X oznak, że stajesz się Szwajcarem

Dzisiejszy artykuł bardzo lekki i dość kontrowersyjny. W końcu – nie oszukujmy się – 90% tego, co się tu znajdzie będzie bazowało na stereotypach, nie na prawdzie. Prawdopodobnie nie istnieje również Szwajcar, który posiadałby wszystkie opisane przeze mnie cechy. Pamiętajcie jednak, że w stereotypach tkwi małe ziarenko prawdy… Przedstawione poniżej punkty są również oczywiście nieco podkręcone / wyolbrzymione. Mam wrażenie, że 99% moich czytelników wyłapuje ironię, ale dla tego jednego procencika należy się małe wyjaśnienie.

Dlaczego „X” cech, a nie na przykład 50, czy 30? Bo lista nie jest skończona. Co to znaczy? Mam nadzieję, że prześlecie mi swoje propozycje, które z chęcią opublikuję pod spodem tej listy z dodaniem w nawiasie autora. Tylko błagam, nie chcę publikować zdań typu: „Jestem idiotą i wykorzystuję biednych Polaków”.

Okej, to do przodu. Stajesz się Szwajcarem, jeśli:

  1. Mieszkanie co prawda wynajmujesz, ale w górach posiadasz piękny chalet, gdzie jeździsz co drugi weekend. Alternatywnie, chalet posiada ktoś z Twojej rodziny.
  2. Twój pies ma dla siebie więcej m2 niż przeciętny Polak. Uważasz, że mniej niż 45m2 na osobę to barbarzyństwo.
  3. Swoją przepiękną krową Porsche Cayenne z najmocniejszym silnikiem na rynku i koniecznie wyczyszczonym tyłkiem ze wszystkich znaczków (wstyd pokazywać całemu światu, co ma samochód pod maską!) jedziesz na autostradzie 100 km/h lewym pasem ignorując wszystkich, którzy używają świateł i klaksonu i wyprzedzają z prawej.
  4. Jak kupujesz rybki do akwarium, to zawsze dwie, jedna przecież będzie nieszczęśliwa z tęsknoty.
  5. Zauważyłeś, że bardzo wyostrzył Ci się słuch, więc jak tylko sąsiad kłapnie drzwiami, stajesz w oknie z miną bulteriera.
  6. Twój pies idzie razem z Tobą do restauracji i nawet jak Ci spadnie kawałek kotleta, to robiąc zażenowaną minę mówi: „Dziękuję, nie jestem głodny”.
  7. Wiesz, kto to jest Nabilla. Teraz czerwienisz się ze wstydu i idziesz do komentarzy, żeby mi oburzony napisać, że ona nie jest Szwajcarką, tylko Francuzką.
  8. Uważasz, że Szwajcarzy / Szwajcarki są okropnymi partnerami, więc szukasz męża / żony za granicą.
  9. Mieszkasz na wsi, bo przecież w miastach (nawet tych 15 tysięcznych) mieszkają imigranci, studenci i patologie.
  10. Zastanawiasz się nad kupnem drugiego samochodu „na weekend”.
  11. Jeśli ktoś Cię poprosi o pomoc, zawsze pomagasz, bo to znaczy, że sytuacja jest u niego naprawdę kiepska. Sam nigdy o pomoc nie prosisz, jeżeli nie masz noża na gardle. Przecież wszystko da się kupić! BTW: nie poproszony o pomoc, nigdy nie pomagasz z własnej inicjatywy.
  12. Wyglądasz, jakbyś się urodził w koszuli.
  13. Masz Maca. Jeśli nie masz Maca, to ze względów ideologicznych.
  14. Gdziekolwiek się wybierasz, najpierw skrupulatnie planujesz trasę, tak żeby dotrzeć dokładnie na czas. Uwaga! Nie możesz pojawić się również wcześniej!
  15. Uważasz, że standardowe marki aut to Audi, Mercedes, Volvo i BMW, luksusowe to wszystko powyżej, a reszta to złom.
  16. Masz w torebce / na stoliku nocnym krople dr. Bacha.
  17. Centralne miejsce w Twojej szafce kuchennej zajmuje Ovomaltine.
  18. Zimą przynajmniej raz w tygodniu jadasz fondue / raclette / inne formy sera na ciepło.
  19. Masz swojego kinezjologa / naturopatę / osteopatę / chiropraktyka.
  20. Nie kupujesz żadnych ubrań i akcesoriów, które posiadają widoczne oznaczenie marki. Chwalenie się Bossem, Diorem, czy innym Chanelem jest bez smaku.
  21. Chorujesz już miesiąc przed wizytą rodziny związanej z nocowaniem u Ciebie w domu. Dyskretnie proponujesz rodzinie hotel.
  22. Regularnie co rok chodzisz na lokalne festiwale muzyczne. Chodzi też na nie Twój tata, mama, ciocia i babcia. 80-letnia babcia rozczochrana po koncercie Stinga przyznaje, że chyba jest już na to za stara.
  23. Swoich przyjaciół poznałeś w przedszkolu.
  24. Zatrzymujesz się przed przejściem dla pieszych, gdy tylko pieszy miarkuje, że chce przejść na drugą stronę.
  25. Popijasz każdy posiłek lampką wina, a później oczywiście kierujesz samochodem.
  26. Przynajmniej raz straciłeś przez to prawo jazdy, ale nie wpłynęło to w żaden sposób na zmianę Twoich nawyków.

Dodasz coś od siebie? Co myślisz na temat moich propozycji? I – co najważniejsze – na ile się już zeszwajcarszczyłeś?

Pomysły czytelników (z komentarzy):

PROPOZYCJE KASI:

27. Jestes w teamie albo Federera albo Wawrinki;

28. Nie kupujesz czekolad pojedynczo tylko te ekonomiczne paczki (po 4-6 sztuk);

PROPOZYCJE MICHAŁA:

29. Uważasż, że Migros to optymalny supermarket. Coop jest za drogi. A przynajmniej mówisz tak publicznie.

30. Liczysz ile gram mięsa zjadła twoja rodzina na niedzielny obiad i denerwujesz się, jeśli wychodzi ponad 200g na głowę, bo to niezdrowo.

31. Cieszysz się, że nie masz nic wspólnego z Unią Europejską

32. Nie chcesz jechać na wakacje na Sardynię, bo tam za dużo Niemców.

33. Masz piwniczkę z winem, do której kupujesz sześciopaki butelek sprowadzane przez lokalnych importerów.

34. Jeśli przyjdą goście serwujesz Pinot Noir, ostatecznie Merlota z Ticino.

35. W cichości domowego ogniska przeglądasz z zainteresowaniem jakie zniżki oferuje Migros/Coop Zeitung i odczuwasz vorfeude, że w ten weekend obłowisz się bo jest jednocześnie promocja łososia i coli.

36. Zmianę opon na zimowe umawiasz w pierwszej połowie września. Opony czekają w magazynie u lokalnego „pana Gumki”, bo nie ma się co brudzić i męczyć noszeniem ich do domu czy garażu.

37. Papier toaletowy kupujesz w Niemczech, sery we Francji a oliwę we Włoszech. Jeśli nie masz na to czasu, idziesz do Migros i kupujesz wszystko m-budget.

38. Dziwisz się, jeśli gdzieś krowy, owce albo kozy nie mają dzwonków.

39. Nie wstydzisz się latem podpiekać sobie dwu bratwurstów/parówek/cervelatów na publicznym grillu. Popijasz je przyniesioną ze sobą butelką czerwonego wina.

40. Wiesz, co w twojej gminie jest najlepsze na świecie. A jeśli nie najlepsze – to choć najwyżej położone.

41. Uważasz, ze ubrania i buty muszą być bardzo dobrej jakości. Ale na zakupy ich czekasz do najbliższego wyjazdu do Mediolanu czy Londynu, bo w CH za drogo.

42. Potrafisz usiąść w knajpie z przyjacielem albo z dziewczyną na randce w romantycznym miejscu i przesiedzieć 2.5h przy jednej coli lub szklance wody.

43. Wakacje planujesz co najmniej na rok wcześniej

44. Mimo tego porsche, samochodu na weekend i audi a3 dla żony jeździsz do pracy pociągiem, bo tak ekologiczniej.

45. Narzekasz, że winietki drogie. 40 franków co rok na każde: porsche, auto na weekend, audi żony, przyczepę, traktor do odśnieżania… dużo, kurcze.

