Buntownicy ws. Żołnierze – Polacy i Szwajcarzy jako bohater zbiorowy powieści (wg matrycy charakterów Advanced Dungeons & Dragons, edycja 3)

Czy zastanawialiście się kiedyś jakim typem społeczności / rasą byliby Polacy i Szwajcarzy, jakby ich włożyć pomiędzy strony książki albo gry? Żylibyśmy w lesie między elfami, w krasnoludzkich kopalniach, czy majestatycznych grodach? Do jakiego bohatera literackiego / filmowego nam najbliżej biorąc pod uwagę nasz narodowy charakter?

 

Założę się, że jeśli kiedykolwiek mieliście do czynienia z grami fabularnymi w stylu Dungeons & Dragons i spotkaliście się z dwuwymiarową macierzą charakterów, staraliście się odnaleźć samych siebie w tym systemie. W końcu młodość ma do siebie to, że się uparcie poszukuje swojej tożsamości i stara odpowiedzieć na pytania „kim jestem?”, „jaki jestem?”, „na co mnie stać?”, „czy potrafiłbym tak się zachować?”. Im człowiek starszy, tym bardziej zanurzony w codzienności, pogoni za mamoną, uciekającymi psami, dziećmi, straconym czasem i piłką w FIFIE. Nie ma okazji na zachwycenie się kwitnącymi mleczami, co dopiero mówić o autorefleksji…

Czytaj dalej …

O fantastycznych kobietach, nieudanych randkach i innych rzeczach które kształtują nasz sposób myślenia

Na wstępie opowiem Wam taka małą historyjkę z mojego życia, którą chciałabym Wam zobrazować dzisiejszy temat. Rzecz działa się jeszcze za czasów singielskich, kiedy radośnie i beztrosko spotykałam się z każdym, kto nosił spodnie. A i to w zasadzie niekoniecznie. Razu jednego wyszłam na randkę z Holendrem pracującym w jednej z krakowskich korporacji. Randka nie była długa i nie miała dalszego ciągu. Dziwnym trafem nie miałam ochoty kontynuować znajomości, z kimś kto spotyka Polkę i na tym spotkaniu opowiada, że wszystkie Polki to dziwki, Polacy to niewolnicy, bo godzą się na głodowe pensje, a Polska jest brzydka, brudna i niebezpieczna. Co lepsza, parę lat po tej feralnej randce dostałam od niego zaproszenie na facebooku, które z durnej ciekawości przyjęłam. Mój niedoszły kochanek miał już żonę Polkę i pół-polskie dziecko, a na swojej tablicy umieszczał popularne wówczas w Holandii rasistowskie filmiki o Polakach, którzy przyjeżdżają w 30 osób w jednym zdezelowanym busiku do pracy… Przeżyłam ponowny szok, trzy razy większy niż w czasie naszej pierwszej randki.

Uważam się za osobę otwartą, znam i się koleguję z wieloma obcokrajowcami. I nie powiem złego słowa o człowieku nie poznawszy go dobrze. Na pewno nie na podstawie stereotypów. Ale wybaczcie mi: za każdym razem, gdy jadę do Amsterdamu, a pech chciał, że bywam tam dość często, jeżę się wewnętrznie jak ryba najeżka. Gdy tylko mówię jakiemukolwiek Holendrowi, że jestem z Polski to obserwuję uważnie każdy nawet najmniejszy grymas twarzy w poszukiwaniu nawet cienia pogardy. I to nic, że od tego czasu poznałam dziesiątki fajnych, otwartych i wesołych Holendrów, którzy akceptowali i doceniali mnie bez żadnych uprzedzeń. Miliony pozytywnych doświadczeń nie zatarły w mojej pamięci tego pierwszego. Wpłynęło to na mnie tak bardzo, że nie jestem w stanie go z siebie wypędzić, mimo że jestem świadoma tego, że nie powinnam być tak negatywnie nastawiona do kogoś tylko dlatego, że się urodził w takim, a nie innym kraju…

Czytaj dalej …

X zdań, których nigdy nie usłyszysz od Szwajcarów

Ogłaszam odwilż od tych wszystkich mądrych dumań! Dziś nie przeczytacie tu nic, co wymasuje Wam mózg od wewnątrz. Będą same stereotypy, klisze i przesądy światło ćmiące. I dobrze. Ćmienie światła to w końcu bardzo rozluźniająca czynność.

Dlaczego „X”? Otóż zasada jest prosta – ja podaję pierwsze 10! Reszta należy do Was! Podawajcie swoje propozycje w komentarzach. Te w komentarzach na blogu pozostaną bez mojej ingerencji, a jeśli coś się pojawi na facebooku, to ja to pracowicie kopiuj-wkleję pod spód z dopiskiem, kto jest autorem.

Czego by nigdy nie powiedział Szwajcar / Szwajcarka?

  1. Wyskoczymy na kawkę za godzinę?

Eeeee, czy ta godzina to znaczy tydzień? Dwa tygodnie? Bo mogę wyskoczyć na kawę, ale za miesiąc! To nic, że autorka prawdopodobnie nie dożyje do następnego miesiąca. Ale przecież musi jakoś dożyć, bo umówiła się na kawę kurde ze Szwajcarką!

Czytaj dalej …

Dlaczego Polska nie jest tak bogata jak Szwajcaria – czyli Polacy w szwajcarskim, krzywym lustrze

Nie mogę przestać patrzeć na Szwajcarię przez pewną perspektywę. Może to jest ściśle „moja” cecha, że nieważne jak daleko jestem od Polski, moje korzenie wyłażą zza międzynarodowej fasady jak zombie z grobów w Halloween. Ale nie łudzę się, że jestem taka wyjątkowa: każdy nosi w sobie przeszłość, dzieciństwo, swoich rodziców i dziadków, swoją Ojczyznę i cały zestaw kodów kulturowych, które są niedostępne dla kogoś wychowanego poza jego krajem. Mam wrażenie, że im dalej się chce od tego uciec, być takim amerykańskim, szwajcarskim, czy jakimkolwiek innym, tym bardziej te korzenie są widoczne. Jak drzewko, które rośnie tak intensywnie chcąc uciec w górę od tego co go trzyma ziemi, że jego korzenie, żeby to zrównoważyć, zaczynają również się rozbudowywać wystając ponad powierzchnię. Im dalej by się chciało uciec, tym głębiej sięgają korzenie. To tak jak hejterzy rodem z Onetu, którzy krytykują Polskę i Polaków na wszystkie sposoby, ale jednocześnie każdego dnia regularnie o tej samej porze odpalają ten sam polski serwis. Żadne tam The Guardian czy choćby The Sun…

Nieważne jak pyszny chleb z francuskiej piekarni byśmy jedli, porównywać go będziemy zawsze do tego pachnącego, kwaśnego, jeszcze ciepłego, z jednej strony z błyszczącą, ciemnobrązową skórką, a z drugiej umączonego, którego pamiętamy z dzieciństwa. Którego podgryzałam w drodze do domu czasem tak namiętnie, że jeszcze przed wejściem wiedziałam, że muszę wymyślić wielce prawdopodobną historię o zdychającym z głodu szopie – praczu, który porwał rzeczony bochenek. I to ten polski chleb na zakwasie będzie dla nas punktem odniesienia!

Czytaj dalej …

Szwajcar w 3 etapach życia – überstereotypowy opis Homo Helveticusa z wyróżnieniem stadiów rozwojowych gatunku

Gatunek Homo Helveticus występuje w przyrodzie zwykle w Europie Zachodniej w okolicy Alp w państwie zwanym Szwajcarią. Gatunek ten posiada parę cech charakterystycznych wyróżniających go spośród rodziny Homo Sapiens. Dziś jednak zamiast skupiać się na opisie szczegółowym owych cech opiszę Wam pokrótce bardzo typowe etapy rozwojowe gatunku.

Czytaj dalej …

W czym jesteśmy lepsi od Szwajcarów?

Od wczorajszego wieczoru w małej wiosce w pobliżu Morges trwa intensywny wyścig zbrojeń.

–       No wieszaj tę flagę Szwajcarii. Czekaj, sprawdzę, czy jest na środku. Przesuń ją nieco w lewo, jeszcze nieco bardziej w lewo. Czekaj moment. O! Jeszcze bardziej w lewo. I jeszcze trochę!

