Legenda o dahu

Siedzieliśmy sobie ze Stevem wczoraj wieczorem przed telewizorem oglądając francuskie reality show „L’amour est dans la pré” (Miłość jest na wsi). Tak, tak, wiem, że niezbyt ambitnie i że tak w ogóle to powinniśmy wyrzucić telewizor i wziąć się wreszcie za Marcela Prousta koniecznie w oryginale. Ale fakt jest faktem, stało się, pewnego wieczoru ukoiliśmy nasze plebejskie gusta przed tym wrednym pudłem.

„L’amour est dans la pré” to całkiem ciekawy program, w którym rolnicy szukają żony. Czyli ogólnie kupa śmiechu, bo niektórzy rolnicy sprawiają takie wrażenie, jakby nigdy w życiu nie mieli do czynienia z płcią słuszniejszą. Ale i tak, jakby postawić koło nich naszego polskiego stereotypowego rolnika z „Czarem PRL’u” w jednej ręce, a w drugiej papierosem „Extra Mocnym”, to tak jakby porównać Wieżę Eiffla w Paryżu z amboną myśliwską w Starym Lesie w Lublinie. Żon szukają na przykład producenci win, hodowcy koni, czy rolnicy „bio”. A panie, które kandydują, zwykle tak czy siak podkasują swoje suknie i zasuwają na swoich 10-centymetrowych obcasikach po grządkach, czyli miłe Panie i Panowie, jest całkiem ciekawie.

Ale zeszłam z tematu legend. Jedna pani w programie częstowała wszystkich dookoła rolników czekoladową specjalnością ze swoich stron, która nazywała się „crotte de dahu” [krot de daü], czyli w wolnym tłumaczeniu kupa dahu. Brzmiało ciekawie, tylko że ja nie miałam pojęcia, co to jest to dahu, więc zapytałam Steva, w końcu, kto pyta, nie błądzi.

– Co to dahu?

– Jak to, nie wiesz????!!!! To zwierzę, które występuje w Alpach i ma dwie łapy po jednej stronie ciała krótsze, żeby łatwiej chodzić po stromych zboczach.

– Cooooo? Żartujesz?

Nie uwierzyłam, więc pierwsze co, to zajrzałam do internetu. I oto dahu:

I czytam na Wikipedii: Dahu to LEGENDARNE zwierzę znane w Szwajcarii, Francji i na północy Włoch.

– Yyyy kochanie, to dahu przecież nie istnieje!

– Jak to nie istnieje! Oczywiście, że istnieje, tylko chowa się w górach.

– Ale tu jest napisane, że to legendarne zwierzę!

– Pokaż. Cooo? Jak to dahu nie istnieje?!

Nie śmiałam zapytać, czy w Świętego Mikołaja i Yeti też wierzy, bo nie chciałam nim wstrząsnąć jeszcze bardziej.

W każdym razie według legendy dahu dzieli się na dwa podgatunki: laevogyrous dahu, czyli dahu, które ma krótsze nogi z lewej strony i może chodzić po zboczach góry tylko przeciwnie do kierunku ruchu wskazówek zegara i dextrogyre dahu czyli dahu, które ma krótsze nogi z prawej strony i może chodzić po zboczach góry tylko zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Gorzej, jeśli te dwa podgatunki spotkają się oko w oko i zakochają od pierwszego wejrzenia. Mogą najwyżej popyrkać się noskami, zamiast postarać się o malutkie dahuszątko.

Legenda mówi, że jeśli takie dwa przeciwnostronne dahu jednak jakoś wykoncypują, jak tu by pójść ze sobą na sianko (bo do łóżka to raczej nie pasuje do kontekstu), to ich dziecko ma krótsze przeciwstawne nóżki, czyli na przykład przednią prawą i tylną lewą. I jak tu chodzić, Panie i Panowie?

W Alpach i Jurze, zwykle zachęca się naiwnych turystów do polowań na dahu. Otóż do polowania na te interesujące zwierzątka należy zaangażować dwie osoby. Jedna osoba staje z workiem u podnóża góry, a druga czai się z tyłu i stara się wydawać jego odgłosy. Wiadomo, że dahu to ciekawskie zwierzę, które zaraz się obróci zapominając o swoich krótkich nóżkach i ziuuuu… w dół. Dahu jest w worku:

Polowanie na dahu to główna aktywność rodzinna w Szwajcarii, a legenda o tym ciekawym zwierzątku jest wiecznie żywa.

Tylko co niektórzy nie wyrastają z wiary w dahu, tak sobie myślę, jak patrzę na Steva, który właśnie przeszukuje internet, żeby mi pokazać zdjęcie tego zwierzątka i udowodnić, że istnieje.

(Wszystkie rysunki pożyczyłam z Wikipedii.)

4 komentarzy o “Legenda o dahu

  • Lipiec 11, 2013 at 10:19 am
    Permalink

    W sumie to urocze 🙂 Ta jego wiara. Wystarczy, że pokaże ci zdjęcie kozicy w odpowiednim ujęciu i będzie miał dahu

    Reply
  • Lipiec 15, 2013 at 3:07 pm
    Permalink

    Nie ma to jak kryptozoologia.

    Reply
  • Lipiec 16, 2013 at 4:51 pm
    Permalink

    Francuski ‚Bauer suchte Frau’ mnie rozbroił 😉 A myślałem, że to tylko w Bawarii takie obciachowe pomysły są… A co do wiary w Dahu to oszczędzę Steve’owi mojego komentarza…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *