Może to i dobrze? W końcu ten widok jest wart miliony i w taki sposób niewiele może go zepsuć.

Winnice Lavaux, widok z Domaine Alain Chollet, z Villette

Jak zwiedzać winnice Lavaux? Pozornie jest to bardzo proste. Wystarczy wysiąść na jakimkolwiek przystanku kolejowym pomiędzy Lozanną a Vevey lub Grandvaux albo zatrzymać się w jakiejkolwiek wiosce na tej trasie i wyciągnąć aparat fotograficzny. Cudne widoki będziemy mieć nawet z parkingu na autostradzie – w końcu zbocze, na którym położone są winnice jest strome. Ale w taki sposób nie zaznamy doświadczenia wędrowania wśród malowniczych winorośli i smakowania wina od lokalnych producentów. Doświadczenia Lavaux.

www.lavauxclassic.ch

Jak zwiedzać winnice?

Dni Otwartych Winnic

W maju w kantonie Vaud odbywają się zwykle Dni Otwartych Winnic (Caves Ouvertes). To wspaniałe święto – niestety w roku 2021 ze względu na pandemię organizowane jest w nieco innej formule niż zwykle, jak mówią winiarze – w formule a la carte. Na TEJ stronie za jedyne 30 chf można wykupić sobie paszport i kieliszek, które uprawniają do degustacji w wybranej winnicy. Degustację oczywiście trzeba wcześniej rezerwować. Impreza trwa aż do sierpnia 2021 roku. Fajnie, praktycznie i higienicznie, ale z niecierpliwością czekam na powrót normalności. Przed wybuchem pandemii za te 30 chf również otrzymywało się kieliszek, z którym wędrowało się od jednej do drugiej winnicy. Winiarze opowiadali o swoich trunkach, a wino się lało. Ach, kiedyż powrócą te słodkie dni?

Zestaw za 30 chf, który otrzymujemy pocztą w tym roku. Ten zestaw uprawnia nas do degustacji w winnicach w kantonie Vaud.

Mini-pociągiem z przerwą na degustację lub nie

Bardzo ciekawym sposobem zwiedzania winnic jest mini-pociąg Lavaux Express, który odjeżdża z Lutry lub Cully. Zerknijcie na rozkład jazdy – to od dnia tygodnia zależy, skąd odjeżdża ciuchcia. Podróż trwa przynajmniej godzinę i kosztuje zaledwie kilkanaście franków. Jeszcze lepsza opcja to pociąg plus degustacja. Train du Caveau odjeżdża o 18:30 z Lutry w piątki, soboty i niedziele. Za 25 chf mamy 2-godzinną wycieczkę ciuchcią połączoną z 45-minutową degustacją wina w jednej z winnic i pamiątkowym kieliszkiem. Uwaga: lepiej rezerwować!

Na nogach

Na początku kilka wskazówek:

  • W winnicach niemal nie ma cienia, dlatego najlepiej wybrać się tam wiosną lub jesienią. Jeśli latem – tylko w romantycznym kapeluszu z szerokim rondem i hektolitrami wody w plecaku. Na wielu szlakach nie ma gdzie zaopatrzyć się w wodę – wodopoje lub sklepy są tylko w wioskach.
  • Najlepiej przemierzać trasę z góry do dołu, czyli z wiosek położonych wyżej do wiosek położonych niżej. Na przykład z Chebrex do Riaz lub z Grandvaux do Cully. Ja naprawdę nie przesadzałam, gdy mówiłam, że jest stromo… Są też trasy mniej więcej po płaskim, jak na przykład z Vevey do Cully albo z St.Saphorin do Rivaz, ale lepsze widoki są, gdy się zacznie „na górze”.
  • Piwniczki winne nie działają jak bary, czyli zwykle nie są otwarte każdego wieczoru, czekając na niezapowiedzianych gości. W większości miejsc degustacje trzeba rezerwować, ewentualnie załapać się na czas, gdy są otwarte – zdarza się, że raz czy dwa razy w tygodniu zapraszają do sklepiku połączonego z barem, gdzie można degustować wino przed zakupem. Można oczywiście wybrać się do baru w jednej z wiosek w Lavaux. Inna możliwość – samoobsługowe sklepiki, czyli sklepiki bez sprzedawcy, gdzie za kasę robi skarbonka, albo skrzyneczka. Butelki są często mniejszej objętości, przechowywane w chłodnym miejscu lub lodówce. Na miejscu są otwieracze i kubeczki jednorazowe lub kieliszki. Podam Wam w dzisiejszym artykule kilka takich miejsc w Lavaux.
  • Podróż samochodem do winnic nie jest praktyczna. Po pierwsze – będziecie wtedy skazani na pętlę lub powrót do samochodu po tej samej trasie. To może być trudne – prawdopodobnie nie będziecie mogli uniknąć wspinania się pod górę. Po drugie – na kierowcę w Lavaux łypie wiele pokus!
  • Możecie połączyć piękne z pięknym, acz innym i po zejściu do Vevey lub Cully wskoczyć na statek i zakończyć wyprawę widokowym rejsem po Jeziorze Genewskim. Statki CGN pływają zgodnie z rozkładem, bilet, niewiele droższy niż ten na pociąg można kupić już na pokładzie. Statki odchodzą albo w stronę Montreux albo w stronę Lozanny i zwykle robią pętlę po Jeziorze Genewskim. Pro-tip: zafundujcie sobie pierwszą klasę – niewiele drożej, a macie do swojej dyspozycji górny pokład.