–       Ale dalej już balkon się kończy!

–       No właśnie, oups, spadła. To może niech zostanie tylko flaga Polski!

Czytaj dalej …

Esencja szwajcarskości w 7 krótkich historyjkach

W jaki sposób Szwajcarzy różnią się od ich polskich rówieśników? Mówi się, że żyjemy w jednej wielkiej zglobalizowanej wiosce, mamy te same problemy, nasze chrześcijańskie dziedzictwo kulturowe również sprawia, że podobnie reagujemy na gołą babę, dziecko potrzebujące opieki, czy staruszkę. Nic tylko tworzyć wielki biały front przeciwko cywilizacji brudasów i śmieci, która drzwiami i oknami właśnie próbuje się dostać do tego jądra spokoju i dobrobytu (uwaga, ironia Cię właśnie ugryzła w nos, a teraz sprawdza, czy umyłeś zęby). A jednak, im dłużej mieszkam w Szwajcarii, tym więcej różnic pomiędzy nami zauważam. Kiedyś myślałam, że to po prostu kwestia charakteru danej osoby, dziś coraz częściej widzę pewne prawidłowości. Podzielę się nimi z Wami w kilku niewielkich historyjkach.

Czytaj dalej …

Powiedz mi, gdzie robisz zakupy, a ja Ci powiem na jakim etapie emigracji jesteś!

Dzisiaj nawiedzą nas zakupowe historie inspirowane moim odkryciem roku – rolnikiem Albertem. Już dawno temu rozpoczęłam poszukiwania jakiegoś sympatycznego rolnika z okolicy w celu zakupu jego płodów… rolnych oczywiście. Bo po co w zasadzie ja mam płacić wielkim sieciom handlowym za pomidory, które prawdopodobnie zwiedziły więcej świata niż ja lub jabłka standardowej wielkości i koloru aż śliskie od pestycydów i innego syfu. Wolę zapłacić rolnikowi do łapki i przynajmniej znać mamę i tatę mojej sałaty i wszystkie jej zielone, liściaste siostry.

wine lovers

Czytaj dalej …

Jak szorować płytki podłogowe w niebie

Szwajcarzy sobie nie pomagają. Nie zaczynajcie jeszcze jednak porywczo sięgać po klawiaturę jadąc bezpośrednio do komentarzy zanim nie doczytacie tego artykułu do końca! Jest w tym tyle niuansów, ile odcieni szarości po moim ostatnim „białym” praniu z jedną zawieruszoną skarpetką koloru czarnego.

Tkwi tutaj pewien szkopuł. Szwajcarzy poproszeni o pomoc, rzucą się jak pies bernardyn na potrzebującego, złego słowa nie powiedzą, a w ich oczach zabłysną łzy szczęścia, że zostali dopuszczeni do tego intymnego kręgu osób proszonych o pomoc. Jednak bardzo rzadko się zdarza, żeby zaproponowali tą pomoc z własnej inicjatywy. Czytaj dalej …

Rzecz o mieszanych związkach, czyli jakie są te szwajcarskie chłopaki?

Takie pytania otrzymywałam co jakiś czas w wiadomościach prywatnych. Co tu odpowiedzieć. Nuda, panie. Dialogi jakieś takie kiepskie. No, ale gdy to pytanie otrzymałam po raz trzeci, stwierdziłam, że czas o tym napisać, jakkolwiek dotykałoby to stereotypów, cech personalnych indywidualnych osób i trochę takiej czystej plotki.

No bo na przykład jacy są Polacy? Różni. Zależy od człowieka. Jeden cham, drugi całkiem do rzeczy. Różnice między Polakami a Szwajcarami wynikają głównie z wychowania. I są w stanie na początku zauroczyć, ale potem wychodzi „na prowadzenie” charakter tego jednego jedynego. Także bywają trwałe i szczęśliwe polsko-szwajcarskie związki, ale bywają i rozwody. Jak to w życiu, generalizować sobie można, a to co siedzi głęboko w człowieku, wyjdzie z czasem…i bynajmniej nie będzie to zależne od różnic kulturowych, ale od dopasowania. Tej konkretnej dziewczyny i tego konkretnego chłopaka. Czytaj dalej …