„Podaj mi sól” czy „Byłoby wspaniale, gdyby na stole znalazła się sól”, czyli o problemach komunikacyjnych ze Szwajcarami

Uffff a mało brakowało! Mało brakowało, a bym napisała całkowicie nieprawdziwy tekst odnośnie 70% mieszkańców Szwajcarii. Pisałam sobie radośnie i beztrosko tekst na bloga podgryzając smrodliwie przepyszny ser.

Temat ciekawy i dość poszukiwany przez przedsiębiorców pragnących rozpocząć działalność w Szwajcarii lub współpracę ze Szwajcarami: komunikacja międzykulturowa. Jak komunikować się skutecznie, żeby zostać dobrze zrozumianym i właściwie zrozumieć przekazywaną nam informację. Opierałam się na własnych doświadczeniach, a konkretnie na feedbacku, jaki otrzymałam tuż po swoim przyjeździe od specjalisty w temacie:

– Moja droga! Nie możesz stawać przed Szwajcarami, spoglądać im prosto w oczy i kategorycznym tonem wyrażać swojej opinii. Jesteś zbyt bezpośrednia, mówisz za bardzo wprost. Starsi ludzie mogą uważać, że jest to niegrzeczne. Kobiety mogą cię znienawidzić, bo odczytają to jako wyzwanie. Mężczyznom zaś możesz solidnie namieszać w głowie, bo taki styl komunikacji może być interpretowany opacznie jako dość odważny flirt.

Mój artykuł więc był pełen porad, jak uniknąć tego typu pułapek. Jak fachowo owijać kotka dookoła motka, wszystkie pińcet sposobów grzecznych, niezobowiązujących uśmiechów, azaliż, jednakowoż, ewentualnie, Madame, Monsieur, Mademoiselle, mła mła mła! (pl. cmok, cmok, cmok)…

Czytaj dalej …

Szwajcarzy o Polsce i Polakach

Z okazji Święta Niepodległości, Szwajcarskie Blabliblu przechodzi w ręce Szwajcarów. Co Szwajcarzy mogą nam powiedzieć o Polsce i Polakach?

Oto 28 wypowiedzi, wszystkie niezwykle ciekawe. Niektóre osobiste, inne bardziej ogólne, poruszające cały wachlarz tematów. Pozostawiłam je w wersji „bez komentarza”, nawet jeśli w wypowiedzi znajdują się błędy merytoryczne. Pamiętajcie, że Szwajcarzy zacytowani poniżej wyrażają tylko i wyłącznie swoje opinie, a nie opinie autorki bloga. Najmłodszy „przesłuchiwany” miał 8 lat, najstarszy – 83. Niestety przeważają komentarze mężczyzn, ale udało się zdobyć też kilka kobiecych głosów.

Chciałabym podziękować wszystkim czytelnikom Szwajcarskiego Blabliblu, którzy pomogli mi dotrzeć do tylu różnych osób. Ten artykuł powstał dzięki Waszemu zaangażowaniu i mobilizacji!

Czytaj dalej …

Räbeliechtli – paradę z lampionami z rzepy czas zacząć!

Czy zrobiliście w tym roku lampion z dyni? A może jednak… z rzepy? Jeśli to drugie, to znaczy, że Wasze dzieci na pewno chodzą do szwajcarskiego przedszkola!

Gdy nadmiar cukru i wspomnienia udanych psikusów sprawiają, że mali Amerykanie zapadają w po-haloweenową drzemkę trwającą do świąt, mali Szwajcarzy niemieckojęzyczni pracowicie rzeźbią swoje rzepy i przygotowują się do tradycyjnego listopadowego pochodu z lampionami w dłoniach – Räbeliechtli!

FullSizeRender
Zdjęcie: Anna Stępień

Czytaj dalej …

Szwajcarzy o Polsce i Polakach – projekt z okazji 11 listopada

Kochani Polacy!

Chciałabym uczcić Święto Niepodległości wyjątkowym projektem. Jak dotąd opowiadałam Wam po polsku o Szwajcarii i Szwajcarach. Tego wyjątkowego dnia chciałabym obrócić kota ogonem i oddać mojego bloga w ręce Szwajcarów.

Czy bylibyście w stanie mi pomóc zebrać krótkie kilkuzdaniowe wypowiedzi Szwajcarów o naszym kraju i Polakach?

Szwajcarzy o Polsce i Polakach

Nie chcę narzucać z góry tematów, bo liczę na to, że każdy kto weźmie udział w moim projekcie będzie miał do niego unikalne podejście. Przyjaźń z Polakami? Polacy jako pracownicy albo szefowie? Polska ekonomia? Polityka? Codzienność? Sławni Polacy? A może po prostu tak ogólnie, co im przychodzi do głowy, gdy słyszą słowo „Polska”?

Czytaj dalej …

Szwajcaria serem stoi

Tomek Streit o serze:

topelement

Rozległe obszary Alp i Jury, które razem z lasami zajmują ponad połowę terenu Szwajcarii, nie sprzyjają uprawie zbóż i warzyw. Podstawę rolnictwa „od zawsze” stanowiła hodowla bydła, owiec i kóz. (Dziś aż 80% terenów zielonych jest wykorzystywanych do hodowli, większość ponad 1000 m.n.p.m). Mleka nigdy tu nie brakowało. Początkowo mleczarstwo zapewniało niewielkie ilości masła i sera wytwarzane raczej na własny lokalny użytek. Śmiało można stwierdzić, że w co drugim wiejskim średniowiecznym gospodarstwie, w domowym zaciszu produkowano ser. Ta umiejętność była wysoko ceniona, ponieważ pozwalała na przedłużenie trwałości produktów mlecznych i jednocześnie dawało wysokokaloryczne wyroby, niezwykle przydatne jako źródło energii, zwłaszcza podczas długich i surowych zim. Produkcja sera pozwalała nie tylko uzyskać wyroby smaczne, ale też zaczęła przynosić znacznie większe zyski niż samo mleko. Ta wiedza procentuje do dziś. Ogromne doświadczenie i doskonała znajomość technologii sprawiły, że ich renoma zaczęła wykraczać poza granice kantonów, a z czasem również poza miejscowe upodobania i szwajcarski ser zaczął podbijać europejskie gusta.

Czytaj dalej …

Posiadanie broni jako jedno z podstawowych praw Szwajcarów

Obecnie toczy się dyskurs na temat liberalizacji prawa do posiadania broni w Polsce i Szwajcaria jest jednym z najczęściej przytaczanych przykładów zwolenników tego projektu. Niestety ilość mitów i zwyczajnych bzdur krążących na ten temat w mniej lub bardziej oficjalnych mediach przechodzi ludzkie pojęcie. Dlatego postanowiłam dołożyć swoją cegiełkę do kwestii posiadania broni w Szwajcarii. Usprawiedliwiając polskich publicystów i komentatorów życia publicznego – dane na temat wojskowości Szwajcarii/uzbrojenia Szwajcarów dość szybko i radykalnie się zmieniały w ciągu ostatnich lat. Ankieta Small Arms Survey z 2007 roku, z której korzysta wielu dziennikarzy dawno już się zdezaktualizowała, zmieniło się również prawo dotyczące posiadania broni. Przed 1999 rokiem ta kwestia leżała w gestii kantonów, wobec czego Szwajcaria (a raczej niektóre jej kantony) miała jedno z najbardziej liberalnych praw na całym świecie. Teraz już nie jest tak łatwo, jednak w naszych głowach ciągle istnieje wizja Szwajcarów jako takich europejskich kowbojów obwieszonych koltami strzegących swojego terytorium jak psy pasterskie. Coś w tym oczywiście jest, ale upraszczanie może nam tu tylko wyrządzić krzywdę.

Untitled design (1) Czytaj dalej …

Szwajcarski design, czyli subiektywny zbiór rzeczy prostych i pięknych

… i użytecznych, choć nie w każdym wypadku.

Oto szwajcarska odpowiedź na wszechobecny szwedzki minimalizm, który daje wrażenie, że wszystkie wnętrza i elementy dekoracji wyglądają tak samo (i stosowane bezmyślnie mogą być nudne jak flaki z olejem). Macie już dosyć białych, nieoheblowanych mebli o nazwie Kotbular, co najprawdopodobniej znaczy „jesteś prosiaczkiem, ty nie-Szwedzie”? Zaproponuję Wam chłodną logikę, ponure piękno industrializmu i hipnotyzującą precyzję najdrobniejszych detali w bardzo szwajcarskim stylu.

Nie jestem wielką znawczynią sztuki, więc nie chcę tego przedstawiać jako dominujący trend w Szwajcarii i dorabiać do tego jakieś szumne ideologie. Ot tak, po prostu, wybrałam dla Was kilka elementów szwajcarskiego designu i sztuki, które razem tworzą całkiem spójny obraz.

Szwajcarski Zegar Kolejowy Mondaine

Klasyka XX-wiecznego szwajcarskiego designu obecna na każdym szwajcarskim dworcu kolejowym. Minimalistyczny czarno-biały zegar z czerwonym akcentem został zaprojektowany przez szwajcarskiego inżyniera Hansa Hilfikera w 1944 roku na zamówienie Szwajcarskich Kolei. Wskazówka sekundowa, której kształt jest inspirowany sygnalizatorem dróżnika została dodana dopiero w 1953 roku.

Mechanizm zegara Mondaine jest dostosowany do szczególnych wymagań kolei. Wszystkie zegary kolejowe są zsynchronizowane: o każdej pełnej minucie otrzymują impuls elektryczny od głównego zegara sterującego. Ten impuls przesuwa wskazówkę o jedną minutę. Czerwona wskazówka sekundowa przesuwa się niezależnie od głównego mechanizmu sterującego. Jej obrót dookoła osi zegara nie trwa minutę, ale 58,5 sekundy. Następnie wskazówka zatrzymuje się 1,5 sekundy na górze czekając na impuls, żeby rozpocząć kolejną rotację.

Czytaj dalej …

Mistrzowska mobilność, czyli o transporcie w Szwajcarii

Oddaję głos Tomkowi Streitowi:

Samochód kontra pociąg. Jak podróżują Szwajcarzy?

