Szwajcaria? NIE! – czyli 9 powodów, dlaczego nie warto przeprowadzać się do Szwajcarii

Artykuł, który właśnie czytasz jest ciemną stroną i dalszym ciągiem artykułu Szwajcaria? TAK!… i tak właśnie powinien być traktowany. Już na samym wstępie chcę odbić piłeczkę, że „skoro mi się nie podoba, to powinnam wyjechać”. Ależ podoba mi się, czego wyraz przedstawiłam w różowym, wcześniejszym artykule. Nie oznacza to jednak, że jestem bezkrytyczna. Widzę wady Szwajcarii tak jak widzę wady Polski, ale zawsze staram się je oceniać patrząc na cały obraz.

Tym razem jednak zakładam ciemne okulary i obiecuję sobie solennie, że nie powiem ani jednej najmniejszej dobrej rzeczy na temat Szwajcarii. Dzisiaj jestem na NIE!…

Źródło: Unsplash, A. Perotto
  1. Drogo

Szwajcaria jest jednym z najdroższych krajów świata. Owszem, możecie podawać nieskończoną ilość argumentów o sile nabywczej franka, szwajcarskich zarobkach i produktach markowych, które wszędzie kosztują tak samo… Nie da się jednak podważyć faktu, że Szwajcaria jest naprawdę droga – wyjście „na miasto” kosztuje minimum 100 chf, kolacja w restauracji – 60 chf, a wynajęcie mieszkania w atrakcyjnym miejscu – nierzadko więcej niż 2000 chf.

Czytaj dalej …

Koszty życia w Szwajcarii, czyli dlaczego nie jesteśmy milionerami

13 listopada 2017 roku na portalu swissinfo.ch pojawił się bardzo ciekawy artykuł na temat kosztów życia w Szwajcarii. Dziennikarze szwajcarskiego anglojęzycznego portalu korzystając z rezultatów ankiety dotyczącej budżetu szwajcarskich gospodarstw domowych z Federalnego Urzędu Statystycznego policzyli, w jaki sposób Szwajcarzy rozdysponowują swoje pensje.

Pisałam już na ten temat na facebooku Blabliblu, ale temat jest tak interesujący i znamienny, a posty na facebooku ulotne, że artykuł prosi się sam o utrwalenie na blogu.

No bo w końcu gdzie się podziewają te miliony, które zarabiamy w Szwajcarii? (Czy nie tak się myśli o polskich imigrantach w Szwajcarii?). Dlaczego nie jeździmy wszyscy Porszakami i nie podpalamy cygar dolarami? Dlaczego tak jak wszyscy trzy razy przeliczamy każdy grosz przed wydaniem?

Poniższy artykuł dedykuję wszystkim, którzy wybierają się do pracy w Szwajcarii na kontrakt z wynagrodzeniem w wysokości 5 tysięcy franków i zapytują mnie grzecznie, czy w ciągu sześciu miesięcy uda się im odłożyć na wesele… Sami oceńcie.

 

Autorzy nazwali swojego statystycznego Szwajcara Mario. Mario zarabia 6 250 CHF/ miesiąc – to patrząc statystycznie średnia szwajcarska pensja. Czy to dużo? Z naszej polskiej perspektywy wydaje się, że to kokosy! (licząc, że 1 frank to 4 zł, Mario zarabia 25 000 zł – w naszej Polsce tyle zarabiają tylko i wyłącznie specjaliści i menedżerowie wyższego szczebla).

Czytaj dalej …

Koszty życia w Szwajcarii cz. 2 – wydatki miesięczne i roczne

Druga część kosztów życia w Szwajcarii zacznie się od omówienia części pierwszej. Jeśli śledzicie to, co dzieje się na fanpejdżu Facebooka i w komentarzach, to zapewne zauważyliście, jakie kontrowersje wzbudziły kwoty wydatków na zakupy podawane przez moich tajnych informatorów. „Nie da się nie umrzeć z głodu za X na tydzień” – to jeden z najpopularniejszych komentarzy. Zauważcie jednak, że błąd jest po mojej stronie, a nie moich rozmówców. Otóż nie określiłam, czy wydatki zakupowo – chemiczne mają uwzględniać jedzenie poza domem czy nie. Niektórzy jedzą w domu całymi rodzinami śniadanie – obiad – kolacja, a inni tylko przekąszają kanapkę z dżemem i popijają kawą rano, a resztę jedzą w pracy / na mieście. Wiadomo, że jeśli policzyć zakupy sklepowe tych pierwszych, wyjdzie o wiele drożej niż tych drugich. Jeśli by jednak wziąć pod uwagę ile wydają w restauracjach ci drudzy, ci pierwsi staliby się mistrzami oszczędnego życia. Także błąd jest mój. Mea culpa. Postanowiłam jednak zostawić tabelę w tym kształcie, ponieważ uważam, że i tak może dać „nowym na mieście” pewne dane, nawet jeśli nie całkowicie wymierne…

Czytaj dalej …

Koszty życia w Szwajcarii, cz. 1: mieszkanie i zakupy

A teraz długo oczekiwane konkrety! Mniej więcej co tydzień – dwa tygodnie otrzymuję maila lub wiadomość przez Facebooka, która brzmi mniej więcej tak: „Cześć! Dostałem pracę w Szwajcarii. Będę zarabiał X na rękę. Nie wiem, czy się utrzymam. Czy mogę od razu sprowadzać żonę i synka? Czy znajdę mieszkanie z Polski? Jak długo trwa szukanie mieszkania? Ile kosztuje A, B, C, D? Zamierzam żyć oszczędnie, ale…” I w ten deseń.

Odpowiadam zawsze oględnie podając przykładowe ceny, mówiąc żeby nie przeliczał, broń Boże, niczego na złotówki, ale zawsze kończy się na mailu zwrotnym: „No dobrze, ale ile KONKRETNIE to i tamto kosztuje?” Nie da się wytłumaczyć, że to wszystko ZALEŻY od stu czynników.

Czytaj dalej …