Ciekawe trasy zaznaczone są na TEJ stronie. W każdym miejscu początkowym i końcowym tras znajduje się stacja kolejowa, więc z łatwością możecie tam dotrzeć i potem się ewakuować. 

Ja natomiast chciałabym Wam opowiedzieć o szlaku, który niedawno przemierzyłam zainspirowana propozycją Lausanne Guide.

Trasa : Bossiere – Grandvaux – Chenaux – Cully

Czas : ok. 1 godzina 15 minut

90% z górki lub po płaskim

Dwa przystanki na wino, w które zaopatrzycie się w sklepach samoobsługowych prosto od producentów

Dojazd: Pociąg z Lozanny do Bossiere (6 minut)

Powrót: Pociąg lub statek CGN z Cully do Lozanny

Trivia: Lepiej mieć przygotowane drobne na winko. Drugi sklepik akceptuje płatność Twintem.

Szlak zaczyna się na stacji kolejowej Bossiere. Zaczynamy wędrować w tym kierunku, dokąd odjechał nasz pociąg, jeśli przyjechaliśmy z Lozanny, czyli w kierunku Grandvaux. Szlak wiedzie wzdłuż torów, ale to absolutnie nie przeszkadza, a raczej dodaje niewątpliwej instagramowości naszym zdjęciom. W końcu szwajcarskie pociągi są piękne! Po dwudziestu minutach marszu po płaskim i przejściu przez straszliwy wiadukt (to nie miejsce dla tych, którzy cierpią na lęk wysokości!) dojdziecie do winnicy Alaina Cholleta. Jeśli chcecie być pewni, że nie przegapicie winnej lodówki wśród winorośli, wpiszcie w nawigację Domaine Alain Chollet. Za 10 franków (w gotówce!), które wrzucicie do małej skarbonki dostaniecie półlitrowe butelki białego wina Chasselass lub czerwonego Pinot Noir. Ja wzięłam dwie butelki.

Jaka małmazyja, takie schłodzone, świeże wino o lekko kwiatowej nucie z widokiem za milion dolarów. Szczególnie, że pan Chollet wystawił ławeczki pośród winorośli. Nieopodal, co ciekawe stoi beczka z ławeczkami i stołem w środku. Jeśli chcecie zrobić na kimś wrażenie – zaproście go na fondue w winnicach. Szczegóły na stronie Domaine Alain Chollet.

Po pokrzepieniu się winkiem idziemy dalej w stronę Grandvaux, a gdy dojdziemy do drogi – w prawo w stronę Grandvaux village. Stamtąd schodzimy ostro w dół, a gdy dojdziemy do żółtego drogowskazu, który pokazuje drogę do Chenaux, kierujemy się w lewo. Droga staje się szersza, wiedzie wśród starych, malowniczych domów, znów po płaskim. W Chenaux, w Fischer Vins mamy następny przystanek na pokrzepienie. Tym razem samoobsługowy sklepik przylega do niewielkiego baru z cudnym widokiem. Dla dzieci i spragnionych polecam schłodzony bezalkoholowy różowy moszcz. Niebo w gębie! Jeszcze nie spróbowałam wszystkich win, które kupiłam w Fischer Vins. Moim łupem padło tylko eleganckie, aksamitne Syrah z Domaine des Papillons (czyli jeśli przetłumaczymy dosłownie – winnicy motyli), które szczerze polecam.

Wina stoją niepilnowane, sprzedawcy nie ma, pieniądze wrzuca się do skarbonki…

Z Chenaux schodzimy do Cully, skąd odjeżdżają pociągi i statki. Możemy odnaleźć szlak pieszy lub po prostu, tak jak ja, zejść z górki na pazurki najprostszą drogą, równie malowniczą co ta oficjalna.

No to jak? Daliście się zainspirować? Kiedy wybieracie się odkrywać winnice Lavaux? Koniecznie przyślijcie mi zdjęcie z tym pięknym widokiem i zachwyconą miną nad lampeczką wina!

Macie ochotę na więcej szwajcarskich inspiracji? Sięgnijcie po mój przewodnik Szwajcaria i Liechtenstein. Inspirator Podróżniczy!

I zapraszam do Krainy Yarpenna, żeby obejrzeć winnice ( i nie tylko) z rowerowego siodełka:

4 komentarzy o “Jak zwiedzać szwajcarskie winnice?

  • 2 maja, 2021 at 12:59 pm
    Permalink

    Cześć Joanno, pozwalam sobie napisać wprost, ponieważ po przeczytaniu Twojej książki Szwajcaria, bilet … czuję się jakbym Cię znała osobiście. Dziękuję za cudną i wciągającą lekturę. Podobało mi się wszystko, ale rozdział o Klausie pokazał Twoją żyłkę powieściopisarki, dlatego teraz poszukam następnej Twojego autorstwa pozycji. Kocham Szwajcarię jako cudowne góry i wspaniałych górali i dziękuję, że odkryłaś mi ich bardziej. Nawet jak za oknem deszcz, to gdy otwieram „Lampkę” świeci słońce. Udanej majówki :). Kasia.

    Reply
  • 23 maja, 2021 at 4:32 pm
    Permalink

    Haha ciekawe czy zauwazylas, ze przed dniami otwartych winnic pojawia sie wiec bilbordow na ulicach , parkingach i centrach handlowych z napisem: Masz problem z alkoholem? Zadzwon, mowimy po angielsku ‘’.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.