46. żałujesz, że znieśli winietki na rowery, to było takie urocze.

47. Interesujesz się jakie nowe serie obrazków na dekielkach śmietanek do kawy wydał ostatnio Migros/Coop.

48. Potrafisz szybko policzyć ile mniej podatku i ile więcej za wynajem mieszkania płaciłbyś we wszystkich gminach obok.

PROPOZYCJE BARBASI:

49. Na spotkaniu towarzyskim rozmowa prędzej czy później zejdzie na temat szkodliwości wilgoci i tego, jak trudno pozbyć się „Feucht und Schimmel”;

50. Nie tolerujesz przeciągów i uważasz, ze są b. niezdrowe;

51. Swieżo poznanych obcokrajowców pytasz ze szczerym zainteresowaniem i bez złych intencji, kiedy planują powrót do swojej ojczyzny;

52. Kiedy spodziewasz się dziecka utrzymujesz wybrane imię (a nawet płeć) w tajemnicy do samych urodzin;

53. O narodzinach potomka informujesz za pomocą Geburtstafel;

54. W ogóle unikasz konfrontacji i preferujesz komunikację niewerbalną: nieporozumienia z sąsiadami dotyczące terminow prania załatwiasz za pomocą kolorowych karteczek zostawianych w pralni;

55. Wiesz, co oznaczają patyki z katowikami wbite na polu, i albo się z tego cieszysz, albo możesz zawczasu zaprotestować;

56. Umiesz grać w jassa;

57. Uważasz, ze szwajcarskie produkty są może dość drogie, ale przecież jakość musi mieć swoja cenę;

58. Jeśli coś jest niedrogie, nie używasz słowa billig – tylko günstig.

59. Każdą kontrowersyjną w Twoim mniemaniu wypowiedź, zaczynasz lub kończysz formułą: że to tylko Twoja prywatna opinia, a każdy ma prawo mieć odmienne zdanie i sam decydować, co jest dla niego najlepsze.

PROPOZYCJA RAFAŁA:

60. Palisz, sadzisz… i nie chcesz zalegalizować, bo co dzieciaki będą się truć…

PROPOZYCJA AGNIESZKI:

61. Idziesz do drogiej restauracji, patrzysz do menu i mówisz tak głośno, żeby wszyscy słyszeli „Ale tu drogo!”. Potem zamawiasz najdroższą dostępną potrawę.

PROPOZYCJE ASI:

62. Jesteś zaangażowany we wszystkie kolekcjonerskie programy Migrosa – szczególnie jak masz dzieci. Jeśli dzieci nie masz – tak czy siak bierzesz saszetki dla znajomych.

63. Pijesz wodę z kranu – i ją podajesz gościom. Przecież wszyscy wiedzą, że jest najlepsza, najzdrowsza i pełna minerałów.

64. Czy jesteś mężczyzną czy kobietą – kolczyki w uszach muszą być, chociaż panowie noszą tylko jeden.

PROPOZYCJA ADMIRAŁA TORPEDY:

65. Potrafisz spokojnie jechać po autostradzie z punktu A do B, bez chamstwa, spieszenia się i oglądania w jakikolwiek sposób na innych użytkowników drogi.

PROPOZYCJA MAGDY:

66. Nie chcesz iść do fryzjera / dentysty / kosmetyczki za granicą, bo przecież szwajcarscy są najlepsi.

31 komentarzy o “X oznak, że stajesz się Szwajcarem

  • 16 lutego, 2015 at 3:58 pm
    Permalink

    Punkt dziewiąty się zgadza. Jedenastka się zgadza. Siedemnastka mnie zainteresowała… Osiemnastka w pewnym sensie tak – oscypek grillowany z żurawiną. XD Dwudziestka zgadza się w takim stopniu, że nigdy nie uważałam, iż by chwalenie się marką miało jakikolwiek sens. Dwadzieścia pięć – skoro można… XD Nie ma w tutejszym prawie ścisłego 0,0 promila.

