Dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii w trakcie II wojny światowej?

To pytanie frapowało i nadal frapuje tysiące historyków i pasjonatów II wojny światowej. Przecież ta alpejska enklawa musiała być solą w oku Hitlera, którego jednym z naczelnych celów było połączenie wszystkich niemieckojęzycznych narodów. Za atakiem na Szwajcarię przemawiało przecież niemal wszystko – plany hegemonii niemiecko-włoskiej, kompletne okrążenie przez hitlerowskie Niemcy, Włochy i podbitą, zależną Francję, uzależnienie niewielkiego kraju od importu surowców i żywności, a przede wszystkim wielokulturowość Szwajcarii i silna pozycja V kolumny w tym kraju.

Mapa Europy w trakcie II wojny światowej (6 czerwca 1944)

Dlatego historia i postawa Szwajcarii w czasie II wojny światowej w żadnym wypadku nie była prosta i jednoznaczna, a odpowiedź na pytanie zawarte w tytule tego artykułu nie może być hasłowa. Większość ludzi jednak uwielbia łatwe rozwiązania, a szeregowanie czarne-białe porządkuje ich rzeczywistość, dlatego dostępne źródła najczęściej albo jednoznacznie gloryfikują niezłomną postawę Szwajcarów wobec nazistów albo oskarżają ich o kolaborację z Hitlerem. Ten artykuł natomiast będzie się poruszał po wszystkich półcieniach i barwach szarości – zamiast wydawać pochopne oceny będzie przedstawiał historię balansowania na cienkiej linie, kompromisów wymuszonych olbrzymią przewagą państw Osi i brakiem samowystarczalności, a także oporu wszelkimi dostępnymi środkami.

 

Nastroje w przedwojennej Szwajcarii

Przedwojenna i wojenna polityka Szwajcarii nie była jednoznaczna. Wewnątrz kraju toczyła się dramatyczna walka pomiędzy zwolennikami obrony kraju za wszelką cenę a środowiskami otwartymi na porozumienie z III Rzeszą, co według nich miało zapewnić Szwajcarii dobrą pozycję w hitlerowskiej Europie. Wypadkową tego konfliktu były niespójne decyzje – na przykład z jednej strony uznanie podboju Etiopii przez faszystowskie Włochy lub uznanie reżimu generała Franco jako legalnego rządu Hiszpanii, z drugiej strony natomiast zakazanie działalności NSDAP w Szwajcarii (1936), czy zamykanie prohitlerowskich pism Frontu Narodowego (m.in. „Schweizerfolk”).

Wróćmy jednak do okresu, gdy Hitler przejął władze w Niemczech w 1933 roku. W tym czasie nasiliła się działalność szwajcarskiego, faszystowskiego Frontu Narodowego (frontystów). Oprócz tego w Szwajcarii zamieszkiwało około 150 tysięcy Niemców, których duża część należała do partii, którą kierował landesgruppenleiter NSDAP Wilhelm Gustloff.

7964226

Marsz Frontystów w Payerne w 1938 roku

Dla kontrastu, funkcjonowało też bardzo wiele grup antyfaszystowskich. Przeciwnicy frontystów ostro atakowali uleganie zewnętrznym wpływom i zapominanie o tradycjach demokratycznych Szwajcarii w dzienniku Die Nation (fr. La Nation). Bardzo popularny był wówczas również kabaret polityczny „Cornichon” z Zurychu, którego odważne występy wzbudzały nieustanne protesty ambasady III Rzeszy.

 

Przedwojenne afery

Napiętą sytuację pomiędzy III Rzeszą a Szwajcarią zaogniły dwie afery szpiegowsko – kryminalne, które odbiły się głośnym echem w światowej prasie. Pierwsza sprawa dotyczyła porwania niemieckiego dziennikarza Bertholda Jacoba, które zostało przeprowadzone w Bazylei 9 marca 1935 roku przez agentów Himmlera. Jacob był autorem książki na temat organizacji armii niemieckiej ujawniającej wiele sekretów Wehrmachtu. Dowództwo uważało, że dziennikarz uzyskał te informacje od członków sztabu pracujących dla wywiadu, podczas gdy on sam utrzymywał, że skompilował swoje wiadomości z ogólnodostępnych doniesień prasowych.

Samo porwanie przeprowadzone zostało w iście hollywoodzkim stylu. Jacob został najpierw ściągnięty do Bazylei obietnicą spotkania z wydawnictwem, a następnie uśpiony podczas kolacji. Hitlerowski agent wpakował nieprzytomnego dziennikarza do samochodu i przewiózł przez granicę szwajcarsko-niemiecką tłumacząc pogranicznikom, że kolega za dużo wypił.

