Specyfika szwajcarskiej służby zdrowia, czyli 10 rzeczy, które należy wiedzieć przed pierwszą wizytą u lekarza w Szwajcarii

Czy „jak chorować, to w Szwajcarii”? Aż tak, to nie. Lepiej w ogóle nie chorować. Ale jeśli już, to gdzie? To nie jest pytanie retoryczne. Wbrew pozorom odpowiedzi na te pytanie są różne. Jedni zarzucają szwajcarskim lekarzom niekompetencję i przepisywanie Dafalganu (czyli Paracetamolu) na wszystkie dolegliwości, inni uznają szwajcarską służbę zdrowia za wzór. Jak mówią rankingi? Idą za tym dysonansem. W rankingu WHO z 2000 roku Szwajcaria znalazła się na wysokim, ale nie imponującym 20 miejscu (Polska była 50), a w rankingu jakości i dostępności służby zdrowia (Global Burden of Disease z 2017 roku) stworzonym na podstawie wskaźnika umieralności ze względu na przyczyny, które można powiązać z służbą zdrowia na ostatnim miejscu podium. Jaka jest faktycznie ta szwajcarska służba zdrowia?

Źródło: Unsplash, Ani Kolleshi

Dzisiaj nie będę rozwodzić się nad wadami i zaletami szwajcarskich szpitali, przychodni i aptek, a postaram się odmalować ich specyfikę. Oto 10 aspektów dotyczących szwajcarskiej służby zdrowia, które mogą zaskoczyć Polaków:

  1. Obowiązkowo

Bez względu na to, czy pracujesz, czy niańczysz dzieci, co miesiąc musisz opłacić słony rachunek za ubezpieczenie medyczne. Podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego nie opłaca pracodawca. Ubezpieczenie nie jest tanie – za najtańsze modele z bardzo wysoką franczyzą trzeba zapłacić jakieś 200 – 300 chf.

Czytaj dalej …

Broń i tradycja, czyli niebezpieczny szwajcarski precedens?

19 maja 2019 roku odbędzie się referendum w Szwajcarii na temat zaostrzenia przepisów dotyczących posiadania broni palnej. Proponowane zasady wprowadzają co prawda wiele ograniczeń, ale nie zakazują posiadania broni, uczestnictwa w ćwiczeniach i klubach strzeleckich. Dlaczego więc ten temat rozpala emocje Szwajcarów niczym rozżarzony węgielek w morzu suchych traw? Rezultat referendum będzie miał bezpośrednie znaczenie na przyszłe relacje z Unią Europejską, a szwajcarskie „nie” może nawet wyeliminować Szwajcarię ze strefy Schengen.

Źródło: Unsplash, Autor: Antonio Grosz

Dlaczego Szwajcaria musi wprowadzić nowe przepisy?

W świetle ataków terrorystycznych, które wstrząsnęły światem w ostatnich latach, Unia Europejska postanowiła zaostrzyć przepisy dotyczące posiadania broni palnej. Szwajcaria nie jest co prawda członkiem UE, ale należy do strefy Schengen, dlatego w wielu kwestiach musi dostosowywać swoje prawo do przepisów unijnych. Szwajcarska Rada Federalna (mówiąc kolokwialnie: rząd) wynegocjowała specjalne warunki dla swoich obywateli argumentując, że prawo do posiadania broni jest jedną ze szwajcarskich tradycji i mimo że Szwajcarzy są uzbrojeni po zęby, ilość przestępstw przy użyciu legalnej broni palnej jest w Szwajcarii bardzo niewielka. Unia Europejska ustąpiła i zamiast wprowadzenia całkowitego zakazu posiadania broni półautomatycznej przez osoby prywatne pozwoliła Szwajcarom na wprowadzenie specjalnych pozwoleń wydawanych przez władze kantonalne. W dodatku, przepis nie dotyczy broni myśliwskiej i wojskowej, którą tradycyjnie żołnierze mogą zachować po zakończeniu obowiązkowej służby wojskowej. Jak przekonują inicjodawcy, proponowane zmiany są kosmetyczne i potrzebne do ochrony obywateli i kontroli nad bronią w Szwajcarii, a Unia Europejska i tak poszła na znaczne ustępstwa względem Szwajcarii.

Czytaj dalej …

Pielęgniarka w Szwajcarii

Niewątpliwie jeden z najmniej docenianych zawodów w Polsce. Bez względu na to jak ciężko i dobrze pracuje, zawsze obrywa. Nic dziwnego – to ona stoi na pierwszej linii frontu pomiędzy pacjentem a służbą zdrowia. Oskarżana o mechaniczność i brak serca, zapracowana i bardzo niewspółmiernie wynagradzana w stosunku do wysiłku, jaki podejmuje. Pielęgniarka. Według mojej rozmówczyni Ani, kobieta z misją.

Dzisiejszy artykuł jest częścią cyklu wywiadów z Polakami, którzy przenieśli się do Szwajcarii, by kontynować pracę w swoim zawodzie. Celem serii Jeden zawód – Dwa kraje jest próba porównania życia zawodowego w Polsce i Szwajcarii, a także pomoc rodakom w podjęciu decyzji o emigracji (albo wstrzymaniu się od tej decyzji). Do tej pory ukazały się 2 wywiady: z Mateuszem fizjoterapeutą i Anią architektką – serdecznie zapraszam do przeczytania.

Czytaj dalej …

Biznesmen na hujalnodze, czyli 10 szwajcarskich zaskoczeń

Czy coś mnie jeszcze zaskakuje w Szwajcarii po tych 7 latach? Bardziej występuje taki efekt meta-zdziwienia, czyli ja się dziwię, że ktoś się dziwi. Ewentualnie, gdy pojadę do innego kantonu i zobaczę, że tam jest inaczej niż w Vaud… No dobra, zdarza się to również, gdy się nieco zapomnę i przypedałuję dwie wioski dalej. A i w mojej wiosce występują okazjonalne szczęko-doły i gały-wyszły, na przykład gdy sąsiad, który zwykle wpada z winkiem i pomaga kosić trawę otworzy niepozorny garaż, a tam miliony koni… mechanicznych. Podsumowując: nadal się dziwię i codziennie uczę czegoś nowego. I dobrze. Dziwienie to w końcu cecha dzieci. Gdy przestajesz się dziwić, a zaczynasz wiedzieć wszystko, stajesz się starym zgredkiem.

Źródło: swissinfo.ch

Zebrałam dla Was 10 największych szwajcarskich zaskoczeń. Niekoniecznie je napotkasz jako turysta zabunkrowany w komfortowym hotelu i przemierzający utarte szlaki. Ale wystarczy tylko nieco z nich zboczyć, żeby napotkać szwajcarskie „to niemożliwe!”

Czytaj dalej …

Jak pracuje nauczyciel w Szwajcarii?

– Obyś cudze dzieci uczył!

– A proszę bardzo, byle w Szwajcarii!

Mimo wszystko odpowiedź na te popularne w Polsce powiedzenie jest nieco na wyrost. Praca nauczyciela jest ciężka i wyczerpująca psychicznie pod każdą szerokością geograficzną. Ale przynajmniej w Szwajcarii jest to praca szanowana i dobrze płatna.

Na potrzeby tego artykułu przeprowadziłam wywiad z koleżanką, która pracuje jako nauczycielka prawa i ekonomii w szwajcarskim liceum we francuskojęzycznym kantonie Vaud. Koleżanka wolała zostać anonimowa, ponieważ jako funkcjonariusz publiczny nie jest uprawniona do udzielania informacji prasie bez pozwolenia dyrektora placówki, w której pracuje.

Źródło: Unsplash, Autor: Jeshoots

Zacznijmy od tego, że temat szkolnictwa w Szwajcarii jest bardzo skomplikowany, ponieważ edukacja (na niższym poziomie niż uniwersytety i szkoły wyższe) leży w gestii kantonów. Oznacza to, że w kantonie Genewa nauczyciel zarabia i pracuje inaczej w kantonie Gryzonia.

ILE PRACUJE I ILE ZARABIA NAUCZYCIEL?

To zależy od kantonu!

Czytaj dalej …

Daleko od zgiełku – termy w Bad Zurzach

Do term zostałam zaproszona przez Marcina już we wrześniu, ale wieczny brak czasu i długo gojące się tatuaże sprawiły, że do Bad Zurzach dotarłam aż pół roku później. Tak, dobrze słyszycie – przez Marcina! Nasi tam rządzą (a przynajmniej nasz), a gdy nasi tam rządzą, to we mnie rodzi się taka dziwna, atawistyczna duma, która mi każe wspierać ich przedsięwzięcia. Bo my jesteśmy po prostu dobrzy, kreatywni i świetnie zorganizowani i zasługujemy na to, żeby grać pierwsze skrzypce. I co ciekawe, często w Szwajcarii te pierwsze skrzypce gramy. Ten artykuł jednak ma nie być polonocentryczną pieśnią pochwalną, ale relacją z pobytu w termach w Bad Zurzach.

Bad Zurzach to malutkie, nadreńskie miasteczko położone w północnym kantonie Argowia tuż przy granicy z Niemcami. Co prawda mieszkam we francuskojęzycznym Vaud aż 2 i pół godziny od Bad Zurzach, ale nie mogłam odmówić przyjazdu. Po pierwsze, podróż do mało znanej mi Argowii to okazja na poznanie nowych miejsc, a po drugie liczyłam na nocne Polaków rozmowy, bo Marcin nie przejmując się konwenansami zaprosił nas do siebie.

– Co będziecie spać po hotelach, jak możecie spać u nas 3 minuty na piechotę od termów w warunkach all-inclusive.

Zabrałam więc strój kąpielowy, klapki i niejaką Martę i wyruszyłam na przygodę!

Czytaj dalej …

Kanton Argowia, czyli marchewkowa kraina, skąd wszędzie blisko

Chyba nie ma innego kantonu, który bardziej obrywałby od całej reszty. To szwajcarski Pcim Dolny, Wygwizdów, Radom, czy Lubelszczyzna. Jak mawiają Szwajcarzy, mieszkańcy Argowii są przynajmniej tak mili, że lojalnie ostrzegają na swoich tablicach rejestracyjnych, że trzeba na nich uważać. AG to według nich skrót of Achtung, Gefahr!, czyli Uwaga, niebezpieczeństwo! Dlaczego? Dumni mieszkańcy pobliskiego Zurychu czy Bazylei tłumaczą, że mieszkańcy kantonu Argowia nie za bardzo mają gdzie nauczyć się jeździć, bo pomiędzy polami marchewek rzadko trafiają się skrzyżowania. Dlatego Argowianie czują się zagubieni w wielkich miastach.

Źródła: Aargauer Zeitung, zdjęcie wykonane na potrzeby teksty o stereotypach dotyczących Argowii. No popatrzcie: o białych skarpetkach nie wiedziałam!

Pola marchewek? Achtung Gefahr? Dziś postaram się nieco odczarować stereotyp Argowii i przewrotnie wytłumaczyć, dlaczego Argowia to bardzo wygodne miejsce do mieszkania w Szwajcarii.

Czytaj dalej …

Przedwiośnie, wczesna wiosna w Szwajcarii – czyli co zwiedzać po sezonie

To miał być skromny post na facebooku, ale po pierwsze – rozrósł się niczym chwast w wiosennym słońcu, a po drugie – przykro mi się zrobiło, że taka solidna porcja mądrości, porad, wskazówek za kilka dni przestanie być widoczna. Na blogu nic nie ginie – niechże więc służy potomnym również za rok, dwa i pięć!

Winnice tarasowe Lavaux (okolice Muzeum Charliego Chaplina) są przepiękne! Żeby zrobić podobne zdjęcie, trzeba zjechać w Vevey z drogi krajowej nad jeziorem i wjechać w winnice w stronę Chexbres.

Wiosna w Szwajcarii jest piękna. Na brzegach jezior i na nizinach klimat jest o wiele łagodniejszy niż w Polsce, toteż o wiele szybciej pojawia się rozhulana, kolorowa i pachnąca feeria pachnących drzew i klombów. Magnolie nie są ani trochę stalowe, ale za to narcyzy są tak narcystyczne, że aż wstyd. Może nam wtedy przyjść do głowy, że piękne byłoby zdjęcie zwiewnej nimfy z nosem w kwieciu. Wkładamy sukienkę, żeby zrealizować ów plan. I co się okazuje? Że za moment w drzwiach pojawiają się rycerze twierdząc, że Gondor wzywa pomocy, bo widzieli sygnały świetlne. Tłumacząc tę poetycką metaforę na polski – trzeba opalić nogi!

Czytaj dalej …

Architekt w Szwajcarii

Czym się różni praca architekta w Polsce i w Szwajcarii? Co trzeba zrobić, żeby z polskim wykształceniem znaleźć pracę w Szwajcarii? Czy jest to łatwe? Czy trzeba znać język kantonu, w którym szukamy pracy? – na te i wiele innych pytań odnośnie zawodu architekta odpowie nam dzisiejszy gość – Ania Matusz. Ania pochodzi z Wrocławia i od 5 lat pracuje w zawodzie architekta w szwajcarskim kantonie Gryzonia.

Dzisiejszy artykuł jest kontynuacją cyklu „Jeden zawód – dwa kraje”, w którym rozmawiam z osobami, które po przeprowadzce do Szwajcarii rozpoczęły pracę w zawodzie zgodną ze swoim polskim wykształceniem i doświadczeniem. W pierwszym wywiadzie Mateusz Bernady opowiadał o realiach zawodu fizjoterapeuty, a także o tym jak wygląda fizjoterapia w Szwajcarii. Jeśli przegapiliście pierwszą odsłonę cyklu, kliknijcie TU.

Czytaj dalej …

– To niezgodne ze szwajcarskimi wartościami!

– powiedział szwajcarski instruktor narciarstwa na wiadomość, że być może od następnego roku szkolne obozy zimowe będą nieobowiązkowe. Zdawał się być głuchy na argumenty, że niektórych rodziców może na to nie stać.

Reportaż w szwajcarskiej, francuskojęzycznej stacji publicznej RTSUn traktował o popularnych w Szwajcarii koloniach, na których wszystkie dzieci z klasy, czy chcą czy nie chcą, uczą się jeździć na nartach. Wygląda to słodko – ustawione równo w rządku jak kaczuszki zjeżdżają za mamą kaczką instruktorką narciarstwa. I to wszystko za pół darmo, bardzo silnie dotowane przez gminy czy same szkoły. Jednak nawet „pół darmo” kosztuje, a obowiązkowa szkoła przecież powinna być gratis – jak argumentują przeciwnicy obligatoryjnych wyjazdów.

Źródło: Szkółka narciarska w Thyon

– Ale… – w oczach instruktora, z którym dziennikarz przeprowadzał wywiad pojawiła się panika – przecież każdy Szwajcar musi umieć jeździć na nartach. To nieodzowna część naszego stylu życia.

Czytaj dalej …