Szkatułka pamięci – o muzyce dawnej, kobietach w średniowieczu i popkulturowym przetwarzaniu historii z Agnieszką Budzińską – Bennett

Trudno o jaśniejszą gwiazdę w swojej dziedzinie, która by w tak niewielkim stopniu przebijała się do świadomości zwykłych zjadaczy chleba niż Agnieszka Budzińska – Bennett. Nic w tym dziwnego – w końcu muzyka średniowiecza to nie modny r’n’b. Chociaż, jak mówi nasza rodaczka, fenomen „Władcy Pierścieni” zrobił wiele dobrego dla popularyzacji muzyki dawnej i na jej koncerty coraz częściej przychodzą słuchacze zafascynowani rekonstrukcją dawnych języków czy kulturą średniowiecza lub po prostu poszukiwacze ciszy i ukojenia, których nie znajdzie się na wielkich, głośnych salach koncertowych. Agnieszka opowie nam dziś o tym, jak wyszukuje, opracowuje i odtwarza dawne brzmienia, o średniowiecznych klaryskach, które miały więcej wolności niż nam się wydaje i o tym, czy jej muzyka jest „nie dla idiotów”. I nie tylko!

Agnieszka Budzińska – Bennett, archiwum prywatne

Nasza rozmowa odbywa się z okazji Festiwalu Piastowskiego, który rozjaśni nam jesień tego roku w Szwajcarii. Jeśli dasz się złowić na podróż kapsułą czasu do „dawno, dawno temu”, przyjdź 27 sierpnia do Klasztoru Klarysek w Königsfelden, gdzie Agnieszka ze swoim Ensemble Peregrina przedstawi program Filia Praeclara i 13 listopada do Kościoła Herz Jesu w zuryskim Wiedikonie na koncert Sacer Nidus upamiętniający Zjazd Gnieźnieński.

W tym roku organizujesz Festiwal Piastowski w Szwajcarii – festiwal, który przybliży Szwajcarom dawną muzykę polskich klarysek i przypomni słuchaczom o Zjeździe Gnieźnieńskim, który może być postrzegany jako zaczątek pra-Unii Europejskiej. Dlaczego akurat festiwal odbywa w Szwajcarii? Skąd się wzięła Szwajcaria w Twoim życiorysie?

Przyjechałam do Bazylei na studia i już zostałam. Studiowałam śpiew i harfę w Schola Cantorum Basiliensis, która była wówczas jedynym ośrodkiem na świecie, który miał kompletny program studiów muzycznych średniowiecznych. Mogę dodać, że studiowałam w kameralnym otoczeniu, bo było nas tylko kilka osób i wszyscy bardzo zmotywowani, żeby zajmować się muzyką dawną. Bo nie oszukujmy się – dyplom z takiego kierunku mogłaś sobie postawić na półkę. To był dyplom – kuriozum pośród innych dyplomów klasycznych muzycznych.

Jak widzicie, Szwajcarskie Blabliblu jest dumnym patronem festiwalu.

Dlaczego więc średniowiecze? Dlaczego nie gatunek, który jest mniej niszowy?

Jest kilka powodów. Tak w ogóle moje podstawowe wykształcenie to pianistyka, która nie ma wiele wspólnego ze średniowieczem. Natomiast średniowiecze jest tworzone w innym systemie brzmieniowym. Na podstawie muzyki klasycznej lub popularnej jesteśmy przyzwyczajeni do tonacji durowej lub mollowej, a muzyka średniowieczna jest w systemie modalnym, który dla nas brzmi bardzo archaicznie.

Co ciekawe, muzyka folkowa opiera się na podobnych brzmieniach. Dlatego tradycyjna muzyka szkocka lub irlandzka jest tak popularna – daje nam poczucie obcości, a zarazem atrakcyjności. I to właśnie najbardziej mnie pociągało w muzyce średniowiecza. To jest jeden aspekt. Drugi to fascynacja urodą dawnych języków, historią, zwyczajami, również kostiumami.

Czym charakteryzuje się muzyka średniowiecza?

Jest tu zupełnie inny sposób prowadzenia głosu, nie używa się tu za dużo vibrato, które znamy z opery, bardzo ważna jest prostota, o wiele bardziej wyeksponowana jest warstwa tekstowa. Wykonując muzykę średniowiecza, trzeba mieć dużą wiedzę stylistyczną na temat tej epoki. Trzeba wiedzieć, w jaki sposób „ozdabiać”, czyli wykonywać popisy wokalne dźwiękami, które nie są zapisane w nutach, ale były pewną konwencją. Dlatego śpiewak operowy lub wykonujący muzykę XIX wieku ma w pewnym sensie łatwiejsze zadanie niż my.

Ensemble Peregrina, M. Chiang

Ensemble Peregrina, czyli zespół, który założyłaś w 1997 roku nie tylko wykonuje muzykę średniowiecza, ale też ją odkrywa na nowo, rekonstruuje. Jak to robicie? Czy da się zaśpiewać na podstawie wypłowiałej partytury sprzed setek lat?

Najpierw trzeba „rozszyfrować” kopię rękopisu. A musisz wiedzieć, że podczas gdy współczesne partytury są kompletne i dokładne, zapisy muzyki dawnej są często tylko szkicem. Im wcześniejsze są utwory, tym możemy mieć mniej informacji na ich temat. Czyli ta partytura jest niepełną „mapą podróży”, którą musimy sobie dopowiedzieć na przykład z innych źródeł, z traktatów, które nam opisują, jak daną notację powinno się czytać.

Czyli jest możliwe, że dwa zespoły, które pracują nad jednym dziełem dojdą do zupełnie innego rezultatu?

Oczywiście i często się to zdarza.

Jak widzisz, swoboda interpretacyjna jest spora, ale oczywiście są pewne granice, których nie powinniśmy przekraczać. Są oczywiście muzycy, którzy tworzą crossovery, bazując tylko na danym motywie. Są gatunki pokrewne jak folk, czy gothic metal, które zapożyczają tematy z muzyki średniowiecza. Ale my, muzycy poinformowani (przepraszam za to snobistyczne miano) staramy się dodawać jak najmniej własnego sosu, własnego ego do rekonstruowanych utworów.

A nie kusiło cię, żeby wprowadzić tam własne ego? Przecież tworzysz tę muzykę od tak wielu lat – nie chciałaś nigdy zacząć się nią bawić?

Wolę służyć muzyce. Wolę, żeby moje średniowiecze zostało tak ascetyczne i zarazem tak barwne i świetliste jak było.

ensemble Peregrina CD Aufnahme der Schola Cantorum Basiliensis Juni 2010 Katholische Kirche Binningen Produzent: Thomas Drescher FOTO: © Susanna Drescher www.susannadrescher.ch

Czy muzyka średniowiecza to muzyka „nie dla idiotów”? Czy zwykły konsument popkultury ma czego szukać na Twoim koncercie?

Nie mam żadnych oczekiwań w stosunku do moich słuchaczy. Oni nie muszą przyjść przygotowani na koncert. Wiele razy się zdarza, że przychodzą osoby bez żadnych oczekiwań i po koncertach dzielą się z nami tym, że w tych dawnych pieśniach często wykonywanych w starych kościołach odnalazły ciszę w sobie, emocje, o których wcześniej nie miały pojęcia. I, owszem, często dopiero po koncercie sięgają po informacje historyczne odnośnie do danego utworu i zaczynają się tym tematem interesować.

Ciekawostką jest, że w czasach, gdy do kin wchodziła Trylogia Tolkiena, na koncertach mieliśmy mnóstwo tolkienistów, którzy chcieli posłuchać muzyki w średnioangielskim, bo jak wiadomo, ich idol tworzył na jego bazie swoje języki. Mamy sporo dziewczyn w strojach gotyckich, osoby starsze, duchownych – muzyka średniowieczna nie przyciąga tej samej publiczności co załóżmy muzyka operowa.

I dobrze. Niech każdy wyniesie z niej coś dla siebie.

Posłuchajcie Bogurodzicy w dawnej (oczywiście przypuszczalnej) wymowie – Ensemble Peregrina

Średniowiecze to niewątpliwie fascynująca epoka, która trwała więcej niż tysiąc lat. Tymczasem w szkole poznajemy ją w trakcie jednego semestru, o ile się nie mylę. W związku z tym krąży bardzo wiele pół-prawd lub nawet całkowitych bzdur na ten temat. Między innymi średniowiecze nazywamy wiekami ciemnymi.

Ciemnymi wiekami… Cóż, dwudziesty wiek niczym mnie nie zachwycił. Uważam go wręcz za najmroczniejszy w historii ludzkości.

A świetny przykład popularnego przekłamania na temat średniowiecza dotyczy tego, że to był okres palenia czarownic. A tymczasem najwięcej kobiet ginęło na stosach w renesansie i później.

Zajmujesz się dorobkiem polskich klarysek. Zainteresowało mnie stwierdzenie, które przeczytałam w jednym z Twoich wywiadów, że mniszki w zakonach miały stosunkowo wiele swobód.

Może najpierw powiem ogólnie na temat zakonów, a dopiero potem skupimy się na klaryskach.

Oczywiście bywały dziewczęta, które były z jakiś względów zmuszane do wstąpienia do klasztoru. Ale należy pamiętać, że klasztory były dla bogatych – nie dla chłopek, nie dla mieszczek. Były miejscem kształcenia młodych kobiet, gdzie swobód było o wiele więcej, niż nam się wydaje. Owszem, były reguły, była modlitwa – bo taki też to był charakter tej instytucji. Ale mniszki były dobrze odżywione, unikały tak częstej wówczas śmierci przy porodzie i w klasztorze prowadziły stosunkowo dobre życie. Oczywiście nie mówimy tu o wszystkich zakonach.

I tu dochodzimy do klarysek. Był to zakon założony przez świętą Klarę razem ze świętym Franciszkiem z Asyżu. Co prawda pierwsza reguła klarysek była bardzo ascetyczna, między innymi na początku klaryski nie śpiewały, bo śpiew był już czymś zbyt bogatym, zbyt zmysłowym, ale to się szybko zmieniło. Dlaczego? Zakony klarysek stały się bardzo popularne w całej Europie, fundowane przez córki królewskie, które wnosiły tam swoje posagi, dobra, również dobra kultury. Klasztory klarysek były bogate, mniszki miały służące i oczywiście kwitła tam kultura, śpiew.

Klasztor w Königsfelden, Wikimedia, CC BY-SA 4.0

Program pieśni polskich klarysek Filia praeclara jest częścią Festiwalu Piastowskiego w Szwajcarii. Skąd pomysł na ten festiwal?

Jedną z moich misji jest promowanie średniowiecznej muzyki polskiej za granicą. A możliwość śpiewania pieśni klarysek ze Starego Sącza w przepięknym Klasztorze Klarysek w Königsfelden, które co prawda pochodzą z tego samego okresu, ale nie miały ze sobą kontaktu, jest pięknym zaokrągleniem historii. Klasztor Königsfelden ma boską akustykę i jest naprawdę warty zwiedzenia. Między innymi znajduje się tam najwcześniejszy witraż przedstawiający Świętą Kingę po tej stronie Alp.

Natomiast drugi punkt programu festiwalu dotyczy niedoszłej do skutku ze względu na wczesną śmierć cesarza Ottona III drugiej Unii Europejskiej, czyli Zjazdu Gnieźnieńskiego, o którym uczymy się w szkole. Teraz ten okres naszej historii staje się coraz bardziej popularny dzięki książkom Elżbiety Cherezińskiej, z którą będziemy rozmawiać w ramach festiwalu.

Mam nadzieję, że dzięki naszej rozmowie Polacy mieszkający w Szwajcarii i nie tylko odkryją muzykę dawną, Ensemble Peregrina i spojrzą łaskawszym okiem na średniowiecze. Dziękuję za rozmowę!

Ja również dziękuję! Będzie mi bardzo miło gościć Polaków na widowni 27 sierpnia w Klasztorze Klarysek w Königsfelden i 13 listopada w Kościele Herz Jesu w zuryskim Wiedikonie.

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu „Polonia i Polacy za Granicą 2022

…..

5 komentarzy o “Szkatułka pamięci – o muzyce dawnej, kobietach w średniowieczu i popkulturowym przetwarzaniu historii z Agnieszką Budzińską – Bennett

  • 24 sierpnia, 2022 at 4:16 pm
    Permalink

    Dzień dobry, czy wstęp na koncert w klasztorze wymaga jakiś wejściówek/są ograniczenia ilościowe? Czy należy po prostu przyjechać? Ważnym jest dla mnie możliwość miejsca siedzącego.

    Reply
  • 24 sierpnia, 2022 at 9:56 pm
    Permalink

    Super, że ktoś to odtwarza. Szukam koncertów grupy w PL. Świetna wizytówka polskiej kultury, no i Pani Agnieszka zna historię średniowiecza. Jak dala mnie duży plus.
    Świetnie, ze zrobiłaś z nią wywiad.
    Gratki i trzym się Asiu
    Z.

    Reply
    • 24 sierpnia, 2022 at 10:34 pm
      Permalink

      Dzięki, ja również cieszę się, że wreszcie udało mi się porozmawiać z Agnieszką!

      Reply
  • 29 sierpnia, 2022 at 1:25 pm
    Permalink

    Dla mnie mistrzem muzyki pochodzącej ze średniowiecza a wykonywanej współcześnie jest urodzony w Szwajcarii Rene Zosso, który śpiewał utwory przy akompaniamencie liry korbowej.
    Oczywiście jego nieśmiertelne „Seigneurs, sachiez qui or ne s’en ira”

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.