Rekruterka radzi: jak znaleźć pracę w Szwajcarii i nie tylko – networking, CV i rozmowa o pracę

Szukanie pracy w Szwajcarii to nie jest łatwy temat. „Musisz być wręcz stworzony do stanowiska, na które jest rekrutacja”, „przekwalifikowanie to największy problem Polaków”, „CV od sasa do lasa nie popłaca”, „żeby znaleźć pracę w Szwajcarii, musisz mieć dużo szczęścia” – tak radzą Ci, którzy tu pracują. Dużo szczęścia… Moim zdaniem dużo szczęścia mają Ci, którzy na to szczęście ciężko pracują. Dlatego żeby pomóc Wam znaleźć swoją czterolistną koniczynkę, oddaję dziś bloga w ręce Kasi Schiller posiadającej 7-letnie doświadczenie rekrutacyjne w niemiecko- i francuskojęzycznej Szwajcarii.

Źródło: Unsplash, Autor: Nik Macmillian

Kasia opowie Wam o 3 ważnych kwestiach przy szukaniu pracy w Szwajcarii: networkingu, CV i rozmowie kwalifikacyjnej. Następny artykuł z tego cyklu będzie dotyczył LinkedIn i tzw. follow-up calls. Parzcie kawę, przetrzyjcie okulary i bon voyage do świata rekrutacji!

11 lat temu odeszłam z mojej pierwszej pracy w Genewie. Wybrałam się wtedy na wykład o szukaniu pracy. Pierwsze słowa wykładowcy brzmiały: „w Genewie 88% kandydatów pracę znajduje przez tzw. networking”. Machnęłam na to ręką i zignorowałam prowadzącego. Pomyślałam, że facet przesadza, straszy i zmusza ludzi do szukania pracy dziwnymi metodami. Po 4 latach pracy w edukacji i 7 latach w rekrutacji mogę przyznać, że miał całkowitą rację. Na 5 stanowisk, które dostałam do tej pory, 3 były z polecenia innych ludzi.

Kasia w swoim drugim wcieleniu prowadząc szkolenia.

Jest taka książka „Never Eat Alone”, w której autor Keith Ferrazi opisuje różne sposoby networkingu. Napisano na ten temat wiele książek, ale tu akurat bardzo mi się podoba sam tytuł. Jedzenie! A dlaczego? Kluczowym momentem w trakcie szukania pracy są pierwsze 3 miesiące po odejściu ze starej. To, po pierwsze, moment, kiedy wszyscy nam najbardziej współczują. „Oooo, szukasz pracy… A wiesz, mam tego znajomego… Odezwij się do niego!”. Po 3 – 4 miesiącach zainteresowanie Waszą osobą drastycznie spada. Tak jest w każdym gorącym temacie, czy to w kwestii ślubu, dzieci czy właśnie poszukiwania pracy. A kiedy ludzie są najbardziej zadowoleni i życzliwi? Kiedy są najedzeni. Dlatego: chodźcie na lunche! I nie dopiero wtedy, gdy nie macie pracy. Umawiajcie się na obiady z kolegami, klientami, szefami. Wspólne jedzenie to świetna i bardzo łatwa metoda nawiązywania kontaktów, które wykraczają poza ścisły zakres profesjonalnych obowiązków.

Ale spotkania przy jedzeniu to nie jedyna możliwość networkingu. Jeśli macie z tym problem, bo zdaję sobie sprawę, że nie dla wszystkich jest to naturalne, poćwiczcie w kontekście niebiznesowym. Spotykając przy pralce sąsiada utnijcie sobie niezobowiązującą pogawędkę. Może akurat dowiecie się czegoś ciekawego. I tak, ja ostatnio dowiedziałam się, że moja sąsiadka ma siostrzeńca w Nowym Jorku, który chce studiować po angielsku w Zurychu. Dałam jej kilka rad, co ją naprawdę uradowało. Kto wie? Może kiedyś zrewanżuje się np. udostępniając jego lokum w USA? Dzięki takim luźnym rozmowom łatwiej Wam będzie później pogadać z menadżerem o możliwościach zmiany stanowiska wewnątrz Waszej firmy czy z koleżanką o tym, czy w jej firmie ktoś nie rekrutuje i czy nie mogłaby Was polecić.

Jak „robić” networking? Pomysłów jest tyle, ile ludzi. Ważne natomiast, żeby w pierwszym zdaniu nie ogłaszać swoich intencji: „Hej Kasia! Co u Ciebie? Bo wiesz, ja szukam pracy…” Możecie się śmiać, ale ja dostaję takie wiadomości co tydzień, również od ludzi, z którymi nie rozmawiałam od wielu lat. Moja sugestia to naturalne budowanie relacji. Wiem, że łatwo jest to powiedzieć osobie aktywnej zawodowo, która szuka pracy bardziej na luzie i codziennie spotyka ciekawe profesjonalnie osoby. Bezrobotni, zwłaszcza dłużej, często są pełni frustracji i niecierpliwości, stąd zdanie „cześć, bo ja szukam pracy” może im się samo cisnąć na usta. Ale to nie przynosi wiele dobrego, wierzcie mi. Więcej ludzi Wam pomoże, a także Wy im (wzajemna pomoc to kolejna zasada w budowaniu sieci kontaktów), jeśli dołożycie trochę starań, żeby ich lepiej poznać. Poza tym jeśli ktoś dobrze Was zna, będzie wiedział, czy pasujecie do danej firmy. Oszczędzi Wam to rozczarowania i ponownego szukania pracy.

Jak ja to robię? Chodzę na różne eventy. Na przykład ostatnio na spotkaniu organizowanym przez kolegę poznałam około 12 nowych ludzi pracujących głównie w bankach. Dowiedziałam się, że jeden z nich szuka nowego rekrutera. Ja akurat nie szukam pracy, ale nie omieszkałam mu polecić 2 osób, które mogłyby być zainteresowane podobnym stanowiskiem. Być może kiedyś, gdy będę szukała pracy, będę mogła liczyć na ich wzajemność. Chodzę na lunche, festiwale zupełnie nie związane ze światem profesjonalnym (na przykład na Zürifäscht dowiedziałam się, że znajoma szuka zastępstwa na urlop macierzyński, a akurat znam kogoś, kto chciałby parę miesięcy popracować, zanim wyjedzie do innego kraju). Ale też we własnej pracy głośno wyrażam swoje pomysły i mówię, co chciałabym robić. Dzięki temu jak dotąd w każdej pracy oprócz rekrutacji udało mi się zrealizować wiele projektów związanych że szkoleniami (że względu na moja pasję do nauczania i wykształcenie m.in. pedagogiczne), a także tłumaczeń na różne języki.

Jeśli nie wierzycie jeszcze w siłę networkingu, odsyłam Was do raportu przygotowanego przez LinkedIn:

Raport LinkedIn, jak ludzie dostają pracę. Czerwony słupek – networking

I co przekonaliście się już? Jak tak, to marsz na obiad z szefem!

Oczywiście nawet najlepszy networking nie będzie owocny, jeśli nie macie dobrego CV i nie będziecie przygotowani na rozmowę o pracę (chociaż znam przypadki zatrudniania w firmach poprzez rekomendacje bez wysyłania CV i z bardzo ograniczonym interview).

Nie ma jednego przepisu na dobre CV. Jest paru pracodawców, którzy lubią jednostronicowe CV, ale nadal wiele firm w Szwajcarii woli, kiedy macie 2-3 strony.

Każde stanowisko, które zajmowaliście musi mieć dokładnie opisany zakres obowiązków i zadań. Powiecie – przecież to oczywiste i że można zawsze zadzwonić i dopytać. Po pierwsze, to nie jest oczywiste, a po drugie, jeśli rekruter musiałby dzwonić do np. 80 osób dziennie, to by było niewykonalne. Dalej – CV musi być bardzo konkretne. Posłużę się moim przykładem. Moje CV zawiera wszystkie moje dane profesjonalne: ile mam lat doświadczenia, jakie znam narzędzia rekrutacyjne, ilu rocznie znajduję kandydatów, jakie znam rynki pracy i jakimi językami mówię. Przy każdym ze stanowisk podaję konkretne przykłady, w jaki sposób wykorzystywałam moją wiedzę.

W Szwajcarii przydaje się posiadanie 2-3 CV na różne okazje. Moje ostatnie doświadczenia to rekrutacja. Ale mam doświadczenie również z zakresu edukacji, lingwistyki i nowych technologii. Dlatego mam parę typów CV np. CV rekrutera, CV nauczyciela i CV inżyniera e-learningu. Mam też dwie wersje każdego CV: krótką i długą. Zawsze należy pamiętać o zaadaptowaniu CV do stanowiska, na które aplikujemy.

Bardzo ważna zasada:…. kłamstwo w CV nie popłaca. Jedno małe kłamstwo może Wam na zawsze zamknąć drogę do jakiejś firmy. Najczęstszym kłamstwem jest znajomość języków obcych. Jeśli umiecie dogadać się w sklepie po francusku, absolutnie nie piszcie, że Wasz francuski jest na poziomie B2. To przecież i tak wyjdzie w rozmowie o pracę, a rekruterzy i menadżerowie mają zwykle dobrą pamięć. Nawet jeśli jesteście stworzeni do danego stanowiska, a francuski nie jest tam obowiązkowy, firma Was odrzuci, bo pomyśli, że nie można Wam ufać. Jeśli nie wiecie, na jakim poziomie jest Wasza znajomość języka, podajcie ją opisowo, np. francuski – średniozaawansowany. Pamiętajcie: C2 to już jest praktycznie poziom znajomości języka ojczystego. Oczywiście, są ludzie skromni przesadzający w drugą stronę. Mówią dobrze np. po niemiecku a potem w CV piszą niemiecki początkujący. Pamiętajmy, że niedoszacowanie swoich umiejętności również nie popłaca. Jeśli sami siebie nie docenicie, nikt tego nie zrobi za Was.

Kolejne zasady to poprawność ortograficzna i gramatyczna. Sprawdźcie swoje CV z osobą, której język CV to język ojczysty, może nawet z 2 osobami, bo przecież każdy zwraca uwagę na coś innego.

W szwajcarskich CV najpierw podaje się najważniejsze informacje, potem doświadczenie i dopiero potem wykształcenie. Wyjątkiem są ośrodki naukowe, gdzie ważniejsze jest wykształcenie.

Przed przygotowaniem papierów, wejdźcie na stronę firmy, do której aplikujecie i zobaczcie, co dla tej firmy jest ważne. Jeśli jest to firma, związana np. z grami komputerowymi, ujmijcie gry w hobby i liście motywacyjnym. Jeśli firma jest proekologiczna i Wy też, użyjcie tego w CV.

Nie używajcie pustych słów typu excellent, best, great. Wszystko musi być podparte przykładem.

Jeśli aplikujecie do pracy wymagającej zdolności artystycznych, np. jako grafik albo pedagog e-learningowy, ważny jest efekt wizualny. Podajcie również odnośniki do swoich prac pamiętając o tajności danych. Nie podawajcie zbyt konkretnych szczegółowych o projektach.

Najlepiej do CV jest dodać swoje profesjonalne zdjęcie.

Masz już całkiem dobre CV i dostajesz zaproszenie na rozmowę o pracę. Co dalej? Zacznijmy od rozmowy telefonicznej.

Ubierzcie się na tę rozmowę telefoniczna jak na interview, czyli business professional albo chociaż business casual. Dlaczego? Żeby odpowiedzieć sobie samemu na to pytanie, przeprowadźcie mały eksperyment. Spróbujcie z kimś porozmawiać telefonicznie w stroju dresowym. Drugi raz porozmawiajcie z tą osobą w koszuli i marynarce. Ton Waszego głosu i pewność siebie będą zupełnie inne. Gwarantowane.

W trakcie rozmowy telefonicznej lepiej stać niż siedzieć. Gdy siedzicie, Wasz ton głosu jest bardziej monotonny. Uśmiechajcie się do telefonu, to naprawdę słychać. Przez telefon ma się tę przewagę, że nikt Was nie widzi, więc warto mieć przy sobie małą ściągę, wydrukowany zakres obowiązków na nowym stanowisku i Wasze CV.

Naładujcie telefon i zarezerwujcie miejsce, gdzie będziecie mieli spokój i dobre otoczenie do rozmowy. Nie rozmawiajcie na ulicy. Bez względu na Wasze próby, to będzie słychać, a poza tym sprawicie wrażenie, że Wam nie zależy na tej pracy.

Nie rozmawiajcie w barze wpółleżąc lub siedząc – to słychać przez telefon!

Rozmowa o pracę – nasz crash test

Unikajcie jak ognia 30-minutowych monologów i braku konkretów. W rozmowie o pracę tak samo jak w CV należy podawać tylko konkretne fakty dotyczące poprzednich stanowisk. Jeśli na przykład ktoś zapyta Was o pracę w międzynarodowym środowisku, podajcie konkretne przykłady w których firmach i jakimś środowisku pracowaliście, ale pamiętajcie o odbiciu piłeczki. Jak to zrobić? Powiedzcie, że na stronie widzieliście, że współpracują np. z Niemcami (i tu dodatkowe punkty za to, że czytaliście o firmie). Możecie się zapytać o szczegóły – czy tylko z Niemcami, czy również z innymi krajami. Wtedy menadżer albo rekruter zacznie z Wami dialog, a jeśli będzie lubił swoją pracę, z przyjemnością podzieli się swoją wiedzą. I na pewno Was zapamięta!

Pamiętajcie, że przysłowie “Jak cię widzą, tak cię piszą” sprawdza się w każdym kraju. Na rozmowę o pracę ubierzcie się wg. wytycznych tak zwanego business dress code. Wybierzcie najbardziej standardową opcję np. sukienkę i żakiet, garnitur i koszulę z krawatem, spodnie, bluzkę i marynarkę. Unikajcie kolorów wzbudzających agresję np. czerwonego. Najbezpieczniejszy będzie granat, niebieski, zieleń, czerń w połączeniu z czymś jasnym np. białym, kremowym.

Kasia pokazuje, jak się nie ubierać na rozmowę o pracę. A nawet jak się nie ubierać, gdy mamy zaplanowaną rozmowę telefoniczną z potencjalnym szefem!

Rozmową o pracę jest zawsze stresująca. Uważajcie na ton głosu, mówcie spokojnie i pełnymi zdaniami, nie za długimi, żeby nie zgubić wątku. Ustrukturyzujcie swoją wypowiedź. Jeśli nie wiecie od razu, jak odpowiedzieć, zawsze możecie poprosić o powtórzenie albo powiedzieć: „Ciekawe pytanie, muszę chwilkę pomyśleć”.

Róbcie notatki, z tego co mówi osoba, z którą rozmawiacie. To pokazuje, że interesuje Was, co ta osoba mówi. Zadawajcie pytania.

Pokażcie swoją elastyczność. Nie mówcie od razu „nie”. Jeśli np. rekruter lub szef pyta, czy moglibyście podróżować przez 40% i jest to dla Was za dużo, podajcie przykład z poprzedniej pracy, że np. podróżowaliście przez 25%, ale tak potrafiliście to zorganizować, żeby wykonać w tym czasie wszystkie potrzebne obowiązki.

Jeśli wymagany jest język na określonym poziomie, którego nie osiągnęliście, pokażcie, że jesteście gotowi zainwestować swój czas, żeby to nadrobić.

Zawsze rozmawiajcie tak, jakby na danej pracy Wam zależało. Dopiero gdy Wam się uda, możecie decydować, czy przyjąć ofertę. Każda rozmowa to dobre ćwiczenie – na serio, ale z możliwością odmowy.

