Dziś obudziłam się z poczuciem, że czegoś już od dłuższego czasu nie zrobiłam. O joggingu 3 razy w tygodniu pamiętam. Za ubezpieczenie, mieszkanie, prąd i media płacę, nawet czasem się to uda w terminie. O pracy jeszcze nie zdołałam zapomnieć mimo wielu starań. Nawet o blogu pamiętam, co prawda spada mi nieco wydajność, ale nie pracuję tu na akord. Zapomniałam za to całkowicie ostatnio o… przyjaciołach.
Pewnie większości z Was, którzy mieszkacie w jednym miejscu od dłuższego czasu ten problem wydaje się tak sztuczny i wydumany, że aż nieważny wspomnienia. Niejeden pewnie skomentuje: „Przyjaciele mogą się nie widzieć rok, a jak się w końcu zobaczą, to jakby się widzieli wczoraj”. Faktycznie tak jest. Gdy się widzę raz na ruski rok z przyjaciółmi z Krakowa, czy Lublina, Warszawy, Berlina, Hamburga czy Paryża, to nasze rozmowy są głębsze niż Rów Mariański i codzienność nie ma wpływu na nasze relacje.
Czytaj dalej …