Daleko od zgiełku – termy w Bad Zurzach

Do term zostałam zaproszona przez Marcina już we wrześniu, ale wieczny brak czasu i długo gojące się tatuaże sprawiły, że do Bad Zurzach dotarłam aż pół roku później. Tak, dobrze słyszycie – przez Marcina! Nasi tam rządzą (a przynajmniej nasz), a gdy nasi tam rządzą, to we mnie rodzi się taka dziwna, atawistyczna duma, która mi każe wspierać ich przedsięwzięcia. Bo my jesteśmy po prostu dobrzy, kreatywni i świetnie zorganizowani i zasługujemy na to, żeby grać pierwsze skrzypce. I co ciekawe, często w Szwajcarii te pierwsze skrzypce gramy. Ten artykuł jednak ma nie być polonocentryczną pieśnią pochwalną, ale relacją z pobytu w termach w Bad Zurzach.

Bad Zurzach to malutkie, nadreńskie miasteczko położone w północnym kantonie Argowia tuż przy granicy z Niemcami. Co prawda mieszkam we francuskojęzycznym Vaud aż 2 i pół godziny od Bad Zurzach, ale nie mogłam odmówić przyjazdu. Po pierwsze, podróż do mało znanej mi Argowii to okazja na poznanie nowych miejsc, a po drugie liczyłam na nocne Polaków rozmowy, bo Marcin nie przejmując się konwenansami zaprosił nas do siebie.

– Co będziecie spać po hotelach, jak możecie spać u nas 3 minuty na piechotę od termów w warunkach all-inclusive.

Zabrałam więc strój kąpielowy, klapki i niejaką Martę i wyruszyłam na przygodę!

W Szwajcarii im dalej na północ, tym bardziej płasko. A im bliżej Argowii, tym więcej pól… marchewki. No tak. W końcu nazwa Ruebliland (kraina marchewkowa) zobowiązuje. Znad tej marchewki, buraków i delikatnie zarysowanej panoramy Alp na horyzoncie wyłoniło się całkiem interesujące miasteczko Bad Zurzach. Bo musicie wiedzieć, że Ren na szwajcarskim odcinku upstrzony jest takimi perełkami architektury z uroczą starówką, domkami jak z bajek i… termami! Nazwa Baden coś Wam mówi? To tam się niegdyś jeździło „do wód”. Teraz palmę pierwszeństwa dzierży Bad Zurzach i to tam czekał na nas masaż o 15.

Argowia to naprawdę nie tylko pola marchewki!

Zaczęłyśmy od górnego C. Marta poszła na masaż w wodzie, a ja na głęboki masaż w miodzie. Tak, tak! Prawdziwym miodzie, a nie żadnym kremie o zapachu miodu. Trochę się obawiałam, bo moja masażystka Nicole ostrzegała, że masaż jest mocny (i dodała, żebym jakby co protestowała). Nie było to potrzebne. Po faktycznie dość szczypiącym rytmicznym odrywaniu – miód się klei, więc wyobraźcie sobie sami, jaki efekt uzyskacie, gdy oderwiecie przyklejone miodem palce od skóry – nastąpiło wspaniałe pocieranie, które mnie posłało gdzieś w niebiosa. Marta zdawała się też być zadowolona – powiedziała „sama zobaczysz” z tajemniczym uśmiechem. No tak, następnego dnia miałyśmy się wymienić masażami.

Dopiero po zabiegach miałyśmy czas na eksplorowanie term. Pierwsze wrażenie – to jest duże! Drugie wrażenie – wszystkie napisy są po niemiecku! Trzecie wrażenie – uffff, są piktogramy! Czwarte wrażenie – dlaczego każdy się na nas patrzy?

Zaczęłyśmy od wielkiego basenu zewnętrznego o temperaturze 36 stopni, który romantycznie parował i bulbonił z wielu otworów. Chciałabym powiedzieć, że wymasowałyśmy się w jacuzzi za wszystkie czasy, ale to nieprawda, bo po kilkunastu minutach zauważyłyśmy zachęcająco pustą dziką rzekę. Co tu dużo gadać – z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa twierdzę, że dzika rzeka w Bad Zurzach to najdziksza rzeka, z jaką kiedykolwiek miałam styczność! Prąd jest tak mocny, że w niektórych miejscach tworzy się kontrafala.