Afera Jacoba wywołała jednak oburzenie społeczności międzynarodowej. W końcu Szwajcaria wystosowała notę żądając jego bezzwłocznego uwolnienia. Niemieckie MSZ ugięło się pod presją i doprowadziło do uwolnienia dziennikarza.

Szwajcaria wkrótce po sprawie Jacoba znowu wylądowała na łamach prasy międzynarodowej. 4 lutego 1936 roku w Davos jugosławiański student David Frankfurter zastrzelił szefa niemieckiej V Kolumny w Szwajcarii – Gustloffa. Zamachowiec, który od razu oddał się w ręce policji, przechodził wówczas załamanie nerwowe i według ustaleń późniejszego śledztwa jego działania nie były inspirowane z zewnątrz. Jednak hitlerowska prasa rozpętała prawdziwą wojnę propagandową oskarżając szwajcarski rząd o prześladowanie zwolenników narodowego socjalizmu. Pokazowy proces Frankfurtera był dla nazistów możliwością zatuszowania wrażenia, jakie pozostawiła afera Jacoba i wykreowania Gustloffa na bohatera i męczennika ruchu frontystów.

David Frankfurter na sali sądowej podczas pokazowego procesu o zabójstwo Wilhelma Gustloffa

Pomimo gwałtownej kampanii rozpętanej przez hitlerowską prasę po zabójstwie Gustloffa, rząd szwajcarski w 1936 roku zakazał wyznaczania nowego szefa NSDAP w Szwajcarii, jak i działalności całej organizacji. Następnie odrzucił notę protestacyjną III Rzeszy.

 

Przygotowania do wojny

Szwajcaria, tak jak zdecydowana większość krajów europejskich zbyt późno zaczęła się przygotowywać do wojny. Z naszej perspektywy bardzo trudno jest pojąć zdumiewającą bezczynność Europy pośród narastającego poczucia zagrożenia. Jednak należy pamiętać, że Hitler od samego początku dawał bardzo sprzeczne sygnały odnośnie swoich zamiarów. Na przykład wobec Szwajcarii: od „Szwajcaria nie ma się czego obawiać. Uszanuję waszą neutralność” do „dalsze istnienie takiego kraju jak Szwajcaria, stanowiącego tylko wrzód na ciele Europy, jest wprost niedopuszczalne”. Tylko szaleniec jednak mógł wierzyć w pojednawcze gesty Hitlera. W zasadzie od samego początku dyktator łamał swoje własne obietnice i niepowstrzymany posuwał się coraz bardziej. Wprowadził w 1935 roku powszechną służbę wojskową łamiąc Traktat Wersalski, wkroczył do zdemilitaryzowanej Nadrenii, następnie zaanektował Austrię, zajął Czechy. Polityka appeasementu Wielkiej Brytanii i Francji tylko jeszcze bardziej rozzuchwalała Hitlera i wzbudzała uzasadniony niepokój małych i średnich krajów europejskich.

Co więcej, mimo rysującej się coraz wyraźniej groźby wojny, szwajcarscy dowódcy nie mogli się uwolnić od przekonania, że wieczysta neutralność Szwajcarii może ją uchronić przed agresją hitlerowską i myśleniem w kategoriach równego traktowania obu stron.

Co ciekawe, szwajcarska opinia publiczna bardziej niż politycy zdawała sobie sprawę ze wzrastającego zagrożenia. W 1936 roku rozpisano pożyczkę narodową na dozbrojenie armii, której rezultaty przeszły największe oczekiwania. Zamiast spodziewanych 80 mln franków, Szwajcarzy wykupili obligacje na sumę 330 mln franków. Praktycznie dopiero anschluss Austrii w 1938 roku wstrząsnął rządem szwajcarskim i sprawił, że przygotowania do wojny w tym małym alpejskim państwie przybrały na intensywności.

Od 1936 do 1939 roku kilkakrotnie przedłużano okres podstawowego szkolenia żołnierzy, przeorganizowano lotnictwo, rozbudowywano fortyfikacje w strefie nadgranicznej i wewnątrz kraju, wzmocniono oddziały wojsk nadgranicznych i inżyniersko-saperskich oraz wprowadzono ochotniczą służbę kobiet (Frauenhilfdienst).

 

Początek wojny w Szwajcarii

Już 2 września 1939 roku rząd szwajcarski ogłosił powszechną mobilizację. W ciągu 48 godzin udało się zebrać około 400 tysięcy, co razem dało ok. 450 tysięczną armię plus 200 tysięcy osób w służbie pomocniczej.

Naczelne dowództwo objął generał Henri Guisan, który był największym zwolennikiem obrony Szwajcarii bez względu na wszystko. „Będziemy walczyć do ostatniego naboju, a gdy tych zabraknie – bagnetami. Nie poddamy się. Będziemy walczyć do ostatniej kropli krwi.” – jak powiedział w lipcu 1940 roku.

Plan obrony Szwajcarii był oparty na tzw. Reducie Narodowej, czyli systemie fortyfikacji otaczających centralną część Szwajcarii. W razie inwazji niemiecko-włoskiej większość sił miała się wycofać w góry i stamtąd prowadzić walkę. Natomiast około 90 tysięcy żołnierzy z wojsk granicznych miało prowadzić działania opóźniające – mieli wysadzić w powietrze lub w inny sposób zniszczyć mosty, tunele, wiadukty i inne kluczowe elementy infrastruktury.

Granice Reduty Narodowej – od St-Maurice na zachodzie poprzez Przełęcz Gottharda na południu aż do Sargans na wschodzie.

 

Operacja Jodła – Unternehmen Tannenbaum

W przeciwieństwie do I wojny światowej, tym razem istniały całkiem konkretne plany ataku na Szwajcarię. Po zajęciu Francji, Szwajcaria stała się jednym z następnych celów. Plan ataku uwzględniał wykorzystanie całkiem sporych sił: całej Grupy Armii C (ok. 400 – 500 tys. żołnierzy na lądzie plus wsparcie lotnicze) oraz ok. 15 dywizji włoskich. Jak wszyscy wiemy, nigdy nie doszło do realizacji tych projektów. Dlaczego?

Dlaczego Hitler nie zdecydował o ataku na Szwajcarię?

W zasadzie wszystkie odpowiedzi na to pytanie są jedynie domysłami. Skomplikowane meandry psychiki Hitlera ów zabrał ze sobą do grobu. Istnieje jednak wiele obiektywnych czynników, które decydowały o tym, że atak na Szwajcarię nie był na rękę III Rzeszy.

Przede wszystkim hitlerowska armia miała już dosyć „napięty grafik”. Po zajęciu Francji, Belgii i Holandii w lecie 1940 roku Wehrmacht nie nadawał się do rozpoczęcia następnej ofensywy (potrzeba było czasu, żeby uzupełnić stan ludzki dywizji, zaopatrzenie itp.). Potem zaś pojawiały się coraz to inne pilniejsze cele. Najpierw Führer rozkazał rozpocząć przygotowania do inwazji na Zjednoczone Królestwo (Unternehmen Seelöwe), które zostały jednak przerwane późną jesienią 1940 roku. W następnym roku olbrzymia większość środków została zaangażowana do przygotowania Operacji Barbarossa (atak na ZSSR), którą początkowo planowano na kwiecień 1941 roku. Na nieszczęście dla Niemców, „wielki przyjaciel” Führera – Mussolini dostał porządne lanie na Bałkanach i w Afryce Północnej, co zmusiło Niemców do wysłania licznej pomocy wojskowej na oba teatry działań wojennych, a przez to przełożenia Operacji Barbarossa. To działało na korzyść Szwajcarii, gdyż Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych zdawało sobie sprawę z faktu, ze w obecnej sytuacji nie dysponuje środkami do podbicia tego kraju. Jednak sytuacja nie była dla Helwetów różowa– Szwajcaria była kompletnie otoczona przez państwa Osi i musiała iść na wiele ustępstw (np. w kwestiach handlowych). Taka sytuacja mogła być na rękę Nazistom. Dlaczego?

Po pierwsze Szwajcarzy gwarantowali im szybki tranzyt kolejowy zapewniający bezproblemowy import węgla z Niemiec do Włoch. Gdyby Szwajcarzy wysadzili w powietrze mosty, tunele i wiadukty, tak jak planowali, sytuacja by się skomplikowała. Węgiel był kluczowym surowcem, od którego zależało funkcjonowanie przemysłu we Włoszech:

1

Raport Bergiera: Import węgla do Włoch przez Szwajcarię, 1938 – 1944

 

Po drugie, Szwajcaria była ważnym partnerem w handlu walutami i złotem. Jest to oczywiste, że było to złoto zrabowane przez Nazistów w podbitych krajach. Wysokość niemieckich rezerw złota przed wybuchem II wojny światowej szacuje się na 50-60 mln CHF. Tymczasem zerknijcie na poniższy wykres ukazujący ilość złota, które Szwajcarski Bank Narodowy zakupił od Banku III Rzeszy w latach 1939 – 1945:

2

Raport Bergiera: Zakup złota przez SNB od Reichsbanku w latach 1939 – 1945, w milionach franków.

 

Po co było III Rzeszy tyle franków szwajcarskich? Oczywiście do handlu międzynarodowego z państwami neutralnymi lub sojuszniczymi (do czerwca 1941 roku był to np. Związek Radziecki). Co ciekawe, bezpośrednio po wojnie Szwajcaria uznała wyłącznie roszczenia Francji i Belgii i zwróciła im ok. 60 mln franków szwajcarskich.

 

Po trzecie, Szwajcaria była czymś w rodzaju strefy buforowej pomiędzy walczącymi stronami, gdzie dochodziło do nieoficjalnych kontaktów z Aliantami po zerwaniu oficjalnych stosunków.

 

Wreszcie – handel. Szwajcaria dostarczała państwom wiele produktów tzw. wysokiej technologii niezbędnych do prowadzenia wojny. Wiele osób uznaje to za ostateczny dowód kolaboracji z faszystowskimi Niemcami, natomiast nie ma w tym nic specjalnie dziwnego: Szwajcaria była w końcu odcięta od reszty świata i musiała handlować z Niemcami, żeby przetrwać. Ci mieli tego świadomość i wielokrotnie wymuszali na Szwajcarach podpisanie niekorzystnych dla nich umów handlowych. Głównym argumentem Nazistów było całkowicie wstrzymanie dostaw węgla do Szwajcarii.

 

Ciekawostką jest, że Szwajcarzy handlowali z USA i Anglią importując gumę, miedź i inne ważne surowce, które wykorzystywane były później do produkcji m.in. wysokiej precyzji łożysk do maszyn, instrumentów wykorzystywanych w nawigacji i do detonatorów bomb, czy różnych substancji chemicznych. Hitler to tolerował, ponieważ te produkty trafiały później do niego i były wykorzystywane przez przemysł wojenny III Rzeszy. Paradoksalnie jednak, Szwajcarzy sprzedawali również te same produkty i to po o wiele niższych cenach Aliantom. Faszystowskie Niemcy doskonale zdawały sobie z tego sprawę, jednak znowu to tolerowały uzależnione od szwajcarskiej produkcji.

 

Ten dwustronny handel dobrze obrazuje poniższa tabela z Raportu Bergiera:

3

Jak widzicie, handel z III Rzeszą regularnie rósł aż do 1944 roku, gdy nastąpiło jego załamanie pod wpływem nacisków dyplomatycznych na Szwajcarię ze strony Aliantów, które wówczas były dosyć skuteczne, gdyż armie Aliantów zajęły Francję i z mozołem podbijały Włochy.

 

Problemy z neutralnością

Pomimo wielu kompromisów ekonomicznych, Szwajcaria bardzo wyraźnie zaznaczała swoją neutralność, którą egzekwowała dość poważnie ze strony zarówno państw Osi jak i Aliantów.

Lądowe granice Szwajcarii były szczelne, więc najwięcej tego typu incydentów miało miejsce w powietrzu. W sumie podczas wojny Szwajcarzy zestrzelili 11 samolotów niemieckich, a kilka przechwycili i zmusili do lądowania. Najciekawszy incydent tego typu miał miejsce w 1944 roku, gdy szwajcarskie myśliwce zmusiły do lądowania niemieckiego Messerschmitta Me-110 G4. Był to jednak samolot wyjątkowy – prototyp wyposażony m.in. w nowy typ radaru, czy stację Lichtenstein SN-2.

Były to na tyle zaawansowane urządzenia, że Niemcy za żadną cenę nie chcieli, żeby się dostały w ręce Aliantów. Szwajcarzy dość długo przeciwstawiali się Niemcom nie chcąc zniszczyć samolotu. Jednak po długich negocjacjach zgodzili się na komisyjne wysadzenie samolotu w powietrze w obecności ambasadora III Rzeszy. W zamian Niemcy zgodzili się sprzedać Szwajcarom 12 samolotów Bf-109G po korzystnej cenie.

Samoloty alianckie ucierpiały znacznie mniej – Szwajcarzy częściej zmuszali ich do lądowania i internowali pilotów w górskich hotelach. Po kilku próbach ucieczki jakie podjeli alianccy piloci, Szwajcarzy się zdenerwowali i postanowili zorganizować coś w rodzaju obozu jenieckiego w Wauwilermoos pod Lucerną. Warunki były tam dość drastyczne, a dowódcą był sadysta i miłośnik nazizmu kpt. Andre Beguin.

Magazyny w obozie jenieckim w Wauwilermoos pod Lucerną

Podczas wojny w Szwajcarii zostało przechwyconych ok. 150 samolotów alianckich i internowano ok. 1750 lotników. Amerykanie nie wierzyli, że szwajcarscy mechanicy są w stanie dobrze opiekować się ich maszynami, więc nawet przeprowadzili im szkolenie z konserwacji swojego sprzętu. Po wojnie wszystkie samoloty zwrócono w nienagannym stanie Amerykanom. Najlepsze jest jednak to, że Szwajcarzy wystawili Amerykanom rachunek za konserwację i przechowanie w wysokości ok. 100 tysięcy franków szwajcarskich.

Co dziwne, Szwajcarzy więcej wycierpieli ze strony lotnictwa alianckiego niż niemieckiego. Najtragiczniejsze w skutkach było bombardowanie Schaffhausen 1 kwietnia 1944 roku, w wyniku którego zginęło 47 osób, 270 zostało ciężko rannych i miasto zostało zniszczone. Oficjalną przyczyną bombardowania były błędy nawigacyjne pilotów.

Nie sposób nie napisać artykułu na temat II wojny światowej nie wspominając kwestii żydowskiego majątku i nazistowskiego złota w szwajcarskich bankach. Jest to jednak tak pojemny i sensacyjny temat, że zostanie mu poświęcony osobny artykuł, którym się zajmie tajny współpracownik Szwajcarskiego Blabliblu.

 

Szwajcaria po wojnie

Wszyscy doskonale wiedzą, że Szwajcaria wygrała los na loterii dzięki temu, że nie zaangażowała się w wojnę. Owszem, już przed tą globalną aferą była całkiem bogatym państwem, jednak II wojna światowa zdecydowanie podkreśliła jej status bezpiecznego, dobrze bronionego skarbca. Należy pamiętać, że po 1945 roku strach przed kolejną wojną był większy niż kiedykolwiek przedtem, dlatego wiele ludzi lokowało swój majątek w pewnych szwajcarskich bankach.

Szwajcarski przemysł nietknięty przez wojnę również kwitnął na niespotykaną wcześniej skalę. Szwajcaria zaczęła masowo eksportować produkty głównie do odbudowujących się szybko sąsiadów: Francji, Niemiec i Włoch, gdzie przemysł był albo zniszczony albo wolno przestawiał się z produkcji wojennej na cywilną.

Nie wspominam nawet o majątku zarówno ofiar jak i katów, który pozostał w szwajcarskich bankach.

Lawirowanie pomiędzy państwami Osi i Aliantami zdecydowanie popłaciło, ale też, czy Szwajcaria miała inne wyjście? Owszem, mogła zacząć walkę po jednej ze stron i najprawdopodobniej podzielić los innych niewielkich państw, ale czy to w ogólnym rozrachunku miałoby jakieś znaczenie?

Jak powiedział minister Obrecht 16 marca 1939 roku: „Kto pozostawi nas w spokoju jest naszym przyjacielem. Kto jednakże chciałby zaatakować naszą niepodległość i naszą polityczną integralność, tego czeka wojna! My, Szwajcarzy, pierwsi nie polecimy z pielgrzymką za granicę.”

 

Dziękuję, Rafał J. za pożyczenie książki „Na perfyferiach piekła” W. Kozaczuka.

 

Artykuł współautorstwa Joanny Lampki i Szymona Orzechowskiego.

 

 

Źródła:

„Szwajcaria i naziści” i „Cel – Szwajcaria” Stephen P. Halbrook

„Na peryferiach piekła” Władysław Kozaczuk

„The economics of neutrality” Eric Golson

„Wojna w powietrzu” Janusz Piekałkiewicz

Raport Komisji Bergiera

I wiele innych…

32 komentarzy o “Dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii w trakcie II wojny światowej?

  • Grudzień 18, 2016 at 1:59 pm
    Permalink

    ….całkiem niezły art. zwięzły i rzeczowy dla przeciętnego czytelnika. Tak trzymać i nie zaniżać lotów 😉

    Reply
  • Grudzień 18, 2016 at 2:37 pm
    Permalink

    Dobry artykuł. Żałuję tylko, że nie uwzględniliście w nim złota nazistów. Bez tego jakby niekompletny, ale rozumiem, w końcu to temat rzeka.

    Reply
    • Grudzień 18, 2016 at 10:10 pm
      Permalink

      Będzie niedługo. Nie dało się wspomnieć tylko w trzech zdaniach. Ten temat aż się prosi o nieco bardziej gruntowną analizę 🙂

      Reply
  • Grudzień 18, 2016 at 6:29 pm
    Permalink

    Nawet wg artykułu Niemcy dostali co chcieli od Szwajcarii, tranzyt, handel i bezpieczne miejsce na trzymanie łupów. Ładna mi neutralność..

    Reply
    • Grudzień 18, 2016 at 9:39 pm
      Permalink

      No tak, najlepiej glupio umrzec, ale z honorem. Lepsza opcja wedlug Ciebie bylo odmowic wszelkiej wspolpracy z III Rzesza oraz Wlochami i zostac wydymanym w cztery tygodnie tak jak Polska?

      Reply
      • Grudzień 19, 2016 at 12:17 am
        Permalink

        Nie no, lepiej pomagać faszystom. Niektóre kraje nawet swoich (żydowskich) obywateli im oddawały.. Gratuluję podejścia, jakieś francuskie korzenie może?

        Reply
        • Grudzień 19, 2016 at 9:14 am
          Permalink

          Po pierwsze, najlepiej dbac o jak najlepszy interes kraju i narodu i olac emocjonalne i irracjonalne podejscie typu „Nie bedziemy pomagac faszystom, bo to… faszysci”.

          Po drugie, w 1939r. rzadzacy Polska mieli mordy pelne frazesow o honorze i walce z dyktatura, a juz na drugi dzien po niemieckiej inwazji Wodz Naczelny i wieksza czesc rzadu RP zwiala jak szczury do Rumunii. Narod polski zostal w ten sposob pozostawiony sam sobie i przez nastepne szesc lat ledwo, ledwo udalo mu sie wywalczyc biologiczne przetrwanie.

          Po trzecie, historie pisza zwyciezcy.

          Reply
  • Grudzień 18, 2016 at 9:42 pm
    Permalink

    nawet nie mam ochoty zobaczyc kto takie brednie wypisuje,doskanale wszyscy wiemy dlaczego niemcy nie zaatakowali szwajcarii, nie rozumiem po co te brednie a moze i wiem tylko jaka jest prawda !!! zapewne powie nam wszystkich historyk drugiej wojny swiatowej, osobiscie uwazam ze swizzerland zaplacila hitlerowcom tyle ile byla potrzeba i wiele innych rzeczy

    Reply
    • Grudzień 18, 2016 at 9:49 pm
      Permalink

      Tak słaby trolling, że mama z tatą powinni Ci przestać opłacać internet.

      Reply
    • Grudzień 18, 2016 at 10:11 pm
      Permalink

      Hmmm a myślałam, że już bardziej obiektywnie się nie dało artykułu napisać… No, wszystkich się nie da zadowolić 🙂 Pozdrawiam!

      Reply
    • Grudzień 19, 2016 at 11:20 am
      Permalink

      Brak logiki w twojej wypowiedzi. Dlaczego od kogoś zależnego brać część pieniędzy, kiedy można mieć wszystkie. Zwłaszcza, że duża część banków była Żydowska. Świat niestety (dla niektórych) nie jest czarno biały. Wniosek: albo brak wiedzy, albo trollowanie (co jest bardzo przykre na tak zacnym blogu).

      Reply
  • Grudzień 18, 2016 at 10:01 pm
    Permalink

    No i wiadomo, że jeśli nie wiadomo co chodzi, chodzi o kasę

    Reply
  • Grudzień 18, 2016 at 10:05 pm
    Permalink

    Jak zwykle interesujaco, zwięzle i na temat:) pozdrawiam i wesolych

    Reply
    • Grudzień 18, 2016 at 10:08 pm
      Permalink

      Zwięźle? :O To było 7 stron A4 Times New Roman 11pt 🙂

      Dzięki, Rafał, nawzajem!

      Reply
  • Grudzień 20, 2016 at 12:59 pm
    Permalink

    Hitler nie zaatakował Szwajcarii, bo się bał. Natomiast ze źródłami historycznymi różnie bywa, czasami zdarza się, że te same fakty są różnie opisywana. Joasiu możesz pisać bzdury jakie chcesz, ja i tak czytam i będę czytała to co opisujesz, bo uwielbiam Twojego bloga i tyle. Najlepiej pisać o wódzie i seksie, to nikt nie będzie tego krytykował. Pozdrawiam Ciebie mocno i życzę świątecznie wszystkiego dobrego. Z niecierpliwością czekam na Twoje następne wpisy.

    Reply
    • Październik 25, 2017 at 11:28 am
      Permalink

      Hitler się bał? A czego on się bał? To jakiś żart, jak psychopata może się czegokolwiek bać? Czytałaś Moniko jego biografię? Jeśli nie, to polecam!

      Reply
  • Grudzień 23, 2016 at 12:02 am
    Permalink

    Grubo, oj grubo tutaj posmarowałaś ciekawymi informacjami 😉 Takie artykuły to mogę codziennie czytać na dobranoc 😉 Super, super i jeszcze raz super!

    Wstrzeliłaś się przy okazji w ciekawe pytanie o którym mało się mówi ;D

    Reply
  • Grudzień 23, 2016 at 11:29 pm
    Permalink

    Za artykuł wielkie brawo, dodałabym jeszcze specyficzne ukształtowanie terenu, partyzanci w górach są praktycznie nie do złapania, a tutaj taka Szwajcaria to jedna wielka góra na górze i górą pogania. Cytat: „Z naszej perspektywy bardzo trudno jest pojąć zdumiewającą bezczynność Europy pośród narastającego poczucia zagrożenia.” jakoś bardzo przypomina mi obecną sytuację, gdzie tysiące młodych mężczyzn obcej nam kultury zasuwa przez całą Europę bez dokumentów, kradnie, kłamie, molestuje, pobiera jakieś zasiłki, rozjeżdża ludzi ciężarówką a wszyscy twierdzą, że nic się nie dzieje.

    Reply
    • Grudzień 25, 2016 at 11:32 pm
      Permalink

      Jak rozumiem, uważasz, że należy wysłać wojsko na granice i powstrzymać za wszelką cenę „młodych mężczyzn obcej nam kultury”? Co to wogóle znaczy „obca nam kultura”? Bo brzmi zwyczajnie bez sensu.

      Reply
      • Grudzień 27, 2016 at 9:59 pm
        Permalink

        „W wigilijny wieczór w Berlinie siedmiu mężczyzn podpaliło 37-letniego bezdomnego z Polski na stacji metra Schönleinstraße. Na szczęście tragedii zdołali zapobiec inni przechodnie, którzy ugasili ubrania Polaka. Po publikacji nagrania z monitoringu sprawcy zgłosili się na policję. Niemieckie media piszą, że sześciu mężczyzn z Syrii i Libijczyk mogą usłyszeć zarzut zabójstwa.” – to jest dla mnie obca kultura

        Reply
        • Grudzień 28, 2016 at 7:26 am
          Permalink

          Droga Mewo, jesteś na blogu, a nie na zebraniu partyjnym, więc nie musisz tu uprawiać tak prymitywnej agitacji.

          Reply
      • Luty 2, 2017 at 3:41 pm
        Permalink

        Mniej wiecej wszyscy rozumieja chyba co nalezy rozumiec
        pod pojeciem”obca kultura”.
        Nie kazdy tez jest bystry czy wszystkowiedzacy.
        Czy moglbys Kulturalny Kolego wyjasnic dlaczego obca kultura
        brzmi bez sensu ?
        Dwa razy skrytykowales nie piszac o co Tobie chodzi.-

        Reply
  • Styczeń 1, 2017 at 4:24 pm
    Permalink

    Artykuł super, mega, rzeczowy, ciekawy, brawo!

    Reply
  • Kwiecień 7, 2017 at 5:46 pm
    Permalink

    Mam pytanie czy w Szwajcari podczas wojny byla godzina policyjna?

    Reply
    • Kwiecień 7, 2017 at 8:15 pm
      Permalink

      Nigdy o tym nie słyszałam, chociaż przyznaję, że żeby to potwierdzić musiałabym przebić się przez kilka książek.
      Natomiast na pewno było zaciemnienie przynajmniej od listopada 1940 roku, ale to była bardzo kontrowersyjna decyzja, ponieważ w taki sposób szwajcarskie miasta mogły zostać zbombardowane przez pomyłkę…

      Reply
  • Maj 11, 2017 at 6:31 pm
    Permalink

    Bardzo, bardzo ciekawy artykuł. Aczkolwiek zastanawiam się, jaką rolę w powstrzymaniu niemieckich zakusów odegrała „Reduta Centralna” – wszak ukształtowanie terenu niemalże wykluczające użycie broni pancernej, nasycenie go solidnymi, doskonale maskowanymi (swoją drogą nie widziałem bardziej pomysłowo maskowanych fortyfikacji!) umocnieniami, mogło stanowić ciężki orzech do zgryzienia…

    Reply
  • Wrzesień 2, 2017 at 2:53 pm
    Permalink

    Dobry, rzetelny artykuł. Zabrakło może polskiego wątku w kontekście wojennym czyli polskich żołnierzy internowanych w Helvecji. Poraz pierwszy dowiedziałem się o tym ponad 30 lat temu. Opowiadał mi już bardzo wiekowy Helvet, który nadzorował ich pracę. Nie zachowało się wiele informacji o tym niechlubnym epizodzie w dziejach Szwajcarii ale pozostały namacalne ślady w postaci wybudowanych dróg i mostów. Starzy Szwajcarzy opowiadali też jak wielu ich sąsiadów nie skrywało sympatii do Hitlera. Niektórzy właściciele sklepów bez zażenowania i obaw mieli porterety Hitlera i tak też się pozdrawiali. Sklepy były prowadzone przez te same rodziny do niedawna. M.in. w Adliswil.
    Załączam link do naszego forum Ad Verecundiam:
    https://www.tapatalk.com/groups/pismejker/12000-polakow-w-helvecji-t5446.html

    Reply
  • Luty 5, 2018 at 7:55 pm
    Permalink

    Bardzo mądrze napisany artykuł. Ale jest jeszcze chyba kilka innych powodów dla których Hitler nie zaatakował Szwajcarii. Jest to kraj w 100 % górzysty. Wojska szwajcarskie szkolone są tylko i wyłącznie do walki w terenie górzystym ( chyba jako jedyne na świecie ) wiec tym samym są pewnie najlepszymi wojskami w tym terenie. Jak zostało napisane w artykule, gdyby Szwajcarzy w odpowiednim momencie wysadzili wszystkie mosty, tunele itp to żadne pojazdy kołowe oraz gąsienicowe nie wjechałyby do centralnej części Szwajcarii. Biorąc pod uwagę, ze ww pojazdy armii szwajcarskiej „już są na tym terenie”to atak przeciwnika byłby totalnym bezsensem. Idac dalej, większość floty powietrznej Szwajcarii ” zakamuflowanej ” wewnątrz gór zrobiłaby miazgę z przeciwnika atakując go z zaskoczenia. W internecie ogólnodostępne są pokazy floty szwajcarskiej ( to jak Oni są wyszkoleni w poruszaniu się myśliwcami pomiędzy górami jest niesamowite ).
    W tej chwili nie pamiętam, który przywódca powiedział kiedyś, ze zaatakowanie Szwajcarii byłoby samobójstwem, gdyż żaden kraj na świecie nie poświeci tak ogromnej ilości wojsk, które z góry będą skazane na porażkę. Pozdrawiam

    Reply
  • Marzec 25, 2018 at 9:23 am
    Permalink

    Brednie wystarczyło ich potraktować jak oblężony zamek , wszak w koło były tereny zajęte przez Niemców na zasadzie jak chcieli Niemcy zagłodzić Anglię tak zagłodzić Szwajcarię dla szybszego złamania ich oporu kilka kilkanaście nalotów na elektrownie wodociągi i stolicę następnie ultimatów albo bezwarunkowa kapitulacja albo zagłodzenie i naloty , gadanie o ich armii wyszkoleniu i trudnym terenie , jak w koło tereny Niemieckie zero dostaw i bomby lecą na infrastrukturę i miasta zero nadziei na jakąkolwiek pomoc aliantów , padli by góra w 3 miesiące , hitler ich nie podbił bo wiedział że będą i bez tego robić co karze i kolaborować na maksa przy tym zarabiając krocie , wielki mit o Szwajcarii nie do zdobycia albo za cenę wielkich ofiar , do tej pory mają w swoich bankach ulokowane przez 3 rzeszę złoto kosztowności itd itp i co ano tajemnica bankowa zamiast podli kolaboranci oddać to zrabowanym krajom narodom ludziom

    Reply
  • Listopad 11, 2018 at 12:00 am
    Permalink

    Nie rozumiem niepotrzebnego zaciemniania powodów braku napaści Hitlera na Szwajcarię. Nie wiem również, skąd przekonanie o ideologicznych powodach wybuchów wojen. Wszelkie ideologie religijne, faszystowskie, antysemickie, rasistowskie, czy ostatnio modne „walki z terroryzmem” są tylko narzędziem rządzących, potrzebnym do zapanowania nad bardziej opieszałym umysłowo motłochem, do skłonienia go, by skoczył innemu motłochowi do gardła. Żeby poznać prawdziwe powody wybuchu wszelkich wojen wystarczy spojrzeć na mapę. Mapę surowców naturalnych. Nic więcej…
    A więc co Adolf by zyskał, czego nie miał bez napaści ?
    Za to straty ogromne. Czas, sprzęt, wojsko, brak tranzytu, brak możliwości upłynnienia zrabowanego złota oraz spore koszty okupacji. Nawet psychopata używa czasem liczydła…

    Reply
    • Listopad 11, 2018 at 10:58 am
      Permalink

      Przejście przez Alpy.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.