Jak na wakacje to do Szwajcarii

Dzisiejszy artykuł jest częścią cyklu „W 80 blogów dookoła świata”. Dla niewtajemniczonych – cykl zakłada publikację artykułów na jeden zadany temat w tym samym czasie przez blogerów opisujących różne kraje lub języki. Czyli podsumowując mamy jeden temat i wiele, wiele różnych podejść.

10415676_10204132419015453_6385465317579920765_n

Do ostatnich dwóch edycji cyklu nie dałam rady podejść, bo za pierwszym razem, gdy blogerzy polecali książki z danego kraju, to ja się wakacjowałam. Ale obiecuję, że coś kiedyś podlinkuję dla zapalonych czytelników. Drugi temat to były ciekawe lub trudne słowa w danym języku. Nie ukrywam, że dla mnie trudne słowa po francusku to wszystkie, które mają więcej niż 4 litery, dlatego bez żalu opuściłam ten cykl.

Dzisiejszy cykl to „Wakacje w kraju X”, który przyjmuję z wielką radością, ponieważ przecież każdy wie, że wakacje w Szwajcarii to szczyt marzeń każdego Rockefellera. A że szczyt marzeń każdego to być Rockefellerem, co nas szybko prowadzi do konkluzji, że wakacje w Szwajcarii to szczyt marzeń każdego. Najgorsze jest to, że jedyne co mi przychodzi do głowy to głupkowate wskazówki. I to nie w stylu: weź czapkę z daszkiem i dobry humor, tylko te w stylu: weź sprzęt nurkowy i podwodną wiertarkę udarową. Skarbce słynnych banków pod Jeziorem Genewskim zapraszają! Za dobrą radę pobieram 20% łupów.

OK, a teraz na poważnie. Co trzeba wiedzieć przed wyjazdem do Szwajcarii?

1. Szwajcaria jest droga. Taka oczywista oczywistość, niby wszyscy wiedzą, a jednak zawsze jest to: „O Boże, tak drogo? Nie kupuj tego!”. Poczucie, że jesteśmy ubogimi krewnymi potrafi zabić każde świetne wakacje, dlatego nastawmy się na szok już od samego początku. I to nie jest tak, że „przecież Niemcy i Austria też są drogie, a jednak nas stać na weekend w Wiedniu”. Nie! Uwierzcie, Wiedeńczycy po przyjeździe do Szwajcarii czują taki sam respekt przed panią kasjerką, która za kilka kajzerek zabiera im dniówkę.

Ile trzeba przeznaczyć na wizytę w restauracji? Kolacja w restauracji kosztuje 30 – 50 franków szwajcarskich od osoby. Obiad jest tańszy, bo zwykle w porze lunchowej restauracje proponują o wiele tańsze zestawy obiadowe (ok. 20 chf).

Ile kosztują typowe zakupy dla 2 osób na tydzień zakładając, że kupujemy mięso, ryby i świeże warzywa i owoce, a nie zupki z Radomia? 180 – 250 franków szwajcarskich.

Oprócz tego możemy śmiało założyć, że jogurt, który w Polsce kosztuje 4 zł w Szwajcarii będzie kosztował 4 chf. Tyle samo, tylko w innej walucie. Tak samo, jeśli chodzi o inne produkty.

Moja rada: Nastawić się na drożyznę. W czasie wakacji trzeba się w końcu cieszyć życiem, a nie martwić jutrem. Wybierzcie się do restauracji przynajmniej raz na szwajcarskie specjalności.

2.    Szwajcaria jest przepiękna. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale również mam wrażenie, że jest to mało promowane – być może ze względu na zaporowe ceny. O uszy nam się obija Zermatt, St. Moritz, Davos i często wybieramy te popularne stacje narciarskie narażając się na moskiewskie ceny i tłumy rodem z japońskiego metra. Natomiast Alpy są przeogromne i wiele jest miejsc, w których jest bardzo lokalnie i nieturystycznie, a tak pięknie, że oddechu brak. I czuje się, że jesteśmy pierwsi, którzy to piękno odkrywają. My, kozice i niebo.

Moja rada: Znajdźcie „swój” kącik gdzieś w Szwajcarii w nieznanej wioseczce, gdzie kozy zaglądają przez okna. Raczej nie w wielkim, znanym kurorcie. Jeśli chodzi o oficjalne szlaki piesze lub rowerowe – śmiało! Nie spodziewajcie się tłumów jak na Giewoncie. Prędzej ujrzycie świstaka niż drugiego turystę. Alpy są wielkie. Łatwo się ukryć i mieć je tylko dla siebie.

3.    Szwajcaria ma pewne specyficzne prawa. Warto ich przestrzegać, żeby sobie nie zepsuć wypoczynku. Na przykład, dla wszystkich kierowców: pamiętajcie o tempomacie! Kary za nie przestrzeganie ograniczeń prędkości są w stanie wyleczyć każdą ciężką nogę. Dwa mandaty i noga jest tak lekka jak motylek. Żartów z tym nie ma.

Następnie: pory karmienia w restauracjach. Restauracje są otwarte w czasie lunchu w okolicach 11:30 – 14:30 i potem dopiero 18:00 – 22:00. W czasie polskiego obiadu o tradycyjnej 16:00, czy 17:00 możecie zjeść wyłącznie burgera gdzieś w barze szybkiej obsługi lub ewentualnie jakąś sałatkę na zimno.

Transport publiczny to jeden z największych plusów Szwajcarii. Pociągi, statki, autobusy, tramwaje i metra są świetnie rozwinięte i zintegrowane w jeden system. Bilet kupujemy jeden na określoną liczbę stref. Dlatego jeśli wioska A jest w strefie 30, a wioska B w strefie 31 to kupujemy bilet na strefę 30 i 31 na załóżmy 2 godziny. Nikogo nie obchodzi, czym my tam dojedziemy, ani jak. Jak się mocno sprężymy, możemy spokojnie jeszcze wrócić na tym bilecie. Opłaca się kupować bilety na 1 dzień – to jak 2 normalne bilety jednoprzejazdowe. Pociągi kursują bardzo często i terminowo i są niezwykle szybkie, czyste i wygodne. Polecam!

Zobaczyć i umrzeć, czyli 3 regiony Szwajcarii warte grzechu

Szwajcaria calutka jest piękna jak Angelina Jolie skrzyżowana ze Scarlett Johanson, ale nie chcę Was zostawić z takim komunałem. Dlatego podam Wam 3 przepiękne regiony tego regionu, których na pewno długo nie zapomnicie. (Wasza karta kredytowa też…)

GRYZONIA (GRAÜBUNDEN)

Gryzonia to kanton Szwajcarii położony na wschodzie kraju, graniczący z Włochami, Liechtensteinem i Austrią. Używane języki to niemiecki z bardzo silnym dialektem alemańskim, włoski i romansz. Tak, tak, romansz – niemal zaginiony język retroromański nadal jest używany przez upartych górali gdzieś na halach, gdzie mała Heidi z blond warkoczykami zbiera szarotki alpejskie.

Gryzonia jest wszystkim tym, co widzimy oczami wyobraźni, gdy myślimy o Alpach i Szwajcarii. Mamy tu spektakularne, dramatyczne szczyty, potężne wodospady, słodkie, ukwiecone doliny pomiędzy stromymi zboczami, zimne, rwące strumienie, krowy z dzwonkami, gorące źródła, lokalne pociągi zapewniające takie widoki, że człowiek zaczyna się od nowa zastanawiać nad tajemnicą stworzenia świata… Największe miasto kantonu to Chur, gdzie urodził się Giger – najbardziej znany jako twórca scenografii do „Obcego”. Chcecie zasiąść na kosmicznym tronie w kształcie kręgosłupa dziwnego potwora – zajrzyjcie na „jednego” do Giger Baru w Chur.

Gryzonia posiada aż 10 tysięcy kilometrów szlaków pieszych i rowerowych. I to nie jest tak, że Alpy – więc szansę na fajne widoki mają tylko Ci, którzy się wspinają, a z alpejskich dolinek widzi się tylko las, jak często w naszych tatrzańskich ośrodkach. Alpejskie doliny są bardzo szerokie i łagodne i wiele spektakularnych tras nie wymaga żadnego przygotowania. Jest tylko jeden wymóg – absolutny brak lęku wysokości…

TICINO

Włoskojęzyczny kanton Ticino położony jest na południu Szwajcarii.

Jaka jest charakterystyka tego kantonu? Wszystkie zalety Gryzonii plus wielkie jeziora o lazurowej, zielono-niebieskiej, a czasami intensywnie szafirowej wodzie plus przepiękne miasta – Lugano, Locarno i Bellinzona.

RIWIERA SZWAJCARSKA

Marzy Wam się leniwe przechadzanie się promenadą z palmami nad morzem? Następnie testowanie win w przepięknych winnicach położonych na stromych zboczach chylących się ku wodzie? Następnie mały lanczyk w secesyjnym pałacu? A potem wizyta w zamczysku na wodzie, gdzie jeszcze dotąd straszy duch lorda Byrona? To wybierzcie się do Montreux w kantonie Vaud (niem. Waadt) we francuskojęzycznej części Szwajcarii.

