Na tropie czwartego języka Szwajcarii – romansz

Bun di, Panie i Panowie, witam wszystkich serdecznie w tym czwartym, najbardziej tajemniczym języku narodowym Szwajcarii – języku romansz. To taki język jak Yeti – wszyscy widzieli – chociażby na czterojęzycznych tabliczkach w szwajcarskich pociągach czy na szwajcarskich paszportach – a niewiele kto słyszał. Jaka jest prawda? Czy jest to rzeczywiście martwy język podtrzymywany respiratorem pasjonatów i grup folklorystycznych, czy faktycznie funkcjonuje i się rozwija?

Zacznijmy od faktów: w języku romansz mówi przeszło 60 tysięcy osób zamieszkujących najbardziej na wschód wysunięty szwajcarski kanton Graubünden (Gryzonia). To zaledwie 0,9 procenta szwajcarskiej populacji – natomiast trzeba przyznać, że ta proporcja utrzymuje się na stałym poziomie już od dłuższego czasu nawet pomimo gwałtownego wzrostu liczby ludności w Szwajcarii.

Skąd się wziął ten język? Romansz pochodzi bezpośrednio od łaciny potocznej używanej przez żołnierzy, kupców i zwykłych Rzymian (w przeciwieństwie do łaciny klasycznej używanej w piśmie, sztuce i życiu kulturalnym). Dzięki temu, że kanton Graubünden jest naturalnie odizolowany przez Alpy romansz przetrwał przez długie wieki. Proces jego degradacji rozpoczął się dopiero w XV wieku po wielkim pożarze Chur, po którym do miasta przybyło wiele przyjezdnych z północy w celu jego odbudowy. Jeszcze w połowie XIX wieku aż połowa mieszkańców kantonu posługiwała się językiem romansz. Niestety wraz z rozwojem dróg i kolei, które coraz bardziej wdzierały się w niedostępne dotąd doliny język romansz zaczął był wypierany przez dominujące w tamtych regionach języki niemiecki i włoski.

A jak to wygląda dzisiaj? Cóż, nie jest tak źle! Bezspornie język romansz jest w przyszłości zagrożony wyginięciem, ale już dwieście lat temu językoznawcy przepowiadali całkowite jego zaniknięcie w drugiej połowie XX wieku. Dlaczego więc tak trudno go bronić, wprowadzić na przykład jako język obowiązkowy do szkół, kłaść go do głowy małym Gryzończykom…? Otóż nie istnieje właściwie jeden oficjalny język romansz, ale 5 jego odmian używanych w różnych dolinach. Odmiany te dość znacząco się ze sobą różnią, więc mieszkańcy różnych dolin do komunikacji używają dialektu alemańskiego (czyli szwajcarskiej odmiany niemieckiego) lub rzadziej ustandaryzowanej wersji języka romansz – „Rumantsch Grischun”.

Gdzie można usłyszeć dziś ten język? Nie spodziewaj się, że w jednej z gryzońskich „metropolii” usłyszysz kogokolwiek, kto posługuje się tym językiem. Wystarczy jednak się trochę zgubić pośród alpejskich dolin, żeby usłyszeć ten wyjątkowy język, który brzmi jak mieszanka włoskiego i francuskiego mówionego z mocnym akcentem szwajcarskim. W Graubünden funkcjonują dwie stacja radiowe nadające swój program w lokalnych odmianach języka romansz – Radio Piz Corvatsch i Radio Grischa. Istnieje słownik niemiecko – romansz, a Fundacja Lia Rumantscha zajmuje się obecnie tworzeniem słownika angielsko – romansz. Jest również całkiem niezły zespół hip-hopowy – Liricas Analas, który rapuje w romansz. Co prawda nie istnieje żadna gazeta w tym języku, ale najwyraźniej Szwajcarzy są dość zdeterminowani, żeby bronić tego języka przed wyginięciem.

Rozumiecie coś?

13 komentarzy o “Na tropie czwartego języka Szwajcarii – romansz

  • 29 marca, 2016 at 9:24 am
    Permalink

    Nu, pikny post na podstawie wikipedii ;P

    Rumantsch fajny jest. Cieszą się na niego Włosi zwłaszcza z północy, bo ewidentnie język obcy a większość rozumieją spokojnie.

    Przed świętami jedna ze stacji radiowych puściła „życzenia świąteczne dla Portugalczyków z Graubinden” w Rumansch’u i po portugalsku i prowadzący program nie mógł odróżnić które są które.

    Najłatwiej posłuchać sobie Rumantscha włączjąc SRF Info i wiadomości albo program Cuntrasts: http://www.rtr.ch/emissiuns/cuntrasts

    Rumantschem mówi też Bundner Steinbock w reklamach Graubinden: https://www.youtube.com/watch?v=2vXozvAaJYE&list=PL225057BA6CEFC511

    A najfajniej jest nastawić na Rumantsch czterojęzyczną pralkę we współdzielonej Waschkueche :))) (btw. macie w czesci francuskiej takie ultra-szwajcarskie zjawiska jak Waschkuechekrieg i Waschkuechenschluessel? )

    Zagadki dla Autorki i słuchaczy:

    1) Kiedy i jak stworzono standard Rumantsch’a?

    2) Gdzie nakręcono wklejony przez Autorkę teledysk?

    Bun di! A pli tard!

    Reply
    • 29 marca, 2016 at 9:43 am
      Permalink

      A pudło! Nie na podstawie Wikipedii, której nie ufam, także w zasadzie bardzo rzadko korzystam 😀
      A teledysk został nakręcony w termach w Vals. Tych słynnych termach zaprojektowanych przez mojego ulubionego Zumthora.

      Reply
      • 29 marca, 2016 at 7:06 pm
        Permalink

        bdb. punkt 🙂

        Reply
  • 30 marca, 2016 at 6:27 am
    Permalink

    Zastanawiałam się dlaczego ilekroć jestem w Gryzonii, słyszę tylko Włoski. To mi wiele wyjaśnia.

    Reply
  • 1 kwietnia, 2016 at 12:24 pm
    Permalink

    Nie słyszałam o tym języku. Zatem warto wchodzić na Twojego bloga, bo zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć.

    Reply
  • 2 kwietnia, 2016 at 7:09 pm
    Permalink

    Słuchając mowy mieszkańców okolicy Chur można mieć wrażenie, że mówią raz po portugalsku, bo tak dla mnie brzmi romansz, raz w jakimś języku skandynawskim (szwajcarski niemiecki). Dla rdzennych mieszkańców tej okolicy romansz to Muttersprache, Hochdeutsch przydaje się dopiero w szkole. Słuchanie tej trójskładnikowej mieszanki językowej jest nie lada wyzwaniem, tym bardziej, że potrafią zacząć wypowiedź po niemiecku, a kończyć w romansz. Piszący te słowa, jako polski potomek rdzennego mieszkańca Gryzonii, był zmuszony wygłosić pozdrowienia dla słuchaczy Radio Rumantsch w tym niszowym języku. Największym zaskoczeniem nie były pochwały za rzekomo dobrą wymowę, ale fakt, że po roku w czasie podróży samochodem znajomy Szwajcar odtworzył te moje popisy językowe. Dla rasowego Gryzona to jest chyba kwestia patriotyzmu, pozostali Szwajcarzy nie za bardzo lubią gdy inni mówią w tym języku.

    Reply
  • 26 kwietnia, 2016 at 8:04 pm
    Permalink

    Hehe, ja od niedawna mieszkam w Gryzonii i to jest mój start z przygodą w Szwajcarii. Nie mam pojęcia jakimi językami tu do mnie mówią. Ja uparcie próbuję po niemiecku i angielsku, bo szwajcarskiego nie znam wcale. To co słyszę na ulicach to dla mnie kosmos 🙂 Nie wiem ile czasu i czy w ogóle uda mi się kiedykolwiek porozumiewać lokalnymi językami (choć mieszkam w metropolii czyli Chur) ale nauka w miejscu gdzie słychać tyle dialektów, odmian języków i języków to koszmar! Same powitania od ludzi są tak różne, że nie mogę nadążyć z zapamiętywaniem 🙂 Pozdrawiam

    Reply
  • 7 sierpnia, 2016 at 6:34 pm
    Permalink

    Z tego, co czytałem, to w Chur niestety nie ma aż tak wielu użytkowników tego języka…
    Przyznam, że romansz to dla mnie taka językowa fanaberia, którą chciałbym ogarnąć 🙂 I móc poprzebywać w tamtych okolicach chociaż parę dni i zapoznać się z językiem na żywo. Na razie zebrałem dość skąpą liczbę materiałów do nauki (głównie grischuna). Po więcej może wybiorę się kiedyś do Szwajcarii, jeśli będzie mnie stać 😀
    Mnie bardzo cieszy, że wciąż ktoś nagrywa w języku romansz. Moi muzyczni faworyci (może niekoniecznie najbardziej „alternatywni”): Bibi Vaplan – Ün salüd oraz Braida Janett – Schmetta cun quai. Liricas Analas nie znałem, ale po numerze powyżej stwierdzam, że chyba polubię 🙂

    Reply
  • 11 maja, 2020 at 3:42 pm
    Permalink

    Czy jest jakas ksiązki’ksiązki do jego nauki?

    Reply
    • 2 czerwca, 2020 at 7:35 pm
      Permalink

      Nie znam niestety nic.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.