Wszystkie powyższe rady są tylko sugestiami. Nie ma jednego przepisu na znalezienie pracy i każdy może mieć różne doświadczenia. Chcę również podkreślić, że nie mam dzieci, więc nie piszę z perspektywy mam szukających pracy, które mają dodatkowe utrudnienia.

 

Kasia Schiller, absolwentka filologii francuskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i Didactique des langues et ingénierie pédagogique numérique na Uniwersytecie Stendhal w Grenoble we Francji. Pracowała w Romandii w latach 2008-2015. Obecnie pracuje w kantonie Zurych. Jako rekruterka pracuje od 2012 roku, zarówno w części francuskiej jak i niemieckiej Szwajcarii.

Kasia obiecała, że odpowie na pytania na temat szukania pracy zadawane publicznie tu na blogu w komentarzach lub na facebooku. Pamiętajcie jednak, że rekrutacja i doradztwo zawodowe to jej praca, także Kasia nie będzie w stanie pomóc tym, którzy się do niej odzywają przez wiadomości prywatne – jest to fizycznie niemożliwe.

 

 

Z chęcią przeczytam Wasze komentarze odnośnie szukania pracy w Szwajcarii. Jak wyglądały Wasze pierwsze kroki? Jak długo szukaliście pracy? Jak wyglądało Wasze CV i pierwsze rozmowy?

35 komentarzy o “Rekruterka radzi: jak znaleźć pracę w Szwajcarii i nie tylko – networking, CV i rozmowa o pracę

  • Lipiec 22, 2019 at 10:22 am
    Permalink

    Świetnie, że pojawił się tutaj taki artykuł akurat teraz, kiedy poszukuję pracy 🙂
    Mam 2 pytania:
    1. Jak rekruterzy w Szwajcarii zapatrują się na osoby, które ostatnie parę-paręnaście lat prowadziły w biznes? W Polsce odnoszę takie wrażenie, że to kula u nogi potencjalnego kandydata, „bo nikt normalny nie zamyka działającej firmy i szuka etatu”.
    2. Szukam pracy na stanowiskach niższych niż moje kwalifikacje, jest to podyktowane faktem średniej znajomości języka (niemiecki słabe B1, w trakcie nauki, angielski A2). Jak rekruterzy podchodzą do takich kandydatów? Czy później, kiedy znajomość języka pozwoli mi na aplikowanie o stanowisko zgodne z doświadczeniem zawodowym, taki punkt w CV jak praca poniżej kwalifikacji nie będzie moją „kulą u nogi”?

    PS. Świetna dawka wiedzy, czekam na kolejne artykuły 🙂

    Reply
    • Lipiec 22, 2019 at 1:54 pm
      Permalink

      Dziekuje za mile PS, to zawdze motywuje do dalszych artykulow 🙂 Co do odpowiedzi:
      1) W CH jak i PL, czasem maja wrazenie, ze jak freelancer albo wlasna firma to moze nic prawie nie robil albo cos, Stad prosze dawac KONKRETNE przyklady, bede powtarzac do znuzenia np. ilu klientow Pan mial, jaka domena, biggest achievements itp.
      2) Nauka jezyka jest najwazniejsza. Prosze poswiecac duzo na niemiecki zeby osiagnac B2. Powiem szczerze, ze angielski tez by sie przydal (w zaleznosci od dziedziny, nie znam Pana dziedziny). Ale na pocieszenie: 2 tygodnie temu udalo mi sie przeforsowac programiste z niszowej dziedziny a angielski mial B1 albo B2 ale zawalczylam o niego i wysylamy go na kurs angielskiego jak do nas dolaczy.
      Pozdrawiam, Kasia Schiller-rekruter

      Reply
      • Lipiec 22, 2019 at 3:46 pm
        Permalink

        Dzięki za odpowiedź.
        W CV które przygotowane zostało specjalnie pod szwajcarskie wymogi uwzględniłem 12 letni okres prowadzenia DG i możliwie dokładnie opisałem, czym się zajmowałem, jakie kompetencje zdobyłem i z czym się „starłem” w trakcie. Działałem w specyficznej branży, dlatego wokół tej branży szukam pracy, póki co na stanowiskach magazynowo-logistycznych, ze względu na pkt. 2 czyli język. Już prawie rok temu kobietka rekrutująca do swojej firmy, mówiąca dość dobrze po polsku powiedziała mi: „Masz fajne doświadczenie, ale choćby nie wiem co, nie przepchnę Cię dalej z powodu języka”. Dlatego od listopada do kwietnia zdążyłem ogarnąć certyfikat na A2+ i ciągnę temat dalej, po 7-8 godzin w tygodniu
        Fajnie, że ktoś dzieli się swoją wiedzą z „drugiej strony barykady” 🙂

        Reply
        • Lipiec 22, 2019 at 8:53 pm
          Permalink

          Jasne, jezyki to ja zawsze bede promowac wiec super, ze robisz certyfikaty itp. I faktycznie branza magazynowo-logistyczna wymaga jezyka. Ale jak mowie, czasem ktos zobaczy potencjal i serce do roboty i nauki jezyka i da szanse. Wiec nie rezygnuj z aplikowania, networkingu a przy okazji kontynuuj jezyki. Powodzenia 🙂

          Reply
  • Lipiec 22, 2019 at 11:19 am
    Permalink

    Cóż. Dziś trzeba być świetnie przygotowanym na każdą rozmowę i mieć perfekcyjne CV. Bogate doświadczenie, profesjonalna mowa ciała, udawanie przed potencjalnym pracodawcą, że w Twoim życiu nie ma żadnych problemów, dylematów, zgrzytów, chorób, kryzysów. Można sobie tylko miło pomarzyć o zatrudnianiu na zwykłe „Mam zdrowe ręce do pracy i chcę pracować, macie miejsce?” i byciu sobą w trakcie rozmowy.

    Reply
    • Lipiec 22, 2019 at 1:46 pm
      Permalink

      Niestety w zyciu jest tak, i to we wszystkim, ze „jak Cie widza, tak Cie pisza”. Stad rowniez w szukaniu pracy trzeba ladnie opowiadac o tym co robisz. Pocieszajace jest, ze ci, ktorzy opowiadaja bajki a zostana zatrudnieni, predzej czy pozniej wypadna z gry. Czasem to trwa, ale CH nie lubi bajkopisarzy. Pozdrawiam, Kasia Schiller-rekruter

      Reply
      • Lipiec 22, 2019 at 4:31 pm
        Permalink

        U nas w firmie jest taki jeden, co od prawie roku praktycznie nic nie robi. Nie umie, a ładnie bajki sprzedawał na rekrutacji. Poza tym ma wyjątkowy talent w miganiu się od roboty.
        Większość działu już sobie żartuje, że kolega to się pracą nie hańbi, ale jakoś nie zanosi się na zmiany.

        Reply
        • Lipiec 22, 2019 at 5:29 pm
          Permalink

          Zależy ile zarabia. Jeśli nie na na co narzekać płacowo, to najwidoczniej nie potrafi docenić i być może lepiej go na bruk. 🙂 Jaka to branża?

          Reply
          • Lipiec 22, 2019 at 6:06 pm
            Permalink

            Ja współpracuję z taką firmą, która szczyci się, że jest jak rodzina :/ Co znaczy, że nikogo nie wywalają, nie wiem jak by się obijał. Skutek ma to taki, że Ci najlepsi są zdemotywowani na maksa, bo ciągną całą firmę, a nie za bardzo im to się przekłada na jakąkolwiek gratyfikację.
            Także, tak, to się zdarza…

          • Lipiec 23, 2019 at 9:02 am
            Permalink

            @Stefanek: Nie wiem czemu nie moge odpowiedziec na Twoje posty bezposrednio, moze wylaczyles no ale mam nadzieje ze mnie zauwazysz 😉 Ja specjalizuje sie w rekrutacji w IT, moj maz jest w IT. Wyslij mi prosze swoje CV. Na LinkedIn mnie znajdziesz, a tam albo przez LinkedIn (napisz ze w nawiazaniu do bloga Blabliblu) albo tam tez podaje moj mail w pracy. Ale uwaga ten mail dziala do konca lipca, potem mamy nowego maila wiec moze najpierw na LinkedIn 😉

          • Lipiec 23, 2019 at 10:55 am
            Permalink

            Nie, tak chyba jest w WordPressie. W pewnym momencie Twoja odpowiedź pojawia się nie pod tym komentarzem, na który chcesz odpowiedzieć, tylko po prostu pod spodem.

        • Lipiec 22, 2019 at 8:55 pm
          Permalink

          U mnie w jednej z firm trwalo 4 lata zanim zauwazono faceta, ktory nic nie robi a jeszcze innym szkodzi. Ale jak juz zauwazono, to raczej moze sie pakowac z CH (w CH kazdy sie zna po pewnym czasie 😉 ) Oczywiscie, jesli ktos ma wielkie plecy to jest trudniej (ale on mial i jakos sie udalo) no i nie licze pracy w sektorze publicznym, tu tez rzadza sie inne prawa.

          Reply
          • Lipiec 22, 2019 at 10:49 pm
            Permalink

            Ja mam 32 lata i pracuję obecnie w IT jako programista bardzo niszowego języka. Codziennie mam z przełożonymi krótką dyskusję o tym co zrobiłem i co jest do zrobienia. Przyzwyczaiłem się. Nie ma mowy by nie wiedzieli, że mi nie idzie albo, że mam zły dzień. Bardzo dziwne, że gdzieś w Szwajcarii funkcjonuje aż taki brak kontroli nad zespołem. Ale sam jestem też przeciwnikiem skrajności w drugą stronę, czyli np. jest mocno rozwinięty dział do zarządzania zasobami ludzkimi, który tworzy wszelakie programy motywujące/karające i zaczyna się długi wyścig korposzczurów. Na marginesie pracowałem już jako inspektor nadzoru budowlanego [studia mam], listonosz, obsługujący petentów w urzędzie pracy, operator wózka w magazynie budowlanym, pomocnik kominiarza, pomocnik dekarza, sprzedawca na targu miejskim, operator oczyszczalni ścieków [przez 1.5 roku]. Zastanawiam się czy mam szansę nie tylko jeździć do Szwjacarii co roku ale i tam znalexć pracę i wychodzić w Alpy z buta z domu bo to ostanie interesuje mnie znacznie bardziej niż inne profity.

          • Lipiec 22, 2019 at 10:51 pm
            Permalink

            Innymi słowy nie pasuję do żadnego idealnego profilu bo robiłem w cudzysłowiu „wszystko i nic”. 🙂 I jak ja mam sobie poukładać CV 🙂

  • Lipiec 22, 2019 at 11:24 am
    Permalink

    Pomocny artykuł, dzięki!
    Dwa miesiące temu skończyłam studia na UZH i szukam pracy. Mam pytanie co do poziomu języka. Przez to, że w dużej mierze jestem samoukiem mam poziom pomiędzy B1 a B2. Komunikuję się swobodnie, ale zdarzy mi się, że nie zrozumiem słowa, oraz popełniam błędy gramatyczne (które nie zaburzają jednak komunikacji). Brałam udział w kursach po niemiecku na uczelni i nie miałam większych problemów, od czasu do czasu sprawdzając słówka. W CV wpisałam, że mam poziom intermediate B1+, ale zdarzyło mi się aplikować do firmy, w której systemie rekrutacyjnym prosili tylko by wymienić języki, w których jestem „fluent”. I to jest dla mnie dość enigmatyczne słowo i nie wiem, czy swój niemiecki do tego zaliczyć czy nie? Dodam, że niemiecki był wymagany, ale językiem firmy był angielski.
    Dodatkowo byłam w liceum dwujęzycznym i osiągnęłam po nim poziom C2 w j. hiszpańskim. Jednak przez nieużywanie go i naukę nowych języków mój poziom znacznie spadł. Potrzebowałabym przynajmniej tygodnia dwóch codziennego kontaktu by wrócić do płynności w tym języku, a pewnie i dłużej by wrócić do pełnej sprawności. Czy i jego powinnam zaznaczyć jako „fluent”? Czy jeśli nie zaznaczę to czy nie działa to na moją niekorzyść, bo skoro uczyłam się tego języka 6 lat i nie mam na poziomie płynnym to by znaczyło, że nie jestem zbyt „zdolna”.
    Będę wdzięczna za radę co najlepiej robić w takiej sytuacji 🙂

    Reply
    • Lipiec 22, 2019 at 1:09 pm
      Permalink

      Takie podejście jest dyskryminujące dla osób, które mówią komunikatywnie w kilku językach. Zaznaczyć w uwagach poziom wszystkich języków i już. Tak myślę 🙂

      Reply
      • Lipiec 22, 2019 at 8:57 pm
        Permalink

        Zgadzam sie, tylko tu bylo pytanie co jesli tylko trzeba bylo wymienic jezyki fluent. Wiec ja w drodze wyjatku, skoro firma jest calkowicie anglojezyczna i nie zmniejszajac swoich szans, jesli mowie advanced albo intermediate German to bym to zaznaczyla. Ale w cover letter bym juz dala ze mowie na takim a takim poziomie. Uczciwosc poplaca 🙂 Pozdrawiam 🙂

        Reply
    • Lipiec 22, 2019 at 1:48 pm
      Permalink

      Witam,

      W CV nigdy nie klamiemy ale my Polay lubimy sie tez dolowac. Sama musisz ocenic co jest prawda. Jesli naprawde mialas super hiszpanski i wiesz ze nadrobisz w 2 tygodnie, to pisz fluent. Jesli nie to ja bym dala advanced. Jesli chodzi o niemiecki, to zwiekszajac szanse dalabym fluent skoro tak dziwnie ta rekrutacja miala ale w motywacyjnym liscie zaznaczylabym, ze masz B1 czy B2 i ciagle sie uczysz a angielski masz plynny czy cos. Pozdrawiam, Kasia Schiller-rekruter

      Reply
    • Lipiec 25, 2019 at 8:11 pm
      Permalink

      Fluent to znaczy porozumiewanie sie w danym jezyku swobodnie w wiekszosci sytuacji, idealnie – zawsze. Dla mnie testem jest rozmowa z klientem lub kimokolwiek w tym jezyku przez telefon. Jesli potrafisz bez gestykulacji, kontaktu wzrokowego etc wyjasnic problem, zasugerowac lub znaleźć rozwiązanie etc, a robisz to w miare plynnie, bez jąkania się, zerkania w słownik, gramatycznie – to jesteś fluent.

      Reply
      • Lipiec 26, 2019 at 9:11 am
        Permalink

        Fluent to porozumiewanie sie plynne w kazdej sytuacji. Tak nieoficjalnie jest to poziom C2/C1+

        Reply
  • Lipiec 22, 2019 at 12:30 pm
    Permalink

    O, super artykuł! Zazwyczaj tego typu porady są dość sztampowe, a tutaj jest mnóstwo ciekawych spostrzeżeń, jak na przykład to, że trzeba pracy szukać jak najszybciej, bo potem jest tylko gorzej jeśli chodzi o networking. A ta rada z chodzeniem na lunche jest świetna, bo uwielbiam jeść xD

    Reply
    • Lipiec 22, 2019 at 1:50 pm
      Permalink

      Dzieki. Bardzo wazne jest od razu szukac pracy, prosze o tym pamietac. A co do lunchu, wiem ze jest to trudne ale najpierw mozna zaczac od lunchu z kolezanka, ktora moze pracuje w Twojej dziedzinie i tam sie dowiedziec czy kogos nie potrzebuja. A nastepnym razem juz z kims innym 😉 Pozdrawiam, Kasia Schiller-rekruter

      Reply
    • Lipiec 22, 2019 at 6:19 pm
      Permalink

      Hahaha. Dokladnie, dobry poczatek 🙂 Mozna sie smiac ale ja bylam bardzo niesmiala wiele lat temu jak zaczynalam pierwsza prace w 2008 w Genewie. Ale oto jestem teraz, zagaduje sasiadow w pralni i ludzi na lunchu i jakos sie kreci 😉 Powodzenia.

      Reply
  • Lipiec 23, 2019 at 8:50 am
    Permalink

    @Stefanek: Nie wiem czemu nie moge odpowiedziec na Twoje posty bezposrednio, moze wylaczyles no ale mam nadzieje ze mnie zauwazysz 😉 Ja specjalizuje sie w rekrutacji w IT, moj maz jest w IT. Wyslij mi prosze swoje CV. Na LinkedIn mnie znajdziesz, a tam albo przez LinkedIn (napisz ze w nawiazaniu do bloga Blabliblu) albo tam tez podaje moj mail w pracy. Ale uwaga ten mail dziala do konca lipca, potem mamy nowego maila wiec moze najpierw na LinkedIn 😉

    Reply
  • Lipiec 23, 2019 at 11:31 pm
    Permalink

    1. Na LinkedIn wklej zdjęcie albo profesjonalnie zrobione albo b.dobre prywatne,biała koszula, bluzka.
    2. Wpisz skills ile się da, aby być znaleziony przez wyszukiwarkę.
    3. Jeśli składasz podanie napisz cv specjalne na firmę, wykreślę z niego skills, które nie są potrzebne, idealna liczba trafień to 100%, za dużo tylko rozwadnia. Wklej to samo zdjęcie co na linkedin.
    4. Przeczytaj książkę „jak zdobyć przyjaciół…” Dale Carnegie.

    Reply
    • Lipiec 24, 2019 at 9:12 pm
      Permalink

      Ciekawe rady. Co do linkedin, bedzie o tym w nastepnej czesci. Co do CV, widze ze tutaj algorytmicznie podeszles/as do sprawy. Tak, jest to bardzo wazne, zeby uzywac slowa klucze, ale po przejsciu ATS (Application System Tracker), rekruter czasem bedzie mial wrazenie, ze ktos celowo naszpikowal CV „buzz words” a nic sie za tym nie kryje. Poza tym nie kazda firma uzywa ATS. Uzywajmy slow kluczy, ale jak we wszystkim obowiazuje zdrowy rozsadek 🙂

      Reply
  • Lipiec 26, 2019 at 3:18 pm
    Permalink

    A ja mam pytanie dotyczące pracy dla studentów w Szwajcarii: czy ciężko jest znaleźć takie zajęcie, jako że nie-Szwajcarzy mają prawo pracować tylko 15h/tydzień? I jak firmy patrzą na takich młodych pracowników? Pozdrawiam

    Reply
    • Lipiec 26, 2019 at 7:43 pm
      Permalink

      Witam. Ciezko generalizowac. Jestes studentka w Szwajcarii czy w Polsce? Jesli w Szwajcarii to jest to banalne, wiele firm promuje takie staze czy prace i jest bardzo latwo o taka. Ja zaczynalam staz w Szwajcarii w Genewie, kiedy szukalam stazu z uniwersytetu Stendhal we Francji. Oczywiscie Genewa i Grenoble sie znaja, ale kiedy po stazu zaproponowano mi prace na stale, Polacy nadal nie mieli otwartych drzwi na rynek szwajcarski. Czyli pracodawca musial udowodnic, ze nie istnieje zaden Szwajcar ani czlowiek ze „starej” Unii Europejskiej, ktory moglby wykonywac moja prace. Ale udalo sie, dostalam prace na stale i potem pracowalam w czesci francuskiej w latach 2008 do 2015, pozniej przenioslam sie na jakis czas do Zurychu, zeby nauczyc sie niemieckiego. Jak widac dla chcacego nic trudnego 🙂 Co studiujesz i gdzie? Bedzie lepiej mi wtedy Ci dac rade. Pozdrawiam, Kasia-rekruterka

      Reply
      • Lipiec 30, 2019 at 12:41 pm
        Permalink

        Dziękuję bardzo za odpowiedź 🙂

        Mam 19 lat i dopiero zacznę studia w Zurychu (kierunek Banking & Finance na UZH) i właśnie we wrześniu się przeprowadzam. Wiem, że aby się utrzymać, muszę pracować podczas semestru, dlatego już przeglądałam ogłoszenia w internecie. Niestety takie staże zawodowe oferowane są studentom ostatnich lat, a najlepiej robiących masters (z tego co widziałam). Mówię po niemiecku i angielsku (obydwa jednak z błędami gramatycznymi, ale rozumiem wszystko :P), a doświadczenie mam co jedynie jako kelnerka. Boję się, że po prostu nic nie znajdę, a wtedy będę zmuszona te studia rzucić, chociaż nawet ich nie zaczęłam :/

        Co by mi Pani mogła polecić w takiej sytuacji? Zaczynać te studia ‚w ciemno’ (nie do końca, bo większość i tak pomogą mi rodzice i i ja mam fundusze na jakieś spokojne pół roku, ale mimo wszystko nie chcę polegać tylko na pomocy innych)

        Ps. nawet w coopie czy migrosie chcą doświadczenie czy Ausbildung, a ja świeżo po maturze nie mogę się takim pochwalić

        Reply
        • Lipiec 30, 2019 at 2:00 pm
          Permalink

          Witaj,

          Tak to prawda, najczesciej staze zwiazane z kierunkiem studiow sa dla studentow masters albo ostatniego roku bachelor czyli dla Ciebie dopiero za 2 lata.

          Ja bym zaczela od prac dorywczych, we wrzesniu bedzie festiwal filmowy w Zurychu, link ponizej:

          https://zff.com/en/programme/

          Sa tez festiwale w Locarno itp. Czemu o festiwalach wspominam? W miare latwo sie dostac – jak cczesz moge zapytac 2 kolezanek jak one sie dostaly a dorobic mozna niezle bo ludzie latwa daja tam napiwki i raczej sa przy kasie. Mozna miec prace jako bileter (latwa) albo ciezsze przy rozdawaniu jedzenia ale to przydzielaja na miejscu.

          Inne prace to odwiedz te linki – tu sa portale dla prac tymczasowych oraz do agencji, ktore takie prace znajduja:

          https://temp-stellen.ch/
          https://www.adecco.ch/en-us/
          https://www.coople.com/ch/
          https://www.starjob.ch/

          Dalam w kolejnosci moich preferencji tzn. pierwsza to jak sama bedziesz szukac a te 3 nastepne to agencje/firmy ktore Ci znajduja prace.

          Podeslij mi CV na maila ponizej to tez zerkne.

          Ja jestem zawsze zdania, ze kto nie ryzykuje, nie ma nic. Zurich jest bardzo drogi ale jesli masz wsparcie na start i dobrze sie przygotujesz, to sie uda.

          Dzisiaj mam troche filozoficzne podejscie do zycia, ale cytuje w oryginale i przetlumaczone (tlumaczenie jest w internecie, nie moje) Boucar’a Dioufa. Pozdrawiam, Kasia

          À peine la journée commencée et … il est déjà six heures du soir…
          A peine arrivé le lundi et c’est déjà vendredi.
          … et le mois est déjà fini.
          … et l’année est presque écoulée.
          … et déjà 40, 50 ou 60 ans de nos vies sont passés.
          … et on se rend compte qu’on a perdu nos parents, des amis.
          et on se rend compte qu’il est trop tard pour revenir en arrière …
          Alors… Essayons malgré tout, de profiter à fond du temps qu’il nous reste…

          Hardly the day started and … it is already six o’clock in the evening.
          Barely arrived on Monday and it’s already Friday.
          … and the month is already over.
          … and the year is almost up.
          … and already 40, 50 or 60 years of our lives have passed.
          … and we realize that we lost our parents, friends.
          and we realize that it is too late to go back …
          So … Let’s try, however, to make the most of the time we have left …

          Reply
  • Sierpień 2, 2019 at 3:24 pm
    Permalink

    Witam – swietny blog i gratuluje zaparcia w jego tworzeniu.

    Gdzies musze zaczac i padlo ze moj pierwszy wpis z nieznajomymi na temat Szwjcarii przypadnie tutaj 😉

    Obecnie bardzo intensywnie myslimy z mezem o przeprowadzce do Szwajcarii (z UK) po zapoznaniu sie z kilkoma prawnymi artykulami (o pozwoleni na prace i o pracodawcach, ktorzy takie pozwolenie wymagaja) zastanawiamy sie jak wyglada szukanie pracy na odleglosc w praktyce. Jak wyglada zglaszanie sie do konkretnych firm, ktore nie oglaszaja naboru ale na ich stronach internetowych mozna przeslac swoje zainteresowanie – czy takie rzeczy sa praktykowane?

    Pytan mam cala mase choc nie wiecej niz dylematow jednak od czegos trzeba zaczac 😉

    Pozdrawiam wszystkich.

    Reply
    • Sierpień 4, 2019 at 11:23 am
      Permalink

      Pewnie, że można! Zgłoszenia spontaniczne – jak najbardziej!
      Trzymam mocno kciuki 🙂

      Reply
  • Sierpień 18, 2019 at 10:26 am
    Permalink

    Hej, świetny artykuł. Chciałabym zapytać, jak to jest jeśli o pracę ubiegamy się z miejsca zamieszkania, zdalnie? Czy przeszkodą jest nieposiadanie w danym momencie pozowlenia na pracę w Szwajcarii?
    Także chciałabym zapytać, jakie trudności miałaś na myśli w ostatnim paragrafie artykuły, pisząc o mamach z dziećmi (oprócz tych oczywistych :))
    Dziękuję i pozdrawiam!
    eli

    Reply
    • Sierpień 18, 2019 at 2:35 pm
      Permalink

      Hejka,

      Zdalnie tez sie da, zwlaszcza jesli masz popularny zawod np. informatyk, naukowiec, lekarz itp. Jesli mniej popularny, to polecam chociaz kupic numer szwajcarski, troche pomaga.

      Co do Mam, historia jest taka: znam wiele kobiet, czy to Mamy czy bez dzieci, ktore pojechaly za mezami i albo nie pracuja, slbo robia cos ponizej swoich kwalifikacji. Jak radze Mamom, ze moga cos zmienic, mowia „Urodz dzieci to pogadamy.” Stad artykul o pracujacych Makach zrobie, jak urodze dzieci 🙂

      Pozdrawiam,

      Rekruter Kaś

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.