Jak ściąć drzewo na terenie prywatnym w Szwajcarii i inne rozważania filozoficzne

Szwajcaria to dziwne państwo – bardzo wiele zagadnień nie jest w ogóle uregulowanych i pozostawia się je w wyłącznej gestii obywateli, a inne – jak na przykład ochrona środowiska – są tak szczegółowo skodyfikowane, że są źródłem nieskończonych anegdot. Na przykład wiecie, że w Szwajcarii obowiązuje jedyny słuszny sposób wiązania razem paczek z papierem do recyclingu? Albo że w niedziele i po 19 nie można wyrzucać butelek do kontenerów? Albo że śmieci ogólne (nieposortowane) muszą się znaleźć w specjalnym opodatkowanym worku pod groźbą bardzo wysokiej kary pieniężnej? I to nie jest puste prawo – śmieci w niewłaściwym worku zostają pozostawione przed śmietnikiem z odpowiednią adnotacją. Jeśli sytuacja się powtórzy, firma odpowiedzialna za odpady zabiera taki worek, który jest analizowany szczegółowo w poszukiwaniu sprawcy. Wyspecjalizowana ekipa szuka paragonów, listów; analizuje notatki i wszelkie inne potencjalne dowody. Jeśli jednak niemożliwe jest jednoznaczne określenie winnego, penalizowany jest cały budynek, którego kontenery nie zostają opróżniane do czasu odkrycia sprawcy. Także wszyscy sąsiedzi niejako są zmuszeni do przeprowadzenia wspólnego śledztwa w celu znalezienia „śmieciowego przestępcy”. Nie byłam nigdy świadkiem takiego wydarzenia, ale jestem w stanie sobie wyobrazić te sprytne, szwajcarskie babcie z lornetkami w oknach…

Popularny i kontrowersyjny dziś temat ścinania drzew na terenie prywatnym jest skomplikowany do przedstawienia z perspektywy federalnej Szwajcarii, gdzie prawo jest stanowione na trzech poziomach: państwa, kantonu i gminy. Jeśli zademonstrowałabym Wam regulacje z mojej gminy, nie dałoby to absolutnie nic panu Jankowi spod Lucerny, w którego gminie funkcjonuje to zupełnie inaczej. Nawet teraz maksymalnie uogólniając temat ryzykuję tym, że w komentarzu znajdę: „a u mnie jest zupełnie inaczej!” i komentator będzie miał całkowitą rację. Dlatego mój artykuł jest jedynie nakreśleniem pewnego trendu: „jak to mniej więcej wygląda w Szwajcarii”.

W Szwajcarii wycinka drzew na prywatnych posesjach jest ściśle regulowana i nie ma w tym względzie dowolności. Aczkolwiek trzeba przyznać, że w jednych gminach uzyskanie pozwolenia na ścięcie drzewa jest trudniejsze i droższe, w innych łatwiejsze i tańsze. Oficjalnie na stronach urzędowych doradza się obywatelom podcinanie drzew zamiast walki o pozwolenie na wycinkę. Jeśli jednak właściciel terenu jest zdecydowany na całkowitą ścinkę, musi się najpierw udać do gminy, żeby dowiedzieć się, czy drzewo nie jest chronione. Kategoria „chronionych” drzew nie zależy wyłącznie od gatunku drzewa, ale również od średnicy pnia, jego ulokowania – czy jego ścięcie nie wpłynie negatywnie na estetykę gminy, czy stanowi naturalne „ogrodzenie” lub obramowanie jakiegoś terenu, czy stanowi punkt orientacyjny … Tych kryteriów jest mnóstwo i w dużym stopniu zależą od kreatywności kantonu, dlatego nie można samemu ustalać statusu naszego drzewa – trzeba z tym zwrócić się do swojej gminy.

Jeśli drzewo nie znajduje się w kategorii „chronionych”, w jednych kantonach można je wyciąć bez pozwolenia, w innych tak czy siak trzeba o to pozwolenie poprosić. I odwrotnie – jeśli nasze drzewo jest chronione, w jednych kantonach bez względu na wszystko nie wolno z nim zrobić nic, w innych można prosić o pozwolenie na jego wycinkę. Bez względu jednak na surowość kantonu i gminy w tym temacie, takie pozwolenie nigdy nie jest wydawane od ręki.

Po pierwsze – żeby wyciąć drzewo na naszej prywatnej posesji musimy mieć do tego ważny powód. Jakie powody są uznane za wiążące w moim kantonie (VD):

  • jeśli drzewo jest stare lub w złym stanie;
  • jeśli drzewo przeszkadza w racjonalnym użytkowaniu pól uprawnych;
  • jeśli zasłania w istotny sposób słońce mieszkańcom;
  • jeśli przeszkadza w bezpiecznym użytkowaniu dróg, budowie kanalizacji itp.

Jeśli Wasze drzewo nie spełnia wyżej wymienionych warunków, lepiej zapomnijcie o uzyskaniu pozwolenia na jego wycięcie.

Jeśli jednak kwalifikuje się ono pod jedną z tych kategorii, gmina musi wywiesić Wasz wniosek w gminnych ogłoszeniach publicznych przez okres 20 dni i każdy mieszkaniec gminy może wnieść sprzeciw wobec takiej decyzji. Jeśli takiego sprzeciwu nie ma, gmina musi zdecydować o przychyleniu się do wniosku lub jego odrzuceniu. W przypadku pozytywnej decyzji, wnioskodawca zostaje obarczony solidnym podatkiem, który zależy od kategorii drzewa i średnicy jego pnia. Oprócz tego wnioskodawca musi zadośćuczynić naturze w sposób bardziej rzeczowy i zasadzić podobne drzewo w innym miejscu wyznaczonym przez gminę.

Jak widzicie – nie jest to takie proste. Bardzo trudno ominąć całą procedurę pozwoleń na ścinkę. Opowiem Wam autentyczną historię z mojej wsi, którego jednak nie jestem w stanie Wam udowodnić – przeszukiwałam lokalną prasę i nie znalazłam na ten temat żadnych informacji. Znam je jednak z opowieści sąsiada – 70-letniego Szwajcara, który „wszystkich zna i wszędzie był”, a którego syn jest zastępcą sołtysa, także wierzę w jego prawdziwość. Francuska firma deweloperska zabierała się do budowania osiedla na skraju naszej wsi. Żeby się łatwiej budowało, należało ściąć wielkie, rozłożyste drzewo. Firma najprawdopodobniej nie wierzyła w możliwość uzyskania pozwolenia na jego wycinkę, więc zrobiła to nielegalnie wliczając ewentualną karę w koszty budowy. Nasz zarząd gminy się na to tak zdenerwował, że cofnął firmie pozwolenie na budowę, gdyż uznał to za paskudną manipulację i nie chciał współpracować z oszustami. I to wszystko w kraju, w którym niby rządzi biznes…

I na koniec kilka rozważań ekolo-filozoficznych o odpowiedzialności pojedynczych osób za świat…

Szwajcarzy już nie pierwszy raz wykazują zadziwiającą wręcz wrażliwość na długofalowe skutki swoich działań uwzględniając w nich horyzont o wiele dłuższy niż kadencja swojego urzędu, a nawet i swoje życie. Weźmy pod uwagę chociaż jedną z inicjatyw poddawanych referendum – Ecopop (grudzień 2014). Ecopop – w skrócie od Ekologia i Populacja to była wielowątkowa inicjatywa, która bazowała na założeniu, że my, ludzie, jesteśmy największym wrogiem naszej planety: rozmnażamy się tak szybko, że niedługo nie starczy dla nas miejsca i żywności. A co w takim razie ma zrobić Szwajcaria? (I tu niestety wyszło szydło z worka, jakie prawdziwe zamiary mieli wnioskodawcy.) Zamknąć się! – przekonywali zwolennicy Ecopopu – przecież w tym tempie rozwoju i napływu imigrantów Szwajcaria w ciągu kilku – kilkunastu lat stanie się zabetonowanym europejskim Hong Kongiem. Dla dobra jego dzisiejszych mieszkańców i szwajcarskiej natury należałoby więc wprowadzić drastyczne limity imigracji (0,2% obecnej populacji Szwajcarii). Wnioskodawcy również mówili o postawieniu większego nacisku na planowanie rodziny, dlatego też inicjatywa została nazwana przez cyników „quotas and condoms” – limity i kondomy. To fakt, że pomysł przepadł w referendum (w końcu do kogoś dotarło, że zamknięcie się w szklanej bańce dobrobytu będzie gwoździem do trumny dobrobytu płynącego z wymiany handlowej), ale chciałabym Wam coś uświadomić. Czy zauważyliście, że nad niemal filozoficznym wnioskiem ratowania świata przed apokalipsą głosowali panowie Schmidt i Dupont, hydraulicy, panie domu i instruktorzy fitnessu? To jest takie piękne i znamienne, że to zwykli, szarzy obywatele mogą podjąć decyzję, która uratuje lub zniszczy ich świat. To trochę tak jak w kreskówce, w której takie dziwne czerwonookie szczury planowały przejęcie władzy nad światem…

Do czego dążę opowiadając Wam tą historię o Ecopopie, rozmnażaniu, zabetonowanych miastach i władzy nad światem? Jaki to ma związek ze ścinaniem drzew?

My, Polacy, jesteśmy i czujemy się bezsilni i z tej bezsilności zwykliśmy tylko trzaskać zębami, gdy nam się coś nie podoba. Nie podobają nam się brudne ulice, ale nie łączymy ich bezpośrednio z petem, który rzucamy na ulicę. Udostępniamy memy o psich kupach wyłażących spod śniegu, a do głowy nam nie przyjdzie, żeby posprzątać po swoim psie. Łapiemy się za głowę widząc, że zanieczyszczenie powietrza w naszych miastach robi się z nas drugie Chiny, ale nie przesiądziemy się do autobusu, ani nie mrugniemy okiem gdy firma zajmująca się zielenią wycina naszą topolę, której miejsce zajmie kolejny garaż. Przecież to tylko jeden pet, jeden mały ratlerek produkujący przecież mini-kupy, jeden samochód, jedno drzewo… Sąsiad przecież robi tak samo i WSZYSCY ROBIĄ TAK SAMO! To co jeśli tylko ja się będę starał, skoro mój wkład nie zmieni nic w ogólnej równowadze przyrody!

Z drugiej strony mamy Szwajcarów, którzy od urodzenia są przekonywani, że ich głos jest WAŻNY, ich pet na ulicy jest WAŻNY, ich drzewo jest WAŻNE, i to czy wyrzucą zieloną butelkę do pojemnika z zielonym szkłem jest WAŻNE. Fascynują mnie te wszystkie niewielkie inicjatywy, które uczą zwykłych Szwajcarów, jak wielką wagę może mieć mała rzecz. Postawienie tego jednego drzewa w kontekście całego wielkiego ekosystemu sprawia, że Helweci faktycznie czują się odpowiedzialni za siebie, swoje otoczenie i cały świat. Nie są bezsilni, bo mają faktyczny wpływ na te kilka rzeczy, które mogą sprawić, że świat będzie lepszy. I co? I gdy te osiem milionów, które tak naprawdę osobno nic nie znaczą, zajmą się swoim podwórkiem, świat naprawdę stanie się lepszy…

23 komentarzy o “Jak ściąć drzewo na terenie prywatnym w Szwajcarii i inne rozważania filozoficzne

  • 17 marca, 2017 at 9:25 am
    Permalink

    Joanno, w przypadku smieci to jest np. angazowany czasami pion dochodzeniowy policji kryminalnej i banki daja obraz z kamer bankomatow, pytaja sasiadow o obraz z kamer , przesluchuja swiadkow. To co w polskiej mentalnosci odbierane jest jako groteska tu dzieje sie. Orwell czy Panstwo policyjne nie mnie oceniac, ale moim sasiadom to zbrzydlo bo cokolwiek sie dzieje to policja idzie do nich i maja dosyc.

    W skrocie – zaplacili raz kare a teraz cokolwiek to ida do nich i wymagaja poswiadczen, ze nie jest sie wielbladem. Dlatego tez sasiad – nota bene Czech – przed pakowaniem worka robi film z zawartoscia – filmuje wszystko co wrzuca do worka i filmuje jak worek wrzuca. Ale jak mu sie kontrakt skonczy to raczej uciekaja z tej krainy szczesliwosci bo zachlysneli sie tymi alpejskimi wartosciami.

    Reply
    • 17 marca, 2017 at 9:42 am
      Permalink

      Wiem właśnie…
      Jeden z czytelników bloga kiedyś do mnie pisał, bo miał identyczną sprawę – dostał wezwanie i solidną karę do zapłacenia, bo ponoć wyrzucił śmieci w nieopodatkowanym worku. Tyle, że to nie był on… Łatwo podrzucić czyjeś dane do worka, a wytłumaczyć się z tego jest trudno.
      Radziłam mu iść do gminy i pogadać. Chłopak się nieźle stresował oczywiście, ale chyba z tego co pamiętam, odpuścili mu.
      Od tego czasu palił wszystkie swoje dokumenty…….

      Reply
        • 31 marca, 2017 at 1:37 pm
          Permalink

          „to się posadzi nowe i za 100 lat też będzie miało 100 lat” :O… 😀
          Chyba pozostaje się tylko z tego śmiać, bo w sumie co innego?….

          Reply
          • 31 marca, 2017 at 2:07 pm
            Permalink

            Wiesz, „klin napowietrzający” jest wynaleziony i stosowany przez mężczyzn od dawna… Jak dzień po hucznej imprezie rano stwierdzasz, że Twój facet wytrąbił resztki alkoholu w domu, to właśnie zastosował klin….. „napowietrzający” 😉

          • 31 marca, 2017 at 2:08 pm
            Permalink

            Obejrzyj sobie pozostałe odcinki Ucha Prezesa…. w wolnej chwili….

  • 17 marca, 2017 at 9:51 am
    Permalink

    jest jeszcze inny motyw. Babcia bierze zwykly worek i w niego wrzuca smieci sasiada a swoje w opodatkowany. Dlatego wielu robi zdjecia i filmy z wrzucania smieci do smietnika a niektorzy chca miec wlasne smietniki

    Reply
  • 17 marca, 2017 at 12:16 pm
    Permalink

    Super napisane Asia, ja bardzo cenie sobie ta szwajcarska poprawnosc, to, ze oczekuje sie i od innych, ale tez samemu sie postepuje fair. Ja wiem, ze uogolniam, ze nie wszyscy sa idealni, oczywiscie medal ma dwie strony i czasem te przepisy wkurzaja, ale uwazam ze wychodzi sie nawet z tymi niedogodnosciami i tak bardzo na plus . Podoba mi sie nazwanie szwajcarji przez bodajze zone Tolkiena krajem Hibbita😂Cos w tym jest 😉

    Reply
  • 17 marca, 2017 at 2:35 pm
    Permalink

    To macie w Szwajcarii sprawy śmieciowo – kryminalne. Ciekawa jestem jak by to wyglądało w Polsce? Szczególnie jak sąsiad, sąsiadowi podrzucałby swoje worki? A co gorsza donosiłby na sąsiada do Policji. Zapewne okrzyknięto by go donosicielem, paskudnym człowiekiem lub wyzwano by go najgorszymi epitetami. Natomiast Policja jakby miała prowadzić takie sprawy, oj, to byłby dla nich ból głowy, że takimi pierdołami mieliby się zajmować. Pamiętam takie sprawy, gdzie zgłaszano na Policji kradzież kur, rowerów. Ile było gadania, że Policja musi się takimi sprawami zajmować. Zniechęcali pokrzywdzonych do składania zawiadomień, bo oni są od poważnych spraw: włamań, rozbojów, itp. W Polsce jakiś czas temu dokonała się tzw. rewolucja śmieciowa, zmieniono przepisy, które poszły w kierunku segregowania śmieci. Tylko, że niektórzy to robią, a inni mają to w d….., no bo co im zrobią. Jak zapewne wiecie w Polsce przyszliśmy niedawno zmianę przepisów odnośnie wycinki drzew. Nieudana ta zmiana, bo wiele drzew zniknęło z powierzchni. Nawet w centrum Warszawy piły aż się grzały do czerwoności przy wycinaniu. Szkoda było na to patrzeć, bo wiele drzew w centrum Warszawy nie ma. Cóż, Warszawa się zmienia. Teraz trwają prace nad zmianą tej ustawy, bo przyniosła ona więcej strat niż pożytku, ale co ostatecznie z tego wyjdzie? Zobaczymy. Pewnie będzie powód do sporów politycznych, bo to ciągle tak wygląda, choć wszyscy politycy zawsze podnoszą w swoich wystąpieniach, że to wszystko jest dla dobra Polski. Skoro tak mówią, to jak im nie wierzyć? :-))). A jeśli chodzi o te zmiany Warszawy, to zapewne Ty Joanno i Twoi Czytelnicy pamiętają słynną rotundę, budynek u zbiegu Al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej. Widzę ten budynek z okien mojego biura, a właściwie widziałam. Właśnie jest rozbierany, szkoda, bo to budynek, który tak nierozerwalnie kojarzy mi się z tym miejscem i dla innych pewnie też, że łezka się w oku kręci. W końcu człowiek przywiązuje się do widoków, budynków, które mu towarzyszą od dzieciństwa. Co zrobić? Zmiany, zmiany, zmiany.

    Reply
    • 17 marca, 2017 at 7:46 pm
      Permalink

      Przyznaję, że gdyby w Polsce wprowadzono opodatkowane worki śmieciowe, prawdopodobnie większość śmieci znalazłaby się w lesie. Smutna prawda – taka nasza mentalność.
      Racja – wszystko się zmienia, dlatego trzymanie się kurczowo staroci „bo wtedy było lepiej” nie ma sensu. Ale z drugiej strony pewnych rzeczy nie da się łatwo odbudować, pewne decyzje mają tak poważne konsekwencje, że nie powinno się ich podejmować pochopnie.
      Ja nie jestem jakimś awanturnikiem, ani zwolennikiem komisji śledczych do wszystkich kontrowersyjnych spraw, natomiast myślę, że w przypadku ustawy odnośnie wycinania drzew bez pozwolenia kogoś należałoby postawić przed sądem…

      Reply
      • 20 marca, 2017 at 4:03 pm
        Permalink

        Może to awanturnictwo nie jest, ale mogłabyś być uznana za pieniacza sądowego :-)). Jaki efekt w sprawach, które się toczą przed sądem trudno przewidzieć. Podobno do sądu nie chodzi się po sprawiedliwość, a po wyrok :-)).

        Reply
  • 17 marca, 2017 at 8:29 pm
    Permalink

    No i ma byc ordnung, kurcze flaszka! Robić wszystko jak każą przepisy i nie kombinować!
    A jak coś chcecie zmieniać, to dostańcie obywatelstwo, wpiszcie się do partii i przepchajcie referendum.
    Nie podoba się którejś marudzie: wyjazd, droga wolna.

    Koło nas jest gospodarstwo „otwarte”, gdzie można samemu kury macać i tak sobie świeże jajka nabyć, wrzucając potem pieniądze do skarbonki. Obok, w tak samo działającym bezobsługowym sklepiku można kupić lody, kawę i gadżety produkcji pani bauerowej. Dzis przechodząc zauważyliśmy, że kury są „oflagowane” ogłoszeniem, że musieli wprowadzić kamerkę i będą podrzucać filmy na policję, a złodzieje z ostatniego miesiąca proszeni są o zgłaszanie się dobrowolne najpierw… Smutne – bo na takiej uczciwości polega także piękno tego kraju. A jakieś złe ludzie, nie miejscowe najpewniej, to niszczą.

    Reply
    • 17 marca, 2017 at 8:40 pm
      Permalink

      problem znany jak z serem. Byla sobie lodowka z serem i skarbonka. Mozna bylo sie obsluzyc ,

      Polacy ukradli skarbonke, lodowke z zawartoscia i nawet kabel zasilajacy.

      Co do wyjazdu to hola hola bo y rewolucjami to jest tak, ze zjadaja swoje dzieci. Ja obywatelstwo mam ale nie upajam sie bo kradnie sie tutaj na innym poyiomie i inne kwoty, w bialych rekawiczkach.

      Reply
      • 17 marca, 2017 at 11:41 pm
        Permalink

        Hahahah dobrze, że ja nie znam takich Polaków… 😉 Ci moi są nudni, praworządni i wrzucają tylko do tej skarbonki, zamiast z niej wyjmować.
        A fakt, chłopak mi kiedyś powiedział, że korupcja owszem jest, ale na takim poziomie, że nikogo na niego nie stać 😉

        Reply
        • 17 marca, 2017 at 11:48 pm
          Permalink

          Ja tez nie znam, ale lokalna Polizei zlapala.
          Swoja droga w z niedzieli na poniedzialek wracalem przez male przejscie w Rheinfelden. Celnik w nocy zajrzal do bagaznika i zobaczyl polskie produkty. Jak zapytal co to za pismo i odpowiedzialem – polnisch – drobiazgowa kontrola. Nasi rodacy potrafia przemycac wodke w butelkach po wodzie mineralnej wiercac od dolu dziure i zaklejajac ja silikonem. Byl bardzo zdziwiony ze ani wodki, ani miesa, ani papierosow…

          Reply
    • 17 marca, 2017 at 11:44 pm
      Permalink

      Serio, i to w części niemieckojęzycznej takie ogłoszenie? A kto tam u Was w zasadzie kradnie?
      Bo u nas kradną „Francuzi” (cudzysłów celowo) i uciekają za granicę czym prędzej, a że współpraca policyjna szwajcarsko – francuska nie działa idealnie, to jak zwieją za granicę, są bezpieczni…

      Reply
  • 18 marca, 2017 at 10:52 am
    Permalink

    Joanno i Rocky Mountains,
    ja się nie pisze na pisanie w stylu jak Tadeusz tutaj kiedy pisał o kraju rad..jak to jest wspaniale i ze o Helwecji należy pisać tylko dobrze albo wcale ponieważ… piastuje takie a nie inne stanowisko i z tej racji już mnie niewiele zadziwia. To co piszecie to prawda ekranu, ponieważ wpisujecie się w helweckie typowo wyparcie ze w Helvecji to sie przecież nie oszukuje i nie kradnie a jeśli juz to incydentalne przypadki zlego plugawego uslaenderstwa – Joanno przeciez to drzewo to francuska firma deweloperska ścięła, nie szwajcarska- uslaenderstwo przychodzi i niszczy Helwecje, szwajcarski developer by nawet o scieciu drzewa nie pomyslal.

    Co mnie dziwi to tylko to jak w kraju tak skorumpowanym mogą mieć takie a nie inne wyniki gospodarcze. Podam przykład z medycznego podwórka. Firmy farmaceutyczne sprzedają nam leki. W cenie ex-factory.

    Czyli majac w Gruppenpraxis apteke i dając pacjentowi lek – zarabiam na różnicy pomiędzy cena apteczna a cena ex factory. Swissmedic pilnuje, czuwa, chroni i broni. nie wolno leku kupić poniżej ustalonej w ramach gospodarki nakazowo rozdzielczej ceny sprzedaży, w zasadzie to nie jest zabronione ale gdyby to robić to i tak różnicę należy oddać do kasy chorych. Lekarz nie ma prawa zatrzymać jej dla siebie. Tyle teorii dla naiwnych fanatycznie wierzących w Ordnungi i inne bzdury.

    okolo 95% lekarzy kupuje leki ponizej oficjalnych cen urzedowych. Bo… wszystko wolno i wszystko mozna, byle z wolna i ostrozna. Byle bylo cichutko i nie bylo smrodu w 20min.ch albo Blick am Abend. Wszyscy o tym wiedza i jest to tajemnica poliszynela ale ze wzgledow politycznych temat jest nie ruszany. Czasami jak ktos z lekarzy podpadnie lekarskiej mafii to mu sie to wyciaga i w ten sposob rozgrywa partie szachow.

    a) Jak Pan kupi x opakowań leku to my wyślemy bez księgowania 1,5x i faktura będzie na właściwa ilość a sie magazyn pomyli i wyśle więcej
    b) jak Pan kupi u nas leki to my chcemy wynająć u Pana 1m2 powierzchni w poczekalni, aby na małym stoliku polozyc ulotki o szkodliwosci palenia czy jedzenia zbyt duzej ilosci weglowodanow. Oferujemy Mietvertrag 30.000 CHF rocznie i wtedy zaden Anwalt sie nie przyczepi, wszystko jest jurystycznie czysto…
    c) Jak Pan kupi u nas leki to my na slupa na jedna z naszych kolezanek kupimy Porsche Macan ..i Pan bedzie mial kluczyki i Pan bedzie mial to auto. Wszystko formalnie grac bedzie
    d) Dostanie Pan dodatkowe wynagrodzenie za robienie ankiet u pacjentow, 300CHF za jedna z ankiet, wszystko gra jurtystycznie
    e) Zrobimy program badawczy – Pan bedzie tutaj prowadzil studia statystyczne o zdrowym odzywianiu. Bo dopoki nie podajemy lekow to nie trzeba zgody komisji etycznej… Wszystko gra…

    Swissmedic wie o wszystkim i ma to w dystalny<m odcinku przewodu pokarmowego, czasami ktos powie cois ze sporadycznie otrzymuja sygnaly ze podobno jakis uslaenderski lekarz wymuszal na firmie szwajcarskiej dostawy ponizej ale nic nie wiadomo do konca bo niestety nie udowodniono ale szwajcarzy sa krystalicznie czysci. Taki bla bla bnla pr dla niepelnosprytnych.

    Metod na wyludzenia, korupcje, oszustwa i inne jest jeszcze kilkadziesiat i dnia by mi nie starczylo by to wymieniac. Tendencja jest jedna – jesli kradna to raczej nie Szwajcarzy i zyjmy w zludzeniu., iluzji. Duze pieniadze nie lubia halasu. Tu jest dyskretnie i etycznie.

    Jak pracujecie gdzies gdzie tego przeplywu pieniedzy nie ma zbyt duzego to tego nie widzicie. Natomiast z mojej perspektywy, z tego co widze – to czy ktos z Kalasznikowem rabuje w Somalii czy tutaj okrada w bialych rekawiczkach – skutki etyczne sa takie same. W Helvecji – Premie za ubezpieczenie z roku na rok wyzsze i do 2030 sie zawali. Czy kogos to obchodzi?

    O Polsce slyszalem kiedys ze to kraj w ktorym bulke przez bibulke a cos innego do geby. Powiem wiecej – te przekrety i oszustwa co odchodza w Szwajcarii codziennie nie maja racji bytu w PL. W PL jest to lepiej uszczelnione – paradoksalnie – bo Polacy znajha swoja zlodziejska mentalnosc. Tutaj a priori ex definitionem – my jestesmy uczciwi, czysci a patologia to zle krwiozercze uslaenderstwo niczym francuski developer z wpisu Joanny

    Reply
    • 18 marca, 2017 at 11:05 am
      Permalink

      Cóż mam Ci powiedzieć, Medyku…
      Co ja mam niby wypierać, skoro ja takich rzeczy nie widzę? Nie potrafię pisać o zasłyszanych aferach, bo mój blog to nie Plotek, Pudelek i Super Express w jednym… Piszę o rzeczywistości, jaka mnie otacza. Może żyję pod kloszem, może moje środowisko jest mniej patologiczne, a może po prostu bardziej ukrywa swoje grzeszki.
      Wiem jedno, nie potrafiłabym żyć w takiej rzeczywistości, którą Ty przedstawiasz i czym prędzej starałabym się ją zmienić. Wyjechałabym chociażby leczyć biedne dzieciaki do Afryki. Taka praca u podstaw – pomaga uwierzyć ponownie w ludzi.
      Myślę, że idealizujesz nieco Polskę. Te podpunkty, które przedstawiłeś dokładnie ukazują to, co się dzieje w środowisku lekarskim w naszym kraju. Może to po prostu stała światowa?

      Reply
      • 18 marca, 2017 at 3:43 pm
        Permalink

        Wiesz. Ja sie nie czepiam tak dla czepiania. Piszesz pieknie i warto byloby jeszcze lepiej.

        Jestem w stanie zalozyc sie o 10.000CHF ze motyw z francuskim developerem i drzewem to pic na wode.

        Nikt nic nie wie i nikt nic nie pamieta. Soltys co zna wszystkich tez nic nie slyszal.

        Developer to pionek. Bo pewnie drzewo wycieli pracownicy z tunezji czy ex Jugoslawii.

        A inwestor. Nikt nie wie kto to. Jak to w tym mafijnym srodalpejskim kraiku bywa inwestor to najczesxiej lokalny oligarcha. Nikt nic nie wie,nie pamieta,nie kojarzy niczego.

        Zle bydelactwo usländerstwo scielo drzewo. Clue i pointa.

        W medycynie podobnie. Freelancerow zatrudnia sie do zadan specjalnych. Jak sprawa sie rypnie,to w centrali nikt nic bie wie.

        A co do Polsku. Takiego zlodziejstwa w medycynie jak w Helvecji to ze swieca szukac.

        W Polsce wszyscy patrza na specyfikacje istotnych warunkow zamowienia,tutaj coz…

        Reply
        • 18 marca, 2017 at 9:02 pm
          Permalink

          nooo nie wiem, jak w medycynie ale w PL widziałam wiele: rozkopana droga aby położyć wodociąg, czas zasypać i zabetonować. Co mówi specyfikacja od wykonawcy? Że jest tyyyyle warstw, które jak by firma od wodociągów położyla na swój wykop to różnica poziomów wyniosła by pół metra. Więc zobacz na ile oszukali skarb państwa, pół metra warst na długości ileś tam kilometrów, mega gruby przekręt. Kto to niby sprawdził, ten wziął w łąpę, przecież odwiertów teraz nikt nie będzie robił. A potem się dziwią wszyscy, że drogi dziurawe…

          Reply
          • 18 marca, 2017 at 9:50 pm
            Permalink

            http://www.inside-it.ch/articles/43449 – wałek jak malowany, oczywiście nikt nie powie ze to walek ale jakaś pomyłką, przeoczenie czy niedopatrzenie. Szwajcarzy umyślnie nie kradną, nie oszukują, nie wyłudzają i nie matacza- z tym sie spotykam czy w środowisku medycznym czy prawniczym.
            ciekawe czy tam nie było krwiożerczego usländera- bo jeśli był to on pewnie jest przestępca.

            Irytuje mnie tendencja do pisania o tym kraju jako kraju idealnym – obracam sie z racji zawodowej w malo ciekawym snobistycznym srodowisku – wielu znajomych to tacy lokalni biznesmeni – powazani i szanowani, niczym pewien biznesmen z branzy miesnej w okolicach Pily, o ktorym bylo glosno. Wielu z nich to istni warlordowie – niczym Stonoga w PL maja swoje znajomosci i nic o nich bezu nich, gazetki cos tam bzdurnego napisza, ludzie sie podniecaja jak to transparentnie a w zaciszu kancelarii i gabinetow, w ramach Rotary Club rozmawiaja sobie o pieniadzach.

            Ludzmi rzadza w kazdej populacji te same wartosci i popedy, jak Maslow pisal… Uwazam ze ten PR jest mimo wszystko potrzebny, by Ci najmniej zarabiajacy nie czuli sie dymani przez system, bo z uwagi na koszty zycia to wielu Szwajcarow z racji bogactwa Szwajcarii wiele nie profituje.

  • 19 kwietnia, 2017 at 12:04 am
    Permalink

    30% populacji ludzkiej ma geny samca alfa który nigdy się nie myli , jest najmądrzejszy i jemu wszystko się z tego tytułu należy. Taki osobnik ma silny instynkt hierarchiczny i bedzie się piął po trupach w góre a jak się nie da to innych wdeptywał w ziemie. Tak samo jest ze Szwajcarami i nie pomoże tu opakowanie w postaci wychowania , bo to co w srodku jest silniejsze. Dlatego i w Szwajcarii są ludzie którzy nie uznają demokracji bezpośredniej i jak są wyżej to równość im przeszkadza i chętnie wzieli by swoich współbraci ,,za mordy” i ,,zrobili porządek. Takie cechy posiadaja osobniki afla i nie są to cechy narodu , ale całego gatunku ludzkiego.

    Reply
  • 19 kwietnia, 2017 at 12:08 am
    Permalink

    Co ciekawe gdy smaiec alfa jest na dole to jest pierwszy na czele walki o równość , ale gdy tam się znajdzie to tych co zostali wdeptał by w ziemię a patrzy jeszcze wyej. Ci sami ludzie którzy rozumieją że nigdy w Szwajcarii nie będa na tym poziomie hierarchi co rodowici szwajcarzy potrafia jasno dac do zrozumienia Ukraińcom i innym biedniejszym nacjom gdzie ich miejsce. Taka to wrodzona hipokryzja.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.