Zasady parkowania w Szwajcarii

Dzisiejszy artykuł będzie tak epicki, pełen doskonałych porównań i abstrakcyjnych zwrotów wydarzeń, że na pewno wyląduje w kanonie literatury współczesnej jako nowy Gombrowicz. A tak naprawdę to tak nie będzie, bo dzisiaj będzie sucho i na temat i w dodatku dla bardzo wyspecjalizowanego czytelnika: dla osób, które wybierają się do Szwajcarii i chłoną wszystkie wskazówki jak jamochłony chłoną jamy.

Zainspirowałam się wątpliwościami mojego kolegi, który przyjechał do Szwajcarii swoim czterokołowcem i nieświadomy jakichkolwiek zasad stanął na miejscu, gdzie „cośtam” cytując kolegę było napisane, a że on języka Marcela Prousta nie kuma, a parkomatów nie było w pobliżu to oczywiście olał sprawę. Po powrocie zastał gustowny mandacik na 40 chf. A że kolega z tych, co uważają, że jeśli coś wyprą z pamięci, to to zniknie (moja krew!), to o sprawie przypomniał sobie dopiero, jak dostał pisemne wezwanie listem poleconym. Na szczęście żadnych odsetek mu za to nie policzyli.

Zasady parkowania w Szwajcarii, niby nic, a się przydaje. Szwajcaria ma kilka kodów parkowania oznaczonych odpowiednimi kolorami. Miejsca parkingowe zaznaczone są na biało, niebiesko, żółto lub czerwono. Według przepisów samochód musi się zmieścić w zaznaczonym obrysie – przynajmniej jego koła. Co nie znaczy, że jeśli tam zaparkuje ciężarówka mieszcząc się kołami i wystając na przykład 1,5 metra poza obrys Co oznaczają te kody:

1)   Białe strefy bez miejsc z numerkami – parkowanie bezpłatne z nieograniczonym czasem.

2)   Białe strefy oznaczone numerkami – parkowanie płatne w określonym czasie (najczęściej w dnie robocze 8:00 – 11:30, a potem 14:30 – 18:00). W tych strefach występują 2 typy parkomatów: parkomaty, gdzie się wpisuje numer prostokąta, na którym stoi samochód i opłaca parkowanie dla tego właśnie numeru i parkomaty, gdzie się płaci za określony czas i następnie wkłada wydrukowaną karteczkę za szybę. Czas parkowania w tych strefach jest ograniczony, dlatego często się zdarza, że podczas pracy pracownicy parkujący na ulicy w białych strefach wyskakują, żeby opłacić sobie następny okres.

3)   Niebieskie strefy – strefy parkowania bezpłatnego ograniczonego czasowo (zwykle do 90 minut). Do parkowania w niebieskiej strefie należy posiadać niebieski dysk, który jest wydawany w punktach informacji turystycznej, bankach, na komisariatach policji.

Na dysku zaznaczamy godzinę przybycia na parking. Przy czym zawsze zaznaczamy następną pełną godzinę lub połówkę godziny. Na przykład: jeśli na parking przybywamy o 9:01 zaznaczamy już 9:30, jeśli jest 9:35 – zaznaczamy 10:00. Od zaznaczonej godziny możemy stać przez określony na znaku czas. Czas parkowania jest ograniczony tylko w określonych godzinach (czyli najczęściej po 18 już możemy parkować do woli).

4)   Czerwona strefa – strefy parkowania bezpłatnego ograniczonego czasowo do 15 godzin. Zasady takie jak w przypadku strefy niebieskiej, dysk czerwony również do odebrania w odpowiednich punktach.

5)   Parkingi wielopoziomowe / podziemne – płatne, nielimitowane, często droższe niż parkowanie na ulicy, ale niemal zawsze się tam znajdzie miejsce. Takich parkingów jest dość dużo i samochód jest tam bezpieczny. Pobieramy kwitek przy wjeździe, płacimy w automacie i żeby wyjechać, musimy wsunąć do automatu przy wyjeździe otrzymaną karteczkę.

6)   Żółta strefa parkowania – parking zabroniony.

7)   Parkowanie w strefach mieszkalnych w miejscu dla odwiedzających. Gdy chcemy odwiedzić koleżankę, należy znaleźć przy jej mieszkaniu miejsca parkingowe oznaczone tabliczką „Visiteurs”. Są to miejsca parkingowe przeznaczone dla gości mieszkańców bloku. Czasami w ekstremalnych przypadkach należy zostawić karteczkę z nazwiskiem osoby goszczącej. Uwaga: jeśli w miejscach dla gości notorycznie jest parkowany ten sam samochód, spodziewajcie się, że za którymś razem wojny ze strony concierge’a budynku.

Coś jeszcze powinnam dodać? No cóż… Najniższy mandat za parkowanie to 40 chf, ale niemal tyle kosztuje zostawienie samochodu w płatnej strefie na cały dzień. Dlatego nie jest dziwne, że dużo Szwajcarów i obcokrajowców notorycznie „zapomina” zapłacić za parkowanie. Według kolegów, którzy nigdy nie płacą za parkowanie (wcale nikogo do tego nie namawiam), płacenie mandatów zwykle kosztuje miesięcznie tyle samo, co regularne opłacanie parkingów. Ale jeśli ktoś będzie miał pecha, może to wyjść o wiele drożej.

16 komentarzy o “Zasady parkowania w Szwajcarii

  • Wrzesień 11, 2014 at 9:06 am
    Permalink

    Pomimo, ze mieszkam tutaj 10 lat to nie wiedzialam o tym polowkowym zaznaczaniu godziny na niebieskim dysku. Dzieki. Za to czerwone oznaczenia chyba juz znikly i zamiast nich sa linnie niebieskie z zaznaczeniem, ze mozna parkowac 15 godz – i z nimi trzeba uwazac. Ja i sporo moich znajomych przejechalo sie na tym, ze nie kladlismy dyskow (no, bo po co – jak niby ktos sprawdzi czy parkowalismy o 1 w nocy czy o 13 w poludnie), Jak sie okazuje policja tutaj uwielbia te miejsca i robi naloty sprawdzajace oczywiscie nie godzine tylko obecnosc dysku i wystawia masowe mandaty…a wydawaloby sie, ze sa oni tutaj bardziej wyrozumiali…Mieszkam w okolicach Nyon i typowe miejsca nalotow to UEFA i baseny Colorovaly.
    A przy okazji fajny blog!

    Reply
    • Wrzesień 11, 2014 at 9:16 am
      Permalink

      Naprawdę czerwone już znikły? Właśnie ja się z nimi nigdy nie spotkałam, ale nie mogłam znaleźć żadnej informacji o tym, że zostały zastąpione przez niebieskie!
      Dzięki Asia! Pozdrowienia z Morges!

      Reply
  • Wrzesień 13, 2014 at 4:05 pm
    Permalink

    Szwajcarzy zadziwiają mnie czasem bezkrytyczne kopiowaniem pewnych zachowań. Robią coś , bo inni też tak robią.
    Tabliczki oznaczające miejsca parkingowe można zobaczyć w najbardziej zaskakujących miejscach.
    Nawet gdzieś, na zabitej dechami wsi, gdzie nikt dobrowolnie i tak by nie zaparkował . Chyba że „P” na stodole oznacza więcej powagi.
    „Miastowi” też nie lepsi…
    Kiedyś w Bernie, późnym popołudniem, zajechałem do pewnej firmy.
    Jako jedyny zaparkowałem na wielkim, pustym parkingu dla klientów.
    Zanim wyłączyłem silnik, stał już nade mną jakiś samozwańczy kontroler ruchu drogowego z pytaniem „czy pan wie, że to firmowy parking?”
    Wyjątkiem oczywiście są piątkowe popołudnia kiedy to degustacja win jest ważniejsza od swiss-zasad i swiss-obowiązków.

    Świetny blog, Stawiam flachę za niego!
    Norbert Fribourg

    Reply
  • Grudzień 9, 2015 at 7:45 pm
    Permalink

    A wiec muszę coś dodać do wyżej poruszanego tematu (z góry przepraszam za brak znaków interpunkcyjnych) 😉 mojemu mężowi dostał się mandat za parkowanie na białych liniach bez numerków …o tak porostu ktoś z kontroli parkingowe osiedla (jeśli coś takiego tutaj istnieje a na pewno tak!!!gdyż śmiem twierdzić z większa inwigilacja niż w CH w świecie się nie spotkałam) przyuważył iż maż codziennie zostawia auto służbowe na tych białych sławnych liniach i bach przyszedł mandat do zapłaty a tu uwaga na kilka miesięcy do przodu!!!! 😀 Zupełnie w szwajcarskim stylu niby można ale nie ma nic za darmo 😀 ehhh napisze tylko pokrótce jestem tutaj tylko i włącznie z Miłości 🙂 mąż dodam Polaka 🙂

    Reply
  • Grudzień 12, 2015 at 12:00 pm
    Permalink

    trochę to skomplikowane ale nawyraźniej skuteczne.

