Szwajcaria serem stoi

Tomek Streit o serze:

topelement

Rozległe obszary Alp i Jury, które razem z lasami zajmują ponad połowę terenu Szwajcarii, nie sprzyjają uprawie zbóż i warzyw. Podstawę rolnictwa „od zawsze” stanowiła hodowla bydła, owiec i kóz. (Dziś aż 80% terenów zielonych jest wykorzystywanych do hodowli, większość ponad 1000 m.n.p.m). Mleka nigdy tu nie brakowało. Początkowo mleczarstwo zapewniało niewielkie ilości masła i sera wytwarzane raczej na własny lokalny użytek. Śmiało można stwierdzić, że w co drugim wiejskim średniowiecznym gospodarstwie, w domowym zaciszu produkowano ser. Ta umiejętność była wysoko ceniona, ponieważ pozwalała na przedłużenie trwałości produktów mlecznych i jednocześnie dawało wysokokaloryczne wyroby, niezwykle przydatne jako źródło energii, zwłaszcza podczas długich i surowych zim. Produkcja sera pozwalała nie tylko uzyskać wyroby smaczne, ale też zaczęła przynosić znacznie większe zyski niż samo mleko. Ta wiedza procentuje do dziś. Ogromne doświadczenie i doskonała znajomość technologii sprawiły, że ich renoma zaczęła wykraczać poza granice kantonów, a z czasem również poza miejscowe upodobania i szwajcarski ser zaczął podbijać europejskie gusta.

Czytaj dalej …

Posiadanie broni jako jedno z podstawowych praw Szwajcarów

Obecnie toczy się dyskurs na temat liberalizacji prawa do posiadania broni w Polsce i Szwajcaria jest jednym z najczęściej przytaczanych przykładów zwolenników tego projektu. Niestety ilość mitów i zwyczajnych bzdur krążących na ten temat w mniej lub bardziej oficjalnych mediach przechodzi ludzkie pojęcie. Dlatego postanowiłam dołożyć swoją cegiełkę do kwestii posiadania broni w Szwajcarii. Usprawiedliwiając polskich publicystów i komentatorów życia publicznego – dane na temat wojskowości Szwajcarii/uzbrojenia Szwajcarów dość szybko i radykalnie się zmieniały w ciągu ostatnich lat. Ankieta Small Arms Survey z 2007 roku, z której korzysta wielu dziennikarzy dawno już się zdezaktualizowała, zmieniło się również prawo dotyczące posiadania broni. Przed 1999 rokiem ta kwestia leżała w gestii kantonów, wobec czego Szwajcaria (a raczej niektóre jej kantony) miała jedno z najbardziej liberalnych praw na całym świecie. Teraz już nie jest tak łatwo, jednak w naszych głowach ciągle istnieje wizja Szwajcarów jako takich europejskich kowbojów obwieszonych koltami strzegących swojego terytorium jak psy pasterskie. Coś w tym oczywiście jest, ale upraszczanie może nam tu tylko wyrządzić krzywdę.

Untitled design (1) Czytaj dalej …

Szwajcarski design, czyli subiektywny zbiór rzeczy prostych i pięknych

… i użytecznych, choć nie w każdym wypadku.

Oto szwajcarska odpowiedź na wszechobecny szwedzki minimalizm, który daje wrażenie, że wszystkie wnętrza i elementy dekoracji wyglądają tak samo (i stosowane bezmyślnie mogą być nudne jak flaki z olejem). Macie już dosyć białych, nieoheblowanych mebli o nazwie Kotbular, co najprawdopodobniej znaczy „jesteś prosiaczkiem, ty nie-Szwedzie”? Zaproponuję Wam chłodną logikę, ponure piękno industrializmu i hipnotyzującą precyzję najdrobniejszych detali w bardzo szwajcarskim stylu.

Nie jestem wielką znawczynią sztuki, więc nie chcę tego przedstawiać jako dominujący trend w Szwajcarii i dorabiać do tego jakieś szumne ideologie. Ot tak, po prostu, wybrałam dla Was kilka elementów szwajcarskiego designu i sztuki, które razem tworzą całkiem spójny obraz.

Szwajcarski Zegar Kolejowy Mondaine

Klasyka XX-wiecznego szwajcarskiego designu obecna na każdym szwajcarskim dworcu kolejowym. Minimalistyczny czarno-biały zegar z czerwonym akcentem został zaprojektowany przez szwajcarskiego inżyniera Hansa Hilfikera w 1944 roku na zamówienie Szwajcarskich Kolei. Wskazówka sekundowa, której kształt jest inspirowany sygnalizatorem dróżnika została dodana dopiero w 1953 roku.

Mechanizm zegara Mondaine jest dostosowany do szczególnych wymagań kolei. Wszystkie zegary kolejowe są zsynchronizowane: o każdej pełnej minucie otrzymują impuls elektryczny od głównego zegara sterującego. Ten impuls przesuwa wskazówkę o jedną minutę. Czerwona wskazówka sekundowa przesuwa się niezależnie od głównego mechanizmu sterującego. Jej obrót dookoła osi zegara nie trwa minutę, ale 58,5 sekundy. Następnie wskazówka zatrzymuje się 1,5 sekundy na górze czekając na impuls, żeby rozpocząć kolejną rotację.

Czytaj dalej …

Mistrzowska mobilność, czyli o transporcie w Szwajcarii

Oddaję głos Tomkowi Streitowi:

Samochód kontra pociąg. Jak podróżują Szwajcarzy?

Przyznaję się, nie mam prawa jazdy, nie umiem prowadzić, a samochód znam tylko od strony pasażera. Nie trzeba jednak być wprawnym kierowcą, żeby zauważyć znaczną różnicę między stylem jazdy, bezpieczeństwem i kulturą na drogach w Szwajcarii i w Polsce. No niebo i ziemia. Ilość poruszających się samochodów po szwajcarskich drogach ciągle rośnie – w ciągu ostatnich 15 lat ich ilość wzrosła o 28% (1,5 samochodu na rodzinę). Mimo, że przeciętny Szwajcar rocznie przejeżdża 1987 km pociągiem (dla porównania unijna średnia to 767 km), auto to nadal najpopularniejszy środek transportu. Na każde przebyte 100 km, 67 km odbywa się za pomocą samochodu (pociągiem tylko 14).  W pierwszym kwartale 2017 szwajcarskie koleje przewiozły ponad 120 milionów pasażerów.

Więcej liczb? Proszę bardzo. Sieć drogowa (drogi gminne, kantonalne i autostrady) liczy w Szwajcarii prawie 70 000 km. Gdybyśmy chcieli przejechać się nimi wszystkimi, byłaby to odległość równa półtora razy obowdu naszego globu. Sieć autostrad należy do jednej z najgęstszych na świecie. Znaczna część mieszkańców ma do najbliższej autostrady mniej niż 10 km. W Polsce planowana długość dróg szybkiego ruchu docelowo liczyć będzie około 7650 km, na co złoży się około 2000 km autostrad i około 5650 km dróg ekspresowych. Pamiętajcie jednak, że Polska jest prawie dziesięciokrotnie większa od Szwajcarii.

u_schweiz
Sieć autostrad w Szwajcarii

Czytaj dalej …

Szwajcarskie legendy miejskie

Szwajcaria aż się roi od białych dam, smoków, bazyliszków i koto-węży. Tu co drugi dom jest nawiedzony, po Alpach biegają dahu (koziołki z dwoma krótszymi nóżkami po jednej stronie), a nocami do mężczyzn przychodzi demon Toggeli i srodze kusi… Ale to są zwyczajne legendy, a nasz temat to legendy miejskie, czyli opowiadane przez kolegę męża cioci mojej przyjaciółki „najprawdziwsze prawdy” – pozornie prawdopodobne informacje rozpowszechniane jak wirus, jak replikujący się mem w Internecie.

Tylko jest mały problem. Po pierwsze, w Szwajcarii wszystko się różni w zależności od kantonu lub gminy, a po drugie, ten kraj nie ma precedensu. Wobec czego nawet najbardziej nieprawdopodobnie brzmiąca informacja, którą z miejsca klasyfikuję jako legendę miejską, po sprawdzeniu najczęściej okazuje się prawdziwa. Nie można spuszczać wody po 22? Haha, dobry żart! A tu, bach, otrzymuję zdjęcie ogłoszenia o zakazie kąpieli, spuszczania wody, tupania i głośniejszego oddychania w godzinach nocnych… Cafe Fellatio, gdzie pod stołem siedzą gotowe do akcji dziewczyny zaspokajając klientów podczas kawy i gazetki? Cóż za pomysł… A jednak wcale nie taki nierealny – w Genewie właśnie powstaje taka nietypowa kawiarnia. Dzięki Szwajcarii niewiele rzeczy jest mnie w stanie zdziwić!

Dzisiejszy artykuł jest częścią akcji blogerów językowo-kulturowych „W 80 blogów dookoła świata…”. Jeśli interesuje Cię temat miejskich legend z różnych zakątków świata, poklikaj sobie w linki, które umieściłam na końcu artykułu!

Czytaj dalej …

Nie ma ratunku dla szwajcarskich lodowców

Dziś na blogu gość, Tomek Streit, opowie Wam o szwajcarskich lodowcach:

W 1850 roku  powierzchnia lodowców w Szwajcarii wynosiła 1735 km². To obszar porównywalny do terytorium kantonu Zürich. W 2016 roku lodowce zajmowały już tylko 890 km². Do 2100 roku ich powierzchnia może się skurczyć o kolejne 90%. Naukowcy z Federalnej Politechniki w Zürichu twierdzą, że nie ma już dla nich ratunku. Ostatnie dziesięciolecie było najgorsze w całej historii pomiarów. Procesu topnienia nie da się już zatrzymać. Jeśli temperatura w następnym stuleciu wzrośnie o 3-5 stopni, z Alp zniknie cały śnieg.

Lodowce to nic innego jak gromadzący się śnieg, który pod wpływem panującej temperatury, przy dużej wilgotności powietrza i pod wpływem ciśnienia nadległych warstw śniegu stopniowo przekształca się w lód. Lodowce powstają tam, gdzie ukształtowanie terenu sprzyja gromadzeniu się dużej ilości śniegu, a jednocześnie jest zbyt chłodno lub jest zbyt małe nasłonecznienie, aby cały zgromadzony śnieg topił się w ciągu lata.

Czytaj dalej …

Wieczysta, zbrojna neutralność Szwajcarii, czyli „gdy pragniesz pokoju, przygotuj się do wojny”*

* Si vis pacem, para bellum

Neutralność to nie pacyfizm. Te dwa pojęcia są często mylone: „Kraj neutralny to kraj bez wojska.” „Po co komu wojsko, skoro się nie zamierza prowadzić wojny?” Ano właśnie po to, żeby tej wojny nie prowadzić! W końcu, jak mówi łacińskie przysłowie „gdy pragniesz pokoju, szykuj się do wojny”. I to jest maksyma, która przyświeca uzbrojonej po zęby, ale neutralnej Szwajcarii.

Co to jest neutralność?

Państwo neutralne w danym konflikcie zbrojnym nie może w nim uczestniczyć ani udzielać jakiejkolwiek pomocy jego stronom. Państwo neutralnie wieczyście nie może również należeć do żadnych sojuszy wojskowych i przystępować do działań zbrojnych podejmowanych na terenie innych państw. Może natomiast mieć własne siły zbrojne do ochrony swojej niepodległości i integralności terytorialnej.

Czytaj dalej …

Szwajcarskie alkohole dla polskiej cioci i wujka

„Co powinienem kupić w prezencie dla cioci / wujka na święta ze Szwajcarii? Myślałem o jakimś fajnym tradycyjnym alkoholu, ale nie bardzo się na tym znam. Mogłabyś mi coś podpowiedzieć?”

To jedna z wielu podobnych wiadomości prywatnych, którą wrzucam do mojej prywatnej kategorii „szwajcarskie prezenty alkoholowe – ajuto!”. No tak. Tyle, że to nie jest takie proste. Oczywiście, mogłabym bezdusznie po prostu podać kilka nazw alkoholi, dodać „pozdro!” i zakończyć tym odpowiedź. Ale wiedziałabym, że jeśli tak odpowiem, bardziej skrzywdzę mojego rozmówcę, niż mu pomogę. Jego ciocię i wujka też… Więc pracowicie stukam w klawiaturę, że wszystko zależy od upodobań, palety i wielu innych czynników. A z drugiej strony zwykle znajduję niezrozumienie i wyobrażam sobie jakiegoś zdumionego czytelnika, który czyta te wszystkie moje disclaimery i myśli sobie: „Dziewczyno, po co ty mi się tu produkujesz? Nazwy mi podaj, nazwy!”… Dlatego postanowiłam raz na zawsze to załatwić. Artykułem.

Bo wiecie, moi drodzy, ludzi pijących alkohol dzieli się na dwie kategorie: ciocie i wujków. Tak trochę szowinistycznie mi to wyszło, ale mam dziwne wrażenie, że jakoś tak to się układa. Przy czym kobiety mogą być wujkami, a większość mężczyzn to tak czy inaczej ciocie. Wujkowie, powiedziałabym, szczególnie w Polsce, to wyjątki.

Kto to jest alkoholowa ciocia? Ta najcudowniejsza istota pod słońcem. Jej domowe nalewki zawojowały niejedną imprezę i były przyczyną wielu głębokich rozmów z porcelanowym niedźwiedziem. Ciociowa wiśnióweczka to rarytas. Wino z jabłek zamiata i niszczy. Likier cytrynowy ma swoją własną osobowość. Ciocia piwem oczywiście też nie pogardzi (chcesz soku malinowego czy imbirowego?). Ciocia to w dodatku pies na nasze polskie smakowe wódeczki i likierki kawowo-waniliowe. Nie pogardzi też dobrze schłodzonym Jackiem z colą i lodem!

Czytaj dalej …

Jak wyglądają wakacje Szwajcarów?

Fajnie mają ci Szwajcarzy – pomyślicie – zarabiają tak dużo, że wszędzie poza granicami swojego państwa jest dla nich tanio! Nie da się ukryć, że zagraniczne wakacje jednego z najbogatszych narodów świata są wyjątkowo korzystne cenowo. Dlatego zdziwiłam się, gdy odkryłam, że Szwajcarzy są dopiero na 14 miejscu pośród najczęściej podróżujących narodów świata. Ranking z 2014 roku przeprowadzony przez Travel & Tourism Intelligence Center obejmował 25 krajów, których obywatele podróżują najczęściej. Niestety Polacy nie znaleźli się w wymienionej czołówce. Zerknijmy, jak wygląda top 15:

  1. Finlandia
  2. Stany Zjednoczone
  3. Szwecja
  4. Dania
  5. Norwegia
  6. Hong-Kong
  7. Nowa Zelandia
  8. Kanada
  9. Australia
  10. Francja
  11. Hiszpania
  12. Niemcy
  13. Wielka Brytania
  14. Szwajcaria
  15. Austria

No cóż, nie dziwi, że największymi podróżnikami są Skandynawowie, którzy mają u siebie przez pół roku ciemno. Ale Szwajcarzy dopiero na 14 miejscu? To jest nacja, którą nieproporcjonalnie często spotykam na wszystkich moich egzotycznych wakacjach. Szwajcarów przecież nie jest aż tak dużo, a krwiście czerwony paszport z równoramiennym krzyżem to wcale nierzadki widok. Zakładam jednak, że statystyki są bardziej wymierne niż jednostkowe doświadczenia, dlatego nie będę się kłócić…

Czy może chodzi o to, że Szwajcarzy mają tylko 4 tygodnie płatnego urlopu? Większość krajów z podróżniczej czołówki zajmuje również czołowe miejsca na liście krajów, których obywatele cieszą się prawem do najdłuższego urlopu. Szwajcarzy jednak nie cierpią bardzo z tego powodu. W 2012 roku odbyło się referendum, w którym obywatele Szwajcarii odpowiadali na pytanie, czy chcą przedłużenia płatnego urlopu do 6 tygodni. Zdawało się, że sprawa jest pozamiatana: w końcu kto by nie chciał dłuższych wakacji. Jak to kto? Szwajcarzy! Ponad 67% Szwajcarów opowiedziało się przeciwko przedłużeniu urlopu twierdząc, że ta decyzja uderzy przede wszystkim w nich samych. „Jesteśmy tak bogaci, bo dużo pracujemy” – jak to tłumaczył profesor Casasus z Uniwersytetu we Fryburgu.

Czytaj dalej …

Przy stole w Szwajcarii

Mamy niezwykłą tendencję do tworzenia uogólnień na podstawie naszego otoczenia. Dla jednych świat schodzi po schodach w dwupiętrowym apartamencie, dla drugich świat schodzi na psy. A prawda, jak zwykle, merda się gdzieś pomiędzy i bardzo trudno ją uchwycić. Bo nawet jeśli uśrednimy te ekstrema, wyjdzie nam nie świat-przeciętny, ale świat-nikt.

Dlatego nie zamierzam dołączać do moich artykułów kilku stron małym druczkiem po gwiazdce: *nie dotyczy: Szwajcarów niemieckojęzycznych, Szwajcarów, którzy przebywali więcej niż 2 lata w Polsce, Szwajcarów w zielonych spodniach, pół-Szwajcarów, niby-Szwajcarów, mieszkańców kantonu Jura, Szwajcarów, którzy lubią piwo, Szwajcarów, którzy wychowali się na wsi mniejszej niż 500 mieszkańców i w mieście większym niż 100 tysięcy mieszkańców, „nowych” Szwajcarów, pana Schmidta z Zurychu z ulicy Bahnhoffstrasse 38 i teściów Kasi, Zosi i Małgosi, a także wszystkich przebrzydłych szefów… Nie, nie, nie! Jeśli tak zrobię, wyjdzie mi umowa kredytowa, a nie artykuł. Także przyjmijmy raz na zawsze, że ja piszę z mojej perspektywy, wy piszecie komentarze ze swojej i wszyscy się kochamy i wyrozumiale głasiamy po dzióbkach.

Dzisiejszy artykuł będzie mówił o zwyczajach jedzeniowych Szwajcarów. Zamiast jednak zaglądać im do garów, skupię się bardziej na okolicy jadalni. Jak jadają Szwajcarzy w swoim domowym zaciszu, lub gdy przychodzą do nich goście?

Czytaj dalej …