„Podaj mi sól” czy „Byłoby wspaniale, gdyby na stole znalazła się sól”, czyli o problemach komunikacyjnych ze Szwajcarami

Uffff a mało brakowało! Mało brakowało, a bym napisała całkowicie nieprawdziwy tekst odnośnie 70% mieszkańców Szwajcarii. Pisałam sobie radośnie i beztrosko tekst na bloga podgryzając smrodliwie przepyszny ser.

Temat ciekawy i dość poszukiwany przez przedsiębiorców pragnących rozpocząć działalność w Szwajcarii lub współpracę ze Szwajcarami: komunikacja międzykulturowa. Jak komunikować się skutecznie, żeby zostać dobrze zrozumianym i właściwie zrozumieć przekazywaną nam informację. Opierałam się na własnych doświadczeniach, a konkretnie na feedbacku, jaki otrzymałam tuż po swoim przyjeździe od specjalisty w temacie:

– Moja droga! Nie możesz stawać przed Szwajcarami, spoglądać im prosto w oczy i kategorycznym tonem wyrażać swojej opinii. Jesteś zbyt bezpośrednia, mówisz za bardzo wprost. Starsi ludzie mogą uważać, że jest to niegrzeczne. Kobiety mogą cię znienawidzić, bo odczytają to jako wyzwanie. Mężczyznom zaś możesz solidnie namieszać w głowie, bo taki styl komunikacji może być interpretowany opacznie jako dość odważny flirt.

Mój artykuł więc był pełen porad, jak uniknąć tego typu pułapek. Jak fachowo owijać kotka dookoła motka, wszystkie pińcet sposobów grzecznych, niezobowiązujących uśmiechów, azaliż, jednakowoż, ewentualnie, Madame, Monsieur, Mademoiselle, mła mła mła! (pl. cmok, cmok, cmok)…

Czytaj dalej …

Neutralność, gdy się chcąc-nie chcąc kogoś popiera

Wróciłam! Już jestem z powrotem w Szwajcarii skupiona na szwajcarskich sprawach, a nie w naszej Polsce. Dobrze, że podróże pozwalają nabrać perspektywy na sprawy, które mnie dotyczą i dzieją się obok mnie. Spojrzenie z innego punktu pozwala rozszerzyć perspektywę i uzyskać pełniejszy obraz. To tak jakby wejść na górę, zrobić zdjęcie wioski, a potem iść dookoła robiąc nieustannie zdjęcia i ostatecznie jeszcze wmieszać się pomiędzy jej mieszkańców i dokończyć swój album.

Tak właśnie ja się czuję, gdy czytam informacje w prasie dotyczące wojny ukraińsko-rosyjskiej. Czytam polską prasę i narasta we mnie wściekłość na działania Putina. Czytam prasę francuską i odnajduję o wiele mniej emocjonalną, ale w miarę podobną perspektywę. Czytam prasę szwajcarską i czuję, że wylądowałam na innej planecie. Samolot malezyjskich linii lotniczych nadal nie wiemy, dlaczego spadł, a rebelianci (a nie żołnierze rosyjscy) walczą o niepodległość swoich terytoriów. To tak wygląda neutralność, droga Szwajcario? Czy znowu chęć zarobienia na tym, na czym wszyscy dookoła tracą? Czytaj dalej …

Röstigraben czyli szwajcarska szczelina Marianny

Zawsze jak myślę o Rowie Mariańskim, przypomina mi się takie jedno zdarzenie z czasów moich studiów na lingwistyce. Na zajęciach z tłumaczenia ustnego języka angielskiego na język polski mieliśmy takie ćwiczenie, które polegało na symultanicznym tłumaczeniu pewnego nagrania, w którym niestety roiło się od nazw geograficznych. Wiecie, nazwy geograficzne, szczególnie nietypowe, to nie jest coś, co każda osoba znająca język ma w jednym palcu. Moja koleżanka otrzymała tekst o Marianas Trench, co z prawdziwym nerwem przetłumaczyła jako…Szczelina Marianny. To był ten prawdopodobnie czas, kiedy pod wpływem mojego widoku na podłodze dusząc się ze śmiechu, powstał skrót ROTFL (rolling on the floor laughing).

Rys: Granica smażonych ziemniaków

…W końcu będziemy mogli się zrozumieć!

 

 

 

Czytaj dalej …