    Reply
  • Sierpień 3, 2017 at 11:30 am
    Permalink

    Wróciłem właśnie z Bazylei (lipiec 2017), obecnie parkowanie w mieście wygląda tak, że większość miejsc jest niebieska – są one płatne (pn-sb od 8-19, noce i niedziele bezpłatne), kupuje się kartę całodzienną za 10 fr w automatach biletowych na przystankach komunikacji miejskiej (są też karty półdniowe) i parkować można przez nieograniczony czas w różnych miejscach miasta (w ciągu dnia z jedną kartą można się przemieszczać po całym mieście). Są też miejsca białe (mniej liczne) z parkowaniem ograniczonym do 60-90min, opłacane w parkometrach.
    Problemów z parkowaniem na nie ma, zawsze są jakieś wolne miejsca nawet w centrum.

    W małych, górskich miejscowościach są liczne place parkingowe dla turystów, opłaty przeważnie 1fr/godz lub całodniowy 5 fr, te w centrach są przeważnie ograniczone czasowo, im dalej tym auto można pozostawić na dłużej. Parkingi na „obrzeżach” (5-10 min piechotą od centrum) są często bezpłatne (lato 2017)

    Reply
  • Październik 12, 2017 at 10:45 pm
    Permalink

    Witam. Wczoraj tu byłem ponieważ interesował mnie ten temat. Dzięki za wyjaśnienia o zasadach parkowania, poza tym fajny blog
    Ale mam pytanie z innej beczki. Jestem w Szwajcarii piąty lub szósty raz w ciągu dwóch lat ,( praca w delegacjach)
    Ponieważ podoba mi się tu, chciałbym poszukać tutaj pracy na stałe .
    Gdzie i jak można szukać tutaj pracy ?
    Za jakąkolwiek pomoc z góry dziękuje i pozdrawiam Ryszard

    Reply
  • Październik 12, 2017 at 11:17 pm
    Permalink

    Super, tylko gdzie parkowac w Genewie, w centrum. Tam gdzie mieszka moj syn i od lat mamy ten sam problem. Zdobycie miejsca niebieskiego graniczy z cudem, wiec kupienie karty na caly dzien tez nie rozwiaze problemu. Platny parking oferuje miejsca za absurdalne ceny. Miejsca darmowe – daleko na obrzezach miasta – takze sa trudne do zdobycia. Zatem dostalismy juz kilka mandatow z Genewy….

    Reply
    • Październik 13, 2017 at 9:05 am
      Permalink

      Na to nikt nie ma odpowiedzi… Ja mieszkam w okolicach Morges i gdy tylko trzeba mi się wybrać w okolice centrum Genewy, wybieram pociąg. Samochodem to jest dla mnie za duży stres, a parkować się da tak daleko, że później dojście na piechotę do mojego celu zajmuje jakieś pół godziny…
      Może lepiej zaparkować samochód gdzieś dalej i dojeżdżać do niego sprytnie komunikacją publiczną?

      Reply
  • Październik 13, 2017 at 9:46 pm
    Permalink

    Oczywiscie pociag to bardzo dobry wybor. I teoretycznie moglibysmy zostawic samochod u przyjaciol poza Genewa. Jednak samochod jest nam potrzebny w Genewie. Wiec w tym roku parkowanie na miejscach bezplatnych na obrzezu Genewy zajelo mojemu mezowi ponad 3 godziny – dojazd, czekanie na wolne miejsce, powrot busem.
    No coz , pobyt w Genewie to kazdego roku duzy stres – ale nic to , wracamy tam co roku .

    Reply
    • Październik 15, 2017 at 9:33 am
      Permalink

      Raz w roku na wakacje to nie jest tak źle! Gorzej by było tak na co dzień 😉
      A może w takim razie skuter i hej, przygodo?

      Reply
  • Październik 16, 2017 at 1:04 am
    Permalink

    No coz moj syn sprzedal samochod po 8 latach i niezle sobie radzi . Przesiadl sie na rower.
    Po miescie , zakupy – nawet we Francji, wszelkie spotkania – pomaga mu rower.
    A dalsze wyprawy – pociagiem.
    Tylko , ze my mamy inna sytuacje. Ale dobrze byloby miec tylko takie zmartwienia jak parkowanie w Genewie.

    Pozdrowienia

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *