To zależy od kantonu…

Dzisiejszy temat jest pierwszą częścią cyklu „Dzień Kantonów”. Cykl będzie miał tyle części, ile kantonów, czyli 26 plus wprowadzenie. Każdy artykuł będzie poświęcony jednemu ze szwajcarskich kantonów – jego historii, specyfice, najciekawszych turystycznie miejscach, pracy i wszystkich innych zagadnieniach, które mogą interesować Polaków. Szwajcarskie kantony nie dają się w końcu łatwo porównać ani z polskimi województwami ani z amerykańskimi stanami. To niemal niepodległe państwa z własnym rządem, parlamentem i przede wszystkim – własną polityką finansową (włączając w to wysokość podatków). Kantony różnią się nie tylko od jednostek samorządowych z innych państw, ale przede wszystkim od siebie nawzajem. Dlatego też przeprowadzając się do Szwajcarii należy zwrócić szczególną uwagę na miejsce swojego zamieszkania. „Jadę do Szwajcarii. Jak tam jest?…” nie wystarczy.

 

„To zależy od kantonu…” – ta odpowiedź na nieskończoną liczbę pytań odnośnie Szwajcarii powtarza się tak często, że aż nuży.

– Będę zarabiał 5 tysięcy franków brutto na miesiąc, ale jakoś nigdzie nie mogę znaleźć, ile to jest netto. Czy mogłabyś mi pomóc?

– To, ile otrzymasz na rękę, zależy między innymi od kantonu.

– Aha, no to jest kanton Zug!

– To dobrze, Zug jest jednym z niskopodatkowych kantonów. A gdzie dokładnie? Wysokość podatków zależy również od gminy.

– Nie wiem…

Przeglądając chwilę później facebooka znajduję post tego samego pana zadającego identyczne pytanie na jednej z grup polonijnych. Przestałam się już temu dziwić. Moje niemal prawnicze „to zależy” jest w końcu nieco zbyt mętne. Odpowiedzi na grupach są zawsze o wiele bardziej konkretne…

– 3800 chf! To wiem na pewno. Tyle zarabia mój mąż.

– Wyniesiesz z tego coś około 4200 chf.

– Weź stary sobie znajdź taki internetowy przelicznik w zależności od kantonu i gminy. (to zakrzyczany głos rozsądku)

– My mamy z tego 4000 chf . Dokładnie nie wiemy ile, bo szef nam odlicza za jedzenie w pracowniczej stołówce i dojazdy do pracy.

Odpuszczam głębszą analizę odpowiedzi, które są jednocześnie prawdziwe i całkowicie błędne.

I dlatego napisanie spójnego artykułu „Jak to działa w Szwajcarii?” na jeden z tematów, który należy do kompetencji kantonów jest bardzo pracochłonne. Owszem – w wielu przypadkach istnieją już szczegółowe opracowania, jednak bardzo często są dość przeterminowane i niedokładne.

 

Skąd się wzięło to zdecentralizowanie Szwajcarii?

Nie jestem w stanie zawrzeć w jednym paragrafie skomplikowanej historii Szwajcarii, która doprowadziła do takiego stanu rzeczy. Zainteresowanych odsyłam do mojej książki „Czy wiesz, dlaczego nie wiesz, kto jest prezydentem Szwajcarii?”, gdzie udało mi się zgrabnie i przystępnie ująć ten temat. Dziś zaserwuję Wam jedynie łatwą do przełknięcia i kompleksową pigułkę.

Szwajcaria powstała jako pakt wojskowy pomiędzy trzema kantonami. Z czasem przyłączały się do nich kolejne – niektóre niewielkie, miejskie, prężnie działające, otwarte na różne ideologie i religie, inne wiejskie, tradycyjne, biedne, których mieszkańcy mówili różnymi językami. Zachowanie niezależności kantonów było gwarantem ich lojalności. Sytuacja pogłębiła się jeszcze mocniej w dobie Reformacji w XVI wieku, gdy wiele szwajcarskich miast i zachodnia część Szwajcarii przyjęła protestantyzm, podczas gdy kantony wiejskie pozostały katolickie. Wojny religijne, które targały wówczas Europą mogły być prawdziwym zagrożeniem dla stabilności państwa.

Owszem, prawdopodobnie można było połączyć górali i bankierów, katolików i protestantów, francusko-, włosko- i niemieckojęzycznych silną władzą centralną, jednak koszt takiej operacji mógłby przekroczyć potencjalne zyski. Ryzyko było w końcu spore – co zrobiliby na przykład bogaci genewscy kupcy, gdyby przyszło im wybierać, czy jest im bliżej do progresywnych Francuzów, czy do biednych jak myszy kościelne, dalekich fizycznie i mentalnie Gryzończyków.

Szwajcarski federalizm kształtował się przez wieki, ale największy wpływ na obecny kształt Szwajcarii miała okupacja kraju przez wojska napoleońskie. No właśnie. Szwajcaria została podbita tylko raz pod koniec XVIII wieku. Napoleon chciał utworzyć ze Szwajcarii satelicką republikę z silnym rządem centralnym i ujednoliconą konstytucją niszcząc głęboko zakorzenione szwajcarskie tradycje samorządności i demokracji bezpośredniej. I co się stało? Zagrożenie zewnętrzne i dyktat francuski obudził wreszcie w Szwajcarach patriotyzm. Notabene, to dopiero wtedy właśnie mieszkańcy Szwajcarii zaczęli się identyfikować jako Szwajcarzy. Wcześniej byli Berneńczykami, Lozańczykami, czy Argowianami… Walczyli wszyscy, ramię w ramię, o to, żeby móc w spokoju i z dala od obcych toczyć swoje wewnętrzne spory. No i się udało! Napoleon musiał ulec i Szwajcaria pozostała Konfederacją Helwecką.

 

Konfederacja po helwecku

Czy Konfederacja Helwecka jest na pewno konfederacją? To dobre pytanie – otóż nie jest (i nie wierzcie Internetowi, który w tym wypadku kłamie na potęgę!). Jest federacją. Łacińska nazwa Szwajcarii jest tylko i wyłącznie nazwą tradycyjną i historyczną. Konfederacja to luźny związek niezależnych państw w celu prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej (np. Unia Europejska), a federacja to państwo złożone z semi-autonomicznych części połączonych wspólnym rządem.

Szwajcarski federalizm ma wiele cech charakterystycznych niespotykanych w innych państwach federacyjnych. Jego najważniejszą cechą jest subsydiarność, co oznacza, że decyzje są podejmowane na jak najniższym szczeblu.

Idealnie by było, gdyby każdy obywatel decydował za siebie, a państwo się do tego nie wtrącało. Gdy się tak nie da, decyzje mają zapadać jak najbliżej obywatela – czyli w gminie. Jeśli kompetencje gminy są za małe, decyzja podejmowana jest na poziomie kantonalnym. Dopiero wtedy, gdy temat jest naprawdę poważny i dotyczy wszystkich kantonów w jednakowym stopniu, decyzję pozostawia się władzom federalnym. Tymczasem, w takich Stanach Zjednoczonych, które są najbliższe szwajcarskiego systemu jeśli chodzi o autonomię stanów, decyzje zapadają na najwyższym szczeblu stanowym. Decentralizacja w bardzo niewielkim stopniu idzie dalej.

Władza realnie pochodzi od dołu, a obywatele mogą śmiało być nazwani suwerenami. W przypadku Szwajcarii to nie jest slogan lub sarkazm. Zacznijmy od popularnych w Szwajcarii referendów, które dają obywatelom realną władzę. Wystarczy 50 lub 100 tysięcy osób, które myślą podobnie (to naprawdę nie tak dużo!), żeby poddać uchwalaną właśnie przez parlament ustawę pod wolę większości obywateli lub powalczyć o wprowadzenie zmian do Konstytucji.

Kantony zachowują swój charakter, swoje „my”. Większość demokratycznych zmian zaczęło się właśnie od szczebla kantonalnego. Weźmy na tapet nieco negatywny przykład – nadania kobietom praw wyborczych. Pierwsze prawa wyborcze otrzymały mieszkanki kantonów francuskojęzycznych. Za nimi poszła cała reszta, a dopiero później Konfederacja. Pozostał kanton Appenzell Innerrhodes, który został do tego w końcu zmuszony przez Sąd Federalny. Sąd zdecydował, że w tym przypadku ponad prawami kantonów do działania zgodnie z własnymi tradycjami pierwszeństwo ma uniwersalizm.

 

Cztery równorzędne języki

Jedną z najważniejszych zasad szwajcarskiego federalizmu jest równorzędność języków urzędowych kraju: niemieckiego, francuskiego, włoskiego i romansz. Tak naprawdę ze względów praktycznych tylko trzy pierwsze języki są jednakowo traktowane i reprezentowane w szwajcarskim parlamencie. Romansz, którym posługuje się zaledwie 1% ludności Szwajcarii jest w końcu zbiorem różnych dialektów. Obecnie tylko trójjęzyczna Gryzonia zapewnia tłumaczenie symultaniczne na język romansz – Grisun – sztucznie stworzoną kombinację najpopularniejszych dialektów Puter i Sulsilvan.

Jak wyglądają szwajcarski parlament? Otóż każdy może posługiwać się językiem, który jest mu najbardziej znany, jednak jak przyznają włoscy parlamentarzyści:

Pomimo tłumaczenia symultanicznego każdy, kto chce coś znaczyć w polityce, posługuje się wieloma językami. Nieoficjalne kontakty w końcu wymagają porozumienia bez pomocy tłumacza. Zdarza się jednak czasami, że jednym z siedmiu wspaniałych, członkiem Rady Federalnej (rządu) Szwajcarii zostaje ktoś, kto nie jest językowym orłem. Tak było w zeszłym roku, gdy członkiem rządu został Guy Parmelin z francuskojęzycznego kantonu Vaud. Pierwsze przemowy po niemiecku nowego członka Rady Federalnej były tematem numer jeden we wszystkich szwajcarskich domach. Furorę zrobił również ówczesny prezydent Szwajcarii Johann Schneider – Amman, który był tak zestresowany swoją przemową po francusku o uzdrawiającej mocy uśmiechu, że nie śmiał nawet na moment się uśmiechnąć. Artykuł o najbardziej pogrzebowej mowie na temat śmiechu znajdziecie TU.

 

Kompetencje kantonów

Co należy do spraw państwa, kantonów i gmin? Odpowiedź znajdziecie na tym wykresie, który zaczerpnęłam z mojej książki.

Państwo bezwzględnie zajmuje się między innymi kwestią polityki zagranicznej, obronności i polityką monetarną. Wiele kwestii, które w Polsce ustalane są centralnie między innymi podatki, szkolnictwo lub opieka społeczna w Szwajcarii mają wiele warstw – szkielet określany jest na poziomie federalnym, główne założenia na poziomie kantonalnym, a szlif i szczegóły w gminach.

Kantony muszą posiadać wystarczające kompetencje, żeby działać niezależnie –tworzyć, wprowadzać i egzekwować prawa zgodnie z panującą tradycją w swoim regionie. Kantony mogą samodzielnie decydować o swoich zadaniach i pewne funkcje oddać pod wyłączną gestię gmin lub całkowicie zachować dla siebie.

 

Podatki!

Jednym z narzędzi sprawowania władzy przez kanton jest autonomia fiskalna. Aż 2/3 podatków ustalanych jest na poziomie niższym niż federalny. Kantony i gminy muszą ustalić i ściągnąć wystarczające podatki od swoich mieszkańców, żeby zapewnić finansowanie instytucji publicznych i infrastruktury, jednocześnie dbając o to, żeby ich poziom był na tyle konkurencyjny, żeby przyciągnąć i nie odstraszyć przedsiębiorców i mieszkańców.

Szwajcaria z powodzeniem stosuje konkurencję podatkową pomiędzy kantonami udowadniając, że dążenia Unii Europejskiej do ujednolicenia podatków we wszystkich krajach członkowskich są pozbawione logicznych przesłanek.

I tak, w 2017 roku najniższe podatki były w kantonie Schwyz (41,6% średniej krajowej), a najwyższe tradycyjnie w kantonie Genewa (137,9% średniej krajowej). Kantony kuszą przedsiębiorców atrakcyjnymi stawkami podatku dla osób prawnych i innymi usprawnieniami w prowadzeniu biznesu.

Mimo, że szwajcarski fiskus jest najmniej pazerny ze wszystkich państw europejskich, system podatkowy należy do jednego z najbardziej skomplikowanych. Stawki podatków zależą od wielu czynników (między innymi stanu cywilnego, miejsca zamieszkania, posiadanych nieruchomości, zwierząt domowych, wyznania).

Imigranci mają podatki odciągane od każdej pensji, natomiast Szwajcarzy płacą swoje podatki tylko raz w roku na podstawie prognozowanych przychodów z zeszłego roku. W jaki sposób Szwajcarzy kalkulują swoje podatki? Otóż kwota podatku rocznego jest to mniej więcej równowartość miesięcznego wynagrodzenia.

Budżet kantonów i sposób kalkulacji podatków jest jawny i bardzo często poddawany pod referenda. Pytanie na referendum: „Czy jesteś za remontem drogi kantonalnej łączącej X z Y, co będzie się łączyło z budżetem w wysokości Z i podwyżką podatku kantonalnego o A?” jest jednym z najbardziej klasycznych. Co ciekawe, po sfinansowaniu planowanej inwestycji, podatki spadają! Podatki są zawsze na konkretny wydatek. Nigdy się nie zapadają w czarną dziurę!

 

Rządy i parlamenty kantonalne

Tak jak na szczeblu federalnym, w kantonach istnieje również trójpodział władzy. Stanowieniem prawa zajmują się parlamenty kantonalne, władza wykonawcza należy do kantonalnych rządów, a sądownicza – do sądów.

To do kantonów należy określenie, jak wygląda, a nawet jak się nazywa ich parlament. I tak, mamy Landrat, Grand Conseil, Kantonsrat, Grosser Rat lub Gussegl Gron. Wielkość parlamentu zależy od wielkości kantonu.

Zadaniem parlamentu kantonalnego jest przyjmowanie, odrzucanie lub wprowadzenie poprawek do uchwalanych ustaw, a także przyjmowanie inicjatyw i petycji przedkładanych przez obywateli lub gminy. Parlament również uchwala budżet i kontroluje prace rządu kantonalnego.

Parlament spotyka się raz w miesiącu na zaplanowane sesje, które są otwarte dla wszystkich obywateli. Oprócz tego jego członkowie pracują w różnych komisjach. Funkcja parlamentarzysty jest w większości funkcją społeczną. Politycy na szczeblu kantonalnym (a zresztą na szczeblu federalnych też) pracują najczęściej w swoim zawodzie i nie zawieszają swojej kariery na czas kadencji w parlamencie.

Rząd federalny zwykle składa się z pięciu do siedmiu członków, którzy przewodniczą różnym departamentom. Spotkania rządu są tajne, a decyzje podejmowane są kolegialnie. Tak jak w przypadku Rady Federalnej Szwajcarii członkowie rządów kantonalnych muszą bronić decyzji organu bez względu na swoje personalne opinie.

 

Taka jest ta Szwajcaria. Trudna w opisie. Jeden wielki REALNY oksymoron – silna, a podzielona. Silna siłą jednostek, a nie jednego dyktatora, czy rządu. Bogata bogactwem swoich obywateli, a nie kraju. Niewątpliwie ciekawy obiekt do studiowania!

 

Źródła:

www.ch.ch

The Distribution of Powers in Switzerland – Thomas Fleiner

Czy wiesz, dlaczego nie wiesz, kto jest prezydentem Szwajcarii? – Joanna Lampka

8 komentarzy o “To zależy od kantonu…

  • Kwiecień 10, 2018 at 4:09 pm
    Permalink

    Czy mam rację twierdząc, że szwajcarscy obywatele są pozbawieni inicjatywy ustawodawczej na szczeblu federalnym?

    Reply
    • Kwiecień 10, 2018 at 7:34 pm
      Permalink

      Ależ nie… Oczywiście nie! Potrzeba 100 tys. podpisów zebranych w ciągu 6 miesięcy, żeby doszło do referendum na temat takiej inicjatywy na poziomie federalnym.
      Na poziomie kantonalnym – TO ZALEŻY OD KANTONU hahahahah (przepraszam, ale jakoś tak cudownie się to złożyło, że mogę w tym momencie użyć tego sformułowania.
      W każdym kantonie jest inaczej. Np. w moim kantonie Vaud potrzeba 12 000 podpisów zebranych w ciągu 4 miesięcy… W każdym jest inaczej.
      Na poziomie gminnym też można zgłaszać inicjatywy (zależy od gminy, hehe).

      Reply
  • Kwiecień 12, 2018 at 9:39 am
    Permalink

    Tak, ale 100 tys. podpisów dotyczy inicjatywy zmiany Konstytucji, a nie uchwalenia ustawy.

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 9:21 am
      Permalink

      Uchwalenia ustawy również. Te 50 tysięcy wystarczy do zaproszenia obywateli do dyskusji na temat uchwalanej właśnie ustawy. Mnóstwo wniosków zostało zaproponowanych przez komitety obywatelskie, wspomnijmy chociaż słynną z „Tiry na Tory” Alpen Initiative…

      Reply
  • Kwiecień 13, 2018 at 11:44 am
    Permalink

    „Niewątpliwie ciekawy obiekt do studiowania!”

    W lepszym momencie nie mogła pani tego napisać :).

    PS. Jestem w trakcie pisania magisterki „Neutralność jako instrument polityki bezpieczeństwa państwa na przykładzie Konfederacji Szwajcarskiej” , *Federacji 🙂

    Pozdrawiam

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 9:19 am
      Permalink

      W takim razie polecam mój artykuł o neutralności 😀

      Reply
  • Kwiecień 13, 2018 at 5:03 pm
    Permalink

    To będzie bardzo ciekawa seria! Niejedna osoba vloguje o Szwajcarii próbując uogólnić jak tam jest do całego kraju więc przyznam, że chętnie poczytam sobie o różnicach i podobieństwach między kantonami. 🙂 Zdaję sobie też sprawę, że taka seria a raczej tasiemiec będzie wymagał ogromnej ilości czasu, aby wiedzę do kupy zebrać i to napisać. 🙂 Mnie osobiście najbardziej interesowałoby to jak żyje się przeciętnemu Szwajcarowi w danym kantonie. Jeden mieszka w Biel na wyżynie szwajcarskiej a drugi w Zinal otoczonym bardzo wysokimi górami, a jeszcze inny na przedmieściach Zurychu więc ich życie pod niejednym względem będzie się bardzo różnić. To właśnie może być ciekawe. 🙂

    Reply
    • Kwiecień 14, 2018 at 9:18 am
      Permalink

      Postaram się, ale już teraz mam tyle tematów do ogarnięcia, że obawiam się, że wiele rzeczy niestety wyjdzie mi tak „po łebkach”…. :/

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *