Jak to zrobić w Szwajcarii cz. 3… czyli jak wymienić prawo jazdy na szwajcarskie

Trzecia czerwcowa odsłona cyklu „Jak to zrobić w Szwajcarii…” dotyczy wymiany prawa jazdy na szwajcarskie po przeprowadzce do Szwajcarii. Niby to łatwe i oczywiste, ale wiele osób, które przeprowadza się do Szwajcarii i przez dłuższy czas nie używa samochodu, bo nie musi (np. mieszka w centrum miasta, albo ma fantastyczną komunikację publiczną pod nosem), nie zastanawia się nawet nad wymianą prawa jazdy, albo przekłada to na później. I tak mija nam rok… Po roku natomiast, aby móc jeździć w Szwajcarii samochodem należy zrobić ponownie prawo jazdy w Szwajcarii.

Tak wygląda szwajcarskie prawo jazdy:

Czytaj dalej …

Tabula Rasa czyli zostań królem swojej szwajcarskiej Utopii

Czy marzyło Ci się kiedyś dostać w swoje łapy kraj do rządzenia? I mieć nieskończoną możliwość realizowania swoich najdzikszych eksperymentów społecznych, politycznych, czy ekonomicznych? Dziennikarze RTS – szwajcarskiej francuskojęzycznej telewizji stworzyli genialną grę strategiczną Tabula Rasa! Także od wczoraj nie potrafię się skupić na pracy, bo tylko obniżam podatki, buduję elektrownie nuklearne i podwyższam wiek emerytalny, co tam jakieś marne tłumaczenia w porównaniu z tym, że mój lud szwajcarski Joankolandu wielbi swoją królową, a dziura budżetowa mojego państwa topnieje jak lód w moim drineczku.

Na czym polega Tabula Rasa? Czytaj dalej …

Średnie zarobki w Szwajcarii

Ostatnio upolowałam znakomity artykuł w illustre.ch na temat zarobków w różnych zawodach w Szwajcarii (artykuł po francusku Salaires 2015: Qui gagne combien? z 16. 06. 2015):

http://www.illustre.ch/illustre/article/salaires-2015-qui-gagne-combien

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy posługuje się językiem francuskim, a artykuł jest na tyle ciekawy, że postanowiłam Wam go nieco przetłumaczyć i przytoczyć kilka ciekawych danych na temat przeciętnych zarobków w różnych zawodach w zależności od doświadczenia, stażu i kwalifikacji, a także mapę pokazującą różnice w zarobkach w różnych regionach Szwajcarii. Czytaj dalej …

Królowa krów może być tylko jedna!…

Słyszeliście kiedyś, drogie polskie mięska, o walkach krów w Szwajcarii? Już uszami wyobraźni słyszę ten huralny jęk… Jak nie o związkach polsko-szwajcarskich, to o krowach! No ale w końcu jesteście na blogu Szwajcarskie Blabliblu, więc czego tu się spodziewać? Na pewno nie charakterystyki porównawczej Kaczyńskiego i Dudy, chociaż ostatnio było całkiem niespodziewanie o kupach, także wiecie – nic nie wiadomo.

Czytaj dalej …

Golf krowimi kupami czyli Chüefladefäscht

Dnie stają się coraz dłuższe, noc zapada już niemal o 22, stroje kąpielowe się wietrzą po zimowym zapiwniczeniu, sadełko jest torturowane na wszelkich fitnessach i joggingach, a skóra starzeje się w oczach na solarium. Jednym słowem: czas zacząć brązowo-słoneczny czas urlopów! Co na to szwajcarskie krowy?

Czytaj dalej …

Jak to zrobić w Szwajcarii cz. 2… jak znaleźć męża / żonę

Druga część super praktycznego cyklu „Jak to zrobić w Szwajcarii”. Wiecie sami… jak kupić bilet, jak znaleźć męża, takie tam codzienne czynności.

Znalezienie męża na emigracji nie wydaje mi się bardzo trudne, gdy ma się trochę oleju w głowie i nie szuka drugiej połówki na przykład na dyskotekach. Znalezienie żony to natomiast, przyznaję, prawdziwe wyzwanie. Jeśli się żony nie znalazło w Polsce, to w Szwajcarii wchodzi się w szranki z całym tym szwajcarsko-międzynarodowym tałatajstwem spragnionym platynowych blondynek o chabrowych oczach i słowiańskich, delikatnych rysach twarzy. No ale dość jojczenia, artykuł ma być zwięzły i informatywny. Czytaj dalej …

Brać czy nie brać? Kilka rad dla Pań, których właśnie oczarował obcokrajowiec

Spojrzał głęboko w oczy i skradł serce od pierwszego spojrzenia. Albo znałyśmy go od jesieni, ale kiełki uczucia zakwitły dopiero wiosną. I co teraz? Brać czy nie brać? Oto jest pytanie!

Znów temat inspirowany historią polsko-szwajcarskiego dość świeżego związku koleżanki Karoliny z ostatniego postu. Dość długo rozmawiałyśmy o różnicach pomiędzy związkami polsko-polskimi i mieszanymi i dzięki tym rozmowom zdołałam wyciągnąć wiele interesujących wniosków.

Po drugie, praktycznie od czasu powstania mojego bloga dostaję wiele wiadomości od dziewczyn, które właśnie poznały Szwajcara, zaiskrzyło i zastanawiają się, czy jest sens inwestować w tą relację lub od takich, które już od wielu lat są w mieszanym związku i chciały się ze mną podzielić swoją historią. Tak to jest z blogerami, którzy starają się utrzymywać kontakt ze swoimi czytelnikami – zbierają te historie jak kamyczki do kieszeni i wyciągają je jak króliki z kapelusza, gdy przyjdzie odpowiednia pora. Czytaj dalej …

Dlaczego Polki wolą Szwajcarów i czy tak jest naprawdę?

Kiedyś już pisałam o mieszanych polsko-szwajcarskich związkach (TU i TAM) i ten temat wywołał lawinę komentarzy. Nic w tym dziwnego, w końcu polscy mężczyźni mają prawo czuć się odrzuceni, gdy kobiety z ich plemienia odchodzą w siną dal z innym dzikusem nie obdarzając ich nawet spojrzeniem. Siostry plemienne nie są dłużne wypominając wyciągnięte gacie, brzuszysko i piwo przed telewizorem, a także przede wszystkim to, że po paru wspólnych latach dziwnym trafem stają się dla swoich samców przezroczyste.

Nie chcę powtarzać postawionych wcześniej tez na temat mieszanych, czy też polsko-polskich par, tylko chciałabym opowiedzieć Wam o moim spotkaniu z koleżanką, które zainspirowało mnie do napisania kilku tekstów o związkach mieszanych. Czytaj dalej …

O cudownych błędach i językach środka

Już tydzień temu wróciłam do Szwajcarii z wiosennych wojaży, ale mentalnie jeszcze strugam kijaszka w gdzieś tam pośród soczystej zieleni pól ryżowych Indonezji. Dlatego jakoś nie mogę się przemóc, żeby wrócić do pisania o alpejskich dumnych szczytach, czy fascynujących aspektach demokracji bezpośredniej. Wylewają się jednak ze mnie słowa na papie… ekran, dlatego napiszę Wam dzisiaj o naszym obecnym lingua franca – angielskim. Nie o angielskim używanym przez rodowitych Anglików w Anglii, ani nawet o jego dialektach, tylko właśnie o tym cudownym aspekcie angielskiego.

Jeszcze za czasów studenckich na koszmarny egzamin z Teorii Językoznawstwa uczyłam się o językach „środka” stworzonych do komunikacji pomiędzy przedstawicielami różnych kultur. Na przykład taki Tok Pisin z Papui Nowej Gwinei (nazwa języka to nieco zniekształcona forma Talk Business). Przyjechali Anglicy ze szklanymi koralikami, żeby handlować z ludożercami, ale angielska trudna języka, trzeba było stworzyć prosty język do komunikacji będący mieszanką angielskiego i grupy języków używanych w Azji Południowo-Wschodniej. Tok Pisin ewoluował, ewoluował, żeby stać się jednym z języków urzędowych i dla bardzo wielu małych Gwinejczyków pierwszym językiem. Czytaj dalej …

Różne style wychowywania dzieci – PROJEKT dziecko czy dziecko mimochodem

Ostatnio poznałam bardzo fajną Szwajcarkę, matkę trojga. Szwajcarka pracuje na 60%, chodzi raz w tygodniu na siłownię, uczy się włoskiego i robi kurs księgowości. Dwójka dzieciaków chodzi do szkoły, jedno do przedszkola na 3 dni w tygodniu, oprócz tego w domu jest zatrudniona niania na 4 dni w tygodniu.

Koleżanka wraz z mężem pracuje dla jednej korporacji, „dzięki” czemu miała możliwość mieszkać po kilka lat w różnych miejscach w Europie – pierwszy syn urodził się w Berlinie, drugi we Francji, a najmłodsza córeczka w Szwajcarii. Przyznaję, że to właśnie ona otworzyła moje oczy na znaczące różnice w podejściu do wychowywania dzieci w Polsce a w Szwajcarii… Czytaj dalej …