Moje lipcowe Grand Tour of Switzerland

Wakajki! Wreszcie wakajki! Już od tygodnia się pakuję, a że przyda się wszystko, to na Grand Tour of Switzerland chyba będzie nam potrzebna przyczepka. Postanowiłam w tym roku udać się na jeden z odcinków najpiękniejszej szwajcarskiej trasy i wybrałam ten, który kojarzy mi się najbardziej wakacyjnie: odcinek D – od Locarno do Zermattu – od uroczych jezior pod tessyńskimi palmami przez alpejskie dramatyczne przełęcze i słodkie doliny do królowej gór – Matterhornu.

Cudna, dzika Valle Maggia sprzed roku.

Ten odcinek da się co prawda przebyć w siedem godzin, ale po co? Mieszkam w Szwajcarii, czas mam, no i wakacje w moim stylu to czas na picie lokalnego wina i niespieszne pogawędki z oberżystami, na spontaniczne „o, jedziemy tam!”, na drzemki w trawie i kąpiele w strumieniach. Nie ścigam się z nikim.* Jeśli nie zobaczę wszystkiego, to będzie co robić następnym razem. Jadę aż na dwa tygodnie, wakacyjny Tessyn sobie nieprzyzwoicie przeciągnęłam, a ostatnie kulminacyjne miejsce – Zermatt – bezlitośnie wycięłam z trasy. W miasteczku pod Matterhornem byłam nie tak dawno temu, a omijając go, będę mogła więcej czasu spędzić w zaniedbywanym przez mnie do tej pory Oberwallis, czyli niemieckojęzycznej części kantonu Wallis**.

*a prawda jest taka, że mój pies ma chorobę lokomocyjną i inaczej by się nie dało 😉

**Trochę tego teraz żałuję, bo akurat gdy jestem w pobliżu, w Zermatt odbywa się Zermatt Unplugged Festival, a ja bardzo tęsknię za koncertami…

Zerknijcie na to jak wygląda moja trasa:

  1. Brissago – miasteczko na brzegu Jeziora Maggiore nieopodal Ascony. Tu zatrzymuję się na trzy dni w niewielkim rustico, czyli tradycyjnym kamiennym domku. Ten czas poświęcę na część jeziorną włoskojęzycznego Tessynu. Planuję wybrać się na rejs po jeziorze na wyspę z ogrodem botanicznym i napchać się szwajcarskiego dolce vita po same uszy!
  2. Rasa – na kolejne trzy dni zostaję w Tessynie, ale tym razem zwiedzam tajemnicze doliny, nie te najpopularniejsze, czyli Val Verzasca i Val Maggia, ale raczej odludną Centovalli, czyli Dolinę Stu Dolin. Wybrałam wioskę Rasa, do której nie da się wjechać samochodem – jedyna możliwość to kolejka górska. Trudno o bardziej urokliwe miejsce „in the middle of nowhere” – i o to chodzi w wakacjach!
W tym rustico mieszkałam rok temu na wakacjach!
  1. Malvaglia. Tym razem kolejna alternatywna dolina – Val di Blenio. To też Tessyn, ale inny, bez palm i jezior, za to z kilometrami szlaków. Zamierzam wjechać jedną z najbardziej stromych kolejek szynowo – linowych na świecie do tamy na malowniczym jeziorze Ritom.
  2. Gotthard – zatrzymuję się na jedną noc w słynnym Ospizio Gottardo. Planuję wybrać się szlak czterech jezior i zaliczyć cudowny zachód słońca na przełęczy (a słońce na to: niemożliwe!).
  3. Obergoms – po przekroczeniu kolejnej przełęczy – Furka Pass – zatrzymuję się uroczej wiosce Obergoms na glampingu na farmie. Spanie ma być ponoć na luksusowym łóżku… w namiocie na polu z krowami. Nie wiem, co na to mój pies.
  4. Riederalp – to ostatni przystanek, ale tu zatrzymuję się na 4 dni. Zamierzam stąd robić niewielkie wypady – do uroczego Ernen, do doliny kryształów Binntal, czy na lodowiec Aletsch.

I to wszystko! Będę regularnie nadawać i dzielić się odkryciami i inspiracjami z trasy, więc STAY TUNED.

Jeśli chcecie poczytać o Grand Tour of Switzerland, lub wybrać coś dla siebie, pobierzcie bezpłatny e-przewodnik przygotowany przez polski oddział Switzerland Tourism:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.