Szwajcarzy mają „sekret” czyli o magii i medycynie

Czy wyobrażacie sobie świat, w którym do poparzonego, cierpiącego pacjenta w jednym z najlepszych szpitali Europy podchodzi pielęgniarka i bez skrępowania pyta, czy potrzebna jest pomoc uzdrowiciela (a właściwie szepczącego sekret – fr. faiseur de secret)? Jeśli pacjent się zgodzi, podaje do niego numer, a następnie sama uczestniczy w rytuale przystawiając słuchawkę telefonu do poparzonych miejsc podczas rytuału „odparzenia”. Uważacie na pewno, że to scena z filmu science-fiction albo jakiejś modnej teraz dystopii. A tymczasem nie! Mówimy o szpitalach z francuskojęzycznej części Szwajcarii. I to nie tylko o tych wioskowych, zagubionych gdzieś pośród hal i krów, ale o szpitalach uniwersyteckich z wielkich miast – Genewy i Lozanny.

fog

Szwajcarska Romandia jest jedynym rozwiniętym regionem Europy, gdzie świat medycyny z najwyższej półki tak intensywnie i oficjalnie romansuje ze światem medycyny naturalnej (a może powinnam powiedzieć nadnaturalnej?). Lozańska klinika CHUV prowadzi badania nad hipnozą w leczeniu bólu i zatrudnia dwóch hipnotyzerów. Wielu lekarzy robi kolejną specjalizację z homeopatii, a półki apteczne uginają się wręcz od flakoników esencji kwiatowych Bacha, czy innych alternatywnych terapii.

Czytaj dalej …

Poród w szwajcarskim szpitalu – jak się rozmnożyć w Szwajcarii i nie zwariować

Dzisiejszy artykuł powstał we współpracy z kilkoma supermamami i jednym supertatą. To odpowiedź na apel mojej ciężarnej przyjaciółki: „Wiesz, szukałam jakiś informacji na polskich forach na temat porodów w szwajcarskich szpitalach, ale oprócz mnóstwa bzdur i straszenia nie znalazłam nic konkretnego. Ty mogłabyś o tym napisać!” Mile podłechtana pomyślałam sobie, jakie rady mogłabym dać przyszłym mamom. Chyba tylko „jedź do szpitala i się nie przejmuj, jakoś ci to wyjmą…” Widzę jednak oczami wyobraźni te wielkie zszokowane oczy czytelniczek i jakoś ta rada mi więźnie w gardle.

baby-1299514_1280

Dlatego też swoim sposobem postanowiłam zwrócić się o pomoc dziewczyny, które miały za sobą już takie doświadczenia w Szwajcarii. Tworzyłam już takie artykuły – bez absolutnie żadnej wiedzy, korzystając wyłącznie z praktyki moich czytelników – i myślę, że taka forma się sprawdza. Przecież to nie jest tak, że będę zawsze specjalistą od wszystkiego, a dlaczego mam się ograniczać, skoro mogę poprosić o pomoc?

Czytaj dalej …

Wyrostek czyli rozmowy z doktorem McDreamy o życiu

Nie piszę, nie dzwonię. Wiem, wiem, za to mam usprawiedliwienie lekarskie! Podejrzenie zapalenia wyrostka robaczywego. Moje robaczki się zbiesiły i miały niby wyrosnąć w wyrostku. Czyli kilka dni wiłam się jak robaczek z bólu, a potem zwiedziłam szwajcarski szpital, gdzie moje robaczki się przestraszyły panów w kitlu, także wyniki badań mi wyszły idealne. Dostałam więc silny lek przeciwbólowy i wypis do domu. Dlatego jeśli dziś będę pleść farmaceutozony, to znaczy, że jestem pod wpływem. I wiecie…mam usprawiedliwienie od lekarza!

Natomiast śpieszę donieść co-nie-co o szwajcarskiej służbie zdrowia. Kochani! Jak chorować, to tylko w Szwajcarii! Jak będziecie planować złamanie nogi, ręki, potylicy, trzustki, czy innych przy- lub naddatków, to niechcący się dobrze ubezpieczcie, a potem przypadkowo zahaczcie o Lozannę. Czytaj dalej …