Jeśli TAK, kogo wykopią ze Szwajcarii?

Pod koniec miesiąca lutego odbędzie się referendum, czy należy automatycznie wyrzucać ze Szwajcarii cudzoziemskich przestępców. 97% czytających w tym momencie mój artykuł bez zastanowienia powie – i bardzo dobrze, jesteśmy na tak! „To przecież prawo wymierzone w tych wszystkich brudasów. Blablabla… Socjal…. Blablabla… Gwałty…. Przecież czytałem artykuł w najnowszych „Nowinach Prawicy”…. Blablabla… Arabi… Blablabla… Wszyscy oni są siebie warci…Blablabla…” Nawet Ci, którzy tak nie myślą i nie łykają propagandy jak młode gąski kaszę, będą uważać, że nas ten temat nie dotyczy. Przecież my pracujemy, dzieci są dobrze wychowane i nieźle się uczą. Ten problem dotyczy jakiś obszczymurków o nieco ciemniejszej karnacji z przedmieść Genewy. Nie nas.

A teraz dowiedz się, o czym tak naprawdę jest ta inicjatywa i zastanów się, czy na pewno Cię ona nie dotyczy.

Czytaj dalej …

Tajemnicze źródło motywacji do nauki języka polskiego

Moi uczniowie języka polskiego odkryli jakimś dziwnym sposobem źródło odwiecznej motywacji do nauki. Najprawdopodobniej piją z tego źródła jak Marian jagodziankę na kościach i uczą się aż furczy zawstydzając nieustannie swoją nauczycielkę. Bo to ja przecież powinnam siedzieć i wkuwać francuskie słówka, trenować język i gardło wymawiając ichniejsze „r” pięćset razy na minutę.

Moja motywacja przecież nie dość, że wita mnie każdym razem po powrocie z pracy, to jeszcze atakuje mnie ustami wrednych Szwajcarów mniej więcej co minutę. Tymczasem mi się czasem zwyczajnie nie chce, wolę czytać po polsku lub angielsku, wolę oglądać filmy w oryginale, wolę nie ruszać zgrzanego mózgu…

Czytaj dalej …

Czego nie lubię w Szwajcarii?

Zwykle Szwajcarię stawiam za wzór mocno kontrastując ją z naszą ukochaną Polską. Pewnie niektórym z Was mogłoby się wydawać, że jak młody pelikan świeżą rybkę łykam wszystko to, co mi się tutaj poda. Albo jak dziecko w sklepie z zabawkami, nie wiem, gdzie położyć oko, tudzież rękę i z zamkniętymi rękami bym podpisała dokument dobrowolnej adopcji przez właścicieli sklepu…

Otóż nie, tak nie jest. Jak to w praniu, tak to w życiu – nigdy nie jest całkowicie biało, ani całkowicie czarno – jest raczej szaro, bo zawsze się jakaś zbłąkana czarna skarpetka trafi do kosza z białymi koszulami…

save

 50 odcieni szarości – wersja prawdziwa (wg Chujowa Pani Domu)

Czytaj dalej …

Moja Polska ma schizę, czyli jaki jest nasz prywatny i osobisty pryzmat przez który oceniamy swoje otoczenie

Niedawno oglądałam francuską wersję programu Mam talent, czyli France a un incroyable talent. Tak właściwie to nigdy nie oglądam żadnych talent szołów i innych tego typu przygód szokująco – socjologicznych. I nie, ja nie jestem z tych, którzy Wam wejdą na sumienie opowieściami o tym, jak to już wiele lat temu pozbyli się „pudła”, wieczorem czytają poezję i słuchają Szopena, jedzą tylko marchewkę, która spadnie z drzewa i piją tylko ranną rosę z płatków róż z kontrolowanego przez HOFBE, SFETRDTJAM i BXZDSGHCVXHS źródła jedynie 99chf za butelkę.

Nie. Ja nie z tych, co zamiast szopingu idą czytać Szopenhauera, ewentualnie na spotkanie klubu ochrony szopów. Przecież nie ma jak najkrwawszy w świecie atak zombie po mega-trudnym dniu. Tylko zombie są w stanie tak bezbłędnie wygładzić wszelkie zmarszczki i zgrubienia na pofałdowanym zwykle przez codzienne problemy mózgu. (Może dlatego, że ich największy przysmak to mózg?!)

Czytaj dalej …

Jak być wege (i cyklistą) w Szwajcarii, skoro w Polsce już nie da rady…

Wegetarianie, weganie, cykliści i marksiści pakują pewnie właśnie walizki zalewając płaczem swe rumiane jak bio-jabłuszka twarze. Pewnie niektórym jako destynacja podróży w jedną stronę przypadnie Szwajcaria, dlatego z chęcią Wam wyjaśnię, jak tu żyć, gdy się jest dumnym posiadaczem nienormatywnych przyzwyczajeń żywieniowych.

Moje wyjaśnienia pochodzą z opowieści 2 znajomych wegan – jeden mieszka w Winterthur, a drugi na nieopodal mnie, na wsi w części francuskojęzycznej (ten pierwszy to Anglik, ten drugi – Polak gwoli wyjaśnienia, co bardzo dobrze się składa, bo obydwaj mają porównanie wege w Szwajcarii z wege w swoich krajach pochodzenia). Dodam, że dostałam od panów kilka fajnych linków dla wegan-wegetarian, skąd zaczerpnęłam wiele użytecznych informacji, którymi się z Wami nie omieszkam podzielić.

Czytaj dalej …

Nie kłam na rozmowach kwalifikacyjnych albo Ci wypadną włosy!

Znacie takie oto popularne przysłowia: „Kłamstwo nie popłaca”, „Kłamstwo ma krótkie nogi”. Jest również nieco inne, przeciwstawne: „Cel uświęca środki” i najwyraźniej to ono mi przyświecało pewnego grudniowego dnia, gdy odebrałam telefon od nieznanego numeru. Przećwiczyłam wtedy kolejne przysłowia: „wyjść jak Zabłocki na mydle” i „nadzieja matką głupich”.

Po drugiej stronie miła Szwajcarka świetnym hohdojczem poinformowała mnie, że dostała moją cefałkę od hedhantera i jest bardzo zainteresowana moim profilem blablabla… To nic, że ja przecież nie mówię po niemiecku. Ważne, że rozumiem, a i jestem bardzo uzdolniona w udawaniu, że mówię. Mój zakres dźwięków onomatopeicznych, powtarzanie tego, co właśnie mi powiedział rozmówca, zaawansowana mowa ciała, która przecież stanowi aż 80% komunikacji…

Czytaj dalej …

Wyniki konkursu świątecznego

Tam dam dam dam… Z dumą ogłaszam wyniki świątecznego konkursu Szwajcarskiego Blabliblu. Powiem Wam, że było bardzo trudno wybrać, głównie z tego względu, że przyjęłam taki a nie inny system oceny.

Jedną nagrodę przyznawała publiczność i ja starałam się jak najmniej wnikać w ten wybór. Kolejną nagrodę oddałam w ręce mojego chłopaka, a on bardzo patriotycznie i zgodnie z tematem mojego bloga przyrzekł doszukiwać się w każdym ze zdjęć elementów szwajcarskich. Mi samej pozostał do wyboru ostatni zwycięzca i to było trudne! Jak wybrać tylko jedno zdjęcie spośród tych przepięknych krajobrazów – radosnych bądź groźno-smętnych, osobistych portretów, które zachęcają do śmiechu, zadumy lub po prostu opowiadają jakąś fajną historię…

Czytaj dalej …

Pijany jak Polak – zaczęło się od komplementu a wyszło jak zawsze…

Po francusku jest takie powiedzenie „pijany jak Polak” – « ivre comme un Polonais ». I śmieszy, i wkurza, z akcentem na to drugie – w końcu nikt nie lubi jak się mu przyprawia jakąś niekoniecznie pozytywną łatkę. Jak tu być poważnym człowiekiem na emigracji, robić biznesy, rzetelnie pracować i płacić podatki, skoro tylko jak powiemy, że jesteśmy z Polski, ktoś nam wypomina, ile to we krwi mamy procentów.

„Samosierra” January Suchodolski Czytaj dalej …

Polski Kopciuszek? O, nie! Gdzie Polaków wiedzie ambicja (i kompleksy, ale o tym ciiiiii…)

Wśród moich szwajcarskich znajomych z Vaud jest taka legendarna Polka. Dlaczego legendarna? Bo zawsze widujemy się tylko na minutę podczas jakiś wspólnych imprez, zawsze próbujemy się umówić na dłużej i nigdy nam nie wychodzi! Gdy ja w Polsce, ona ma wolne, gdy ona się włóczy po Andach, ja piszę do niej właśnie smsa z propozycją wspólnego winka…

Dziewczyna pracuje na pół etatu w biurze, na drugie pół w restauracji, a także okazyjnie zajmuje się dzieciarnią i oczywiście robi podyplomówkę, uczy się jakiś egzotycznych języków obcych, a oprócz tego nie zaniedbuje życia towarzyskiego. To taka chodząca legenda, o której wszyscy znajomi Szwajcarzy mówią z nabożeństwem: „Ja zdychałem po tej nocy w klubie przez dwa dni, a Ada miała do pracy na 8…”

Czytaj dalej …

Gdzie się napić winka z przytupasem?

Listopad był miesiącem wina, jednak okazał się nieco za krótki, żeby uwzględnić wszystkie winne tematy. Dlatego wykorzystam kilka krwiście alkoholowych wątków jeszcze w grudniu.

Dzisiaj napiszę Wam o tym, gdzie i kiedy w Szwajcarii możecie popróbować lokalnego wina. Niestety nie będzie to wyczerpujący opis wszystkich świąt, winnych jarmarków, otwartych piwniczek i innych przytupasów, bo na taką antologię zabrakłoby mi miejsca na serwerze. Raczej tak będzie krótko i po żołniersku – miesiąc, miejsce, okazja… Czytaj dalej …