Morza tam nie ma, ale jest wielkie, przepiękne Jezioro Genewskie otoczone stromymi górami z jednej strony, a z drugiej strony chroniony przez UNESCO region winnic Lavaux, gdzie powstają jedne z najsłynniejszych trunków bogów.

Jeśli jednak nie Szwajcaria na wakacje, to co polecają inni blogerzy?

– Szwajcaria (plus Niemcy, ale wszyscy wiedzą, że Szwajcaria ważniejsza:)) innymi oczami:

http://languageflirt-de.blogspot.com/2014/06/w-80-blogow-dookoa-swiata-wakacje-w.html

– Jak się nie dać na wakacjach w Szwecji Wikingom poradzi Wam Szwecjoblog:

http://szwecjoblog.blogspot.com/2014/06/top-5-czego-nie-mozna-przegapic-w.html

– Gdzie można spotkać rosyjskiego oligarchę na herrrrbatce lub Rosyjskim Sniadaniu:

http://www.rosyjskiesniadanie.pl/w-80-blogow-dookola-swiata/wakacje-w-zlotym-pierscieniu/

– Jeśli jednak wolicie fajf oklok z królową angielską:

http://english-nook.blogspot.com/2014/06/wakacje-w-wielkiej-brytanii-opis-bardzo.html

– Smichy – chichy rodem z Holandii, jakbyście na wakacjach chcieli sprawdzić, dlaczego Oranje tak świetnie idzie na mundialu:

http://jezykholenderski.blogspot.com/2014/06/na-wakacje-do-holandii.html

– Co nas może zaskoczyć w naszych zachodnich sąsiadach opowie Niemiecka Sofa:

http://niemieckasofa.pl/2014/06/wakacje-niemczech/

– Jak macie ochotę na jakieś gorące włoskie love i to w praktyce, nie w teorii zajrzyjcie tutaj:

http://wloskielove.wordpress.com/2014/06/23/wloskie-wakacje/

– A jeśli wolicie Hiszpańskie „Ole!”:

http://hiszpanskinaluzie.blogspot.com/2014/06/co-warto-wiedziec-jadac-do-hiszpanii-na.html

– Jeśli macie za to ochotę na delikatne Je t’aime, Jean-Claude i Michelle zapraszają. Oto wskazówki, jak ich spotkać:

http://francuski-przez-skype.blogspot.com/2014/06/wakacje-we-francji-rady-praktyczne.html

– A tutaj, uwaga, uwaga, Wietnam z pierwszej ręki! Co jak co, ale ja na pewno skorzystam, to będą moje następne wakacje (w następnym roku):

http://www.wietnam.info/2014/06/nie-przegap.html

– Włochy raz jeszcze, dlaczego nas tam tak ciągnie Fabricio, Paulo, Marco, Francesco?:

http://studia-parla-ama.blog.pl/2014/06/25/w-80-blogow-dookola-swiata-co-warto-wiedziec-o-spedzaniu-wakacji-w-wloszech/

– 5 niezbędnych słówek w Sztokholmie, jeśli akurat nie jest to „Gdzie mój drakar, za dużo wypiłem Bolsa”:

http://talardusvenska.blogspot.com/2014/06/wakacje-w-sztokholmie-5-sow-ktore.html

– Jeśli się akurat wybierasz do Williama i Kate, to Shamrock poleca:

http://szkola-shamrock.blogspot.com/p/swiat.html

– Tutaj się dowiemy, co Polacy myślą o takiej wycieczce do kraju Beatlesów i Blur:

http://english-spiewajaco.blogspot.ch/2014/07/wakacje-w-wielkiej-brytanii-co-warto.html

– I na koniec, ulàlà, mon Dieu, bagietka i berecik, czyli Francja:

http://francais-mon-amour.blogspot.com/2014/06/francuskie-wakacje-w-80-blogow-dookoa.html

21 komentarzy o “Jak na wakacje to do Szwajcarii

  • 25 czerwca, 2014 at 10:11 am
    Permalink

    OK! przekonałaś mnie 😀 chyba wpadnę na wakacje

    Reply
    • 25 czerwca, 2014 at 10:41 am
      Permalink

      Z kostiumem nurkowym czy bez? 😉

      Reply
      • 25 czerwca, 2014 at 4:56 pm
        Permalink

        gdybym tylko nie bała się głębokości 😀 bilet kupiony, jutro zaczynam wypychać walizki franami!

