Szwajcaria serem stoi

Tomek Streit o serze:

topelement

Rozległe obszary Alp i Jury, które razem z lasami zajmują ponad połowę terenu Szwajcarii, nie sprzyjają uprawie zbóż i warzyw. Podstawę rolnictwa „od zawsze” stanowiła hodowla bydła, owiec i kóz. (Dziś aż 80% terenów zielonych jest wykorzystywanych do hodowli, większość ponad 1000 m.n.p.m). Mleka nigdy tu nie brakowało. Początkowo mleczarstwo zapewniało niewielkie ilości masła i sera wytwarzane raczej na własny lokalny użytek. Śmiało można stwierdzić, że w co drugim wiejskim średniowiecznym gospodarstwie, w domowym zaciszu produkowano ser. Ta umiejętność była wysoko ceniona, ponieważ pozwalała na przedłużenie trwałości produktów mlecznych i jednocześnie dawało wysokokaloryczne wyroby, niezwykle przydatne jako źródło energii, zwłaszcza podczas długich i surowych zim. Produkcja sera pozwalała nie tylko uzyskać wyroby smaczne, ale też zaczęła przynosić znacznie większe zyski niż samo mleko. Ta wiedza procentuje do dziś. Ogromne doświadczenie i doskonała znajomość technologii sprawiły, że ich renoma zaczęła wykraczać poza granice kantonów, a z czasem również poza miejscowe upodobania i szwajcarski ser zaczął podbijać europejskie gusta.

Czytaj dalej …

Mistrzowska mobilność, czyli o transporcie w Szwajcarii

Oddaję głos Tomkowi Streitowi:

Samochód kontra pociąg. Jak podróżują Szwajcarzy?

Przyznaję się, nie mam prawa jazdy, nie umiem prowadzić, a samochód znam tylko od strony pasażera. Nie trzeba jednak być wprawnym kierowcą, żeby zauważyć znaczną różnicę między stylem jazdy, bezpieczeństwem i kulturą na drogach w Szwajcarii i w Polsce. No niebo i ziemia. Ilość poruszających się samochodów po szwajcarskich drogach ciągle rośnie – w ciągu ostatnich 15 lat ich ilość wzrosła o 28% (1,5 samochodu na rodzinę). Mimo, że przeciętny Szwajcar rocznie przejeżdża 1987 km pociągiem (dla porównania unijna średnia to 767 km), auto to nadal najpopularniejszy środek transportu. Na każde przebyte 100 km, 67 km odbywa się za pomocą samochodu (pociągiem tylko 14).  W pierwszym kwartale 2017 szwajcarskie koleje przewiozły ponad 120 milionów pasażerów.

Więcej liczb? Proszę bardzo. Sieć drogowa (drogi gminne, kantonalne i autostrady) liczy w Szwajcarii prawie 70 000 km. Gdybyśmy chcieli przejechać się nimi wszystkimi, byłaby to odległość równa półtora razy obowdu naszego globu. Sieć autostrad należy do jednej z najgęstszych na świecie. Znaczna część mieszkańców ma do najbliższej autostrady mniej niż 10 km. W Polsce planowana długość dróg szybkiego ruchu docelowo liczyć będzie około 7650 km, na co złoży się około 2000 km autostrad i około 5650 km dróg ekspresowych. Pamiętajcie jednak, że Polska jest prawie dziesięciokrotnie większa od Szwajcarii.

u_schweiz
Sieć autostrad w Szwajcarii

Czytaj dalej …

Nie ma ratunku dla szwajcarskich lodowców

Dziś na blogu gość, Tomek Streit, opowie Wam o szwajcarskich lodowcach:

W 1850 roku  powierzchnia lodowców w Szwajcarii wynosiła 1735 km². To obszar porównywalny do terytorium kantonu Zürich. W 2016 roku lodowce zajmowały już tylko 890 km². Do 2100 roku ich powierzchnia może się skurczyć o kolejne 90%. Naukowcy z Federalnej Politechniki w Zürichu twierdzą, że nie ma już dla nich ratunku. Ostatnie dziesięciolecie było najgorsze w całej historii pomiarów. Procesu topnienia nie da się już zatrzymać. Jeśli temperatura w następnym stuleciu wzrośnie o 3-5 stopni, z Alp zniknie cały śnieg.

Lodowce to nic innego jak gromadzący się śnieg, który pod wpływem panującej temperatury, przy dużej wilgotności powietrza i pod wpływem ciśnienia nadległych warstw śniegu stopniowo przekształca się w lód. Lodowce powstają tam, gdzie ukształtowanie terenu sprzyja gromadzeniu się dużej ilości śniegu, a jednocześnie jest zbyt chłodno lub jest zbyt małe nasłonecznienie, aby cały zgromadzony śnieg topił się w ciągu lata.

aletsch_eggishorn_l-hires

Czytaj dalej …

Donnerwetter! Sezon burzowy w pełni. Czy wiecie gdzie w Szwajcarii piorun uderza najczęściej?

Dziś gość na blogu, Tomek Streit, opowie Wam o wpływie Marysiek na gromy z jasnego nieba. Powitajcie Tomka gromką owacją i pieruńskim uśmiechem:

Ponad 42 500 razy strzeliły już pioruny w tym roku. Większość w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Ulubionym miejscem piorunów w Szwajcarii jest kanton Ticino. W pierwszej połowie roku naliczono tam ponad 6200 błyskawic, które dotarły do ziemi. Dwunastoletnie obserwacje wykazały, że na kilometr kwadratowy wypada 4,7 piorunów każdego roku! Gmina Isone w okolicach Belinzony z wysoką na ponad 2200 metrów górą Camoghe, może pochwalić się 12,5 uderzeniami piorunów na kilometr kwadratowy. Dla porównania w ponad stu szwajcarskich gminach w ciągu roku nie uderza żaden piorun.

pioruny
Uderzenia pioruna w Szwajcarii na km2 w latach 2005 – 2016. Im bardziej intensywny żółty, tym te zdarzenia są częstsze.

Czytaj dalej …

Ostatni rewolucjoniści. Szwajcarski Belfast i spór o tożsamość

Posłuchajcie historii o jurajskich separatystach! Tak, tak, Szwajcaria też ma swoich buntowników. Nikt jednak nie jest aż takim straceńcem, żeby próbować się od niej odłączyć. Co to to nie – a nawet odwrotnie – niektórzy nieśmiało, i trochę w żartach, proponują przyłączenie się do Konfederacji („A jakby tak wypowiedzieć wojnę ze Szwajcarią i od razu się poddać?”).

Szwajcaria ma za to buntowników międzykantonalnych! Żeby jednak pojąć całkowicie problematykę walki o autonomię regionów, musicie zrozumieć, że szwajcarskie kantony o to wiele więcej niż nasze województwa. Można je porównać do amerykańskich stanów, choć to jest również niezbyt trafione zestawienie. Otóż Szwajcarzy mają bardzo emocjonalne podejście do swoich kantonów. Zwykło się mówić, że mieszkańcy górskiego kantonu Valais są przede wszystkim Valaisańczykami, a dopiero potem Szwajcarami, tak samo jak mieszkańcy włoskojęzycznego Ticino – przede wszystkim Ticinesi… Na domach flagi kantonów powiewają na równi z białym krzyżem na czerwonym tle, a przywiązanie Szwajcarów do swoich regionów jest wręcz legendarne i można o nim opowiadać godzinami. Na przykład, według moich nieformalnych doniesień, w niektórych regionach nie da się kupić nieruchomości bez nazwiska pochodzącego z danych okolic (nawet rodowity Szwajcar z innego kantonu nie będzie w stanie nic wskórać!).

W tych pięknych okolicznościach przyrody jest jeden podzielony region. Mieszkańcy Moutier już w przyszłym tygodniu zdecydują, dla kogo bije ich serce… Ale o tym opowie Wam Tomek Streit, gość na moim blogu. (Powitajcie Tomka brawami, róbcie sobie kawkę i zasiadajcie do lektury!)

Na fladze kantonu Jura znajduje się pastorał albo po prostu biskupia laska (ten sam symbol widnieje we flagach kantonów Basel-Stadt i Basel-Landschaft) i siedem biało-czerwonych pasów, które symbolizują siedem historycznych okręgów, z których składało się katolickie Biskupstwo Bazylei. Połowa z nich należy obecnie do kantonu Bern. A jeden do Francji.

Czytaj dalej …