Szwajcaria rajem dla ekspatów?

czyli jak to jest z tą przyjaźnią po szwajcarsku…

 Który kraj jest najlepszy dla osób, które się decydują opuścić swój kraj ze względów zawodowych? Szwajcaria! Przynajmniej tak odpowiedzieli respondenci sondażu 2014 HSBC Expat Explorer. Szwajcaria znalazła się na pierwszym miejscu bijąc na głowę Singapur i Chiny.

Powiem Wam tak – naprawdę się zdziwiłam. Doceniam Szwajcarię, przeszedł mi już szok kulturowy, mam wielu lokalnych znajomych i przyjaciół, a jednak nie mieści mi się to w łepetynie to, że jest to top topów dla ekspatów. Chyba nie jestem w mojej opinii jedyna, ponieważ w mediach szwajcarskich rozgorzała naprawdę ciekawa dyskusja, czy to nie jakaś humbug-podpucha i ktoż to odpowiadał na te pytania, że Szwajcaria wylądowała tak wysoko. Czytaj dalej …

Futbolowo w Szwajcarii

Dzisiaj półfinał, a co się działo dokładnie tydzień temu? Dokładnie tydzień temu Szwajcaria grała z Argentyną. Ze Stevem stwierdziliśmy, że idziemy na publiczne oglądanie meczu, w końcu dzielone szczęście smakuje podwójnie, a dzielone łzy są o połowę lżejsze.

Zdecydowaliśmy się iść do niewielkiego baru na otwartym powietrzu w pobliżu dworca w Morges. Tutaj należy nadmienić, że ten bar został zorganizowany w miejscu, które jest zwykle okupowane przez bezdomnych i to w pewien sposób dominowało jego atmosferę. Czy to znaczy, że jego klientami byli bezdomni? Powiedzmy tak: nieco różniłam się od jego klienteli. Ja wieczorem myję zęby, a oni nie. I to nie dlatego, że mają problemy z higieną osobistą, o nie. Ja wieczorem myję zęby, a oni wieczorem myją ząb. Jaka oszczędność na paście i szczoteczka się mniej zużywa! Czytaj dalej …

Kompendium wiedzy dla e-dymkowych w Szwajcarii

Jakieś dwa lata temu pewnego majowego ranka podczas naszej wizyty w Krakowie Steve stwierdził: a wiesz co, chodź kupię sobie wersję testową. Szmyk-myk, 20 zł… I tak Steve z palacza z piętnastoletnim stażem 2 paczki dziennie dość płynnie przeszedł na e-palenie. Jakbyśmy wówczas wiedzieli, że wypali wtedy swojego ostatniego tradycyjnego papierosa w życiu, to byśmy odpalili jakiegoś siampona… A tak to nawet nie wiedział, że w tak niepozorny sposób pożegna się ze śmierdzącym nałogiem. Oczywiście, teraz pali e-papierosy, niby też nałóg, ale przynajmniej mniej kłopotliwy towarzysko i, w co wierzę, mniej szkodliwy dla zdrowia.

Czytaj dalej …

Lenie i karierowicze kontra wyrodne matki i dzieci

Rozmowa z kolegą Szwajcarem, młodym tatą:

Ja: – A Twoja rodzina Wam trochę pomaga?

On: – Oczywiście! Mama nawet specjalnie przyjechała na jego urodziny!

Ja: – Aha! Specjalnie przyjechała? To gdzie mieszka?

On: – W Senegalu. Buduje tam szkołę i zajmuje się sierotami.

Ja: – To raczej nie macie pomocy babci?

On: – Jak to nie mamy? Teraz nawet przyjeżdża na pierwsze urodziny. A raz w tygodniu gadamy przez skypa, to mama może zobaczyć małego.

Ja: – A ile Melanie zostaje z dzieckiem w domu?

On: – No, przez cały czas jest w domu.

Ja: – No to przynajmniej zaoszczędzicie na niani.

On: – Nie, no oczywiście mamy nianię! Przecież Mel pracuje na 30% etatu, musi wyjść troszkę z koleżankami, po jakieś zakupy, chodzi też na jogę i jogging.

Ja: – (Kurczak pieczony marynowany w ziołach i papryce!!!)

On: – Chociaż ja mam też kilka wieczorów na naszego małego. Mel ze mną zostaje w domu, albo może sobie gdzieś wyjść. Czytaj dalej …

Stereotypowo o szwajcarskich wieśniakach i bankierach

Stereotypy mają to do siebie, że w 99% są krzywdzące. Patrząc przez pryzmat stereotypu, nie zauważymy żywej osoby wraz z jej wadami, zaletami i unikalną osobowością, ale na przykład patrząc na Joannę L.  – cycastą wieśniaczkę, która ubija masło jak nikt inny. Co akurat bardzo mi pasuje. Wolę to, niż żeby każdy się zastanawiał, czy w spodniach mam akurat to, a nie nic innego, a brody nie mam tylko dlatego, że się wyjątkowo z rana ogoliłam.

Niemniej jednak, należy pamiętać, że z czegoś te stereotypy wynikają, gdzieś istnieje jakiś ułamek prawdy. Nad tym ułamkiem dzisiaj się będę rozwodzić, ale nie w kontekście stereotypów dotyczących narodowości, ale że tak powiem stereotypów funkcjonujących „wewnątrz” Szwajcarii – Szwajcarów o Szwajcarach…z innych kantonów. Czytaj dalej …

Smutna sprawa z misiami

Stolica Szwajcarii – Berno – jest pięknym miastem. Bardzo duże i zadbane stare miasto okala seledynowa dość wartka rzeka Aar. I nie tak, jak wszędzie – stolica nie gra w Szwajcarii najważniejszej roli pod względem ekonomicznym, nie ma tutaj wielkich korporacji, wielkich pieniędzy, ba! nawet międzynarodowego lotniska! Dlatego Berno jest zwykle omijany przez turystów, ku mojej radości, a dla ich szkody. Bo miasto jest bardzo spokojne, bardzo prowincjonalne (tak jak Kraków, w centrum czujesz się jak w małej wiosce) i naprawdę piękne. Z ręką na sercu mogłabym stwierdzić, że jeśli miałabym się gdzieś przeprowadzić w Szwajcarii, to z chęcią właśnie tam.

Ale dzisiaj nie piszę tego, żeby Was zachęcać do odwiedzin Berna. Dzisiaj będzie o symbolu Berna – niedźwiedziach. Nie wiem, czy wiecie, ale w samym centrum Berna na wale rzeki Aar znajduje się wielki park niedźwiedzi. Park został zaprojektowany w taki sposób, że naprawdę wiele osób może obserwować zwierzęta z bliska nie zakłócając ich spokoju. Bezspornie park jest jedną z największych atrakcji szwajcarskiej stolicy. Czytaj dalej …

Szwajcarska masakra bronią automatyczną

Szwajcaria liczy 8 milionów mieszkańców, którzy posiadają 3 – 4,5 miliona broni.  Czyli mniej więcej co trzeci, co drugi Szwajcar trzyma w domu zgrabnego SIGa, czy inną zabójczą maszynę. Jednocześnie zdecydowana większość przestępstw z użyciem broni dotyczy broni posiadanej bez zezwolenia; statystyki samobójstw przy użyciu broni również nie powalają na kolana. Dlaczego tak się dzieje? Eksperci tłumaczą te statystyki używając jak zwykle słowa-klucza: mentalność Szwajcarów.

Szwajcaria nie prowadziła żadnej poważnej wojny od 160 lat, jednak zamiast fałszywego poczucia bezpieczeństwa mieszkańcy wciąż twierdzą, że rozmiary państwa wymuszają na nich pozostanie w gotowości. W teorii wygląda to tak: w razie wejścia obcych wojsk na teren Szwajcarii, każdy mieszkaniec miałby chwycić za broń i w ciągu 24 godzin „wywalczyć sobie drogę” do punktu zbiórki. Brzmi to trochę jak majaczenia paranoika, ale taka prawda, Panie i Panowie. W praktyce jednak nie miałoby to większego sensu, ponieważ od 2007 roku szeregowi żołnierze nie mogą przechowywać amunicji w domu. Czytaj dalej …

Niekochane dzieci Le Corbusiera

Czy wiecie komu Polacy zawdzięczają Dworzec Kolejowy w Katowicach (chyba już nieistniejący), czy krakowski Bunkier Sztuki? Tak, to bóg minionego stylu, niekochany i nierozumiany przez większość, uwielbiany przez niektórych, do których na pewno się zaliczają fani japońskich, urbanistycznych horrorów – Szwajcar Le Corbusier.

Po lewej jego pierwsze i najsłynniejsze dzieło – budynek mieszkalny Unité d’Habitation w Marsylii (1952).

Przyznaję, że surowe, betonowe, geometryczne formy nie są estetyczne, ale mogą fascynować swoją potęgą i brzydotą. I, o żywo, tak cudownie nadają się do scenografii, gdzie ze ściany wyłazi porzucona, długowłosa japońska dziewczynka z jednooką lalką. Czytaj dalej …

Wino i tulipany

W moim miasteczku Morges zwykle niewiele się dzieje. Po prostu urocza, cicha mieścina mniejsza od Krasnegostawu, a z ambicjami stolicy. Każdy kto oceniłby infrastrukturę Morges (świetnie rozwinięta komunikacja publiczna, restauracje, kawiarnie, sklepy…) nigdy by nie uwierzył, że miasteczko ma tylko 14 tysięcy mieszkańców. Morges nie jest jednak tak wyjątkowe w Szwajcarii, jakby się wydawało – generalnie każde miasto jest naprawdę rozwinięte, a do tego ludzkich rozmiarów.

Jak już wspominałam, w moim miasteczku niewiele się zwykle dzieje, a w nocy po ulicach grasują tylko koty. Niedobitki imprezowiczów są szybko sprzątane z ulic przez tzw. Pyjama Busy, które dowożą wszystkich pod dom za dodatkowe 4 franki do biletu.

Ale jak się coś dzieje w Morges, to wszystko na raz. I tak to w ten weekend mamy jedną z najciekawszych imprez na wybrzeżu Jeziora Genewskiego – festiwal wina Arvinis i święto tulipanów.

Arvinis trwa od wczoraj (2.04) do następnego poniedziałku (7.04), dlatego jeśli chcecie uczestniczyć w tym wydarzeniu, musicie na pewno decydować się bardzo spontanicznie i dość szybko na przyjazd. Święto wina w Morges odbywa się w Halach Kolejowych CFF przed Dworcem Głównym. Jak to wygląda? Przez ulice przejeżdża kareta Bachusa z pijanymi driadami, a potem wszyscy mieszkańcy zaczynają orgię taplając się w winogronach i polewając winem? Nie, chociaż jeśli będziesz intensywnie degustował, może tak się to dla Ciebie skończy. Czytaj dalej …

Koleją na fałszywych blachach

Właśnie przeczytałam fajny artykuł w Le Matin na temat nieudolnych fałszerstw biletów kolejowych, więc dziś pobawimy się w „Znajdź błąd”. Czyli coś dla młodych detektywów, lub też fanów ortografii języka niemieckiego lub francuskiego.

Uwaga, pierwsza zagadka. Co może wskazywać na to, że ten bilet jest fałszywy?

Czytaj dalej …