Dlaczego Szwajcaria nie została zaatakowana w trakcie I wojny światowej?

Tytuł dzisiejszego artykułu to jedno z popularniejszych pytań przewijających się w komentarzach czytelników zainteresowanych historią. Właściwie zadawane pytanie brzmi zwykle nieco inaczej: „Dlaczego Szwajcaria nie została zaatakowana w trakcie I i II wojny światowej?”, jakby te dwie wojny można by nonszalancko wrzucić do jednego worka i z łatwością odnaleźć wspólną, spójną odpowiedź. Tymczasem należy sobie zdać sprawę z tego, że te dwie wielkie globalne awantury oddalone od siebie o zaledwie dwadzieścia jeden lat pod względem technologicznym, politycznym i mentalnościowym dzieliły pokolenia. Po drugie, podczas gdy odpowiedź na to pytanie odnośnie I wojny światowej jest stosunkowo prosta i dość stereotypowa, na temat II wojny światowej można by raczej napisać fascynującą książkę niż jeden artykuł o czytalnej długości.

Neutralność Szwajcarii w I wojnie światowej

Neutralność i pokój w Szwajcarii w czasie I wojny światowej były jednym z kluczy sukcesu ekonomicznego tego kraju. W końcu to dzięki statusowi wyspy pokoju pośród morza chaosu Szwajcaria zaczęła być postrzegana jako bezpieczny i niezależny skarbiec świata, a nietknięty przemysł wśród powojennych zgliszcz zakwitł jak nigdy. Dlatego też ten temat wzbudza wiele emocji i jest źródłem wielu mitów. Na pewno słyszeliście pogłoski o kolaboracji Szwajcarii z jedną lub drugą stroną, o wielkim spisku grup narodowościowych związanych z bankowością lub też o tym, że Szwajcaria była neutralna i obydwie strony uszanowały tą neutralność.

Belgia i Luksemburg również były neutralne w I wojnie światowej, co jednak nie przeszkodziło Armii Cesarskiej przeprowadzić główną ofensywę przez ich terytoria.

W oku cyklonu

Zerknijmy na mapę Europy obrazującą rozkład sił w Europie w czasie I wojny światowej. Jak widzicie, Szwajcaria znajdowała się w samym oku cyklonu pomiędzy wrogimi armiami Państw Centralnych (zaznaczonymi na niebiesko) i państw Ententy (zaznaczonymi na beżowo). Źródło: spiegel.de.

image-587164-galleryv9-wncc

Głównym przeciwnikiem Cesarstwa Niemieckiego była Francja powiązana sojuszem z Rosją. Walka przeciwko niej oznaczała więc dla Niemców niepewną walkę na dwa fronty. Dlatego koncepcje strategiczne wojny przeciwko Francji zakładały maksymalną koncentrację sił na froncie zachodnim, szybki atak i decydującą zwycięską bitwę, która by otworzyła drogę na Paryż. Rozstrzygnięcie wojny na froncie zachodnim miało być błyskawiczne i nastąpić jeszcze przed zakończeniem rosyjskiej mobilizacji, która według planistów z niemieckiego Sztabu Generalnego miała zająć około 6 tygodni.

Atak na Francję zdawał się bardzo prosty, w końcu Niemcy i Francja dzieliła szeroka granica – jednak potężne twierdze w Metz, Verdun, Nancy i Belfort, a także koncentracja głównych sił francuskich w tym miejscu sprawiły, że Sztab Generalny Cesarstwa zaczął szukać alternatywy.

Zerknijmy jeszcze raz na mapę. Istniały dwie inne możliwości wkroczenia do Francji: atak przez słabą militarnie Belgię i Luksemburg lub atak od południowej strony przez Szwajcarię.

Dlaczego nie Szwajcaria?

Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście złożona, ale bardzo logiczna. Jednym z najważniejszych czynników, dlaczego Szwajcaria nie została zaatakowana przez Cesarstwo Niemieckie było oczywiście jej ukształtowanie terenu. W tym momencie nawet nie chodziło o Alpy położone na południu i wschodzie kraju, ale góry Jura na granicy szwajcarsko-francuskiej, które uniemożliwiłyby szybkie wkroczenie na terytorium Francji. Belgia za to była równinna i łatwa do prowadzenia błyskawicznych działań wojennych.

Następnym czynnikiem były słabo rozwinięte wówczas linie kolejowe łączące Szwajcarię z Francją w porównaniu z Belgią. W czasie I wojny światowej kolej była niezbędna do transportu zaopatrzenia dla walczących armii.

Wreszcie duże znaczenie przy wyborze miejsca inwazji miało położenie Szwajcarii. Podczas gdy północna Francja przy granicy z Belgią to teren silnie uprzemysłowiony, którego zajęcie byłoby prawdziwym ciosem w potencjał Francji, tereny wschodniej Francji przy granicy ze Szwajcarią były słabo rozwinięte i upstrzone licznymi przeszkodami terenowymi.

Nie zapominajmy też o tym, że Szwajcarzy nie byli łatwymi przeciwnikami. Szwajcarska armia posiadała wówczas 250 tysięcy żołnierzy i 200 tysięcy osób personelu wojskowego, co wraz z górami, które zrównywały siły regularnej armii sąsiednich mocarstw ze szwajcarską partyzantką sprawiało, że Szwajcaria była postrzegana jako poważny przeciwnik. Niewątpliwie Szwajcarzy nie byliby w stanie zatrzymać inwazji cesarskich wojsk na swoje terytorium, jednak próba objęcia kontrolą całego terytorium wymagałaby dużego wysiłku nawet ze strony wielkich europejskich potęg militarnych.

Dlatego też Szwajcaria nigdy nawet nie była uwzględniana w niemieckich planach ataku na Francję, jak i zresztą w planach francuskich. Inną kwestią było to, że obydwie strony odnosiły korzyści z tego, że dobrze broniona Szwajcaria skutecznie ograniczała front zachodni.

Sytuacja w Szwajcarii podczas I wojny światowej

Szwajcaria dzieliła granice z dwoma najpotężniejszymi Państwami Centralnymi (Cesarstwem Niemieckim i Austro-Węgrami) i dwoma państwami Ententy (Francją i Włochami), dlatego zachowanie neutralności w czasie I wojny światowej było dla niej prawdziwym wyzwaniem.

Młodzi szwajcarscy żołnierze podczas helioterapii w Klinice Wojskowej w Leysin

To, że Szwajcaria była neutralna nie oznaczało, że jej obywatele nie popierali jednej lub drugiej strony. Wręcz przeciwnie. Naturalną koleją rzeczy Szwajcarzy niemieckojęzyczni spoglądali z podziwem na potężne Cesarstwo Niemieckie, a Szwajcarzy francusko- i włoskojęzyczni chcieli się przyłączyć do wojny po stronie Ententy.

Co ciekawe, głównodowodzący armii szwajcarskiej – Ulrich Wille w lipcu 1915 roku zaproponował w Parlamencie Szwajcarskim, żeby Szwajcaria dołączyła do sojuszu Państw Centralnych. Jednak już rok później zmienił zdanie i apelował o zachowanie neutralności. Dlaczego? Otóż dołączenie przez Szwajcarię do którejkolwiek ze stron oznaczałoby tak naprawdę krwawą wojnę domową i najprawdopodobniej rozpad państwa na 3 części zgodnie z granicą dzielące obszary językowe (tzw. Roestigraben i Polentagraben). Pokój w czasie I wojny światowej w Szwajcarii miał wielką wagę dla utrzymania jedności państwa i dlatego władze szwajcarskie robiły wszystko, żeby go utrzymać.

W ogniu propagandy

Najbardziej zaciekła „wojna” w Szwajcarii to była tak naprawdę walka o dusze Szwajcarów przy pomocy różnych narzędzi propagandy. Przyłączenie się Szwajcarii do wojny po jednej lub drugiej stronie mogłoby mieć decydujący wpływ na jej rezultat – i wiedziało o tym zarówno Cesarstwo Niemieckie, jak i Francja. A pomne wewnętrznego konfliktu tego neutralnego kraju nie szczędziły środków na rozpętanie wojny propagandowej na nieprawdopodobną skalę.

Przykład propagandy antyniemieckiej – trzy młode Szwajcarki w kolorach francuskiej flagi

W czasie I wojny światowej głównym źródłem informacji dla Szwajcarów była prasa kontrolowana przez skonfliktowane mocarstwa. I tak, w zależności od tego, w jakim języku gazetę się kupowało, otrzymywało się całkowicie inne relacje z frontu. Weźmy na przykład spalenie przez armię niemiecką słynnej biblioteki w Leuven (25 sierpnia 1914 roku). Francuskojęzyczna Tribune de Geneve określiła to zdarzenie mianem barbarzyństwa, natomiast niemieckojęzyczna Zuercher Post zaledwie wspomniała o „rzekomym” zniszczeniu miasta spowodowanym głównie działaniami belgijskich partyzantów.

Propaganda obydwu stron zaczęła przynosić skutki i wielu Szwajcarów uciekało z kraju, żeby przyłączyć się do armii Państw Centralnych lub Ententy nierzadko stając na polu walki naprzeciw swoim rodakom. Aby ukrócić ten proceder, szwajcarskie władze rozpoczęły ostrą cenzurę prasy zamykając najbardziej radykalne tytuły. Oprócz tego państwo zaczęło same energicznie apelować o pokój i jedność w narodzie odwołując się do szwajcarskich symboli, tradycji i ideałów. W prasie, na plakatach i pocztówkach pojawiały się grafiki ukazujące Helvetię stojącą na straży Szwajcarii jako jedyną ostoję rozumu i pokoju pośród ogarniętej chaosem wojny Europy, czy wizerunek Wilhelma Tella jako symbolu niezależności i siły kraju.

Z lewej: Wilhelm Tell „przypominający” swoją historię niemieckiemu żołnierzowi.

Z prawej: neutralna Helvetia przygląda się walce.

Szpiedzy, uchodźcy i bale

Szwajcaria przyciągała uchodźców wojennych, artystów, pacyfistów i rewolucjonistów. Zurych stał się kolebką antywojennego ruchu artystycznego – Dadaizmu. To tam też znaleźli schronienie czołowi działacze socjalistyczni skupieni dookoła Lenina.

Neutralność Szwajcarii oznaczała również, że obywatele walczących ze sobą krajów nie mogli tam uniknąć spotkań na polu towarzyskim. Brytyjski kapelan wojskowy Bulstrode opisywał w swojej książce, że w 1917 roku restauracja w jednym z najelegantszych hoteli w Bernie była bardzo wyraźnie podzielona na strefy wpływów. Każdy stolik był zarezerwowany dla jednej narodowości: byli tam Niemcy, Austriacy, ale również Brytyjczycy, Francuzi, Włosi i Rosjanie. Oprócz bardzo suchych i niezbędnych powitań obywatele wrogich krajów starali się nie zauważać obecności drugiej strony. Natomiast Szwajcarzy bardzo pilnowali, żeby nie doszło do żadnego otwartego konfliktu pomiędzy gośćmi restauracji.

Po lewej: UWAGA NA KOBIETY – SZPIEGÓW. Plakat z I wojny światowej przypominający, żeby przypadkiem nie ufać kobietom.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szwajcaria była również oczywiście teatrem akcji szpiegów obydwu stron. Wspomnę tylko o najgłośniejszej aferze szpiegowskiej „dwóch pułkowników” – Carla Egli i Maurice’a de Wattenwyl, którzy przekazywali tajne materiały niemieckim i austriackim attache wojskowym. Co ciekawe, niemieckojęzyczni pułkownicy zostali odkryci przez ich francuskojęzycznego kolegę. Jeszcze ciekawsze (i dziwniejsze), że wojskowi oprócz degradacji nie ponieśli innej kary.

Nagroda za pokój

Wysiłki przy utrzymaniu neutralnej pozycji Szwajcarii w I wojny światowej się bardzo opłaciły. Nietknięta przez wojnę gospodarka Szwajcarii zaczęła kwitnąć i eksportować masowo niezbędne produkty do zniszczonych, silnych sąsiadów. Wojna się skończyła, ale napięcie i strach w Europie pozostały. Dlatego Szwajcaria, która zachowała pokój pomimo bycia w samym środku wydarzeń stała się utożsamieniem spokoju i gwarancją stabilności. Dobrze bronione neutralne państwo stało się szybko światowym skarbcem, co stało się jednym z kluczy jego bogactwa.

Artykuł współautorstwa Joanny Lampki i Szymona Orzechowskiego.

28 komentarzy o “Dlaczego Szwajcaria nie została zaatakowana w trakcie I wojny światowej?

  • Listopad 27, 2016 at 12:04 pm
    Permalink

    Kapitalne. Wpis jest tak dobry, że nawet nie mam jak skomentować. Czekam z niecierpliwością na wpis, dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii w trakcie II wojny światowej

    Reply
    • Listopad 27, 2016 at 12:47 pm
      Permalink

      Dzięki!
      To jeszcze trochę poczekasz, bo temat II wojny światowej jest o wiele bardziej kompleksowy…

      Reply
    • Listopad 27, 2016 at 12:47 pm
      Permalink

      Dzięki!
      To jeszcze trochę poczekasz, bo temat II wojny światowej jest o wiele bardziej kompleksowy…

      Reply
    • Listopad 27, 2016 at 7:53 pm
      Permalink

      Podpinam się pod komentarz kolegi. Z niecierpliwością oczekuje na artykuł o sytuacji podczas II wojny światowej.
      Świetny wpis!