Ten basen w głębi z lewej to dziksza niż inne dzika rzeka dla dzików!

– Naprawdę Wam się podobała dzika rzeka? – pytał zdziwiony Marcin – ale przecież to jedyny niewyremontowany basen na terenie term. Właśnie przymierzamy się do odnowy…

– Ale… dysz nie wymieniajcie, bo naprawdę dają radę! – poradziłam nagle przestraszona, że dziecku, które we mnie siedzi, zabiorą ulubioną zabawkę.

Po kilkunastu okrążeniach czas odpocząć. Z nadmiaru miejsc do odpoczynku, woda taka, śmaka, para, lód, zawirowało nam w głowie, więc oportunistycznie wybrałyśmy leżaki z widokiem na rozświetlony, zaparowany basen zewnętrzny. I wieczór spędziłyśmy w pozycji horyzontalnej patrząc w nicość i dumając o sensie życia i mężczyznach.

– I jaka atrakcja Wam się najbardziej podobała?

– Dzika rzeka – odpowiedziałyśmy zgodnie.

– A solanka nie? Ja myślałem, że to jest właśnie nasz hit…

To jest ta solanka – hit, który nam w ferworze rozmów jakoś umknął…

I tu nam się miny wydłużyły niczym Alfowi z Gondolandu. Okazało się, że obserwowanie sufitu z sensem życia i mężczyznami w tle nie jest zbyt efektywną metodą zwiedzania termów. Ale za to jak relaksuje! – tak przynajmniej uspokajałam swój blogerski profesjonalizm.

Następnego dnia ze względu na ten blogerski profesjonalizm, a przynajmniej pozostałe jego strzępy podeszłyśmy do term zadaniowo.

– Najwyżej pół godzinki w świecie saun w drewnianej wieży, a potem solanka, drugi basen, strefa dzieci, żeby przynajmniej to zobaczyć, masaż i na koniec jak nam starczy czasu wskoczę do stawu, żeby się ochłodzić! – zarządziłam.

Sauny – boskie. Zacznijmy od tego, że wieża wygląda jak wielki, stary wiatrak porośnięty z jednej strony podświetloną efektownie zielenią. Sauny to strefa nagości, więc swój strój kąpielowy trzeba zostawić w przebieralni na parterze. Potem do dyspozycji mamy kilka pomieszczeń o różnej temperaturze i wilgotności. Najbardziej polecam saunę panoramiczną (fińską) na samym szczycie wieży z przepięknym widokiem na termy. Bilet wstępu do świata saun kupuje się dodatkowo (6 chf – warto, jeśli się nie ma dzieci!).

To jest ta opisywana słynna wieża z saunami. Boskie!

Czy solanka to faktycznie hit term? Trudno powiedzieć, bo i sauny i dzika rzeka dawały radę. Jednak dryfowanie w płytkim i ciepłym basenie o tak słonej wodzie, że jest aż gęsta, w podświetlonej klimatycznie grocie ma w sobie coś kojącego i pierwotnego. Uwaga, żeby nie sięgać do oczu. Solanka to miejsce dla dorosłych. Milczących dorosłych!

Kolejny na mojej liście był masaż w wodzie, który dzień wcześniej miała Marta. Masaż odbywał się w jednym z basenów po zamknięciu jego części. Jak to wygląda? Dryfujesz z zasłoną na oczach podparty na kilku pływakach. Nie słyszysz nic, ponieważ Twoje uszy są pod wodą. Masz wrażenie, że wróciłeś do łona matki. Stajesz się nadwrażliwy na bodźce. I teraz wyobraź sobie, że w takim przyjemnym kokonie deprywacji sensorycznej ktoś cię masuje… Taaaaak, to właśnie chciałam Ci powiedzieć! Wracając na Ziemię – Sandra była pierwszą i jedyną masażystką, która prawidłowo, bezbłędnie i niemal natychmiast zidentyfikowała moje specjalne miejsce na plecach, które nieustannie boli. Nie tylko skupiła się na tym miejscu przez kilkanaście dobrych minut, ale po wszystkim pokazała mi kilka ćwiczeń, które mogę wykonywać na co dzień, żeby uniknąć bólu.

Mogłabym Wam opowiadać w nieskończoność o basenach, parze, soli, zimnie i gorącu, ale teraz Wam podam kilka konkretów. Termy w Bad Zurzach to niewątpliwie idealne miejsce dla osób samotnych, par i rodzin z małymi dziećmi. Większe dzieci mogą kaprysić ze względu na brak zjeżdżalni i podobnych atrakcji. Dzika rzeka, choć prawdziwie dzika, szybko się znudzi. Małe dzieci mają za to specjalnie wydzieloną przestrzeń z płytkim basenem i wieloma kolorowymi atrakcjami w klimacie szwajcarskiego bohatera komiksowego o pięknej nazwie Papa Moll. Dodatkowo, gdy rodzice korzystają ze spa, mogą dzieci zostawić w dziecięcym przedszkolu lub zapisać dzieci na lekcje pływania lub kurs obycia się z wodą. Zajęcia są przeznaczone dla maluchów już od 10 tygodnia.

Wieczorem jest fajnie, jak już się powoli wyludnia, a baseny są klimatycznie oświetlone.

Co jeszcze trzeba wiedzieć? Obsługa term jest wielojęzyczna. Szatnia jest duża i wygodna, a Szwajcarki totalnie bezpruderyjne, jeśli chodzi o nagość. Część osób zdaje się chodzić „do wód” przede wszystkim ze względów towarzyskich patrząc na ilość zaczepek ze strony bywalców. Najmniej ludzi jest latem, najwięcej – zimą i w weekendy. W termach jest restauracja i bar, a przed wejściem – sklepik ze strojami kąpielowymi dla zapominalskich.

A co to jest właściwie terma i czym się różni od parku wodnego lub zwykłego basenu? Terma określa wodę, a właściwie płynne bogactwo pierwiastków niezbędnych ludzkiemu organizmowi, które sprawiają, że po kąpieli czujemy się tak dobrze. (np. wapń działa przeciw skurczom mięśni; ciekawy jest również lit, który w lecznictwie bywa stosowany jako środek pierwszego wyboru w walce z depresją).

W Bad Zurzach z głębokości 430 metrów tryska prawie 500 litrów wody na minutę. Nie jest to najcieplejsze źródło w Szwajcarii (woda ma temperaturę 39 stopni), ale idealne do zasilania basenów, bo woda nie wymaga ani chłodzenia ani podgrzewania, co sprawia, że codziennie jeden z basenów jest gruntownie dezynfekowany, czyszczony i napełniany świeżą wodą. To świetna opcja dla alergików – 3 duże baseny zawierają wodę niechlorowaną, której PH jest dokładnie takie samo jak przy źródle.

Leżanki i wejście do tureckiej łaźni, a tuż obok zimny brrrr basen.

Jak podkreśla Marcin, zarząd term bardzo dba, żeby jak najmniej ingerować w skład źródlanej wody. Kolejnym priorytetem jest zrównoważone zarządzanie zasobami w zakresie energii i ochrony klimatu. Zainstalowane pompy ciepła oraz pozyskiwanie energii ze zużytej wody sprawiają, że terma od kilku lat nie używa oleju opałowego, i tym samym nie zatruwa środowiska.

No i jeszcze jedno, co warto wiedzieć – dwa dni to zdecydowanie za mało, żeby je dobrze poznać… Szkoda, że mieszkam tak daleko!

– Nikt Was nie wyganiał! Było zostać dłużej – powiedział Marcin.

 

Na pewno jeszcze wrócę do Bad Zurzach. Czy mój opis Was zachęcił? Jeśli tak, weźcie udział w konkursie, w którym do wygrania są 2 pojedyncze wejściówki na cały dzień do term w Bad Zurzach!

  1. Na czym polega konkurs?

Terma w Bad Zurzach jest największym tego typu obiektem w Szwajcarii i odwiedzanym rocznie przez ponad 400 tysięcy gości. Podaj największą liczbę gości jednego dnia w tym roku (tzn. Od 1 stycznia 2019 roku do zakończenia konkursu).

  1. Kto wygra?

2 osoby, które będą najbliżej prawidłowej odpowiedzi zostaną ogłoszone zwycięzcami konkursu.

  1. Kiedy i gdzie odbywa się konkurs?

Odpowiedzi można udzielać od 9 do 11 kwietnia 2019 roku do godziny 20 na blogu w komentarzu do tego artykułu i na facebooku w komentarzu do wpisu z linkiem do tego artykułu. Można udzielić tylko 1 konkursowej odpowiedzi. Każda odpowiedź musi zawierać symbol (K).

  1. Kiedy i gdzie zostanie ogłoszona prawidłowa odpowiedź i zwycięzcy konkursu?

Prawidłowa odpowiedź i zwycięzcy konkursu zostaną ogłoszeni dnia 12 kwietnia 2019 roku o godzinie 9 na końcu tego artykułu i na facebooku.

  1. Dodatkowe zasady.

Bardzo proszę o podanie działającego adresu e-mailowego w odpowiednim okienku podczas udzielania odpowiedzi konkursowej na blogu (e-mail nie jest widoczny dla nikogo poza autorką bloga).

  1. Nagroda.

2 pojedyncze wejściówki na cały dzień do term w Bad Zurzach

Widok z jednej z saun. Taki, żeby Was zachęcić do wzięcia udziału w konkursie.

A jaka jest odpowiedź na to pytanie? Uwierzcie, ale nawet ja nie mam zielonego pojęcia!

 


UWAGA! UWAGA! WYNIKI KONKURSU.

W konkursie wzięło udział 66 osób. Kto wygrał?


22 komentarzy o “Daleko od zgiełku – termy w Bad Zurzach

  • Kwiecień 9, 2019 at 8:31 am
    Permalink

    (K) 2800 gości w ciągu dnia 🙂

    Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 9:37 am
    Permalink

    Za daleko jestem, żeby brać udział w konkursie, ale i tak fajnie się czytało. Pozdrawiam!

    Reply
    • Kwiecień 9, 2019 at 11:05 am
      Permalink

      Dzięki, Marek!

      Reply
      • Kwiecień 9, 2019 at 3:20 pm
        Permalink

        Aśka, ale po co brałaś ten strój kąpielowy… wszak ładnej we wszystkim ale i „bez wszystkiego” – ładnie 😉

        Reply
        • Kwiecień 9, 2019 at 7:59 pm
          Permalink

          I tak właśnie było… w saunach!!!

          Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 10:20 am
    Permalink

    (K) 10500 gości jednego dnia 😉

    Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 10:50 am
    Permalink

    (k) 2539 jednego dnia (tak na oko ;))

    Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 11:25 am
    Permalink

    (K) 2921 na dzien.

    Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 12:10 pm
    Permalink

    2800 gości/dzień (k)

    Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 12:49 pm
    Permalink

    (k) 2501 gosci jednego dnia

    Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 2:18 pm
    Permalink

    Super. A są tam termy dla rodzin z dziećmi , takimi 18 mc 🤔😊pozdrawiam Anka

    Reply
    • Kwiecień 9, 2019 at 2:21 pm
      Permalink

      Tak, korzystaj – do skończenia 2rż dzieciaki wchodzą za darmo 🙂 A od niemowlaka są kursy obycia dzieci z wodą.

      Reply
  • Kwiecień 9, 2019 at 3:22 pm
    Permalink

    3400 osób, początek stycznia 2019. Było napisane w gazecie.

    Reply
    • Kwiecień 9, 2019 at 8:05 pm
      Permalink

      Nooooo…. ja bym sobie tak teraz pojechała i dała się wymasować w tej parze…. a tu daleeeeeeko 🙁

      Reply
  • Kwiecień 10, 2019 at 1:00 am
    Permalink

    (K) 3400

    Reply
  • Kwiecień 10, 2019 at 3:26 am
    Permalink

    (K) 5500 gości w ciągu dnia

    Reply
  • Kwiecień 10, 2019 at 5:36 pm
    Permalink

    (K) 3400 – pozdrawiam serdecznie 🙂

    Reply
  • Kwiecień 10, 2019 at 8:39 pm
    Permalink

    3420

    Super artykul! Dziekujemy .

    Reply

Pozostaw odpowiedź Gosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.