O czasach pogardy

Już trochę czasu upłynęło, odkąd przeczytałam „Czułą przewodniczkę”. Nawet chciałam napisać artykuł tuż po lekturze, ale pomyślałam, że nie wybronię tego tematu na blogu poświęconym Szwajcarii. Tymczasem książka rosła we mnie, pracowała w głowie i sercu, towarzyszyła w upadkach i wzlotach, no i oczywiście w blogowaniu. I stało się. Coraz mocniej czuję, że uwiera mnie to, co czytam w komentarzach moich czytelników. A jaki ma to związek z „Czułą Przewodniczką”? Mam wrażenie, że jej autorka jest jedną z niewielu osób poza mną, która sprzeciwia się wszechobecnej pogardzie. Trzecią taką osobą jest Żulczyk, który z okazji Dnia Książki twittnął, że wzdryga się, gdy czyta przepełnione wyższością posty swoich kolegów i koleżanek zaczynające się od „my, czytający” (w kontrze do nieczytającego pospólstwa…). A może jest nas więcej, tylko o Was nie wiem? Halo, halo, szukam mojego stada. Alergicy na pogardę, zgłaszajcie się!

Czytaj dalej …

Szwajcaria liderem zrównoważonej turystyki

Olbrzymie hotele-pałace, których właściciele i pracownicy pochodzą z drugiego końca świata czy rodzinne hoteliki angażujące do pracy miejscowych? Zadeptywanie zabytków i cudów natury przez dzikie hordy przyjezdnych czy zrównoważona liczba turystów? Turystyczne getta – złote klatki bogactwa odseparowane murem od lokalnej biedoty czy wmieszanie turystów w autentyczną tkankę destynacji turystycznej? O wiele łatwiej wymienić grzechy współczesnej turystyki niż podać jej pozytywne przykłady. Czy turystyka może nie szkodzić faunie i florze i pomagać lokalnej społeczności? Taki jest zamysł turystyki zrównoważonej, a Szwajcarię wymienia się jako jeden z jej najznamienitszych przykładów.

Widok z Chandolin na Sierre i Vercorin.
Czytaj dalej …

Szwajcaria pierwszym krajem bez pestycydów?

To bio or not to bio – już 13 czerwca Szwajcarzy odpowiedzą na to pytanie w referendum. Jeśli odpowiedzą twierdząco – a z sondaży wynika, że jest to możliwe – Szwajcaria stanie się pierwszym „krajem bio”, w którym użycie pestycydów syntetycznych, a także import produktów wyprodukowanych z ich użyciem zostanie zabronione. Temat od wielu miesięcy rozpala szwajcarską wieś. Rozpala dosłownie – na wsi płoną plakaty zwolenników inicjatywy, a szwajcarscy rolnicy płaczą do kamer telewizyjnych, że mieszczuchy chcą ich wychowywać, jak mają wykonywać swoją pracę. Faktycznie, jak pokazują sondaże, na „TAK” planują głosować mieszkańcy miast, wieś jest raczej na „NIE”. Z drugiej strony, zwolennicy inicjatyw przeciwko pestycydom machają raportem dotyczącym zanieczyszczenia szwajcarskich wód gruntowych…

Zapraszam do wgłębienia się w temat, który w ostatnich miesiącach jest na ustach wszystkich Szwajcarów – czy zakazać użycia i importu pestycydów syntetycznych.

Czytaj dalej …

Tramwajem do nieba, czyli o Polce, co ujeżdża zuryskie tramwaje

– Tuż po tym, gdy zaczęłam jeździć bez instruktora, mój partner zrobił mi zdjęcie za kółkiem. Wiedział, o której godzinie będę przejeżdżać i specjalnie na mnie czatował na pobliskim przystanku. Gdy zobaczyłam zdjęcie, które mi zrobił po plecach przeszedł mi zimny dreszcz. Po raz pierwszy uzmysłowiłam sobie, że prowadzę trzydziestotonowy, kilkunastometrowy pojazd wypełniony ludźmi. Poczucie odpowiedzialności na moment mnie zmroziło…

Bohaterką mojego dzisiejszego artykułu jest Joanna Tutak, która codziennie za kierownicą tramwaju przemierza ulice Zurychu. Czy łatwo w wieku 37 lat zmienić swoje życie, przekwalifikować się i zasiąść za kółkiem tej imponującej maszyny? Asia przyznaje, że decyzja była trudna, rekrutacja długa i wyczerpująca, ale za to jaka teraz śliczna perspektywa zza kółka tramwaju! Ja za to po naszej rozmowie nabrałam większego szacunku dla motorniczych, którzy muszą prowadzić taki nieco zwrotniejszy pociąg kursujący w ekstremalnych warunkach zatłoczonego miasta. A ileż to ja razy przechodziłam im przed nosem, ufając w refleks i dobre oczy kierowcy. Nigdy więcej!

Czytaj dalej …

Jak zwiedzać szwajcarskie winnice?

Obszar szwajcarskich winnic Lavaux rozciąga się między Lozanną a Vevey na tarasowym zboczu schodzącym stromo do Jeziora Genewskiego obramowanego ośnieżonymi szczytami Alp. Krajobraz śródziemnomorski z górami w gratisie, ziszczona bajka, żywa pocztówka. Nic dziwnego, że Lavaux zostało objęte ochroną jako obiekt dziedzictwa kulturowego UNESCO, a nieliczne domy w winnicach są horrendalnie drogie i wpływają na ceny mieszkań w całym regionie. Może to i dobrze? W końcu ten widok jest wart miliony i w taki sposób niewiele może go zepsuć.

Winnice Lavaux, widok z Domaine Alain Chollet, z Villette
Czytaj dalej …

Jacy są Szwajcarzy tak naprawdę?

Tak, tak, dziś będzie o stereotypach. Gdy ktoś mnie pyta „jacy są Szwajcarzy?”, reaguję pytaniem „a jacy są Polacy?”. Zwykle mój rozmówca odpowiada: „gościnni i otwarci” albo „zakompleksieni i honorowi”. Ja wtedy znowu pytam: „czy Ty, Twój wujek i sąsiad jesteście gościnni i otwarci?”. Rozmówca na to „ja bardzo lubię gości i jestem otwarty. Jeśli chodzi o wujka, to zależy który. Mam jednego, który jakby mógł, to by gości witał widłami, ale reszta raczej w porządku. Sąsiadów nie znam, bo mieszkam w nowym bloku. Tu mało kto mówi „dzień dobry”. Odpowiadam mu wtedy. „No właśnie. Szwajcarzy są odpowiedzialni i pragmatyczni. Mój partner taki jest. Jego wujek za to kupił Ferrari i go rozbił na drzewie, skąd dał nogę. A siedemdziesięcioletni sąsiad głosuje w każdym referendum i jest bardzo zaangażowany politycznie i społecznie, ale co dwa dni w środku pandemii rozkręca imprezy. Jeśli jednak zapytasz mnie o cechy narodowe Szwajcarów, nadal wymienię odpowiedzialność i pragmatyzm.”

eda.admin.ch
Czytaj dalej …

Nie da się pomóc całemu światu

Nie da się pomóc całemu światu. Nikt nie jest w stanie udźwignąć cierpienia, które nas otacza. Nawet środki milionerów-filantropów toną w morzu potrzeb, a co dopiero mówić o naszych pracowicie odłożonych zaskórniakach. Wiele osób, które angażuje się w pomoc, rezygnuje po pewnym czasie zmiażdżona bezsilnością. „Nie zbawię świata. To, co mogę dać nawet nie jest kroplą w morzu potrzeb”. Fakt, nie zbawisz całego świata. Ale dla tego malutkiego światka, światka, który Cię bezpośrednio dotyka, możesz być zbawieniem.

Marta z maluchem.

Z chorobą jest jak ene-due-rabe, na kogo wypadnie, na tego bęc. Trafiło na moją przyjaciółkę ze studiów, Martę. Chyba słyszeliście już wiele takich historii. Jednego dnia Marta chodziła do pracy, bawiła się ze swoim synkiem Antkiem i wiła gniazdko w oczekiwaniu na drugiego fonfla. Następnego trzymała w rękach lejącego się w dłoniach miniaturowego Franka i czekała na diagnozę jak na wyrok. Z dnia na dzień z tej, która po pracy chodzi na piwo z koleżankami, ogląda seriale i martwi się o to, gdzie pojechać na wakacje przeszła na drugą stronę. Tych, którzy proszą. Wyobrażacie sobie, że kiedykolwiek byście byli zmuszeni do zaprojektowania ulotki z prośbą o datki na Wasze dziecko?

Czytaj dalej …

Szwajcarskie wesela w obiektywie fotografa

Szwajcarzy uwielbiają naturalność, ale wszystko skrzętnie planują. Na weselach raczej się nie tańczy, ale nie jest nudno – para młoda zaskakuje gości, a goście zaskakują parę młodą – gdybym miała podsumować szwajcarskie wesela na podstawie rozmowy z Heleną Brauer, która od trzech lat uwiecznia je na zdjęciach, tak zapewne by to brzmiało. Bo któż może wiedzieć więcej na temat wesel niż fotograf, który ma ekskluzywny wstęp za kulisy imprez i nieraz jest bliżej państwa młodych w tych najważniejszych chwilach niż ich przyjaciele?

Zdjęcie: Helena Brauer

Czy szwajcarskie panny młode to bardziej bridezille czy słodkie owieczki? Które imprezy są bardziej huczne – polskie czy szwajcarskie? Czy w Szwajcarii też są modne zdjęcia w nietypowej scenerii na przykład w nieczynnych fabrykach czy na torach? I co chodzi z tymi zaskoczeniami, które wymieniłam na wstępie? Na te wszystkie pytania postaram się Wam odpowiedzieć z pomocą polskiej fotografki.

Czytaj dalej …

Pies w Szwajcarii – spojrzenie praktyczne

Minęło już pół roku, odkąd zamieszkał ze mną biały futrzak z pomarańczową łatką na oku. Reksio? Nie, Easter, ale używam jego prawdziwego imienia tylko, gdy nabroi. Na co dzień wołam na niego Istek. Choć reaguje nawet na „myszko”, ale nigdy na „kto mi zjadł skarpetkę?” i „co robi mój kapeć w psim legowisku?”. Pochodzi ze szwajcarskiej hodowli i jego drzewo genealogiczne jest dłuższe niż moje, a jednak charakter i upodobania ma po Burku.

Góry z psem to marzenie!

Opowiem Wam dziś, jak się żyje z psem w Szwajcarii. Będzie praktycznie – jeśli chcecie suche fakty i przepisy, zapraszam raczej TU. Będzie subiektywnie – wiem, że są osoby, które skarżą się na kłopoty z wynajmem mieszkania i nietolerancyjnych sąsiadów reagujących na każdy dźwięk psiaka. Mnie to nigdy nie spotkało.

Czytaj dalej …