Dziecko – poradnik przetrwania w Szwajcarii

Wiem, wiem, co powiecie. Szwajcarskie Blabliblu mówiące o dzieciach to tak jak historycy omawiający powody spadających samolotów. Hmmm… Jakby co, nikt nie mi powie, że to ja wprowadziłam ten precedens!

Ale zaraz, zaraz: ja wszystko wiem o dzieciach! Co prawda w książce „Dziecko – poradnik” doszłam tylko do Rozdziału 1 pt. „Jak to zrobić – zagadnienia praktyczne”, ale ten rozdział przerobiłam bardzo gruntownie!

Wszystkie wskazówki odnośnie tego tematu przekażę Wam na końcu rozdziału. Nie ominę żadnej najbardziej pikantnej. Mimo to, że nie przerobiłam reszty i tak wiem wszystko! Na przykład, o, jak uśpić dziecko. Dziecko nie usypiamy kreskówkami, tylko czytaniem bajek, na przykład Christiana Andersena, braci Grimm, Grahama Mastertona. Czasem można puścić coś w telewizji, ale to tylko czasem! Coś edukacyjnego o zawodach można puścić, a nie żadną tam komerchę o pieskach i rybkach. Co bym poleciła z tego gatunku? Na przykład „Strażak Sam”, czy „Palacz zwłok”. I co? Nadaję się na matkę?

Dlatego pełna otuchy, że zyskałam Waszą pełną aprobatę w tym trudnym zadaniu jakim jest doradztwo życiowe dla rodziców, zaczynam mój wykład o dzieciach w Szwajcarii. Bo ze mnie może noga z dzieciologii, ale mam koleżanki i kolegów obdarzonych potomstwem. I nawet te mnie lubią! (Na pewno musi coś w tym być więcej niż tylko to, że im podrzucam mordoklejki jak mama i tata nie patrzą, żeby ich trochę skleić na jakiś czas.)

PORÓD

Dziecko w Szwajcarii. Taaak. Zacznijmy od porodu. Ten jest darmowy, jak jest się ubezpieczonym. Jeśli ma się ubezpieczenie półprywatne lub prywatne, można nawet wybrać klinikę prywatną. Mamy, które rodziły i tu i tam podpowiadają, żeby nie trząść tyłkiem, tylko iść do państwowego szpitala. Warunki może nie przebiją kliniki prywatnej, ale opieka jest świetna. Paradoksalnie nierzadko o wiele lepsza niż w tych ekskluzywnych instytutach medycznych.

WYDATKI

Dalej: wydatki. Zrobiłam wywiad z wieloma rodzicami w Szwajcarii i wiecie do jakiego wniosku doszłam? Że nie da się podsumować w jednej zgrabnej tabelce wydatków na dzieci. Każdy wydaje inaczej i na co innego. Jeden ma pakę ubrań po siostrzeńcach i bratankach, drugi kupuje przecudnie maleńkie, złote Conversy co miesiąc, a jeszcze trzeci nie kupuje ubrań, ale wydaje fortunę na ekologiczne żarcie, kucyka i prywatną szkołę.

Jak przeliczyć, ile Cię będzie kosztowało dziecko w Szwajcarii? No cóż, tak zdroworozsądkowo Ci odpowiem: weź to, co byś zapłacić w Polsce i pomnóż razy 3-4. Wiem, że to wydaje się kosmiczne, ale w Szwajcarii zarabia się też tak x3-4. Jeśli będziesz pracować, raczej Cię będzie stać na utrzymanie rodziny.

MATKA PRACUJĄCA W SZWAJCARII

Ten temat – rzeka zamknę w kilku zdaniach. Szwajcaria zdecydowanie nie jest przyjazna mamom pracującym. Jednak jeśli kobieta zdecyduje się pracować, należy liczyć, że zdecydowaną większość swojego wynagrodzenia wyda na opiekę nad dzieckiem. Część kobiet rezygnuje na kilka lat z pracy, inne szukają zajęcia na 50 – 60%, jeszcze inne zaciskają zęby i ciągną na 100%… Każdy model ma swoje wady i zalety, nie ma nawet sensu ich dyskutować. Każda sytuacja jest inna, każda kobieta jest inna. Coś co działa dla jednej, dla drugiej będzie największą karą. Tylko drogie panie, bierzcie przykład ze Szwajcarek i nie dajcie sobie wmówić żadnych wyrzutów sumienia bez względu na to, jaką decyzję podejmiecie! Wszystkich się tak czy siak nie zadowoli, więc skupcie się po prostu na sobie.

Dlaczego pogodzenie pracy i dzieci w Szwajcarii jest karkołomne? Otóż ze względu na legendarne niemal przerwy na lunch, niedostępne lub bardzo drogie żłobki, środowe wolne popołudnia w szkołach i wymaganie dużego zaangażowania rodziców w sprawy przedszkolno – szkolne.

ŻŁOBEK

Jeśli chcesz zapisać dziecko do państwowego żłobka, zapisz go od razu gdy zajdziesz w ciążę. Nie żartuję. Koleżanka w 5 miesiącu ciąży zrobiła to w poprzedni piątek…

Państwowych placówek dotowanych przez gminy jest naprawdę malutko. Jeśli zabraknie tego miejsca dla Twojego malucha, nastaw się na wydatek rzędu 2000 – 3000 chf miesięcznie.

PRZEDSZKOLE

Od 4-5 roku życia idzie do obowiązkowego, darmowego przedszkola. Pomyślisz sobie, że będziesz miała wolne? Bynajmniej. Otóż od 11:45 do 13:45 Twoje dziecko będzie miało wolne na lunch. Po tej przerwie będzie musiało wrócić jeszcze na dwie godziny do szkoły. Czyli od poniedziałku do piątku będziesz robiła kilometry w te i we w te z Twoją pociechą w przerwie robiąc mu obiad… A w środę nie ma zajęć po południu, tak żeby jeszcze bardziej skomplikować ten plan.

Czy jest jakaś inna opcja? Otóż jest. Płatna. Możesz zostawić dziecko w świetlicy przed zajęciami, w trakcie lunchu i po zajęciach. Niestety nie mogę Wam powiedzieć, ile się za to płaci, ponieważ zależy to od dochodów rodziców, kantonu i szkoły. Przykładowo, lunch może kosztować od 9 do 22 chf, zostawienie dziecka do 18 w świetlicy od 8 do 40 chf…

Ale zaraz! Teraz myślicie, że pieniądze są w stanie załatwić wszystko. I się grubo mylicie! Świetlice są niezwykle oblegane i może się zdarzyć, że Wasze dziecko nie dostanie tam po prostu miejsca! Co Wam wtedy zostanie?

3 FORMY PRYWATNEJ OPIEKI NAD DZIECKIEM

1)   AU PAIR

Jeśli masz duże mieszkanie / dom i zniesiesz cudzą obecność non-stop w Twoim sanktuarium, to ta opcja może być dla Ciebie. W dodatku jest to najtańsza opcja – będziesz musiała zapłacić au-pairce w granicach 800 – 1500 chf miesięcznie i zapewnić jej dach nad głową, wyżywienie i kurs językowy.

2)   NIANIA

Niania to najdroższa, ale też najpewniejsza opcja. Czym różni się niania od au-pair? Otóż niania ma swoje mieszkanie, a pracuje w Twoim miejscu zamieszkania. Może zaprowadzać i odprowadzać Twoją pociechę do i ze szkoły, zaprowadzać na dodatkowe zajęcia, ma w obowiązku się Twoim dzieckiem zająć i nie mówię tutaj o włączeniu mu telewizora. Jednym słowem, możesz od niej wymagać! Za wszystko się jednak płaci. Niania zarabia 18 – 25 chf za godzinę, co dla Ciebie będzie znaczyło 25 – 32 chf za godzinę (koszty dodatkowe).

