Wyniki blogowego konkursu wielkanocnego

Na samym początku muszę się przyznać, że bardzo trudno było wybrać najciekawszy komentarz. Prawdopodobnie dlatego, że zawsze są różne, ale zawsze coś wnoszą do artykułów. Niektóre dobrze dopracowane, inne bardzo spontaniczne; jedne śmieszne, drugie naprawdę informatywne; a jeszcze inne napisane przez osoby, które są niemal zawsze aktywne na moim blogu, przez co w dużym stopniu mają wpływ na jego kształt – i to też chciałam nagrodzić. A jeszcze inne po prostu przewrotnie wredne (vide: Kasia z jej „ciekawym komentarzem”), którą to cechę niezmiennie doceniam w każdym jej przejawie.

Nagroda miała być jedna, ale cudownie ją rozmnożyłam do dwóch. I tak czy siak ciągle mam problem, bo z chęcią bym doceniła wysiłki większej ilości osób… Ech, pocieszam się, że to nie koniec konkursów i z upływem czasu każdy będzie mógł zdobyć jakiś fajny szwajcarski gadżet.

Mamy dwie zwyciężczynie, dwie kobiety: Carol i Anię.

Oto zwycięski komentarz numer 1 (autorka: Carol), który został wysłany 4 minuty przed godziną ZERO:

(konkurs) Leasing krowy? To musi być najbardziej mieszczańska rzecz o której kiedykolwiek słyszałam! (Tak, ja też jestem mieszczuchem, nie wpadłam na to chyba tylko dlatego że boję się wszelkich zwierząt większych ode mnie) Można się pochwalić na Instagramie czy innym Faceboku zdjęciem z krową (#mypet ), której nie trzeba czyścić, karmić czy też doić na codzień, pół dnia (czy też nawet raz w miesiącu) wysiłku siłowo-aerobowego (#fitlifestyle) , zniżka na ser (no przecież jest kryzys!) do tego jeszcze ten ser jest zdrowy, ekologiczny i pyszny (#healthy, #foodporn #liveecologically).
W sumie ma to swoje zalety, jest wiele dziwniejszych rzeczy które są powszechnie akceptowane. Jedni obkładają się błotem, które uparcie omijają idąc ulicą do gabinetu kosmetycznego na ten zabieg, inni pływają w przeręblach a jeszcze inni obrzucają się tonami pomidorow lub oblewają hektolitrami wina (hiszpanskie La Tomatina y swieto miasta Jumilla). Tutaj można zjeść ciastko i mieć ciastko – trochę wiejskiego życia raz na jakiś czas, a mimo to mieszkać w swoim mieście gdzie ciągle coś się dzieje, można isć do kina, do teatru, na sushi czy co też nam przyjdzie do głowy. Jestem na tak!

Carol użyła przepięknych #hashtagów, które dla mnie są synonimem bycia hip, fit, posh i glurp. Oczami wyobraźni widzę to selfie Carol z krową w okularach w grubej ramie z kubkiem kawy i chłopakiem, który mimo że wygląda jak drwal, to każdy pan Miecio z tulipanem z butelki po prycie o smaku toffi popędził by mu kota. Także, tego, wiecie, żeby nie było. To tylko zazdrość i zawiść przemawia przez moje pełne aronii słowa, bo przecież każdy wie, że grube okulary (mam!), kawa w termosie (mam!) i drwalopodobny chłopak (nie mam, bo kłuje go broda od zapuszczania!) to minimum każdego pretendującego do miana inteligenta Anno Domini 2015. Piękny komentarz, piękny. Może wreszcie kiedyś dotrę do tej tajemnej wiedzy, o co chodzi z tymi hashtagami.

A oto zwycięski komentarz numer 2 (autorką jest Ania K.):

(Konkurs) Nie słyszałam o krowim leasingu w Szwajcarii, ale czy powinno nas to dziwić? Przecież to kraj, który ma bzika na punkcie rogatego bydła i organizujący „muuuu” najróżniejsze imprezy:

1) Krowie parady – to wiosenne wyjścia na wysokie pastwiska i zejścia z nich późnym latem. Krowy odświętnie udekorowane wstążkami i kwiatami pokonują całą trasę na własnych nogach, pobrzękując przy tym radośnie dzwonkami lub … (wersja dla bardziej wygodnych) są tam dowożone ciężarówkami.