    Reply
    • 16 lutego, 2015 at 5:20 pm
      Permalink

      Haaa! No właśnie, a ja nie napisałam, jak w takim razie to u mnie wygląda:
      2 – stałam się trochę bardziej przestrzenna, to fakt,
      3 – absolutnie nie, za to jestem gotowa pogryźć,
      5 – wyostrzył się, ale z tym bulterierem przesadziłam,
      7 – wiem 🙂
      13, 14 – tak, jak najbardziej,
      16 – 25 – tak (głupio się przyznać) z 2 wyjątkami – 21: mam „używany” pokój gościnny 😉 i 23: przyjaciół mam zewsząd, bo ominęło mnie szwajcarskie przedszkole.

      Reply
      • 16 lutego, 2015 at 9:38 pm
        Permalink

        Co do tego punktu trzeciego, to byś sie wstydziła! Takie lenistwo cię złapało, że nawet nie chce ci się znacznków pousuwać?? 🙂

        Ja nie mam Maca . Jeszcze tydzień temu yło to z powoodów ideologicznych, ale już dziś jest to tylko kwestia tego, że t drogie to-to. Czyli przez tydzień się trochę odszwajcarszczyłem.

        Reply
  • 16 lutego, 2015 at 5:50 pm
    Permalink

    Doczytałam kto to jest Nabilla. A dlaczego Szwajcarzy są na nią tak cięci? Z tego co wyczytałam to „pustak” jakich wiele w różnych nacjach.

    Reply
    • 16 lutego, 2015 at 7:55 pm
      Permalink

      Spory na temat Nabillą pomiędzy Szwajcarami a Francuzami są identyczna jak na temat Chopina pomiędzy Polakami a Francuzami, tylko…. całkowicie odwrotne. Francuzi twierdzą, że ona przecież nie jest Francuzką tylko Szwajcarką, a Szwajcarzy, że jest Francuzką, a koło Szwajcarki to nawet nie stała… Taka… Jola Rutowicz, jeśli ktoś jeszcze pamięta ten fenomen celebrycki.

      Reply
      • 17 lutego, 2015 at 8:27 am
        Permalink

        No, tak. Z tego co wyczytałam na temat Nabilli to nie jest ona powodem do dumy 😀

        Reply
  • 16 lutego, 2015 at 9:41 pm
    Permalink

    na tak: 2, 5, 9(troche z innych powodow;-), 17(moze nie centralne, ale jest), 18, 21(jest tzw pokoj goscinny, ale jest w nim pokoj treningowy,:-), 24, 25
    z tym, że niektore te punkty wystepowały juz podczas mieszkania w Niemczech(np 2, 24).
    z tymi samochodami to zaskoczenie,kiedys mialam wrazenie ze kazdy ma albo Saaba albo Subaru, teraz dorzucilabym jakies „mini-auto” typu smart.
    co mozna dorzucic?
    – jestes w teamie albo Federera albo Wawrinki
    -nie kupujesz czekolad pojedynczo tylko te ekonomiczne paczki(po 4-6 sztuk)

    Reply
    • 17 lutego, 2015 at 1:17 pm
      Permalink

      Kurcze, jak mozna byc w „teamie Wawrinki” majac Federera?? 🙂

      Reply
      • 17 lutego, 2015 at 6:51 pm
        Permalink

        haha tez sie dziwie, ale wiadomo -Wawrinka -francuskojezyczna czesc, Federer reszta. ostatnio zauwazylam, ze zwracam uwage jakie reklamy robi Federer(jaki bank, czekolady, ekspresy do kawy, siec tele itd)

        Reply
  • 17 lutego, 2015 at 12:17 am
    Permalink

    Ten wyborny wpis uświadomił mi jak bardzo Szwajcarzy są inni od Niemców. No, może zgadza się ten punkt o wyostrzonym słuchu… prawdziwy niemiecki sąsiad będzie cały dzień czekał na okazję do podkablowania i/lub zostawienia ci anonimu z pogróżkami…

    Reply
    • 17 lutego, 2015 at 8:26 am
      Permalink

      Aż tak źle? Nie przypuszczałam, ale nie znam niemieckiej rzeczywistości. Na szczęście na północy Włoch (podkreślam na północy, ponieważ południe pod pewnymi względami to zupełnie inna bajka) jest ok jeśli chodzi o sąsiadów i trzaskające drzwi.

      Reply
    • 17 lutego, 2015 at 6:53 pm
      Permalink

      naprawde? przez 10 lat raz mi sie trafila uwage, ze „woda do wanny sie za glosno leje” -cokolwiek to mialo znaczyc;-). poza tym niemieccy sasiedzi nie kablowali, ani tez anonimow nie zostawiali;-)

      Reply
  • 17 lutego, 2015 at 9:03 am
    Permalink

    Bardzo sie wszystko zgadza.

    Inne propozycje:

    * uważasż, że Migros to optymalny supermarket. Coop jest za drogi. A przynajmniej mówisz tak publicznie.
    * liczysz ile gram mięsa zjadła twoja rodzina na niedzielny obiad i denerwujesz się, jeśli wychodzi ponad 200g na głowę, bo to niezdrowo
    * cieszysz się, że nie masz nic wspólnego z unią europejską
    * nie chcesz jechać na wakacje na Sardynię, bo tam za dużo niemców
    * masz piwniczkę z winem, do której kupujesz sześciopaki butelek sprowadzane przez lokalnych importerów
    * jeśli przyjdą goście serwujesz Pinot Noir, ostatecznie Merlota z Ticino
    * w cichości domowego ogniska przeglądasz z zainteresowaniem jakie zniżki oferuje Migros/Coop zeitung i odczuwasz vorfeude, że w ten weend obłowisz się bo jest jednocześnie promocja łososia i coli
    * zmianę opon na zimowe umawiasz w pierwszej połowie września. Opony czekają w magazynie u lokalnego „pana Gumki”, bo nie ma się co brudzić i męczyć noszeniem ich do domu czy garażu.
    * papier toaletowy kupujesz w Niemczech, sery we Francji a oliwę we Włoszech. Jeśli nie masz na to czasu, idziesz do Migros i kupujesz wszystko m-budget
    * dziwisz się, jeśli gdzieś krowy, owce albo kozy nie mają dzwonków
    * nie wstydzisz się latem podpiekać sobie dwu bratwurstów/parówek/cervelatów na publicznym grillu. Popijasz je przyniesioną ze sobą butelką czerwonego wina
    * wiesz co w twojej gminie jest najlepsze na świecie. A jeśli nie najlepsze – to choć najwyżej położone
    * uważasz, ze ubrania i buty muszą być bardzo dobrej jakości. Ale na zakupy ich czekasz do najbliższego wyjazdu do Mediolanu czy Londynu, bo w CH za drogo
    * potrafisz usiąść w knajpie z przyjacielem albo z dziewczną na randce w romantycznym miejscu i przesiedzieć 2.5h przy jednej coli lub szklance wody
    * wakacje planujesz co najmniej na rok wcześniej

    Reply
    • 17 lutego, 2015 at 9:17 am
      Permalink

      Niektóre z tych propozycji idealne – dosłownie w punkt. Inne – zgadzam się, ale nigdy tego nie utożsamiałam ze Szwajcarami. Parę jest też takich, których nie zauważyłam. Ale ogólnie – bomba 😀

      Reply
      • 17 lutego, 2015 at 2:48 pm
        Permalink

        Dzięki, Jo. Troche to mogą się zaznaczać odcienie różnic kantonalnych… Bo chyba po różnych stronach Rostigraben mieszkamy 🙂

        Reply
        • 17 lutego, 2015 at 10:07 pm
          Permalink

          Ach ta Szwajcaria 50 odcieni kantonalnych 😀 Chyba tak, tylko kto po lepszej?

          Reply
    • 17 lutego, 2015 at 6:09 pm
      Permalink

      Uśmiałam się równie mocno jak przy czytaniu punktów wymienionych przez Jo 🙂

      Reply
  • 17 lutego, 2015 at 9:17 am
    Permalink

    OK, jeszcze:

    * mimo tego porsche, samochodu na weekend i audi a3 dla żony jeździsz do pracy pociągiem, bo tak ekologiczniej
    * narzekasz, że winietki drogie. 40 franków co rok na każde: porsche, auto na weekend, audi żony, przyczepę, traktor do odśnieżania… dużo, kurcze
    * żałujesz, że znieśli winietki na rowery, to było takie urocze
    * interesujesz się jakie nowe serie obrazków na dekielkach śmietanek do kawy wydał ostatnio Migros/Coop
    * potrafisz szybko policzyć ile mniej podatku i ile więcej za wynajem mieszkania płaciłbyś we wszystkich gminach obok

    Reply
    • 17 lutego, 2015 at 9:21 am
      Permalink

      Z tym kosztem wynajmu i lokalnych podatków to w punkt! – nasi sąsiedzi się szczególnie w tym specjalizują 😀

      Reply
  • 17 lutego, 2015 at 7:51 pm
    Permalink

    1) na spotkaniu towarzyskim rozmowa predzej czy pozniej zejdzie na temat szkodliwosci wilgoci i tego, jak trudno pozbyc sie „Feucht und Schimmel”
    2) nie tolerujesz przeciagow i uwazasz, ze sa b. niezdrowe
    3) swiezo poznanych obcokrajowcow pytasz ze szczerym zainteresowaniem i bez zlych intencji, kiedy planuja powrot do swojej ojczyzny
    4) kiedy spodziewasz sie dziecka utrzymujesz wybrane imie (a nawet plec) w tajemicy do samych urodzin
    5) o narodzinach potomka informujesz za pomoca Geburtstafel
    6) w ogole unikasz konfrontracji i preferujesz komunikacje niewerbalna: nieporozumienia z sasiadami dotyczace terminow prania zalatwiasz za pomoca kolorowych karteczek zostawianych w pralni
    7) wiesz co oznaczaja patyki z katowikami wbite na polu, i albo sie z tego cieszysz, albo mozesz zawczasu zaprotestowac
    8) umiesz grac w jassa
    9) uwazasz, ze szwajcarskie produkty sa moze dosc drogie, ale przeciez jakosc musi miec swoja cene
    10) jesli cos jest niedrogie, nie uzywasz slowa billig – tylko günstig

    Reply
    • 17 lutego, 2015 at 10:06 pm
      Permalink

      To jest niesamowite! Punkt numer jeden jest teraz na tapecie przy okazji każdego spotkania rodzinno – towarzyskiego, bo nie mamy w domu wentylacji i nam zaczyna wyłazić jakaś pieczarka… Punkt numer 4 i 5 to mi się zdawało, że przypadek, że 3 szwajcarskie pary z 4, które znam, nie zwierzały się z płci i imienia dziecka. A wszystkie wysłały kartki! Karteczki i zostawianie sobie informacji na schodach, drzwiach itd. przez sąsiadów zauważyłam, ale uwielbiam! W końcu mnie nikt nie nachodzi jak jestem w piżamce, czy dezabilu 😛 A z dziewiąteczką się zgadzam ja sama!

      Reply
      • 17 lutego, 2015 at 10:23 pm
        Permalink

        9 Barbasito podstawa;:-)))

        Reply
  • 17 lutego, 2015 at 10:55 pm
    Permalink

    A jeszcze mi sie przypomnialo:
    Kazda kontrowersyjna w Twoim mniemaniu wypowiedz, zaczynasz lub konczysz formula: ze to tylko Twoje prywatna opinia, a kazdy ma prawo miec odmienne zdanie i sam decydowac co jest dla niego najlepsze.

    Reply
  • 18 lutego, 2015 at 11:04 am
    Permalink

    Ojojoj numer 3! 2 razy w życiu prawie miałam wypadek za kierownicą. I to 2 razy z Twoimi „rodakami” 😉
    Ale 5 i 7 mnie zabiły ;D Fajny post!

    Reply
    • 18 lutego, 2015 at 11:36 am
      Permalink

      O tak, trójeczka jest super denerwująca. Mój chłopak najczęściej siada „na tyłku” takiego delikwenta 100 km/h na lewym na autostradzie i stara się wywrzeć presję, świeci długimi, a delikwent nic. Ja wtedy się bardziej wkurzam niż chyba jak byśmy wyprzedzali prawym….

      Reply
      • 18 lutego, 2015 at 8:14 pm
        Permalink

        Ten punkt z autami był dziwny, bo tak jak piszesz na autostradach w CH nie jest. Jesli porsche cayenne/ bentley jedzie 100, to jedzie zawsze _prawym_ pasem.