3)   TAGESMUTTER / MAMAN DE JOUR

To jest dość unikalna opcja, o której nie słyszałam nigdzie, tylko w Szwajcarii. Tagesmutter, czyli dosłownie „dzienna mama” pracuje u siebie w domu i może zajmować się maksymalnie piątką dzieci. Może je odbierać ze szkoły, jeśli uczą się w tej samej szkole, może przygotowywać im posiłki za dodatkową opłatą. Nie spodziewaj się jednak opieki profesjonalnej guwernantki… To jest raczej przechowalnia dla maluchów, jeśli przeżyją do czasu ich odebrania, to znaczy że plan został wykonany. Za godzinę u Tagesmutter płacisz 6 – 8 chf, za posiłek dodatkowo 15 chf.

UBEZPIECZENIE ZDROWOTNE DLA DZIECKA

W Szwajcarii istnieje coś takiego jak obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. Dziecko musi zostać ubezpieczone nie później niż 3 miesiące po narodzinach. Miesięczna składka nie jest tak wysoka jak w przypadku osoby dorosłej. Możesz mieć bardzo dobre ubezpieczenie podstawowe plus dodatkowe za ok. 100 chf miesięcznie. Oczywiście wyłącznie podstawowe opcje są jeszcze tańsze.

WIĘC JAK SIĘ ROBI DZIECI?

Wiem, wiem, nie czytaliście wcale tych informacji praktycznych, tylko od razu przescrollowaliście artykuł na dół. Zaraz Wam wszystko wytłumaczę, przecież wszyscy wiedzą, że Szwajcarskie Blabliblu jest ekspertem od wszystkiego poczynając od rynku walut Forex do temperatury podawania kaszki!

Hem, hem, dzieci co prawda nie mam, ale w końcu księża też nie mają, a dają dobre rady, więc idąc za dobrym przykładem nie omieszkam dać Wam kilka wskazówek praktycznych. Co tam było napisane w tym moim pierwszym rozdziale? Aaaaby mieć dziecko, najpierw trzeba się ohajtać. Potem kładziemy się w łożu małżeńskim w pozycji na trupa, gasimy światło, podwijamy kiecę, mocno zaciskamy oczy i odmawiamy koronki za duszę tej brudnej świni naszego pana męża. Po wszystkim trzeba jeszcze robimy pozycję jogi „świeca” i voilà! Dziecko za 9 miesięcy gotowe. Przy drugim dziecku niestety trzeba powtórzyć tę karkołomną operację.

Aaach zapomniałabym. Przecież to blog o Szwajcarii! Jaką radę dałabym tym, których los związał ze Szwajcarami? Każdy wie, że porządne dzieci wychodzą tylko po bożemu. Jeśli Wasz szwajcarski mąż będzie starał przewrócić na brzuch, musicie mu stanowczo powiedzieć:

– Reto, spinnsch? I bi doch kes Schaf! Zersch mache mir Chind u när charsch zu dine Schaf zrügg gah.

Kto wie, co to znaczy? 😀

 

PS: Jeśli wolicie nieco bardziej profesjonalne rady odnośnie posiadania dzieci w Szwajcarii, zajrzyjcie do Asi  TU lub do Lamberta TU.

PS 2: Wielkie dzięki dla Ani Bogacz i Magdy Kowalik za współpracę translatorską! 😉

27 komentarzy o “Dziecko – poradnik przetrwania w Szwajcarii

  • Sierpień 31, 2016 at 8:50 am
    Permalink

    Szczerze mówiąc jestem w szoku. Choć Szwajcaria dalej jawi mi się w wielu aspektach jako jedno z najbardziej cywilizowanych państw, to nie wierzę, ze w kwestii macierzyństwa jest zacofana. Oczywiście gdy czytam Twój tekst to jak zwykle się śmieje, ale jak się nad tym zastanowić to jest to przykre. Ze jesteś zmuszona albo to rezygnacji z pracy i siebie albo ciężka harowa albo wydanie majątku, aby to jakoś pogodzić. A, no i oczywiście problem dotyczy tylko matek, tatusiowie poświęcać się nie muszą 😉

    Dowód na to, ze nigdzie nie jest idealnie, chociaż naprawdę jestem w lekkim szoku

    Reply
    • Sierpień 31, 2016 at 9:37 am
      Permalink

      Mam nadzieję, że wypowiedzą się jakieś mamy, żeby nie wyszło, że jestem gołosłowna. Ale taka jest prawda – w dodatku polskim imigrantom jest dodatkowo ciężko bez pomocy rodziny.

      Reply
      • Wrzesień 14, 2016 at 2:11 pm
        Permalink

        Szwajcaria to pojęcie statystyczne, bo różnice między kantonami w wielu kwestiach są napradę duże. Z moich doswiadczeń wynika, że w Genewie jest łatwiej niz w Bernie, ale bardzo wiele kobiet pracuje w niepełnym wymiarze godzin albo na swoim. Co więcej, młodzi ojcowie chetnie przechodzą na 80% etatu. Jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem, dużo zależy od gminy. Dotowane moga być zarówno placówki państwowe czyli przyszkolne świetlice jak i prywatne przedszkola ( w Szwajcarii dzieci do ukończenia czwartego roku życia nie są objęte obowiązkiem ( przed)szkolnym), Opieka zinstytucjonalizowana to sensowne rozwiązanie , jeśli mama pracuje na co najmniej 60% etatu. W pozostałych przypadkach dobrze sprawdzają się sąsiedzkie nieformalne układy w stylu: ja zostanę z twoimi dziećmi w środy i piatki, a ty z moimi we wtorki i czwartki.

        Reply
        • Wrzesień 15, 2016 at 4:04 pm
          Permalink

          Te nieformalne układy sąsiedzkie też działają świetnie w Vaud. Do tego stopnia, że koleżanki prowadzą obszerne kalendarze notując, kto akurat odbiera dziecko i się nim zajmuje, albo kiedy trzeba odebrać całe stado i zabrać do siebie…

          Reply
  • Sierpień 31, 2016 at 10:23 am
    Permalink

    Witaj Jo! Z mojego doswiadczenia: bedac w ciazy I pracujac jeszcze w francusko jezycznej Szwajcarii do 8 miesiaca ciazy ale juz porod I cala opieke mialam w niemiecko jezycznej Szwajcarii. Lekarza od razu wybralam w Zurichu gdzie sie przeprowadzalam po 8 miesiacu ciazy. Podejscie do prowadzenia ciazy I rodzaju porodu inne niz w czesci francusko jezycznej, jak ja to mowilam 100% naturalnosci. ubezpieczenie medyczne musialam przesniec miesiac przed porodem do cantonu w Zurichu bo inaczej bym placila sama za porod. I ak zreszta mnie powiadomiono pismem iz calosc kosztowala 6 500 chf polowe zaplacilo moje ubezpieczenie a polowe gmina. Opieka w szpitalu Uniwersyteckim w Zurichu bardzo dobra. My korzystalismy z secondhandow dla dzieci super sprawa w niemiecko jezycznej czesci prawie kazda gmina ma. Za to jestem rozczarowana jak I tzw Mutter berating I pediatra. Przy dziecku z kolkami I refluksem bardzo malo mi pomogli. Corka zostala zdiagnozowana w Polsce. Leczenie corki rozpoczelam jak znalazlam polska lekarke pod Zurichem. Teraz mieszkamy w Belgii I nawykom szwajcarskim takim jak nie karmienie dzeci slodyczami dziekuje. Corka wyrzuca cukierki do smietnika bo niedobre jak mowi jak ja czestuja. Za to lubi wciaz czekolade I lody. Korzystalismy ze zlobka ale placilismy odpowiednio do naszych zarobkow. Corka po 6 miesiacach w zlobku mowila bardzo dobrze po szwajcarsku niemiecku. Pozdrawiam Jo z krainy deszczowcow karamba. Gdzie dzieci jedza duzo sldyczy pija duze ilosci napojow gazowanych jak C, czy Orangina a my tesknimy do zwyczajow szwajcarskich.

    Reply
    • Sierpień 31, 2016 at 10:45 am
      Permalink

      A to ciekawe! A czym się różni podejście w części francusko- od tego z części niemieckojęzycznej?

      Reply
  • Sierpień 31, 2016 at 10:44 am
    Permalink

    Brawo! Wygrałaś… owcę! I pomogłaś rzeszom tych, którzy nie znają dialektu alemańskiego.
    Wiesz, a czy to nie jest tak, że w praktyce to głównie spada na kobietę? Słyszałam o takich przypadkach, gdzie ojciec rezygnował z pracy, albo ją ograniczał, ale nie znam osobiście ani jednego przypadku…

    Reply
    • Sierpień 31, 2016 at 11:42 am
      Permalink

      Hyhy, a owca pluszowa czy dmuchana? I gdzie mam się zgłosić po odbiór? (-;

      Myślę, że zależy od środowiska. Na pewno więcej jest par, gdzie kobieta częściej zajmuje się dzieckiem, ale ogólny obraz nie jawi mi się tutaj źle 🙂 Z najbliższych znanych mi: mąż siostry mojego faceta, kilku kolegów z pracy. Wszystko to Szwajcarzy. Na pewno wśród par czysto ekspackich jest inaczej, bo wiele emigranckich żon/dziewczyn nie ma mozliwości znalezienia tu sensownej pracy, więc oczywiste jest, że to one opiekują się dziećmi.

      Reply
      • Sierpień 31, 2016 at 12:01 pm
        Permalink

        Sytuacja tez sama z siebie się nie zmieni, bo taki porządek i podział obowiązków był ”od zawsze”. Mężczyźni nie palą się do zmiany, bo to wygodne, a kobiety uważają, że ”i tak zrobią lepiej, bo nikt nigdy męża nie nauczył, więc niech już sobie pooglada telewizję w spokoju”. Dlatego żeby sytuacja się zmieniła to potrzeba chęci i działań, bo jeśli nic się nie będzie robiło, to dla wszystkich dalej będzie oczywiste, ze wszystko spada na kobietę.

        Reply
        • Sierpień 31, 2016 at 12:53 pm
          Permalink

          Wiadome, że nic się samo z siebie nie zmieni. Ale, jak mówię, nie mam wrażenia, że sytuacja w Szwajcarii prezentuje się pod tym względem źle. Choć oczywiście mogę się mylić, bo bazuję na przykładach wokół mnie, a te przedstawiają się raczej pozytywnie.
          Co z pewnością wymagałoby w Szwajcarii zmiany, to kwestie urlopu macierzyńskiego/ojcowskiego, liczba i cena żłobków i przedszkoli, reorganizacja dziecięcego dnia w ten sposób, żeby nie było tego 2h lunchu. Fajnie byłoby, gdyby pod tym względem zaczerpnęli wzorce z Francji…

          Reply
  • Sierpień 31, 2016 at 1:06 pm
    Permalink

    Jakoś nikt nie bierze pod uwagę, że społeczeństwo szwajcarskie ma się dobrze właśnie przez te matki „siedzące w domu”, bo to one wychowują dzieci a nie tylko przerzucają je między instytucjami (w tym specjalizują się ekspaci). I są do tego modelu godne warunki – można utrzymać 4-5 osobową rodzinę z 1 pensji. Mnóstwo kobiet pracuje na pół etatu do czasu, gdy dziecko skończy podstawówkę i jakoś pracodawcy nie czynią wyrzutów, że ma „dziurę w cv” albo „się nie przykłada”. Jest czas, żeby nawiązać więź z dzieckiem, poznać je jako człowieka, nauczyć je samodzielności. Wtedy te dorosłe dzieci organizują sobie kraj tak a nie inaczej. A kto się nie pisze na taką robotę może bez ostracyzmu zrezygnować z bycia rodzicem, co jest bardzo w porządku. Osobiście czuję ogromną ulgę po Polsce, gdzie cudza macica to sprawa narodowa a potem nikt się już dziećmi nie interesuje.

    Reply
    • Sierpień 31, 2016 at 9:10 pm
      Permalink

      Oooo, tak! 100% zgoda. Wyraziłaś w zasadzie szwajcarski podejście do tematu, ale ja się z nim zgadzam. Moje koleżanki sobie wpisują do CV: „Full-time mother” i jest git.

      Reply
    • Styczeń 11, 2019 at 12:21 pm
      Permalink

      Dzięki za ten głos, bo jako matka ekspata wychowująca własne dziecko mam ostatnio kryzys 😉

      Reply
  • Sierpień 31, 2016 at 5:15 pm
    Permalink

    Co jak co, ale ten lunch w połowie przedszkola wydaje mi się najgłupszy z tego wszystkiego. I to nieważne, czy matka pracuje, czy siedzi w domu. Odprowadzi do przedszkola, a potem w domu/pracy nic konkretnego nie zrobi, bo już musi pędzić po przedszkolaka, żeby go za chwilę oddać, a potem znowu go zabrać. Masakra 🙁 Widać nawet taka Szwajcaria nie jest idealna…

    Reply
    • Sierpień 31, 2016 at 9:08 pm
      Permalink

      Nic nie jest idealne. Plus jest taki, że szkoły/przedszkola bardzo zachęcają, a od pewnego wieku wręcz nakazują, żeby takie ledwo odrosłe od ziemi dzieci łaziły same do szkoły.

      Reply
  • Sierpień 31, 2016 at 9:06 pm
    Permalink

    A ja bym chętnie sprawdziła jak dziecko zareagowałoby na czytanie bajek Mastertona 😉 Niech ktoś sprawdzi i mi powie bo ja nie mam na kim testować 😉

    Reply
    • Sierpień 31, 2016 at 9:11 pm
      Permalink

      Ja nie przetestuję na nikim, bo dostanę zakaz zbliżania się do przedszkoli i wtedy… po co mi to 😀

      Reply
  • Wrzesień 2, 2016 at 5:13 pm
    Permalink

    Genralnie posiadanie dzieci to cos co najbardziej nadaje sens życiu – przynajmniej dla w miarę normalnych ludzi. Dziś ludzie decydują się późno na dzieci głównie przez egoizm i niewiedzę. A prawda jest taka, że dziecko, nawet malutkie daje więcej (głównie miłości i radości) niż daje się jemu. Więc dzieci lepiej mieć jak najwięcej i jak najwcześniej.

    Komentarz do przedszkoli-żłobków (Krippe) w CH. Nie ma raczej czegoś takiego jak „miejsca dotowane”. Czasem nie ma miejsc w okolicy w ogóle. Niektóre gminy dotują żłobki dla mniej zarabiających. Normalne miejsca w żłobku rezerwuje się „półdniówkami”, np 2 i pół dnia na każdy tydzień – wtedy kiedy matka idzie do pracy na te swoje np 50%. Dzień (!) w Krippe kosztuje ok 120fr (500zł, co nie??), pół dnia ok 70. W Krippe standardem jest jedna przedszkolanka na troje dzieci. Od 5 lat (zaleznie od kantonu oczywiscie) idzie sie do przedszkola, ale czesto dziala ono tylko przed poludniem.

    Btw – to w Romandie nie opowiadają szwajcarskiego wica, skąd się biorą dzieci? Francuz mówi „z miłości!”, niemiec chrzani cos o plemnikach i jajeczkach, Szwajcar: „u nas to zależy od kantonu….”

