Szwajcaria z dymkiem, czyli dlaczego Szwajcarzy palą

– Alpy, tu się oddycha… – przymykamy oczy z rozmarzoną miną i bierzemy głęboki wdech – zaraz, zaraz, coś mi tu śmierdzi (i nie jest to krowa!).

Źródło: Unsplash, Autor: Nguyen Linh

Gdy myślimy o Szwajcarach, widzimy oczami wyobraźni zdrowych i krzepkich sportowców wielbiących naturę i pokój. Osoby odmalowane na tym obrazie nie trzymają w ręku papierosa. I dlatego pewnie zamiłowanie Szwajcarów do dymka jest jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy wymienianych przez turystów odwiedzających ten alpejski kraj.

Cały świat rzuca, a Szwajcarzy wciąż dymią. Zerknijmy na liczby. Według Federalnego Urzędu Statystycznego w 2017 roku aż 27,1% Szwajcarów powyżej 15 roku życia przyznało się do palenia. Żeby porównać te dane z Polską, musimy skorzystać ze statystyk z 2014 opublikowanych przez Eurostat:

Szwajcarzy palą więcej niż Polacy i zdecydowanie więcej niż średnia europejska. I pomimo, że w większości krajów europejskich konsumpcja papierosów zauważalnie z roku na rok spada, w Szwajcarii wahania są bardzo niewielkie.

Do suchych liczb trzeba również dodać kontekst. Bo wielu mieszkańców niby cywilizowanych krajów pali jeszcze więcej niż Szwajcarzy, ale nie jest to tak uciążliwe lub zauważalne. Natomiast Szwajcaria dopiero w 2010 roku wprowadziła zakaz palenia w miejscach publicznych, restauracjach i miejscach pracy. Do 2005 roku palić można było nawet w komunikacji publicznej. Owszem, systematycznie wprowadzane są ograniczenia, ale część z nich nie jest respektowana. Weźmy chociażby pod uwagę częściowy zakaz palenia na peronach – wprowadzone w zeszłym roku (2019) strefy dla palących i niepalących wywołały ogromną dyskusję na temat granic wolności osobistej. Co ciekawe, przeciwnikami tego zakazu były również osoby niepalące. Nawet dziś zresztą ten zakaz nie jest do końca przestrzegany.

Szwajcarzy nie śmiecą, ale dziwnym sposobem pety w ich oczach nie są traktowane jak śmieci. Papierka na ulicę nie wyrzucą, ale wypalonego papierosa już tak.

Dlaczego Szwajcaria należy do tak papierosolubnych krajów?

Czy to przypadek, że w Szwajcarii mieszczą się siedziby największych międzynarodowych koncernów tytoniowych? Nie sądzę… To tu nad Jeziorem Genewskim swoje przepiękne marmurowe fasady rozpościera Phillip Morris, czy Japan Tobacco International. Nie sposób zauważyć, że argumenty Szwajcarów przeciwko zaostrzeniu polityki antypapierosowej zbiegają się z tymi, którymi bronią się firmy tytoniowe. Argumenty, które można podsumować dosadnie: „Jesteśmy dorośli i możemy truć się jak nam się podoba i nikomu nic do tego.” Wolność wyboru zawsze bardzo przemawia do Szwajcarów, niechętnym ingerencji państwa w ich prywatne życie. I miałoby to sens, gdyby nie jeden drobiazg.

Otóż jak mówią statystyki, aż 66% dorosłych palaczy w Szwajcarii uzależniło się od papierosów przed osiągnięciem pełnoletności. Jest to możliwe, bo w większości kantonów w Szwajcarii można legalnie kupić wyroby tytoniowe od 16 roku życia, a w trzech kantonach nie ma żadnych obostrzeń wiekowych dotyczących sprzedaży papierosów. Co więcej, w większości kantonów dozwolone są reklamy papierosów (poza telewizją i radiem), jak również sponsorowanie przez koncerny tytoniowe wydarzeń przeznaczonych przede wszystkim dla młodszych odbiorców. Nie dziwi widok hostessy rozdającej papierosy na festiwalu muzycznym. Piękna, modna dziewczyna, muzyka, papierosy, często również legalne skręty z marihuaną o obniżonej zawartości THC, po które sięgają znajomi – oto świetny przepis na zdobycie nowych, wiernych klientów firm tytoniowych… Jak odmówić, żeby nie poczuć się gorszym, mniej dorosłym, mniej wyluzowanym?

Zdjęcie: 24heures.ch

Wolność – owszem – ale dla pełnoletnich. Młodych, podatnych na manipulację trzeba chronić, nieraz przez nimi samymi. I co z wolnością tych, którzy nie palą?

Źródła i ciekawe linki:

https://www.bundespublikationen.admin.ch/cshop_mimes_bbl/00/0024817F68691ED3B79B3BFAB2246651.pdf

https://faits-chiffres.addictionsuisse.ch/fr/tabac/legislation/legislation.html

https://www.rts.ch/info/suisse/10868754-le-laxisme-suisse-dans-la-lutte-contre-le-tabagisme-pointe-par-des-experts.html

https://www.rts.ch/info/suisse/11101962-le-nombre-de-gros-fumeurs-a-recule-de-moitie-en-25-ans-en-suisse.html

https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=File:Smoking_prevalence,_by_country,_2012_and_2017_(%25_of_population_aged_15_or_over).png

https://www.swissinfo.ch/eng/will-tobacco-friendly-switzerland-change-its-tune-on-smoking-laws-/45227208

3 komentarzy o “Szwajcaria z dymkiem, czyli dlaczego Szwajcarzy palą

  • 21 czerwca, 2020 at 12:24 pm
    Permalink

    O! Palenie w Szwajcarii to jest rzecz która mnie szczerze i dogłębnie wkurza. Rozumiem, że ktoś ma ochotę się truć – jego sprawa. Ale dlaczego funduje to innym w przestrzeni publicznej? I skąd ta pobłażliwość dla bycia „wędzonym” przez takiego palacza?
    Córka miała w 3-ciej klasie primarschule Sporttage – wróciła z wypaloną dziurą w plecaku…
    Przystanek, pada deszcz, kilka osób czeka na tramwaj, jedna z nich pali – pod wiatą chmura dymu…
    Basel SBB, tłum w godzinach szczytu, 1 osoba na m2, Szwajcar zapala papierosa…
    Unikam porównań, ale Polska wypada tutaj chyba lepiej, gdzie ludzie choć trochę krygują się, żeby bezczelnie nie nadmuchać Ci w twarz.
    Nie ogarniam tej kuwety – jak mawia moja ciotka.

    Reply
    • 21 czerwca, 2020 at 3:37 pm
      Permalink

      Palenie w Polsce na przystankach jest na porządku dziennym, mimo zakazów. Wystarczy, że pada deszcz, albo nadchodzi wieczór. Za nic namy prawo.

      Reply
    • 22 czerwca, 2020 at 10:24 am
      Permalink

      Chciałabym powiedzieć, że nie masz racji, ale niestety takie są też moje obserwacje…

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.