Zaufanie społeczne mocniejszą walutą niż frank szwajcarski

Na początku mojej emigracyjnej przygody, gdy podejmowałam pierwszą pracę w Szwajcarii, okazało się, że muszę zmienić typ pozwolenia na pobyt. Drżącymi dłońmi złożyłam w gminie wszystkie potrzebne dokumenty.

– Dziękuję – powiedziała pani urzędniczka – odpowiedź powinna przyjść najpóźniej za 3 miesiące.

– Ale… ja… ja mam zacząć pracę już za dwa dni! – wydukałam nieśmiało.

– No to proszę tę pracę zacząć – powiedziała pani urzędniczka – papiery zostały złożone.

Mój francuski był wtedy zbyt kiepski, żeby wytłumaczyć, że panie z HR wyraźnie mnie prosiły o uzyskanie pozwolenia z gminy. Zapisałam sobie na karteczce bezpośredni numer telefonu do urzędu i zadzwoniłam do działu HR mojej firmy.

Głosowanie na referendum kantonalnym Landsgemeinde w Glarus, Źródło: swissinfo.com
Czytaj dalej …

Gotujemy po szwajcarsku – jak zrobić papet vaudois?

Czy Szwajcarki można nazwać Matkami – Szwajcarkami? Czy tak jak Polki starają się być idealne na wszystkich polach? Oczywiście każda odpowiedź na to pytanie inna niż „to zależy” byłaby uogólnieniem, ale myślę, że w tej dziedzinie możemy zaryzykować. Nie! Szwajcarki nie dały się wpędzić w błędne koło oczekiwań społecznych. Świeże ciasto w piekarniku – awans w pracy – wieczorne pisanie wierszy – regularny crossfit – codziennie kilka godzin wartościowej zabawy z dziećmi – intensywna nauka hiszpańskiego – jak zwykła mawiać moja koleżanka z Zurychu: wybierz z tego 2, a o reszcie zapomnij, jeśli nie chcesz zwariować. Te słowa dobrze obrazują podejście Szwajcarek do życia, dzieci i pracy, a także, niewątpliwie, do gotowania i przyjmowania gości. Zdarzają się oczywiście Szwajcarki, które lubią kulinarne popisy i długie godziny w kuchni. Większość jednak wybiera bezproblemowe jednogarnkowce, z których słynie Szwajcaria. Świetnym przykładem są potrawy serowe – fondue lub raclette, których przygotowanie trwa kilka minut i większość pracy mogą wykonać dzieci. Gospodyni może i nie zbiera achów i ochów, braw i oklasków, ale wypoczęta i zadowolona może cieszyć się gośćmi i rodziną, a o to przy wspólnym jadaniu przecież chodzi.

Dziś Wam opowiem o tym, co na tej patelni!
Czytaj dalej …

Homofobia przestępstwem?

9 lutego 2020 roku Szwajcarzy zdecydują w referendum ogólnokrajowym, czy dyskryminacja ze względu na orientację seksualną będzie karana. Obecnie szwajcarski kodeks karny uznaje za przestępstwo wyłącznie dyskryminację rasową, etniczną i religijną. 14 grudnia 2018 roku parlament przegłosował, że do tego przepisu dołączy ochrona przed homofobią jak w Austrii, Holandii, Danii i Francji. Jednak w Szwajcarii każda zmiana prawa może być oddana pod referendum – wystarczy tylko zebrać 50 tysięcy podpisów w 100 dni, co nie jest trudne w tak zaangażowanym społeczeństwie. Tak też się stało w tym wypadku. Komitet referendalny stworzony przez ultrakonserwatywne grupy (niereprezentowaną w parlamencie Federalną Unię Demokratyczną i młodych partii SVP) oświadczył, że wprowadzane przepisy uderzają w wolność słowa, a osoby homo- i biseksualne nie potrzebują specjalnej ochrony. Kto ma rację? Zanim wejdę trochę głębiej w temat referendum, chciałabym odmalować jego tło – obecną sytuację osób nieheteroseksualnych w Szwajcarii.

Autor: Yoan Hornung, Źródło: Unsplash
Czytaj dalej …

Zimowe sekrety polskich twórców internetowych w Szwajcarii

Gdzie pojechać na ferie lub zimowy wypad w Szwajcarii? Postanowiłam zapytać twórców internetowych mieszkających w Szwajcarii o ich ulubione zimowe miejsca, które chcieliby polecić czytelnikom. Last Christmas, I gave you my heart – śpiewał George Michael w szwajcarskim Saas-Fe. A gdzie zostawili serce, Asia Rutko-Seitler, Magda Tkaczuk, Asia i Maciek, Lambert Król, Ania Chojnacka, Ania Paszkowiak, Agnieszka Kamińska i Paweł Styczyński?

Szwajcaria jest przepiękna zimą! Zdjęcie z Murren (BE).
Czytaj dalej …

Kultowe szwajcarskie sanki Davos ciągle na topie

Są sportowe tobogany lub sanki typu „luge” z zakręconymi z przodu płozami, plastikowe, płaskie boby z kierownicą chętnie używane przez dzieci, metalowe sanki z foliowym siedzeniem czy śnieżne rowery Velogemel z Grindelwaldu. Wszystkie powyższe są szybsze i zwrotniejsze od sztywnych, topornych sanek typu Davos. A jednak już od wielu wieków ten model sanek kradnie serca dzieci i dorosłych.

Na trasie z Almendhubel do Murren, widok na Jungrfrau. Sanki nr 1 i 2 to niestety tylko marne kopie Davosów

Klasyczne Davosy to nic innego tylko sanki, jakie malują dzieci na swoich obrazkach. Takie sanki typu sanki, jakie znamy z dzieciństwa. Drewniane, z dwoma płozami połączonymi z przodu metalową rurką, do której przywiązany jest sznurek. Jak mówi szwajcarski wytwórca sanek, Paul Burri, najlepsze sanki mają od 80 do 130 centymetrów długości i wykonane są z drewna jesionowego, które jest jednocześnie twarde i elastyczne. Dzięki temu drewno używane do produkcji płóz wygina się, ale nie pęka, a deski, na których się siedzi są w stanie utrzymać wagę saneczkarza. Co ciekawe, wyrób rzemieślniczy nigdy nie jest identyczny – każde sanki mają nieco inaczej wygięte płozy, więc bywają sanki szybsze lub wolniejsze… Co je łączy? Na każdym klasycznym modelu wypalona jest nazwa „DAVOS”.

Czytaj dalej …

Siedem szokujących zdań na siedem lat emigracji

Tak w sumie to siedem i pół, ale pół zdania trudno byłoby wymyślić. Siedem i pół roku temu przyjechałam do Szwajcarii. Czy planowałam związać się z nią profesjonalnie? Czy planowałam zacząć pisać bloga, wydać o niej kilka książek? Ani trochę! Myślę, że jeśli ktoś by mi wtedy opowiedział, co mnie czeka w życiu, wybuchłabym histerycznym śmiechem, a potem… zaczęłabym to robić szybciej! Zmieniło się coś jeszcze. Całkowicie zmieniła się moja perspektywa.

Autor: Chris Holgerson, Źródło: Unsplash

Tak to już jest, że nasz ogląd na rzeczywistość zależy od naszej pozycji. Gdy mieszkamy w małym, zielonym pokoiku, który znamy go od podszewki, możemy go opisać najdokładniej. Wiemy, że kanapa, na której śpimy jest wygodna, choć trochę nas bolą plecy. Ale to nasza kanapa, wygnieciona przytulnie w kształt naszej sylwetki. Soczysta zieleń na ścianach nas czasem denerwuje, ale w sumie nam się podoba. Właściciel mieszkania nas trochę ciśnie z czynszem i sąsiedzi tupią, ale przywykliśmy. Śpimy jak zabici nawet gdy latają nam nad głowami garnki, a na stole leży kolejna, wyższa faktura za czynsz. To w końcu nasza ostoja, bezpieczna przystań, no i reszta lokatorów ma przecież tak samo! Za jakiś czas jesteśmy zmuszeni opuścić nasz zielony pokoik. Wzywa nas przygoda, rodzina, praca. Przenosimy się do innej części miasta, do innego pokoiku. Jest biały i ascetyczny. Nie lubimy białego. Zamiast naszej ukochanej kanapy stoi jakieś zimne łóżko. Właściciel od początku żąda od nas więcej, ale potem nie podnosi nam czynszu przez wiele długich lat. Kochamy i wspominamy nasz zielony pokoik, przypomina nam o domu, dzieciństwie i daje poczucie bezpieczeństwa, ale… po kilku latach wiemy już, że lepiej się śpi na łóżku niż na kanapie, oczy mniej bolą, gdy otaczamy się chłodnymi kolorami i dobrze się wypoczywa w ciszy. Patrzymy jednak z tęsknotą przez okna do wnętrza naszego zielonego pokoiku na następnych lokatorów. Chcielibyśmy im powiedzieć, że jak go przemalują będzie się tam lepiej mieszkać, że kanapę można wymienić na łóżko, a z tym właścicielem to niesprawiedliwe i bezprawne i że razem z innymi lokatorami powinni się dogadać i mu przeciwstawić. W końcu w kupie siła! Nowi lokatorzy jednak, gdy próbujemy im coś poradzić, mówią: „Wy tam już nie mieszkacie! Nie wiecie, jak tam się mieszka! Odczepcie się od nas i dajcie nam decydować!”

Czytaj dalej …

Co nie-narciarze mogą robić zimą w Szwajcarii?

– Gdzie by tu pojechać na ferie zimowe?

– Może do Szwajcarii?

– Ale ja nie jeżdżę ani na nartach ani na desce, a ja nie chcę siedzieć w knajpie i pić grzańca przez cały czas… Lubię aktywny wypoczynek.

– No to przecież mówię: do Szwajcarii!!!

Autor: Cristina Munteanu, Źrodło: Unsplash

Rozumiem wątpliwości Pana, który nie jeździ. Sama niby jeżdżę, ale praktycznie jednak nie. Boję się prędkości, więc jak robi się dla mnie za ekstremalnie, to się po prostu przewracam i niewinnie sobie koziołkuję w dół. To było fajne, gdy jeszcze byłam młodą łanią, ale teraz ze skrzypiącymi kośćmi wolę jednak trzymać się pionu… lub poziomu. Ale poza tym uwielbiam się ruszać i męczyć.

Czytaj dalej …

O tęsknocie, czyli o zakazanej pieśni, której melodia sprawiała, że Szwajcarzy dezerterowali i wracali do ukochanej Ojczyzny

Czy wiecie, że istnieje szwajcarska pieśń, za zaśpiewanie której groziła niegdyś kara śmierci?

Mowa tu o prastarej pieśni szwajcarskich hodowców krów i pasterzy nazywanej Lyoba (Ranz des Vaches lub Kuhreihen). Melodyjny zaśpiew, pochodzący najprawdopodobniej z okresu Średniowiecza z okolic Fryburga kiedyś służył do wzywania krów na halach.

Źródło: etivaz-aop.ch

Czymże naraziła się ta ludowa melodia, że zyskała status zakazanej w wielu europejskich armiach?

Czytaj dalej …

Zwycięzcy Konkursu Świątecznego 2020

Wszystkie konkursy na moim blogu udowadniają, że mam najlepszych czytelników pod słońcem. Ten – nie inaczej. Cieszę się, że miałam ograniczoną ilość nagród do rozdania, bo w innym wypadku okazałabym się bardzo hojną Mikołajką…

Ależ Wy jesteście kreatywni! Przeczycie współczesnym depresyjnym trendom czytelniczym. Bo przyznam się Wam do czegoś – temat konkursu, czyli wymyślenie własnej historii na temat jednej ze szwajcarskich nazw powstał w mojej głowie po przeczytaniu komentarzy na temat Nobla Olgi Tokarczuk.

Czytaj dalej …

Konkurs: kalendarz szwajcarski 2020 i książki

Mimo chęci nie jestem w stanie obdarować Was wszystkich prezentami na święta, ale dzięki Szwajcarskiej Organizacji Turystycznej przy Ambasadzie Szwajcarii w Warszawie mogę zabawić się w bardzo wybiórczego Świętego Mikołaja! 3 osoby, które wykażą się inwencją i kreatywnością w tworzeniu alternatywnej historii Szwajcarii otrzymają kalendarz Szwajcarii stworzony przez „Moją Szwajcarię” oraz wybraną książkę mojego autorstwa z podpisem i dedykacją albo bez!

Chcesz kalendarz? Weź udział w konkursie!

Na początku skupmy się na nagrodach. Kalendarz Szwajcarii na 2020 rok Szwajcarskiej Organizacji Turystycznej to rzecz wyjątkowa, ponieważ nie funkcjonuje w zwyczajnej sprzedaży. Oprócz przepięknych zdjęć mamy tu informacje o Szwajcarii, mapę kantonów i tabelkę z wyszczególnionymi feriami, wakacjami i dniami wolnymi w danym kantonie. To nie wszystko. Każdy dzień w miesiącu, na który przypada święto opatrzony jest miniaturową flagą Szwajcarii, a pod spodem znajduje się opis święta i nazwa kantonu, w którym jest obchodzone. To świetna ściąga dla tych, którzy lubią lokalne tradycje, targi i kolorowe pochody i niekończąca się inspiracja dla blogerów. 

Czytaj dalej …