        Moze dopisz punkt:
        „Stajesz sie Szwajcarem gdy umiesz spokojnie jechac po autostradzie z punktu A do B, bez chamstwa, spieszenia sie i ogladania w jakikolwiek sposob na innych uzytkownikow drogi”

        A moze też czas zmienic chlopaka na jakiegos kulturalniejszego? 😉

        Reply
        • 19 lutego, 2015 at 10:44 am
          Permalink

          Dopisane!
          A może my, Admirale Torpedo, mieszkamy po różnych stronach Roestigraben?
          I fenomen niedrożnych autostrad to specyfika części francuskojęzycznej? Codziennie jadę autostradą Genewa – Lozanna i momenty, kiedy ruch odbywa się płynnie i tak jak powinien, czyli uczestnicy ruchu jadą pasem prawym, a lewego używają do wyprzedzania są wyjątkowe. Zwykle ruch obydwoma pasami odbywa się z identyczną prędkością ok. 20 km/h mniej niż ograniczenie ze względu na takich, którzy jadą pasem lewym nie wiedząc dlaczego powoli (a warunki są dobre). Od tego jest pas prawy, który nie wiedząc czemu dla niektórych jest odpychający.

          Reply
          • 6 marca, 2015 at 9:59 am
            Permalink

            Ano, może mieszkacie w innej czesci Kosmosu, w jakiejs Francji czy gdzies tam 😉 U nas autostrady sa do tego, zeby jechac do przodu i nie myslec o tym za duzo 🙂

  • 19 lutego, 2015 at 8:53 pm
    Permalink

    Przyznam, że fajna dyskusja tu się rozwinęła :). Można dużo się dowiedzieć o samych Szwajcarach i nieźle ubawić ;). Wy, którzy mieszkacie w Helwecji – piszcie dalej :).

    Reply
  • 7 marca, 2015 at 7:39 pm
    Permalink

    „Twój pies idzie razem z Tobą do restauracji i nawet jak Ci spadnie kawałek kotleta, to robiąc zażenowaną minę mówi: „Dziękuję, nie jestem głodny”.
    „Twój pies ma dla siebie więcej m2 niż przeciętny Polak. Uważasz, że mniej niż 45m2 na osobę to barbarzyństwo.”

    Z tym psem, to że tak spytam wprost, tak przez ironię czy może sugerujecie, że Szwajcarzy mają jakieś wybitne psie miłostki i są zagorzałymi psiarzami?
    Jak z psami w ogóle jeśli chodzi o mieszkanie w mieście/ wsi, jak reagują sąsiedzi.
    Bo wiem, że w większości niemieckich landów, żeby np. mieć hodowlę ( nawet w postaci jednej suczki, która ma raz na dwa lata szczenięta ) trzeba zgody wszystkich sąsiadów. Na piśmie oczywiście.

    A jest to temat dla mnie dość interesujący… 🙂

    Reply
    • 8 marca, 2015 at 10:39 am
      Permalink

      Szwajcarzy mają trochę fioła na punkcie psów, ale chodzi tutaj o to, że swoich czworonożnych przyjaciół zabierają ze sobą wszędzie – od koncertów, zatłoczonych rynków, restauracji do znajomych.
      Wszystkie psy natomiast poddawane są obowiązkowemu treningowi, który przechodzą tylko i wyłącznie te, które są uznawane za łagodne i bardzo dobrze wyszkolone. Reszta jest wysyłana na dodatkowe kursy, a w razie ich oblania usypiana. Także psy w Szwajcarii są grzeczne.
      Bardzo często tutaj również na posiadanie psów trzeba mieć zgodę sąsiadów, ale pod takim kątem, że jeśli sąsiad się poskarży na hałas, to możemy mieć kłopoty… Z hodowlą tak samo… Żeby posiadać hodowlę trzeba mieć ogród i mieszkanie o odpowiednim metrażu i być przeszkolonym. Jeśli chodzi o zgody sąsiadów, to nic na ten temat nie wiem, ale założę się, że funkcjonuje to również w Szwajcarii. Tutaj nawet żeby na swojej prywatnej posesji wybudować sobie basen trzeba mieć zgodę wszystkich sąsiadów….

      Reply

Pozostaw odpowiedź Jo Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.