      Reply
    • Grudzień 4, 2016 at 4:15 pm
      Permalink

      Czy nie z tego powodu, że w Szwajcarii miały swoje europejskie siedziby korporacje z USA i Wielkiej Brytanii, które jakby nie patrzeć prowadziły biznesy z Malarzem, Kogutem a także Wąsatym. Gdyby więc hitlerowskie Niemcy zajęli Szwajcarię, mieliby poważny problem z finansjerą światową, co oznaczałoby zamknięcie kredytów na licencje amerykańskich technologii, a tym samym wstrzymanie produkcji wojennej.

      Ale mniejsza z tym, Gospodarz Blogu na pewno znajdzie informacje znacznie ciekawsze, bo Helweckie źródła i poznamy tamtejszą perspektywę. Czemu gorąco kibicuję!

      Reply
  • Listopad 27, 2016 at 12:31 pm
    Permalink

    To trzeba mieć prawdziwy talent, żeby tak trudne tematy przedstawiać w tak przystępny i ciekawy sposób. Gratulacje blabliblu!
    My czytamy całą rodziną.

    Reply
    • Listopad 27, 2016 at 12:48 pm
      Permalink

      Dzięki, Danuta! Takie rzeczy zawsze miło czytać 🙂

      Reply
  • Listopad 27, 2016 at 12:38 pm
    Permalink

    Super artykuł. Dziekuje wiele wyjaśnia- czeka jeszcze na artykuł o II Wojnie Światowej.

    Reply
    • Listopad 27, 2016 at 12:49 pm
      Permalink

      Hahahah jeszcze jedna osoba tak skomentuje i chyba się za to wezmę wcześniej niż planowałam… 😉

      Reply
      • Listopad 27, 2016 at 2:15 pm
        Permalink

        To i ja czekam na artykuł o Szwajcarii w czasie II wś 😀

        Reply
        • Listopad 27, 2016 at 4:54 pm
          Permalink

          no się nazywa zawodowo wkopać w swoje własne obietnice 😉
          Teraz jednak wrzucę kilka „lżejszych” tematów, zanim wrócę do historii.

          Reply
  • Listopad 27, 2016 at 6:10 pm
    Permalink

    Warto też dodać niebagatelną rolę silnych fortyfikacji. Dopiero od kilkunastu lat są demobilizowane i udostępniane turystycznie co też świadczy o ich znaczeniu dla władz.

    Reply
  • Listopad 27, 2016 at 6:12 pm
    Permalink

    super artykuł, ma jedną wadę – za szybko się skończył. Tak jak poprzednicy czekam na artykuł o Szwajcarii w czasie II wś.

    Reply
  • Listopad 27, 2016 at 9:18 pm
    Permalink

    A ja nie czekam. Przecież to oczywiste. Szwajcaria nadal pozostała skarbcem, ponadto trudno dostępnym górzystym krajem, którego podbój pod względem militarnym nie opłacał się. Macie odpowiedź.

    Reply
    • Listopad 27, 2016 at 10:24 pm
      Permalink

      Dziecięco upraszczając można by użyć takiego stwierdzenia. Ale w tej historii tkwi o wiele więcej i jest na pewno warta opowiedzenia.

      Reply
  • Listopad 27, 2016 at 9:27 pm
    Permalink

    Bardzo dobry artykuł, niecierpliwie czekam na opis sytuacji z drugiej wojny.

    Reply
  • Listopad 28, 2016 at 1:40 am
    Permalink

    polecam ksiazke pt. The Swiss and the Nazis. autor :Stephen P.Halbrook. Podtytul:How the Alpine Republic survived in the Shadow of the third Reich. Ksiazka zostala napisana przez amerykanina i jest przetlumaczona na jezyk polski ale tlumaczenie jest srednie a na niemiecki niema . W polsce wydawnictwo dolnoslaskie a tytul „Szwajcaria i Nazisci” Zycze naprawde interesujacej lektury i moim zdaniem bezstronnej.

    Reply
  • Listopad 28, 2016 at 4:09 pm
    Permalink

    Warto dodać, ze I WS położyła podwaliny finansowe pod potęgę szwajcarskiego przemysłu chemicznego. Dzięki technologii opracowanej przez Mościckiego Szwajcarzy produkowali tanio i wydajnie kwas azotowy dla Państw Centralnych, a kwas azotowy był bardzo ważnym komponentem do produkcji materiałów wybuchowych. Do Szwajcarii jechały dosłownie wagony złota za szwajcarski kwas azotowy.

    Reply
  • Listopad 28, 2016 at 9:01 pm
    Permalink

    Wychodzi na to, że II wojna światowa jest w kręgu zainteresowania Twoich Czytelników :-). To ja chyba Ciebie trochę wkurzę, bo też czekam. Bardzo spodobał mi się Twój wpis, bo historią Szwajcarii chyba niewiele osób się interesuje, a szczególnie w zakresie roli jaką odgrywał ten kraj w czasie konfliktów wojennych. W polskich programach szkolnych z historii pewnie niewiele albo nic się nie znajdzie na ten temat. Wracając do II wojny światowej, (he, he…), to też jestem ciekawa, co napiszesz, bo u mnie w rodzinie ten temat historyczny jest pod szczególnym zainteresowaniem, choć nieco w innym zakresie. Mianowicie, bardziej interesują nas sprawy powiedzmy czystko wojskowe armii niemieckiej: uzbrojenie, taktyka wojskowa, ale też historia niemieckich mundurów.

    Reply
    • Listopad 29, 2016 at 10:06 am
      Permalink

      Podzielam Twoje zainteresowania, bo jak wiadomo nazisci byli zli, ale dobrze sie ubierali.

      Reply
  • Listopad 29, 2016 at 1:16 pm
    Permalink

    Mundury wojskowe od Bossa, nieźle prawda? Co ciekawe mam ich trochę w domu, ale oczywiście repliki, więc nie wykonane przez tę firmę. Mój syn działa w grupach rekonstrukcyjnych i robi za Niemca, dlatego też taki arsenał w domu :-))

    Reply
  • Listopad 29, 2016 at 3:23 pm
    Permalink

    No pieknie syna wychowalas! Zartuje, sam bym chetnie sie zaciagnal do… jakiejs grupy rekonstrukcyjnej. A od Hugo Bossa to chyba tylko ci z SS mieli wdzianka, ale cala reszta tez miala spoko stylowe:

    http://orig11.deviantart.net/307b/f/2012/275/7/d/wwii_uniforms_5_by_fvsj-d5gmffa.jpg

    Z powyzszej grafiki wynika, ze tylko zolnierze 6 Armii wygladali jak lachudry. Ale akurat ich dwa razy okrazyli i kompletnie odcieli od dostepu do krawcow i stylistow. Choc to akurat jest bez zwiazku ze Szwajcaria.

    Reply
    • Grudzień 1, 2016 at 1:57 pm
      Permalink

      To fakt, pięknie wychowałam syna :-). Tylko, że ktoś musi robić za Niemców, bo jak odtwarzać wydarzenia z czasów II Wojny bez ich udziału. No nie da się, prawda? Nawet mieliśmy sytuację, że jadąc na kolejne wydarzenie rekonstrukcyjne, spotkało nas duże zaskoczenie. Wieźliśmy w samochodzie w bagażniku mundury w tym i te SS. Zatrzymała nas Policja i poprosili o otwarcie bagażnika. Ale były ich miny jak zobaczyli co jest w środku. To było bezcenne. Zdecydowanie jednak długo musieliśmy się tłumaczyć, że to repliki i że są potrzebne na imprezę rekonstrukcyjną, która miała miejsce na warszawskiej Cytadeli. Ostatecznie nas puścili, ale przyznam szczerze, że w pewnym momencie to za bardzo nam do śmiechu nie było. Cóż, ta pasja ma też swoje minusy 🙂

      Reply
  • Listopad 29, 2016 at 9:36 pm
    Permalink

    Historia dobra sprawa, tak naprawdę historycy będący z wiedzą wstecz i śledzący obecne poczynania rządów mogą wyczuć ruchy mocarstw przy obecnych napięciach. Ważne jest aby samemu śledzić i wychwytywać informacje, a nie korzystać z informacji dla mas.

    Reply
  • Grudzień 1, 2016 at 11:43 pm
    Permalink

    Świetny artykuł. Tylko trochę krótki. Ledwo się zaczął, a już się skończył… Pozdrawiam

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *