– To niezgodne ze szwajcarskimi wartościami!

– powiedział szwajcarski instruktor narciarstwa na wiadomość, że być może od następnego roku szkolne obozy zimowe będą nieobowiązkowe. Zdawał się być głuchy na argumenty, że niektórych rodziców może na to nie stać.

Reportaż w szwajcarskiej, francuskojęzycznej stacji publicznej RTSUn traktował o popularnych w Szwajcarii koloniach, na których wszystkie dzieci z klasy, czy chcą czy nie chcą, uczą się jeździć na nartach. Wygląda to słodko – ustawione równo w rządku jak kaczuszki zjeżdżają za mamą kaczką instruktorką narciarstwa. I to wszystko za pół darmo, bardzo silnie dotowane przez gminy czy same szkoły. Jednak nawet „pół darmo” kosztuje, a obowiązkowa szkoła przecież powinna być gratis – jak argumentują przeciwnicy obligatoryjnych wyjazdów.

Źródło: Szkółka narciarska w Thyon

– Ale… – w oczach instruktora, z którym dziennikarz przeprowadzał wywiad pojawiła się panika – przecież każdy Szwajcar musi umieć jeździć na nartach. To nieodzowna część naszego stylu życia.

Czytaj dalej …

Szwajcarskie ślady w Warszawie

Co łączy Warszawę ze Szwajcarią? Jaki wpływ na naszą stolicę mieli Szwajcarzy? – opowie Wam Kasia Ratajczyk, która w tym tygodniu jest gościem na Blabliblu. (Kim jest Kasia? – zerknijcie na zakończenie artykułu.)

„Dolinka szwajcarska!” – to najczęstsza reakcja znajomych na zapowiedź tej trasy przewodnickiej. Osoby spoza miasta dziwią się, że w ogóle są jakieś ślady szwajcarskie w Warszawie. A jest ich całkiem sporo! Ostatnio miałam szansę zaprezentować je autorce tego bloga, i jako fanka Blabliblu zrobiłam to z nieukrywaną radością.

Autorka Blabliblu, Joanna Lampka i autorka tekstu, przewodniczka po Warszawie, Kasia Ratajczyk w Dolince Szwajcarskiej w Warszawie.

Dolinka dolinką, ale co jeszcze? Gdy chodzimy po Warszawie, możemy spotkać niespecjalnie wytworny pawilon z szyldem „Piekarnia Szwajcarska”. Pamiętam moje pierwsze wrażenie, gdy w latach dziewięćdziesiątych zamieszkałam w Warszawie. „O co chodzi? Jaka szwajcarska?” Zwłaszcza, że pieczywo tam sprzedawane wyglądało bardzo swojsko… Dziś wiem, że można to potraktować jako kolejny ślad, który niebezpośrednio, ale w osobliwy sposób odnosi się do ogromnego wkładu, jaki wraz z Niemcami i Włochami wnieśli Szwajcarzy w rozwój cukiernictwa w Warszawie od końca XVIII wieku aż do wybuchu II wojny światowej. A jaką cukierniczą potęgą musiała być Warszawa, skoro nawet w hymnie bielszczan z lat trzydziestych XX wieku jest o tym wzmianka:

Czytaj dalej …

Kto pojedzie ze swoim Khalem Drogo do Szwajcarii z przewodnikiem Szwajcaria i Liechtenstein. Inspirator Podróżniczy?

Od śmieszków grożących swoim ulubionym bohaterom zabraniem ich do pracy do rozbudowanych zbójeckich historii z dialogami i opisami przyrody*.

*niepotrzebne skreślić

Czytelnicy Szwajcarskiego Blabliblu jak zwykle się popisali kreatywnością i zaangażowaniem! Tak trudno było przyznać 3 nagrody książkowe, że aż postanowiłam przyznać 4. Chciałabym więcej, ale jak zwykł mawiać mój kolega wykładający na uniwerku: „Gdzieś trzeba postawić granicę. Przepuścisz tych, których brakuje pół punktu do zdania egzaminu, to odezwą się do Ciebie ci, którym brakuje jednego punktu…” Dlatego 4, a nie 5, 6, czy wszystkim… Uffff, było ciężko!

Co trzeba wziąć na elegancką podróż pociągiem Belle Epoque z Montreux do Zweisimmen? Oczywiście przewodnik po Szwajcarii i Liechtensteinie! Zdjęcie: Mag Simm.

Zadanie konkursowe polegało na zaplanowaniu zwiedzania Szwajcarii wraz ze swoim ulubionym bohaterem ze świata kultury (wysokiej i popularnej). Nagroda? Mój przewodnik „Szwajcaria i Liechtenstein. Inspirator Podróżniczy” napisany wraz z Wydawnictwem Pascal.

AND THE WINNERS ARE…

Czytaj dalej …

A może by tak rzucić wszystko i wrócić do Polski?

Kto nigdy nie miał takiej myśli, niech pierwszy rzuci kamieniem. Czasami po prostu dochodzi do kumulacji. Szef Szwajcar się na nas źle spojrzy. Trzeba będzie wracać do pracy w Szwajcarii i opuścić dobrze rokujące poprawiny na weselu kolegi z klasowej paczki. Malutki siostrzeniec nie pozna nas w czasie jednego z króciutkich wypadów do Polski. Wystarczy wtedy, że koleżanka wstawi na Instagram apetyczne zdjęcie bigosu, by walizki same zaczęły się zapełniać. Fakt, że większość takich spontanicznych wyznań „mam dość, wracam!” kończy się, gdy wróci rozsądek. Ale fantazjowanie „co by było, gdybym wrócił do Polski” jest nieodłączną częścią emigracji, na równi z tęsknotą za pierogami, milionami przemierzonych kilometrów i filozoficznym „kim jesteś?”: „to skomplikowane…”.

Dlatego gdy pojawiła się możliwość rozmowy z Anią i Tomkiem, którzy całkiem niedawno temu rozpakowali walizki w Polsce po powrocie z Zurychu poczułam jakbym mogła oszukać przeznaczenie, zajrzeć za kurtynę losu, który się nie zdarzył i dowiedzieć się, jak tam jest…

Gdzieś na szlaku między Klingenstock a Fronalpstock. Z prywatnego archiwum Ani i Tomka.

Czytaj dalej …

Inspirator Podróżniczy. Szwajcaria i Liechtenstein + konkurs

Mój przewodnik po Szwajcarii i Liechtensteinie napisany wraz z Wydawnictwem Pascal już od tygodnia hula po księgarniach tradycyjnych i internetowych. Czy warto kupować przewodniki w dobie Trip Advisor, blogów podróżniczych i innych wirtualnych pomocy? No cóż, ilu ludzi, tyle opinii, ale nie ma jak porządna pigułka wiedzy na papierze, gdy bateria siada, nie ma wi-fi, a przeglądanie Internetu w poszukiwaniu informacji przypomina łowienie ryb we wzburzonej rzece. Fakt, nagrodą może być dorodny pstrąg i to za darmo, ale przedtem trzeba wyłowić płotkę, oponę i starego gumiaka. Kto ma czas i energię na takie łowy w ciemno, a potem weryfikację wiarygodności informacji?

 

Jak to robię ja? Zwykle kupuję przewodnik, żeby zdecydować, co chcę zobaczyć, potem kupuję bilety lotnicze, a następnie posiłkuję się wirtualnymi pomocami, żeby zaplanować całą podróż. Już na miejscu mieszam Trip Advisor z tradycyjnym przewodnikiem. Przyznaję, że uwielbiam, gdy ktoś mi czyta na głos przewodnik podczas wspólnej podróży samochodem do danej atrakcji turystycznej.

Czytaj dalej …

Szwajcarskie ABC, czyli o czym należy pamiętać przed wyjazdem do Szwajcarii

Bez względu na to, czy to podróż biznesowa, czy turystyczna, tygodniowe narty czy dwuletni kontrakt – przed pierwszym przyjazdem do Szwajcarii warto zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat tego kraju.

Źródło: Unsplash, Autor: Philipp Dubach

Postaram się, żeby przedstawione informacje były zwięzłe i rzeczowe, dlatego do pewnych tematów podrzucę linki do uprzednio przygotowanych artykułów. Zacznijmy od tego, że Szwajcaria znajduje się w strefie Schengen, także możemy do niej wjechać bez konieczności posiadania paszportu (musimy mieć jednak ze sobą ważny dowód osobisty). Nie ma oficjalnych posterunków granicznych, ale w pasie przygranicznym często zdarzają się wyrywkowe kontrole pasażerów i bagażu, szczególnie samochodów na obcych rejestracjach.

