Szwajcarskie BlaBliBlu

Oto mój własny, prywatny emigracja blues blog z kraju serem fondue płynącym. Nigdy nie spodziewałam się, że wyląduję poza Polską, a szczególnie w Szwajcarii. Nie przepadam za krówkami z dzwoneczkiem u szyi, na sam widok Alp dostaję zadyszki, a ser to ja ewentualnie lubię na zapiekance. Ale za to lubię takiego jednego o niebieskich oczach, który na nieszczęście urodził się 1500 kilometrów ode mnie.
Mój blog jest o życiu tutaj, o życiu w ogóle, o stereotypach i języku. Wszystko to śmiechem – żartem, z przymrużeniem oka, które jest tak ważne w każdej trudnej sytuacji daleko od domu.

Na zdjęciu widoczne szwajcarskie krowy

5 komentarzy o “Szwajcarskie BlaBliBlu

  • 11 maja, 2013 at 9:42 pm
    Permalink

    Czytamy, czytam i komentujemy 🙂

    A niedlugo bedziesz sie mogla odwdzieczyc 😉

    Reply
  • 30 sierpnia, 2013 at 9:11 am
    Permalink

    Dzień dobry,
    proszę się odezwać do mnie na podany email – jakoś nie mogę znaleźć emaila do Pani.
    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!

    Reply
  • 13 grudnia, 2013 at 11:11 am
    Permalink

    We wrześniu, po przyjeździe do Suisse, idąc drogą z domu do centrum Savigny, wciąż się rozglądałam… z której strony wyjdzie kościelna procesja z chorągwiami i dziewczynkami rzucającymi kwiatki. Dzwonki bowiem już były… wszędzie, dookoła. Krów nie widziałam zza wzgórza, ale dzwonki ze wszystkich stron…

    Reply
    • 16 grudnia, 2013 at 12:19 pm
      Permalink

      A my mamy jakiegoś jurnego konia, który co pół godziny krzyczy „ijjjjo”. Teraz go mało słychać jak wszystkie okna zamknięte, ale właśnie jak było ciepło, to musiałam podgłaśniać telewizor;)

      Reply
  • 23 września, 2015 at 5:48 pm
    Permalink

    fajnie się czyta. Pozdrawiam

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.