    Reply
    • Grudzień 8, 2018 at 6:53 pm
      Permalink

      Chryste! Na szczescie to wolny kraj i mozna samemu zdecydowwc czy sie cjce miec dzieci jak najwiecej czy moze wcale. Nie kazdy ma dzieci pozno z powodu „egoizmu. Proszę nie podsumowywac wyborow zyciowych doroslych ludzi w ten sposob.

      Reply
    • Grudzień 8, 2018 at 6:57 pm
      Permalink

      Znam wiele normalnych par i normalnych singli ktorzy dzieci nie maja. Pana/Pani podejscie jest niesamowicie zasciankowe i krzywdzace. Nie poznalam zadnych nienormalnych ludzi nieposiadajacych dzieci. Wszyscy byli bardzo normalni.

      Reply
  • Wrzesień 4, 2016 at 1:53 pm
    Permalink

    A jest homeschooling w CH?

    Reply
  • Wrzesień 30, 2016 at 9:54 pm
    Permalink

    Dużym problemem jest emigracja z dziećmi w wieku przedszkolnym – problem z nauką języka maluchów. My przyjechaliśmy do CH 8 lat temu, kiedy jeszcze nie było obowiązkowego przedszkola dla 4 latków. Starszy syn miał 5,5 roku a młodszy 10 miesięcy. Jako nie pracująca mama (opieka nad młodszym) zostało nam przyznane przedszkole tylko 2 x w tygodniu po 3h. Syn nie mógł się w ogóle zaaklimatyzować, nie rozumiał języka. Dopiero po pół roku spotkaliśmy na placu zabaw innych innostrańców i dowiedzieliśmy się o szkole prywatnej, gdzie zajęcia były cztery razy w tygodniu (środa obowiązkowo wolna) oczywiście z przerwą na lunch, ale możliwością zostawienia dziecka w szkole (oczywiście za dodatkową opłatą). Ogólny koszt tego przedszkola był ok 6 tyś franków rocznie ale się bardzo opłacało.
    Z następnymi dziećmi już poszło łatwiej, bo uczyły się od starszego i od jego kolegów. Osłuchały się. Życzę dużo powodzenia wszystkim świeżo przesiedlonym rodzicom 🙂

    Reply
  • Wrzesień 30, 2016 at 9:56 pm
    Permalink

    ps. super blog.
    trafiłam bo przymierzamy się do szczekającego agresora, a miałczącego już mamy (bez porównania mniej kosztownie i łatwiej)

    Reply
  • Grudzień 29, 2016 at 10:11 pm
    Permalink

    Chętnie poczytałabym więcej rad dla nowo przesiedleńców z dzieckiem 5 letnim, które nie mówi po niemiecku, o przedszkolach, o opiece, o nauce języka…. To nowo przesiedlenie dopiero nastąpi. A już w głowie pełno znaków zapytania i obaw ,czy maluch się zaakceptuje i odnajdzie w nowym środowisku językowym?

    Reply
  • Styczeń 23, 2017 at 1:20 am
    Permalink

    Ja również należę do osób które wkrótce w tamte strony wyjadą,mam obawy co do mojego starszego synka który w maju skończy 6 lat i nie wiem czy sobie poradzi z językiem.Sama się obawiam o brak rozumienia jezyka niemieckiego!

    Reply
    • Styczeń 23, 2017 at 10:46 am
      Permalink

      Nie ma się czego bać!
      Przeczytaj sobie artykuł na temat początków dzieciaków w szkołach szwajcarskich – tam mamusie i tatusiowie zostawili mnóstwo rad, jak sobie z poradzić z tym trudnym okresem przenosin.

      Reply
  • Pingback: 10 najprostszych powodów, dlaczego Szwajcaria nie jest rajem dla pracujących matek – Randki z Frankiem Szwajcarskim. Twój ulubiony Blog o Szwajcarii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.