Czytaj dalej …

Fizjoterapeuta w Szwajcarii

Jak żyje fizjoterapeuta w Szwajcarii? Czy tak jak polscy pracownicy służby zdrowia kombinuje z kilkoma etatami, żeby uczynić zadość złośliwemu ‘powiedz lekarzu, co masz w garażu’? Czy Polacy mogą pracować w Szwajcarii jako fizjoterapeuci? Czy można zacząć bez znajomości języka obcego? Czy trzeba mówić w dialekcie? Czy fizjoterapia jest opłacana przez pacjenta czy ubezpieczyciela? Jak długo trzeba czekać na wizytę u fizjoterapeuty? Mam nadzieję, że dzięki dzisiejszej rozmowie z Mateuszem Bernadym poznacie tajniki szwajcarskiej służby zdrowia, a tak konkretniej – zawodu fizjoterapeuty.

Źródło: Unsplash, Marion Michele

Mateusz przyjechał do Szwajcarii ponad 3 lat temu wraz ze swoją żoną. Zamieszkał w okolicach Zurychu, gdzie znalazł pracę w jednym z gabinetów fizjoterapeutycznych (tzw. Praxis). Mateusz sam się do mnie zgłosił i zaproponował wyjaśnienie najczęstszych wątpliwości dotyczących fizjoterapii i zawodu fizjoterapeuty w Szwajcarii.

Czytaj dalej …

Kto dostanie kalendarz Szwajcarii na rok 2019?

Było seksualnie, filozoficznie, abstrakcyjnie, filmowo, sportowo i naukowo… Niektórzy próbowali wziąć autorkę Blabliblu pod włos i dowcipkować na temat jej nazwiska (haha, po abażurkowaniu w przedszkolu już mnie nic nie poruszy w tej kwestii), inni postawili na propozycje łóżkowe zamiast chodzenia w góry (ok, ok, przekonał mnie Pan, gdzie to łóżko?), a jeszcze inni chcieli się ścigać ze szwajcarskimi pociągami (z polskimi może i by dało radę… w zamieci). Szwajcarskie Blabliblu zdecydowanie wygrywa w rankingu najbardziej kreatywnych czytelników pod słońcem!

Dlatego i wybór tylko 3 najlepszych dialogów w dymkach był niezwykle trudny i subiektywny. Odrzucając odpowiedzi, które naprawdę bardzo zasługiwały na nagrodzenie kalendarzem, pocieszałam się, że w najbliższym czasie odbędą się kolejne 2 konkursy z fajnymi nagrodami i wtedy zdołam rozsiać po świecie nieco więcej ciekawych dóbr doczesnych!

W konkursie wzięło udział 12 osób przedstawiając 21 dialogów. Oto propozycje wypełnienia dymków wraz z komentarzami autorki: Czytaj dalej …

Szwajcarski kalendarz 2019 + konkurs

Ponoć kalendarze Szwajcarskiej Organizacji Turystycznej myswitzerland (Moja Szwajcaria) są tak rozchwytywane, że na długo przed końcem roku partnerzy i wielbiciele Szwajcarii pukają do wrót ambasady z nieśmiałym: „a czy byłaby szansa na kalendarz w tym roku?” Nie inaczej zrobiłam ja, tyle że moje pytanie było nieco bardziej zuchwałe:

– A czy byłaby szansa na kalendarz w tym roku dla mnie…

– Oczywi…

– …i dla 3 czytelników Blabliblu?

– …ście (!!!????)

Nie martwcie się, mam dla Was kalendarze!

Czytaj dalej …

Przewodnik po Szwajcarii i Liechtensteinie!

Kochani! Z wielką radością ogłaszam, że już 20 lutego na półki polskich księgarni powędruje nowiuśki, pachnący farbą drukarską przewodnik po Szwajcarii i Liechtensteinie z mapą turystyczną przygotowany przez autorkę Szwajcarskiego Blabliblu wraz z Wydawnictwem PASCAL.
Znajdziecie tam nie tylko opis atrakcji turystycznych, ale również mnóstwo praktycznych porad, namiary na klimatyczne knajpki i dobre restauracje i ciekawe historie i anegdotki dotyczące różnych miejsc i regionów.
Mam nadzieję, że moja kolejna książka przybliży Wam Szwajcarię z tej najpiękniejszej perspektywy!