O stukrotnej śmierci piękna i sprzedaży siebie

Dzisiejszy artykuł będzie dziwny. Dużo słabo powiązanych ze sobą historii i zero pointy. Ale ja po prostu nie mam do tego żadnej pointy. Albo inaczej: mam, ale taką babciową, o tym, że świat schodzi na psy, a piękno umiera. I nikogo to kurwa nie obchodzi.

One of the wonders of the world is going down (…)

It’s one of the blunders of the world that noone cares, noone cares enough

Tak śpiewał mój ukochany Porcupine Tree w „Sound of Muzak” na płycie „In Absentia”, za którą notabene dostał solidne bęcki od true fanów. Bo niby płyta za ostra, za ciężka, znaczy się… zespół się sprzedał. Gdyby ironia miała imię… Wróćmy jednak do moich anegdotek.

Pierwsza historia będzie bardziej o biznesie niż o pięknie. Niedawno zadzwonił do mnie szwajcarski kolega z prośbą o pomoc. Sprawa tyczyła się kilku polskich klientów, z którymi nie za bardzo wiedział, co zrobić. Żebym zrozumiała cały problem, wytłumaczył mi kontekst. Kolega stworzył ze swoją ekipą dość popularny program. Otóż, żeby pozbyć się nieustannych próśb o wsparcie techniczne i wszechobecnego hejtu, postanowił, zamiast oferować swój program za darmo dla podstawowych użytkowników, sprzedawać licencję… za 1 dolara na rok (albo 2 dolary – szczegółów nie pamiętam). Śmiał się z tego bardzo, że tą jedną decyzją wymiótł sobie genialnie swoje podwórko. Bo stracił jakieś 60% użytkowników, ale razem z nimi odszedł… hejt! No, prawie… i dlatego ja mu byłam potrzebna.

Czytaj dalej …

Sto lat, Szwajcarskie Blabliblu! Rozwiązanie konkursu kubkowego

To już cztery lata. Szmat czasu… a zdawałoby się, że to było wczoraj. Dokładnie 30 kwietnia 2013 roku siedziałam sobie na maluśkiej plażyczce na brzegu Jeziora Genewskiego z laptopem na kolanach i pisałam maila do przyjaciółki. Sama się śmiałam ze swojego tekstu… Potem do tego maila dołączyłam kilku innych odbiorców, potem jeszcze kilku… a później po prostu stwierdziłam, że założę bloga i wszystkim znajomym podam jego adres. Już w czerwcu na moim blogu zaczęli pojawiać się nieznajomi. A potem tak się sama w to wkręciłam, że trudno mi było przestać.

Było wiele wzlotów i wiele upadków. Popełniłam całe mnóstwo błędów i nadal popełniam. Wielu rzeczy nie potrafiłam i nadal nie potrafię. Ale uczę się z każdym dniem. Lista rzeczy, które osiągnęłam dzięki blogowi jest długa. Ludzie, których poznałam dzięki blogowi są nie do przecenienia. A przede wszystkim, dzięki blogowi odnalazłam siebie i dowiedziałam się, co chcę robić w życiu! Każdemu tego życzę!

Co możecie mi dać na urodziny bloga? Jest dla mnie coś o wiele ważniejszego niż życzenia. Są to wspomnienia! Dajcie mi na urodziny swoje ulubione wspomnienie związane z Szwajcarskim Blabliblu. Jakąś Waszą chwilę, gdy Was coś poruszyło, dotknęło, związało ze mną… To da mi o wiele więcej kopniaka niż najpiękniejsze „sto lat”!

Czytaj dalej …

KONKURS – autorski kubek na 4 urodziny Szwajcarskiego Blabliblu!

30 kwietnia 2013 roku ukazał się pierwszy artykuł na Szwajcarskim Blabliblu! To już cztery lata nadaję z twierdzy Romandia… Ciekawe, kto z Was był ze mną od początku? Pewnie nikt, albo tylko moi najbliżsi znajomi. Jak wiele w tym czasie się wydarzyło… przede wszystkim zaczęłam pisać na większą skalę i odnalazłam to, co chcę robić do końca życia. I chociażby dlatego Blabliblu zawsze będzie moim ulubionym dzieckiem bez względu na to, jak się potoczą moje losy.

Cztery lata piechotą nie chodzą, dlatego postanowiłam przeprowadzić konkurs z nagrodami. Konkurs rozstrzygnie się 30 kwietnia 2017 – dokładnie w 4 urodziny bloga. Nagroda to autorski kubek Szwajcarskiego Blabliblu – z nadrukowanym headerem z Matterhornem, krówką, rączkami i narciarką!

IMG_0503

Mam ich aż pięć, wszystkie piękne i czekające z niecierpliwością na nowych właścicieli. Edycja bardzo mocno limitowana, bo powstało ich jedynie 10!

Czytaj dalej …

Czy wiesz, dlaczego nie wiesz, gdzie kupić moją książkę?

Nie wiesz, bo Ci tego nie powiedziałam!

 

No więc, jeśli jesteś w Polsce i lubisz wersje papierowe, gdzie można sobie powąchać książkę i kiedyś zdobyć mój autograf, zajrzyj tutaj:

http://multibook.pl/pl/p/Joanna-Lampka-Czy-wiesz%2C-dlaczego-nie-wiesz%2C-kto-jest-prezydentem-Szwajcarii/7883

W wersji elektronicznej książka dostępna jest tutaj:

https://ksiazki.pafere.org/#/

Jeśli za to jesteś w Szwajcarii i chcesz mieć tradycyjną, pachnącą właśnie wydrukowanymi kartkami książkę z dostawą do domu, to jest link dla Ciebie (z moim najnowszym profesjonalnym zdjęciem):

https://jaroslawmorawiec.wixsite.com/joannalampka

 

Ktoś już ją czytał? Mam informacje tylko i wyłącznie przez wiadomości prywatne i zero grupowych zwierzeń – może więc czas uruchomić jakiś respons od czytelników!

WYNIKI KONKURSU Dlaczego nie wiesz, kto jest prezydentem Szwajcarii

Dzięki Waszym odpowiedziom na konkursowe pytanie ostatnie trzy dni były dla mnie wyjątkowo radosne. Nie miałam pojęcia, że zwykłe pytanie zadawane przez tysiące srogich nauczycielek „Dlaczego nie wiesz…. Kowalski?” może być katalizatorem takiej kreatywności. Jeszcze tylko czekałam na „Bo miałem awarię budzika, sorko!” albo „Bo fretka mi zżarła pracę domową!”. To był kolejny moment, kiedy mogłam powiedzieć z całym przekonaniem, że blog jak blog, ALE CI CZYTELNICY! Skąd Wy się wszyscy wzięliście z tym Waszym humorem, sarkazmem, kreatywnością, profesjonalizmem, dystansem do siebie… Hę?

KONKURS (2)

Nie wiedziałam totalnie jak wyłonić zwycięzców. Ja bym po prostu z chęcią wszystkim Wam rozdała te książki, bo w zasadzie nie było ani jednej odpowiedzi, która by mnie nie poruszyła, rozbawiła, wywołała uśmiech, albo po prostu chęć wręczenia Wam tej książki w celu odkrycia kto, cholibka, jest tym prezydentem Szwajcarii!… Zastanawiałam się, czy nie zwiększyć puli książek jako nagród, ale nie miałam pojęcia, kogo w zasadzie miałabym z tego wykluczyć. Także paradoksalnie łatwiej mi było zostać tylko przy tych trzech…

Czytaj dalej …

KONKURS – Dlaczego nie wiesz, kto jest prezydentem Szwajcarii?

Moja książka “Czy wiesz, dlaczego nie wiesz, kto jest prezydentem Szwajcarii” / “Do you know why you don’t know who the president of Switzerland is” powoli wchodzi do obiegu, a tymczasem ja mam dla Was konkurs!

KONKURS (1)

Jeśli chcecie być pierwsi, którzy otrzymają swój pachnący prawdziwym papierem egzemplarz wraz z moją osobistą dedykacją lub czystą, odpowiedzcie na tytułowe pytanie – Dlaczego nie wiesz, kto jest prezydentem Szwajcarii?

Czytaj dalej …

O książkach, magii, smutkach i radościach… i sekretach

Dzisiejszy artykuł będzie o niczym, także wszystkich tych, którzy spodziewają się nowej antologii na temat szwajcarskich warunków glebowych albo ruchów feministycznych bądź też tektonicznych w kantonie Valais serdecznie zapraszam do archiwum lub… kiedy indziej. To też nie najlepszy artykuł na pierwszy raz. Dzisiaj będzie dla tych, którzy w jakiś tam sposób czują się ze Szwajcarskim Blabliblu związani. Wiem, że Was jest wielu, w końcu według statystyk wraca tu niemal połowa z tych 8 – 10 tysięcy miesięcznie.

Ostatnio doszłam do wniosku, że jestem bardzo niesprawiedliwa wobec tych, którzy tylko i wyłącznie czytają mojego bloga, a nie biorą udziału w tym, co się dzieje na fejsbukowym fanpejdżu. A przecież nikt nie ma obowiązku posiadać ani korzystać z mediów społecznościowych, więc przeniesienie tam praktycznie całej warstwy prywatnej zabiera im wiele informacji czy możliwości.

Co najważniejsze, na blogu w moich tekstach najpewniej się nawet nie zająknęłam, że jestem w trakcie pisania książki o Szwajcarii! Olaboga – tą sprawą praktycznie żyłam przez ostatnie sześć miesięcy, a niektórzy z Was dowiedzą się dopiero teraz. Dlatego, Panie i Panowie, już niedługo w sprzedaży i wolnej dystrybucji książka ukazująca dość kompleksowo fenomen Szwajcarii „Czy wiesz, dlaczego nie wiesz, kto jest prezydentem Szwajcarii” napisana dla PAFERE – Polsko – Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego.

Cover_v4_final

Pochwalę się, że przedsłowie do mojej książki napisał sam Ambasador Szwajcarii w Polsce – Andrej Motyl, a także guru historii Szwajcarii w trakcie II wojny światowej – Stephen P. Halbrook…

Być może jednak nie chwaliłam się wcześniej zbyt głośno, ponieważ sama nie byłam w stanie w to uwierzyć. Po tylu latach wreszcie coś się zaczęło rodzić z mojej pasji – lepiej w końcu nie zapeszać!

Ale to w końcu się dzieje – bardzo niedługo na rynku pojawi się moja pierwsza książka. Wraz z nią w głowie pojawiają mi się podsumowania i testamenty, jakbym gdzieś doszła. A tymczasem przecież droga nie kończy się tu i teraz, nie osiągnęłam jeszcze w zasadzie nic ważnego, idę dalej… Może te podsumowania biorą mi się w zasadzie stąd, że ostatnio w Birmie przyplątało się do mnie jakieś tropikalne świństwo i gdy zwijałam się z bólu, pierwsze w zasadzie co mi przyszło do głowy, to kto po mojej śmierci będzie kontynuował moją pracę. Inni rozdzielają dzieci, samochody i dzieła sztuki, a ja moje dobra intelektualne… W końcu to jedyne w zasadzie, co posiadam.

Czytaj dalej …

Witam na nowym Szwajcarskim Blabliblu

Mam nadzieję, że cała wesoła załoga: aktywni komentatorzy, nieaktywni podglądacze, ciekawscy, wstydliwi i bezwstydni zgromadzili się tutaj zamiast szwędać się po czeluściach Internetu w poszukiwaniu starego Szwajcarskiego Blabliblu!

Tak, tak, nadszedł czas na rozwój – na własną domenę, nieco bardziej profesjonalny wygląd i logo.

Wszyscy tu są ze mną na pokładzie? Jak Wam się podoba?

Jeśli coś nie działa, albo jest na przykład w jakimś innym języku, kooperujcie i powiadomcie mnie w komentarzu, przez facebook, czy e-maila.

No to pora wystrzelić szampana i pomyśleć życzenie! Oby nowe Szwajcarskie Blabliblu zachowało swoich starych, inspirujących czytelników, których humor, inteligencja i kultura sprawiły, że jest to jedno z najprzyjaźniejszych i najciekawszych wirtualnych miejsc związanych ze Szwajcarią!

Wyzwanie Liebster Blog Award

Wielokrotnie byłam już nominowana przez innych, świetnych blogerów do Liebster Blog Award. Nigdy jednak nie podniosłam rękawicy, ponieważ dziwnym trafem nominowali mnie Ci, których czytywałam i nigdy nie pozostawał mi nikt inny, którego mogłabym Wam polecić – nominować.

Dlatego też w tym roku, gdy tylko zostałam nominowana przez Agnieszkę z bloga Ciekawaosta w Alpach, zaczęłam się przygotowywać do tego tematu. Liebster Blog Award, jak zapewne zauważycie, ma formę takiego trochę łańcuszka. Bloger, który Cię nominuje, musi Ci zadać 11 pytań. Twoim zadaniem jest odpowiedź na te pytania, a następnie zadanie kolejnych 11 pytań innym nominowanym przez Ciebie blogerom, których „dzieła” czytujesz. Czyli klasyczna forma łańcuszka, tyle że jeśli się oleje sprawę, to się nie umiera, a Twoja miłość nadal ma Cię w czterech literach. Czytaj dalej …

Wakacje!

Uwaga, uwaga! Autorka bloga jest na wakacjach! Dlatego uprasza o cierpliwość… Jeszcze 2 tygodnie!

Co prawda, plan był taki, że miałam pisać z persepektywy leżaka przy basenie, ale dzień jest tak intensywny, że przy basenie na leżaku śpię jak świstak. I tak lepiej niż Steve, bo ja nie chrapię, a on potrafi wystraszyć połowę biednych dzieciaków i filmiki z jego chroooooo-psiu zajmują teraz połowę przestrzeni na youtube.

a co takiego robimy? Snujemy się z kąta w kąt, tu i tam. Zakumplowaliśmy się z lokalsem, który wszystkich zna, wszędzie był i nas wprowadza do jakiś dziwnych miejsc. Na przykład dzisiaj idziemy do takiego jednego szamana porozmawiać o moich snach, bo od 3 nocy śnię o tym, że mnie goni kilkuręka hinduska bogini. Według Mudo – naszego zaprzyjaźnionego przewodnika – to może być bardzo źle, bo owa bogini jest bardzo ambiwalentna – raz dobra raz zła, a posiada trzy pary rąk z tego względu, że zawsze daje Ci trzy razy więcej tego, co Ty jej – złego lub dobrego. Dlatego dziś będę miała sesję z „witch-doctorem”. Żeby zareklamować go nam nieco bardziej, Mudo nam powiedział, że ten człowiek potrafi zabić na odległość, co wcale nie znaczy, że ma łuk, albo SIGa… Czytaj dalej …