2) Konkursy piękności dla krów – bardzo popularne w Szwajcarii. Oprócz krowiego wyglądu i prezencji, oceniane jest również ich usposobienie.

3) Walki krów – hodowcy agresywnej i walecznej rasy Herens organizują widowiskowe walki. Krowa, która zwycięży otrzymuje tytuł „Królowej królowych” (więcej informacji i zdjęcia można znaleźć tutaj: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/widowiskowe-walki-agresywnych-krow-w-szwajcarii,2015608,4199).

Chyba nie ma się co dziwić temu uwielbieniu dla krów. Wszak to dzięki nim możemy się objadać czekoladowymi słodkościami np. od Cailler, wcinać mój ulubiony serek Gruyere czy delektować się alpejskim fondue 
Znalazłam tylko jeden „krowi minus” – te potwornie głośne dzwonki, które wiesza się im na szyjach. Miałam okazję mieszkać w sąsiedztwie pastwiska i noce przy dźwiękach wiecznie dzwoniących dzwonków nie należały do tych najlepiej przespanych.

Co my tu mamy? Otóż mamy tu kopalnię pomysłów na kolejne artykuły w Szwajcarskim Blabliblu! Dlatego tak lubię ten komentarz! Wiecie, ja się tu głowię, co napisać, czasami nie mam weny, czasami nie mam tematów. A tutaj co najmniej 3 tematy na talerzu! Dlatego tak bardzo lubię interakcję z czytelnikami – komentarze, wiadomości prywatne, dyskusje na fanpejdżu – dzięki temu wiem, co w trawie piszczy. Uwierzcie, co setka głów to nie jedna. Szwajcarskie Blabliblu to w końcu nie kilkuosobowy zespół redakcyjny pod szyldem jakiejś znanej instytucji polonijnej w Szwajcarii, ale jedna autorka ze swoim doświadczeniem i subiektywnym punktem widzenia (plus ze świadomością, że jej punkt widzenia i poglądy nie są jedyne prawdziwe i najlepsze). Każdy kontakt z czytelnikami to szansa na poszerzenie tych horyzontów i przedstawienie szwajcarskiej rzeczywistości bardziej obiektywnie.

Dziewczyny będą miały jeszcze jedno zadanie przez e-maila – podać słowo-klucz, zgniłe jajo z tekstu konkursowego. Jeśli im się uda, będą miały do wyboru jedną książkę z następujących: „Mów jak rodowity Niemiec”, „Mów jak rodowity Francuz”, „Mów jak rodowity Włoch” lub „Mów jak rodowity Anglik” Wydawnictwa PONS.

Wielkie dzięki wszystkim za udział w konkursie! Jeśli się Wam nie udało, zachęcam do udziału w konkursach na innych blogach, gdzie można wygrać inne książki Wydawnictwa PONS, a także różne inne nagrody. Większość konkursów na innych blogach trwa dłużej niż mój, dlatego jeszcze przez kilka dni będziecie mieli szansę wygrać coś ciekawego!

Harmonogram konkursów i wszelkie inne informacje znajdziecie na fanpejdżu Blogów Kulturowo – Językowych:

https://www.facebook.com/blogijezykoweikulturowe

Zachęcam oczywiście do „polubienia” tej strony!

4 komentarzy o “Wyniki blogowego konkursu wielkanocnego

  • 2 kwietnia, 2015 at 4:56 pm
    Permalink

    Gratuluje dziewczyna!
    I nie ukrywam ze troche mi przykro, ze moj komentarz zostal odebrany jako przewrotnie wredy, mial byc ‚rozweselajacy’

    Reply
    • 2 kwietnia, 2015 at 6:46 pm
      Permalink

      Oups… a to miał być komplement :/

      Reply
  • 3 kwietnia, 2015 at 9:18 am
    Permalink

    Gratuluję wygranym :). Jeśli będziesz pisała o walkach krów to może coś razem „stworzymy”? W Valle d’Aosta to „sport” regionalny, który podgrzewa emocje przez kilka miesięcy w roku, wiem, że przyjeżdżają walczyć na arenie również szwajcarskie krowy z kanonu Vallais.

    Reply
    • 4 kwietnia, 2015 at 10:18 am
      Permalink

      Koniecznie! Ten temat wydaje mi się bardzo ciekawy, po przeczytaniu komentarza Ani pooglądałam sobie kilka filmów na youtube z walk krów w Valais. Tylko że już w maju, bo za chwilę wyjeżdżam na wakacje! 😉

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.