Szwajcarskie ABC, czyli o czym należy pamiętać przed wyjazdem do Szwajcarii

Bez względu na to, czy to podróż biznesowa, czy turystyczna, tygodniowe narty czy dwuletni kontrakt – przed pierwszym przyjazdem do Szwajcarii warto zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat tego kraju.

Źródło: Unsplash, Autor: Philipp Dubach

Postaram się, żeby przedstawione informacje były zwięzłe i rzeczowe, dlatego do pewnych tematów podrzucę linki do uprzednio przygotowanych artykułów. Zacznijmy od tego, że Szwajcaria znajduje się w strefie Schengen, także możemy do niej wjechać bez konieczności posiadania paszportu (musimy mieć jednak ze sobą ważny dowód osobisty). Nie ma oficjalnych posterunków granicznych, ale w pasie przygranicznym często zdarzają się wyrywkowe kontrole pasażerów i bagażu, szczególnie samochodów na obcych rejestracjach.

Czytaj dalej …

Fizjoterapeuta w Szwajcarii

Jak żyje fizjoterapeuta w Szwajcarii? Czy tak jak polscy pracownicy służby zdrowia kombinuje z kilkoma etatami, żeby uczynić zadość złośliwemu ‘powiedz lekarzu, co masz w garażu’? Czy Polacy mogą pracować w Szwajcarii jako fizjoterapeuci? Czy można zacząć bez znajomości języka obcego? Czy trzeba mówić w dialekcie? Czy fizjoterapia jest opłacana przez pacjenta czy ubezpieczyciela? Jak długo trzeba czekać na wizytę u fizjoterapeuty? Mam nadzieję, że dzięki dzisiejszej rozmowie z Mateuszem Bernadym poznacie tajniki szwajcarskiej służby zdrowia, a tak konkretniej – zawodu fizjoterapeuty.

Źródło: Unsplash, Marion Michele

Mateusz przyjechał do Szwajcarii ponad 3 lat temu wraz ze swoją żoną. Zamieszkał w okolicach Zurychu, gdzie znalazł pracę w jednym z gabinetów fizjoterapeutycznych (tzw. Praxis). Mateusz sam się do mnie zgłosił i zaproponował wyjaśnienie najczęstszych wątpliwości dotyczących fizjoterapii i zawodu fizjoterapeuty w Szwajcarii.

Czytaj dalej …

Kto dostanie kalendarz Szwajcarii na rok 2019?

Było seksualnie, filozoficznie, abstrakcyjnie, filmowo, sportowo i naukowo… Niektórzy próbowali wziąć autorkę Blabliblu pod włos i dowcipkować na temat jej nazwiska (haha, po abażurkowaniu w przedszkolu już mnie nic nie poruszy w tej kwestii), inni postawili na propozycje łóżkowe zamiast chodzenia w góry (ok, ok, przekonał mnie Pan, gdzie to łóżko?), a jeszcze inni chcieli się ścigać ze szwajcarskimi pociągami (z polskimi może i by dało radę… w zamieci). Szwajcarskie Blabliblu zdecydowanie wygrywa w rankingu najbardziej kreatywnych czytelników pod słońcem!

Dlatego i wybór tylko 3 najlepszych dialogów w dymkach był niezwykle trudny i subiektywny. Odrzucając odpowiedzi, które naprawdę bardzo zasługiwały na nagrodzenie kalendarzem, pocieszałam się, że w najbliższym czasie odbędą się kolejne 2 konkursy z fajnymi nagrodami i wtedy zdołam rozsiać po świecie nieco więcej ciekawych dóbr doczesnych!

W konkursie wzięło udział 12 osób przedstawiając 21 dialogów. Oto propozycje wypełnienia dymków wraz z komentarzami autorki: Czytaj dalej …

Szwajcarski kalendarz 2019 + konkurs

Ponoć kalendarze Szwajcarskiej Organizacji Turystycznej myswitzerland (Moja Szwajcaria) są tak rozchwytywane, że na długo przed końcem roku partnerzy i wielbiciele Szwajcarii pukają do wrót ambasady z nieśmiałym: „a czy byłaby szansa na kalendarz w tym roku?” Nie inaczej zrobiłam ja, tyle że moje pytanie było nieco bardziej zuchwałe:

– A czy byłaby szansa na kalendarz w tym roku dla mnie…

– Oczywi…

– …i dla 3 czytelników Blabliblu?

– …ście (!!!????)

Nie martwcie się, mam dla Was kalendarze!

Czytaj dalej …

Przewodnik po Szwajcarii i Liechtensteinie!

Kochani! Z wielką radością ogłaszam, że już 20 lutego na półki polskich księgarni powędruje nowiuśki, pachnący farbą drukarską przewodnik po Szwajcarii i Liechtensteinie z mapą turystyczną przygotowany przez autorkę Szwajcarskiego Blabliblu wraz z Wydawnictwem PASCAL.
Znajdziecie tam nie tylko opis atrakcji turystycznych, ale również mnóstwo praktycznych porad, namiary na klimatyczne knajpki i dobre restauracje i ciekawe historie i anegdotki dotyczące różnych miejsc i regionów.
Mam nadzieję, że moja kolejna książka przybliży Wam Szwajcarię z tej najpiękniejszej perspektywy!

Ticino od kuchni

Blabliblu tematem Szwajcarii zajmuje się kompleksowo, a czasami nawet rozbiera go na kawałeczki jak w cyklu „Dzień Kantonów”.

Tym razem męczę kanton włoskojęzyczny Ticino. Opowiadałam już o życiu w tym pięknym kantonie, o turystyce, teraz przyszedł czas na typowe potrawy z kantonu Ticino.

Typowe grotto z Ticino, Źródło: ticino.ch

Gdzie to wszystko znaleźć?

Gdzie macie się udać, gdy jesteście w Ticino i całkiem słusznie nie dajecie się przekonać, że pizza i spaghetti to specjalność szwajcarska z południowej strony Alp? Zamiast restauracji bardzo polecam grotti (l. poj. grotto), czyli takie typowe oberże serwujące lokalne przysmaki w dość rustykalnym stylu i zwykle poza miastami. Typowe produkty z Ticino znajdziecie na targach, które odbywają się regularnie niemal w każdej większej miejscowości (na przykład w Locarno na Piazza Grande w każdy czwartek). Jeśli jesteście w Lugano, wpadnijcie do sklepu Gabbani, który już od 1937 roku kusi przechodniów pysznym rzędem salami zwisającymi jak bombki z choinki. Do tego świeże warzywa i owoce, przekąski, wędliny i domowe wypieki.

Czytaj dalej …

Ticino na wakacje!

Wracamy do Ticino do cyklu „Dzień Kantonów”! Opisałam już ten wyjątkowy włoskojęzyczny kanton szwajcarski od strony codzienności, pracy, korków, mentalności jego mieszkańców. Teraz czas zerknąć na Ticino od jego pięknej, wakacyjnej strony. Co zwiedzić w Ticino? No i właśnie, Panie i Panowie, tu pojawia się prawdziwy problem. Ticino zasługuje na swój własny przewodnik, a nie na artykuł!

Wodospady Santa Petronilla, Źródło: ticino.ch

Jak ująć wszystkie smaczki Ticino, gdzie są góry, owce, kamienne domy, wiatr i Wy z poczuciem, że jesteście jedynymi ludźmi na świecie skoro nawet standardy turystyczne tego cudnego kantonu potrafią wyrwać z butów i nawet zatłoczone miejsca nie są pułapkami turystycznymi? Jak zawieść Was do tajemniczych, nieodwiedzanych przez nikogo dolin, skoro nawet te wymieniane często w przewodnikach naprawdę są warte zobaczenia? Miałabym zignorować potężne zamki Bellinzony? Zapomnieć o zielonej wodzie rzeki Verzasca? Pominąć milczeniem palmy nad Jeziorem Maggiore? Nie da się!

Czytaj dalej …

O nienawiści naszej powszedniej, czyli dlaczego boję się powrotu do Polski…

Wczoraj na scenie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy raniony nożem został prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Cała Polska zastygła w szoku. Mam wrażenie, że tylko ja potraktowałam to jako znak naszych czasów. Wcielenie w życie tego, o czym się mówi tak często, że aż przestało robić na kimkolwiek wrażenie.

Zabiję cię, bo nie masz racji

Owszem – powyższy tekst to groźba i większość zdrowych mentalnie osób zdaje sobie sprawę, że pozostawianie takich komentarzy może mieć prawne konsekwencje. Ale sami powiedzcie, jak często czytacie „zrób przysługę ludzkości i się zabij”, czy „takich to powinno się eksterminować”. Takie teksty pojawiają się właściwie pod każdym artykułem. Pojawiają się tak często, że aż spowszedniały. Zabić powinny się matki, które nakładają albo nie nakładają niemowlakom czapeczek w czasie upału, rowerzyści, którzy jeżdżą po chodnikach, piesi, którzy nie oglądają się przed przejściem, kierowcy przekraczający prędkość, dziennikarze, którzy zrobią literówkę, słowem – ci wszyscy, którzy realnie, albo w naszym mniemaniu popełnią błąd.

Czytaj dalej …

Szwajcarskie 500+ i inne świadczenia rodzinne

Szwajcaria nie jest państwem socjalnym. Ci, którzy chcą co miesiąc otrzymywać pieniądze od państwa „bo im się należy” mają w okolicy kraje, które są o wiele przyjaźniejsze ich sposobom na życie. Sami Szwajcarzy nie zgadzają się na rozdawnictwo publicznych (czyli swoich własnych!) pieniędzy. Gdy populiści proponowali wprowadzenie dochodu bezwarunkowego 2500 franków na miesiąc (czyli, czy się stoi czy się leży, co miesiąc na konto każdego obywatela wpływałoby 2500 franków – przeliczając tak z grubsza razy 4 to 10 000 zł), Szwajcarzy powiedzieli zdecydowane nie. Odmówić takiego prezentu? To potrafi zrobić wyłącznie dojrzały obywatel, który wie skąd się biorą pieniądze.

Źródło: Unsplash Autor: Robert Collins

Zasiłki rodzinne w Szwajcarii

Tak czy siak, w Szwajcarii funkcjonują zasiłki rodzinne dla pracujących rodziców, którzy zarabiają więcej niż 587 chf miesięcznie. Zasiłki wynoszą więcej niż 200 chf miesięcznie na jedno dziecko do ukończenia 16 roku życia. Dokładna stawka zależy od kantonu – np. najwięcej otrzymuje się w kantonie Zug – 300 chf. W niektórych kantonach stawka jest progresywna w zależności od ilości dzieci. Na przykład we francuskojęzycznym kantonie Vaud za pierwsze i drugie dziecko otrzymuje się miesięcznie po 250 chf, a za trzecie i kolejne – 370 chf. Po skończeniu 16 roku życia rodzice mogą ubiegać się o dodatek edukacyjny dla swoich dzieci do czasu kiedy nie skończą nauki (maksymalnie do 25 roku życia). Ten dodatek wynosi minimalnie 250 chf na miesiąc, a jego wysokość zależy od kantonu. Na przykład w kantonie Genewa może osiągnąć aż 500 chf na miesiąc w przypadku trzeciego dziecka.

Czytaj dalej …

Francuskie żółte kamizelki chcą szwajcarskiej demokracji bezpośredniej?

Od dwóch miesięcy Francja okupowana jest przez oddolny ruch społeczny, który nie ma nawet jednego spójnego programu: tzw. Żółte Kamizelki (fr. Gilets Jaunes). Wszystko zaczęło się od jednej rewolucyjnej nuty: protestu przeciwko planowanym podwyżkom podatków na ropę, a finalnie może mieć o wiele większy oddźwięk, którego echo usłyszy cały świat. Dlaczego piszę o Żółtych Kamizelkach na blogu poświęconym Szwajcarii? Otóż jednym z żądań rewolucyjnych Francuzów jest wprowadzenie systemu referendów na wzór Szwajcarii.

Źródło: independant.fr

Czytaj dalej …