Zakazana kotka

Czyli jakiego słowa nie radzę używać po francusku.

Moja koleżanka Hiszpanka znalazła wymarzoną pracę na uniwersytecie. W czasie lunchu przy stole zebrali się wszyscy pracownicy naukowi. Rozmowa zeszła na koty (dobrze, że nie na psy), ponieważ się okazało, że dyrektorowi zmarł ukochany kot. Na to moja koleżanka krzyknęła:

-Oj biedaku, w takim razie musisz koniecznie do mnie przyjść pobawić się z moją kotką!

Wszyscy zamarli. Dyrektor spąsowiał jak pensjonarka, a rodaczka Cervanteza analizowała przez resztę dnia, co też ona takiego powiedziała. Przecież wszystko się zgadza niby! Une chatte to kotka po francusku, jakby nie patrzeć!

Przy wyjściu dyrektor ją złapał na moment i powiedział:

-Pamiętaj Erika, nigdy, przenigdy, nie używaj przy mnie słowa kotka!

Erika dosłownie zwariowała! Więc gdy tylko się z nią spotkaliśmy, pierwsze co, to zapytała Steva, cóż takiego złego jest w „bawieniu się z jej kotką”. Steve prychnął piwem na pół kręgielni i wytłumaczył:

-A jak Ci brzmi po angielsku: come to play with my pussy?”

Tym razem Erika prychnęła piwem!

Tak, tak, uważajcie moi drodzy na propozycje zabawy z kociakami, kotkami, myszkami, czy innymi zwierzątkami, szczególnie płci żeńskiej. Sukami też! W końcu „chodź pobawić się z moją suką” to może też być nie najlepszy pomysł na rozpoczęcie pierwszego dnia w firmie.

Także tor był bardzo śliski tego dnia na kręgielni po tych prychnięciach, a i koleżanka się konkretnie spociła ze strachu, że zostanie posądzona o molestowanie swojego dyrektora.

Jak z tego morał?

Żeby nie dostać po łapkach, lepiej nie zapraszać szefa do zabawy naszymi zwierzątkami. O, przepraszam! Z naszymi zwierzątkami!

7 komentarzy o “Zakazana kotka

  • 28 listopada, 2013 at 2:30 pm
    Permalink

    :)) świetna historia, trzeba uważać żeby sobie nie zasłużyć ba jakieś odzwierzece przezwisko…

    Reply
  • 1 grudnia, 2013 at 7:19 pm
    Permalink

    Ale historia! Te myszki po polsku też niefortunne 😉

    Reply
  • 12 listopada, 2015 at 7:09 am
    Permalink

    Tez mi sie raz zdarzylo popelnic spore francuskie faux-paus. Chcialam wyjsc na madra i powiedziec „le fou qui est sage”, niestety wyszlo cos w stylu „moja c… jest sucha”. Przynajmniej oni maja z nas ubaw 🙂

    Reply
    • 16 listopada, 2015 at 5:59 pm
      Permalink

      hehehe! 😀

      Reply

Pozostaw odpowiedź ~Dorota Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.