Przyznaję się, nie mam prawa jazdy, nie umiem prowadzić, a samochód znam tylko od strony pasażera. Nie trzeba jednak być wprawnym kierowcą, żeby zauważyć znaczną różnicę między stylem jazdy, bezpieczeństwem i kulturą na drogach w Szwajcarii i w Polsce. No niebo i ziemia. Ilość poruszających się samochodów po szwajcarskich drogach ciągle rośnie – w ciągu ostatnich 15 lat ich ilość wzrosła o 28% (1,5 samochodu na rodzinę). Mimo, że przeciętny Szwajcar rocznie przejeżdża 1987 km pociągiem (dla porównania unijna średnia to 767 km), auto to nadal najpopularniejszy środek transportu. Na każde przebyte 100 km, 67 km odbywa się za pomocą samochodu (pociągiem tylko 14).  W pierwszym kwartale 2017 szwajcarskie koleje przewiozły ponad 120 milionów pasażerów.

Więcej liczb? Proszę bardzo. Sieć drogowa (drogi gminne, kantonalne i autostrady) liczy w Szwajcarii prawie 70 000 km. Gdybyśmy chcieli przejechać się nimi wszystkimi, byłaby to odległość równa półtora razy obowdu naszego globu. Sieć autostrad należy do jednej z najgęstszych na świecie. Znaczna część mieszkańców ma do najbliższej autostrady mniej niż 10 km. W Polsce planowana długość dróg szybkiego ruchu docelowo liczyć będzie około 7650 km, na co złoży się około 2000 km autostrad i około 5650 km dróg ekspresowych. Pamiętajcie jednak, że Polska jest prawie dziesięciokrotnie większa od Szwajcarii.

u_schweiz
Sieć autostrad w Szwajcarii

Czytaj dalej …

Szwajcarskie legendy miejskie

Szwajcaria aż się roi od białych dam, smoków, bazyliszków i koto-węży. Tu co drugi dom jest nawiedzony, po Alpach biegają dahu (koziołki z dwoma krótszymi nóżkami po jednej stronie), a nocami do mężczyzn przychodzi demon Toggeli i srodze kusi… Ale to są zwyczajne legendy, a nasz temat to legendy miejskie, czyli opowiadane przez kolegę męża cioci mojej przyjaciółki „najprawdziwsze prawdy” – pozornie prawdopodobne informacje rozpowszechniane jak wirus, jak replikujący się mem w Internecie.

Tylko jest mały problem. Po pierwsze, w Szwajcarii wszystko się różni w zależności od kantonu lub gminy, a po drugie, ten kraj nie ma precedensu. Wobec czego nawet najbardziej nieprawdopodobnie brzmiąca informacja, którą z miejsca klasyfikuję jako legendę miejską, po sprawdzeniu najczęściej okazuje się prawdziwa. Nie można spuszczać wody po 22? Haha, dobry żart! A tu, bach, otrzymuję zdjęcie ogłoszenia o zakazie kąpieli, spuszczania wody, tupania i głośniejszego oddychania w godzinach nocnych… Cafe Fellatio, gdzie pod stołem siedzą gotowe do akcji dziewczyny zaspokajając klientów podczas kawy i gazetki? Cóż za pomysł… A jednak wcale nie taki nierealny – w Genewie właśnie powstaje taka nietypowa kawiarnia. Dzięki Szwajcarii niewiele rzeczy jest mnie w stanie zdziwić!

Dzisiejszy artykuł jest częścią akcji blogerów językowo-kulturowych „W 80 blogów dookoła świata…”. Jeśli interesuje Cię temat miejskich legend z różnych zakątków świata, poklikaj sobie w linki, które umieściłam na końcu artykułu!

Czytaj dalej …

Nie ma ratunku dla szwajcarskich lodowców

Dziś na blogu gość, Tomek Streit, opowie Wam o szwajcarskich lodowcach:

W 1850 roku  powierzchnia lodowców w Szwajcarii wynosiła 1735 km². To obszar porównywalny do terytorium kantonu Zürich. W 2016 roku lodowce zajmowały już tylko 890 km². Do 2100 roku ich powierzchnia może się skurczyć o kolejne 90%. Naukowcy z Federalnej Politechniki w Zürichu twierdzą, że nie ma już dla nich ratunku. Ostatnie dziesięciolecie było najgorsze w całej historii pomiarów. Procesu topnienia nie da się już zatrzymać. Jeśli temperatura w następnym stuleciu wzrośnie o 3-5 stopni, z Alp zniknie cały śnieg.

Lodowce to nic innego jak gromadzący się śnieg, który pod wpływem panującej temperatury, przy dużej wilgotności powietrza i pod wpływem ciśnienia nadległych warstw śniegu stopniowo przekształca się w lód. Lodowce powstają tam, gdzie ukształtowanie terenu sprzyja gromadzeniu się dużej ilości śniegu, a jednocześnie jest zbyt chłodno lub jest zbyt małe nasłonecznienie, aby cały zgromadzony śnieg topił się w ciągu lata.

aletsch_eggishorn_l-hires

Czytaj dalej …