        Reply
        • 25 czerwca, 2014 at 4:58 pm
          Permalink

          Hehe! No właśnie ja też mam ten problem, bo w masce nurkowej cierpię na klaustrofobię:)

          Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 11:46 am
    Permalink

    Dla mnie największym szokiem(poza cenami) było, że większość sklepów jest zamykana bodajże o 19-20. Tak przynajmniej było w Montreux i okolicach. Później zostają zakupy na stacji benzynowej…

    Reply
    • 25 czerwca, 2014 at 3:46 pm
      Permalink

      Godziny otwarcia sklepów zależą od gminy (nawet nie od kantonu..). Najcześciej sklepy zamykane sa miedzy 18 a 19 (np 18:45…). Jeden dzien w tygodniu niektóre centra handlowe sa otwarte dłużej np do 20. O zakupach w ndz mozna zapomnieć, chyba ze jestesmy w bardzo turystycznej miejscowości.

      Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 12:43 pm
    Permalink

    Jak zawsze zachłannie przeczytałam twój post. Świetny. Wydanie specjalne „Travelera” niech się schował. Gratuluję!!!

    Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 3:38 pm
    Permalink

    Podoba mi się ta nazwa: Gryzonia 🙂 Nigdy nie słyszałam tym regionie.

    Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 3:53 pm
    Permalink

    Świetnie napisane i zachęca do odwiedzenia opisanych miejsc. Jeśli będę się wybierać do Szwajcarii to na pewno wrócę do tego wpisu aby sobie przypomnieć panujące tam zasady 🙂

    Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 7:05 pm
    Permalink

    Widzę, że jeszcze Szwajcaria musi na mnie poczekać aż dotuczę portel. Oburzałam się na ceny w Norwegii w czasie spędzonego tam tygodnia, więc na pewno trudno byłoby mi przełknąć przeliczenie na franki.

    Sporo się od Ciebie nauczyłam dzisiaj, choć najbardziej mnie chyba zaskoczył ten „tradycyjny” polski obiad między 16-17!!! 😉

    Reply
    • 27 czerwca, 2014 at 10:57 am
      Permalink

      Ja mam taki tradycyjny obiad 🙂
      Jak człek do 16 pracuje to kiedy ma zjeść?

      Reply
      • 29 czerwca, 2014 at 5:45 pm
        Permalink

        Po przyjeździe do domu z pracy:) A to naprawdę nie jest tak, że u nas się je obiad o 15-16-17? To ja mam jakieś skręcone polskie wspomnienia…:D

        Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 8:12 pm
    Permalink

    Widoki jak z bajki 🙂
    Rozwaliła mnie nazwa Gryzonia 😉 Czy tylko Polacy kojarzą to zaraz z gryzoniami a dla Szwajcarów to neutralna nazwa?

    Reply
    • 25 czerwca, 2014 at 10:59 pm
      Permalink

      Też nie słyszałam o tym wcześniej i na , mając na uwadze Twoje poczucie humoru, zastanawiałam się, czy nie robisz sobie z nas tak naprawdę jaj. Wygooglowałam, pooglądałam zdjęcia, pozachwycałam się i wracam przepraszać i dziękować za takie doznania.

      Turyści narzekają, że drogo i w Szwecji, więc znam ten ból i wiem, jak ciężko polecać coś, co znacznie obciąża portfel. Ale warto.

      (I jeszcze: ojeju, jak nas przepięknie zapowiedziałaś na koniec!)

      Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 10:56 pm
    Permalink

    Motywacja do odwiedzenia pięknej Szwajcarii wzrosła 🙂 Zwłaszcza Gryzonii i jej dramatycznych szczytów 😀

    Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 11:10 pm
    Permalink

    Odmalowałaś tak kuszący portret tej Szwajcarii… tylko dlaczego te ceny takie przeraźliwe? Z drugiej strony,może warto wziąć nadgodziny, żeby to wszystko pozwiedzać, w miarę możliwości jedząc coś więcej niż zupki w proszku!
    I ja też chciałam zapytać o Gryzonię, u nas skojarzenia są nie do pokonania 😉

    alessandra

    Reply
    • 29 czerwca, 2014 at 5:45 pm
      Permalink

      A ja się długo zastanawiałam, co takiego dziwnego jest w tej Gryzonii;)

      Reply
  • 25 czerwca, 2014 at 11:54 pm
    Permalink

    Porównanie Szwajcarii do Angeliny Jolie skrzyżowanej ze Scarlett Johanson rozbroiło mnie całkowicie. Bardzo ciekawy wpis – zwłaszcza, gdy – tak jak ja – wie się o tym państwie tyle co nic. 🙂

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.