Jak to zrobić w Szwajcarii, część. 5 – czyli jak wybrać ubezpieczenie zdrowotne

Ubezpieczenie zdrowotne w Szwajcarii jest obowiązkowe bez względu na wszystko. Koniec, kropka. Po trzech miesiącach legalnego pobytu otrzymujemy miły acz dość stanowczy list nakazujący nam wybrać sobie ubezpieczyciela.

Przyznaję, że mi decyzja, którego ubezpieczyciela wybrać zajęła bardzo długo, aż po kilku miesiącach otrzymałam całkiem realną groźbę, że jeśli sama nie podejmę decyzji, decyzja zostanie podjęta za mnie, a ja po prostu dostanę tylko za to rachunek. Bo niestety ja jestem z tych, którzy nieprzyjemne listy zawalają stertą innych rzeczy „na zaraz” w nadziei, że to, o czym się nie myśli, samo z siebie zniknie jak w Harrym Potterze… Nie radzę robić tego, co ja – wybierzcie swoje ubezpieczenie z głową i szybko. Czytaj dalej …

Problemy pierwszego świata

Zacznę od własnego podwórka: gramy w Witchera 3, a napisy takie malutkie, że od marszczenia oczu wyrasta nam co najmniej pięć nowych zmarszczek mimicznych. Steve nie wytrzymuje:

–       Musimy kupić większy telewizor!

Ja zdumiona:

–       A nie prościej przysunąć fotel!

Ot tak, tzw. problemy pierwszego świata to temat znajomy dla każdego obserwatora życia Szwajcarów. Bo przecież czym się martwią ludzie, którzy mają co włożyć do garnka i gdzie wyjść rano? Czytaj dalej …

Sprawdzenie i Omówienie Quizu Wiedzy o Szwajcarii

Jeśli nie spróbowałeś zmierzyć się z quizem, najpierw wejdź TUTAJ i zaznacz właściwe odpowiedzi, a dopiero potem czytaj ten artykuł.

Omówienie sprawdzianu o bezkręgowcach – ile razy taki temat wywoływał w Tobie niespodziewane erupcje entuzjazmu – omówienie sprawdzianu – nie będzie sorka pytała! Potem jednak ten entuzjazm przechodził w fazę rozpaczy, gdy zorientowałeś się, że według Ciebie aparat wrotny wrotek to cztery kółka, a według sorki wieniec rzęsków. Po fazie rozpaczy przychodziła faza akceptacji, a później zapadałeś w drzemkę. Bo co Cię właściwie obchodziły rurkowate protonefrydia, gdy zamierzałeś zdawać na prawo… Czytaj dalej …

Upalnie i nielegalnie

Co prawda, to falę upałów mamy już chyba za nami, ale nie wierzę (albo nie chcę wierzyć), że lato już się skończyło! Przed nami na pewno jeszcze wiele przepięknych, słonecznych dni, a temperatura nam jeszcze nie raz zlasuje wszystkie jeszcze dziwnym trafem niezabite komórki mózgowe.

Czytaj dalej …

Quiz Wiedzy o Szwajcarii

Z okazji 1 sierpnia – Święta Narodowego Szwajcarii – zapraszam Was na Quiz Wiedzy o Szwajcarii! Czy chcecie sprawdzić, swoją wiedzę o historii, geografii, polityce i aktualnościach helweckiej przystani szczęśliwości? To do dzieła! Tym razem quiz znajduje się na profesjonalnej stronie, która sama Wam podliczy punkty i poda właściwe odpowiedzi.
Link do quizu znajduje się TU.

Czytaj dalej …

5 ukrytych perełek Romandii

Macie przed sobą mapę zachodniej Szwajcarii – i, oczywiście, zakładając, że nie wiecie wiele o tej francuskojęzycznej części Helwecji, a wybieracie się na wycieczkę, wybierzecie na pewno Lozannę, Genewę i ewentualnie Montreux. Oczywiście, górzysta Lozanna ma swój klimat, Genewa swój wielkomiejski glamour, a Montreux widoki, ach widoki, ale mam wrażenie, że odwiedzając te trzy oczywiste miejsca, nie znajdziecie nic takiego cudownego, co Was osobiście dotknie. Pośród tłumu Japończyków z aparatami fotograficznymi nie da się zatopić w perspektywach, trudno znaleźć jakiś cudowny kącik na jakieś winko i kontemplacje.

Turyści zwykle jadą do tych miejsc, które są wielkie, znane i hmmm…. jakby tu powiedzieć… do których jeżdżą inni turyści. I tak to, jak zwykłam mawiać, jeśli chcę sobie znaleźć miejsce, w którym będę naprawdę „lonely”, muszę sprawdzić, czy przypadkiem nie jest wymienione w znanych przewodniku „Lonely Planet”. I tak, muszę powiedzieć, że Romandia zawdzięcza swój cudowny, wakacyjny klimat małym, urokliwym wioseczkom z białymi domami z zielonymi okiennicami porosłymi winoroślą, prostymi, kamiennymi fontannami i średniowiecznymi kościołami. Jak tam dotrzeć? Po prostu zejść z utartych szlaków, zjechać z autostrady i pogrążyć się w sennym klimacie romańskich wiosek. Czytaj dalej …

Sezon na sikorki

Życie na wsi jest idylliczne. Szczególnie dla zwierza miastowego, dla którego krowy są przerażające, bo kto to wie, co w ich głowach się rodzi, jak tak się gapią jak sroka w malowane wrota.

Pamiętam, jak jeszcze za studenckich czasów rękami i nogami się broniłam od mieszkania gdzieś dalej krakowskiego rynku niż pół godziny na piechotę. Choć może to moja podświadomość mi mówiła, że tylko tyle jest w stanie znieść mój nadwyrężany często autopilot, który nie raz i nie dwa razy raźnie i bezbłędnie prowadził ciało swojej nieświadomej niczego właścicielki prościutko do domu do własnego łózia. Czytaj dalej …

Jak to zrobić w Szwajcarii cz.4 – czyli jak znaleźć mieszkanie do wynajmu

Wynajem mieszkania – koronny problem wszystkich tych, którzy przeprowadzają się do Szwajcarii. Spłodziłam już jeden artykuł na tematy okołomieszkaniowe w Szwajcarii (TUTAJ), jednak teraz skupię się wyłącznie na konkretach – jak znaleźć i wynająć mieszkanie w Szwajcarii.

Gdzie szukać mieszkań? Czytaj dalej …

Krajobraz szwajcarski po referendum antyimigracyjnym czyli granice demokracji bezpośredniej

Wiecie dobrze, że Szwajcaria pośród burzliwych wód kryzysu jest takim małym precedensem – zieloną wyspą pośród żywiołów. A wiadomo przecież, że wszyscy mieszkańcy i rozbitkowie na bezpiecznej wyspie nie chcą, żeby dla nich samych zabrakło słodkiej wody i bananów, gdy do wyspy dobiją inni rozbitkowie, zabierając im ich szałasy, zwierzynę i córki. To takie proste i ludzkie!

Dlatego rozumiem decyzję tej „małej” większości Szwajcarów (50,3%) o ograniczeniu imigracji (09. 02. 2014). Mimo, że jestem imigrantką, tak jak pewnie wielu z Was, ze zgrozą patrzę na palone samochody na przedmieściach Marsylii, na zamachy terrorystyczne w stolicach europejskich przygotowywane nie przez obywateli egzotycznych krajów, ale przez dzieci imigrantów, na Wigilię odwoływaną w wielu tradycyjnie chrześcijańskich społecznościach, żeby aby nie urazić przedstawicieli innych kultur. Nie chcę tego dla Polski – i nie chcę dla Szwajcarii, która wyjątkowo jeszcze się jakoś trzyma i jest „bielsza” niż większość państw Europy zachodniej. Czytaj dalej …

Szwajcarskie nazwiska i pochodzenie

Taka sytuacja w aptece:

–       Poproszę kartę ubezpieczenia i dowód osobisty.

Mój chłopak podaje swoje dokumenty.

–       Oooo, Pan X! Rodzina mojego męża też pochodzi z Charmey. Czy Pan jest z gałęzi Francisa, Jeanne czy Arsène?

–       Francis to był mój pra-, pradziadek, ale dziadek przeprowadził się do Genewy, także jestem z gałęzi rodziny X z Genewy.

–       Mój mąż też! Ale dopiero on się tutaj przeprowadził, cała nasza rodzina mieszka nadal w kantonie Fribourg. Nie zatrzymuję, przekażę mężowi, że spotkaliśmy dalekiego kuzyna! Czytaj dalej …